Od antyfutbolu do braku napastników, czyli co jeszcze można zmienić w taktyce w XXI wieku- część I

Stadion Olimpijski w Kijowie / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)


Każdy bohater w historii bądź literaturze musi mieć swojego wroga. To właśnie na podstawie tej rywalizacji powstają najlepsze historie. To samo tyczy się piłki nożnej. Po ponad 100 latach rozwijania taktyki do głosu doszedł antyfutbol. Czy czeka nas jeszcze jakieś życie po antyfutbolu?

Defensywne lata 90

Analizując całą historię piłkarskiej taktyki można dojść do wniosku, że defensywne elementy przyjmowane były z dość dużym entuzjazmem. Początki futbolu związane były z minimalną liczbą obrońców. Stopniowo ciężar gry przenoszono coraz bardziej do tyłu. W pewnym momencie doszło nawet do stworzenia specjalnej pozycji libero.

Turnieje w latach 90 zdawały się potwierdzać coraz większy nacisk kładziony na obronę. Przykłady RFN, Dani czy Brazylii pokazywały, że aby osiągać sukcesy nie trzeba wcale grać w finezyjny sposób. W piłkarskim świecie zapanowała moda na pragmatyzm i siłę. Głównym punktem taktyki stali się pomocnicy. Niektórzy eksperci zaczęli nazywać to antyfutbolem.

Zespół złamanego szyku

Dominacja defensywy w futbolu doprowadziła do różnych rozwiązań taktycznych wśród różnych drużyn. Trenerzy zaczęli stawiać na zawodników, którzy swoim sprytem byliby w stanie zmylić skomasowaną obronę.  Jednym z przykładów byli Włosi, którzy podczas Euro 2000 zaczęli stosować taktykę tzw. „zespołu złamanego szyku”.  Ustawienie to można było opisać jako 3-4-1-2. Aż siedmiu graczy było zaangażowanych w zadania obronne. Do ataku, od czasu do czasu, podłączał się jeden z pomocników lub boczny obrońca. Boczny obrońca z ofensywnymi zadaniami kojarzy się jednoznacznie z najbardziej defensywnym włoskim wariantem zwanym catenaccio. Historia zatoczyła koło.

Futbol prawicowy i lewicowy

FIFA musiała reagować na zmiany związane z antyfutbolem. Jednym z pomysłów było wprowadzenie dobrze dzisiaj znanego ograniczenia w podawaniu piłki do własnego bramkarza. Ta decyzja spowodowała, że kolejne drużyny musiały dostosować się do nowych realiów. Historycy futbolu wskazywali jednak na jeden poważny problem. Piłka nożna zatraciła swój „romantyzm” i zaczęła powoli stawać się mechanicznym i dobrze zorganizowanym wykonywaniem poszczególnych założeń. Menotti stwierdził wtedy, że

Istnieje podział na futbol lewicowy i prawicowy. Drugi z nich postrzega życie jako wieczną batalię, wymaga ofiar. Trzeba w nim się wykazać żelazną odpornością i szukać zwycięstwa za wszelką cenę… Być posłusznym i spełniać swoją funkcję – oto zadania, jakie włodarze piłki stawiają przed zawodnikami. W ten sposób tworzą zastępy upośledzonych graczy, pożytecznych idiotów, których system gry zwyczajnie połyka.

Na pierwszy rzut oka podział ten można wydawać się czymś szalonym. Śledząc jednak historię można zauważyć, że „kraje sowieckie” znacznie częściej grały futbol, który według powyższej definicji można nazwać prawicowym.

Nowy rozgrywający

Największa dyskusja odnośnie indywidualistów w futbolu rozgrywała się niewiele lat temu w Argentynie. Kraj podzielił się na zwolenników Menottiego i Bilardo. To właśnie ten drugi w latach 80 spopularyzował w Argentynie taktykę 3-5-2 oraz 4-3-2-1, którą można było wziąć obserwować po 20 latach od zakończenia jego pracy.

Ustawienie to przyniosło największą zmianę związaną z tak zwanym rozgrywającym. Cofanie napastników zdawało się kolejnym naturalnym etapem zmian. Tutaj jednak pojawi się kolejny problem. Oparcie gry na jednym zawodniku, tak jak w przypadku rozgrywającego, jest dość ryzykownym pomysłem. Zdominowanie przez przeciwników tej jednej konkretnej pozycji może zmienić całkowicie obraz gry i zniszczyć wszystkie założenia.

Diamenty i romby

Stworzenie osobnej pozycji dla rozgrywającego wiąże się również automatycznie z osłabieniem siły ataku. Jest to najlepiej widoczne w trzech wariantach taktycznych: 4-3-1-2 (tzw. diament),  3-4-1-2 oraz 4-3-1-2. W tych przypadkach gra koncentruje się najmocniej w środku pola. Oczywiście pole gry można rozszerzyć dzięki umiejętnemu poruszaniu się po boisku, ale nie rozwiązuje to do końca kwestii tworzenia okazji strzeleckich przez przeciwników. Im bardziej chcemy rozszerzyć pole gry, tym mocniej cierpi na tym obrona. Wszystkie taktyki związane z antyfutbolem w pewnym momencie zaczynają zawodzić. Kolejne taktyki związane z antyfutbolem miały pojawić się na początku XXI wieku.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.