Gol, który nigdy nie padł- mistrzostwa świata 1966

Lata 60 przyniosły kolejną rewolucję w futbolu. Tym razem polegała ona na tak zwanym „zniesieniu niewolnictwa”, co w pewnym stopniu wpłynęło na wyniki mundialu w 1966 roku.

Faworyt na papierze

Anglia przez długi czas była dość specyficznym przykładem piłkarskiej „siły”. Wszyscy doskonale wiedzieli, że to właśnie Anglicy wymyślili futbol i z tego powodu należał im się szacunek. Jednak zamiast rozwijać swoje umiejętności i taktykę postanowili zatrzymać się w miejscu. Tworzyło to pewnego rodzaju paradoks, w którym Anglicy byli mocni, ale tylko na papierze. Takie postrzeganie miało zmienić się w latach 60.

Obchody rocznicy

W latach 60 pierwsi piłkarze z Anglii zaczęli podpisywać kontrakty z zagranicznymi klubami. Zniesienie „piłkarskiego niewolnictwa” spowodowało, że zawodnicy zyskali większe prawa. Zniesiono także maksymalną pensję, którą mogli otrzymywać piłkarze.

Te wydarzenia były świetną podbudową przed mistrzostwami świata, które w 1966 roku miały odbyć się w Anglii. Fifa przyznała prawo do organizacji turnieju mając na względzie zbliżające się stulecie angielskiej federacji. Zdecydowano, że zasługi dla piłkarskiego są tak duże, że mundial będzie idealną okazją do uhonorowania tak znakomitej historii.

Nowy trener

Kierownikiem kadry został Alf Ramsey. Niepozorny trener różnił się całkowicie od swojego poprzednika. Przede wszystkim potrafił zbudować niesamowitą więź z zawodnikami. Piłkarze przyznawali, że pierwszy raz od dawna byli w stanie zrozumieć o co chodzi trenerowi. Mimo bardzo słabej edukacji, doświadczenie zdobyte na boisku miało wkrótce zaprocentować.

Na pierwszej konferencji prasowej Ramseyowi wyrwało się, że Anglicy zostaną mistrzami świata. Tamtejsi dziennikarze tylko na to czekali. Odważne oświadczenia po długim okresie bolesnych porażek były tym, czego potrzebował cały naród.

Podstawowe zasady

Ramsey zmuszał zawodników do zachowań, które wtedy nie były popularne wśród zawodowców. Dopiero pod jego wodzą kadra Anglii doczekała się w swoich szeregach lekarza, który miał uświadamiać piłkarzy w kwestii zdrowego stylu życia.

Obóz przygotowawczy bardziej przypominał koszary niż zgrupowanie. Charlton opowiadał o tym w następujący sposób:

Spaliśmy we wspólnej Sali, czekaliśmy na posiłki w kolejce , nie mogliśmy telefonować do domów. Ktoś rzucił hasło, żeby zacząć robić podkop i uciekać. W okolicy były 2 puby, ale Alf postawił sprawę jasno- jeśli ktoś pójdzie do pubu, może zapomnieć o grze na mundialu. (…). Wyjechaliśmy na4 mecze towarzyskie, wszystkie wygraliśmy i już wtedy wiedzieliśmy, że to wszystko co do tej pory robiliśmy, ma sens.

Pomocni sędziowie

Wbrew pozorom turniej dla Anglików nie był prosty. W fazie pucharowej sędziowie dość mocno pomagali gospodarzom doprowadzając ich aż do meczu finałowego. W finale doszło do największej zagadki w historii- bramka padła czy nie?

Mecz był bardzo zacięty i w podstawowym czasie gry zakończył się remisem 2:2. W doliczonym czasie gry miała miejsce sytuacja, która do dzisiaj nie została rozstrzygnięta. Sędzia uznał bramkę dla Anglików. Nie był to jego pierwszy wybryk, ponieważ analogiczna sytuacja miała miejsce 5 lat wcześniej w meczu Benfica-Barcelona. Nawet dzisiejsza technologia i próby odwzorowania tej sytuacji nie wyjaśniły co tak naprawdę się stało. „Kicker” ogłosił nawet nagrodę dla osoby, która będzie w stanie stwierdzić, czy bramka padła czy nie oraz potwierdzi to w odpowiedni sposób. Do dzisiaj nikt się nie zgłosił. Anglicy ostatecznie wygrali 4:2 i zostali mistrzami świata. Po wielu latach piłkarskiej niemocy trofeum wróciło do ojczyzny futbolu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *