Porażka, która uwypukliła braki Jerzego Brzęczka

Jerzy Brzęczek / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Porażka w meczu eliminacji Mistrzostw Europy ze Słowenią sprawiła, że w Polsce po raz kolejny wybuchła dyskusja na temat tego, czy Jerzy Brzęczek jest odpowiednim człowiekiem na odpowiednim miejscu. Do tej pory braki w doborze taktyki i pomysłu na grę były tuszowane wygranymi meczami. W meczu ze Słowenią niestety dla Polaków taktyka – “mata piłe i grajta” się nie sprawdziła. 

Niepasujący element

Łukasz Fabiański – najlepszy piłkarz West Hamu w zeszłym sezonie. Tomasz Kędziora – podstawowy zawodnik Dynama Kijów, Jan Bednarek – prawidłowo rozwijający się, perspektywiczny chłopak. Michał Pazdan – wracający do kadry, po dobrym okresie w Turcji. Bartosz Bereszyński – mimo słabszego początku sezonu, podstawowy gracz Sampdorii Genua. Grzegorz Krychowiak – dwukrotny piłkarz miesiąca w rosyjskiej Premier Lidze. Mateusz Klich – niezawodny żołnierz trenera Marcelo Bielsy. Piotr Zieliński – najlepiej wyszkolony technicznie reprezentacji Polski od czasów Kazimierza Deyny. Kamil Grosicki – zawodnik Hull City, który zdobywa gola miesiąca na zapleczu Premier League. Krzysztof Piątek – piłkarz, który wszedł do Seria A z drzwiami i oknami. Mimo słabszej końcówki zeszłego sezonu i niezbyt zachęcającego początku tych rozgrywek nadal głęboko wierzę w jego umiejętności. Robert Lewandowski – klasa światowa. Od lat na swoich barkach niesie grę naszej kadry.

Taki skład wystawił wczoraj na mecz ze Słowenią selekcjoner Jerzy Brzęczek. Zastanawiam się, co w tej układance trzeba zepsuć, aby przez 90. minut spotkania praktycznie nie stworzyć zagrożenia pod bramką Jana Oblaka? Moim zdaniem, to trener Brzęczek jako były opiekun m.in GKS-u Katowice czy Wisły Płock wydaję się być wadą w machinie. Gdyby szkoleniowiec naszej kadry miał jakiś konkretny plan na grę i potrafił go wdrożyć, to zapewne nikt nie roztrząsał by tego, czy on się nadaję czy nie. Ale mecze w Lidze Narodów, które każdy traktował jako poligon doświadczalny nie przyniosły odpowiedzi na żadne z pytań. Co najwyżej wśród fanów wzmogły przeświadczenie, że ten projekt nie ma przed sobą przyszłości, a trzyma się kupy tylko dzięki indywidualnym umiejętnościom pojedynczych zawodników.

Po wylosowaniu w grupie eliminacyjnej do EURO 2020 Austrii, Izraela, Słowenii, Macedonii i Łotwy pomyślałem sobie, że łatwiej już nigdy nie będzie. Nawet z niedoświadczonym trenerem na ławce jakim jest Jerzy Brzęczek, awans na Mistrzostwa jest obowiązkiem naszej kadry. I chociaż w rozegranych do tej pory meczach nie widać jakiegoś autorskiego pomysłu trenera Jerzego Brzęczka, to broniły go wyniki i zwycięstwa bez straty gola.  Polacy nie potrafili zdominować słabszego rywala jakim były reprezentacje Łotwy i Macedonii, szczęśliwe zwycięstwo z Austrią na inauguracje rozgrywek i wyraźna wygrana z Izraelem, ale po ewidentnych błędach tych drugich realnie myślących kibiców nie uspokajała.  Pytania się mnożyły, ale znany z robienia dobrej miny do złej gry prezes PZPN, pan Zbigniew Boniek uspokajał – najważniejsze są punkty. I ja się z tym zgadzam, ale potem przychodzi gra na turnieju rangi mistrzowskiej, a nam kibicom pozostaję zaśpiewać:

“Polacy nic się nie stało!”

Błędna taktyka

We wczorajszym meczu trener Brzęczek wystawił pierwszą jedenastkę w ustawieniu 4-4-2, co się kompletnie nie sprawdziło. Polacy nie potrafili opanować środka pola. Mimo zdecydowanie wyższego posiadania piłki nic z tego nie wynikało. Jak konkretnie operować futbolówką pokazali zawodnicy Matjaza Keka. Brylował w tym Josip Ilicić, który gdy tylko dostał piłkę pod nogi, od razu wiedział co z nią zrobić i gdzie podać, aby stworzyć zagrożenie pod bramką Łukasza Fabiańskiego.

Wynik 2-0 odzwierciedla to, jaką różnicę zrobił wczoraj na boisku zawodnik Atalanty Bergamo. W składzie naszego zespoły w środku pola biegali Grzegorz Krychowiak i Mateusz Klich. Żaden z nich jednak nie potrafił tak rozegrać piłki, żeby stworzyć sytuację Robertowi Lewandowskiemu i Krzysztofowi Piątkowi. Długie zagrania nie docierały do partnerów z linii ataku. Częściej po otrzymaniu podania od obrońców, podawali oni do skrzydłowych lub bocznych obrońców. Nie było elementu zaskoczenia. Mało widoczny był Piotr Zieliński, który ustawiony na prawym skrzydle nie dawał kadrze tyle ile powinien. To co wypaliło w meczu z Izraelem (bo ten zagrał koszmarnie słabo), nie sprawdziło się w spotkaniu ze Słowenią.

Wiem, że nad Wisłą powstały tzw. kościoły fanów talentu zawodnika SSC Napoli i kościoły jego przeciwników. Jasno i wyraźnie podkreślę, że dla mnie Zieliński jest najlepiej wyszkolonym technicznie zawodnikiem naszej kadry i we wczorajszym spotkaniu był chyba najlepszy na boisku, ale on powinien grać za napastnikiem. Tam jest jego miejsce i tego się będę trzymał. Na skrzydle traci on wiele swoich walorów, bo w defensywie nie jest tak dobry, jak w rozegraniu piłki. A będąc skrzydłowym traci on ponad połowę swojej wartości. Im prędzej Jerzy Brzęczek to zrozumie, tym lepiej dla niego.

Zmiany na Austrię

Już w poniedziałek nasza reprezentacja będzie miała okazję pokazać, że porażka ze Słowenią była tylko wypadkiem przy pracy. Rundę rewanżową zaczniemy meczem z Austrią na Stadionie Narodowym. Z całym szacunkiem do umiejętności Krzyśka Piątka, ale taktyka z 4-4-2 powinna się zmienić na 4-2-3-1 z Piotrem Zielińskim ustawionym za Robertem Lewandowskim. Co za tym idzie na ławkę rezerwowych powędrował by zawodnik Milanu. I do składu w jego miejsce powinien wejść typowy skrzydłowy, który będzie potrafił dobrze dośrodkować, ale i da sobie radę w grze obronnej. Do wyboru trenera Brzęczka są Jakub Błaszczykowski oraz Damian Kądzior. I jednego z nich chciałbym zobaczyć w poniedziałkowym meczu.

Nie wiem czy miejsce w składzie utrzyma Mateusz Klich, który w barwach Leeds United i w meczach kadry to zupełnie inny zawodnik.

Austriacy są rozpędzeni zwycięstwem nad Łotwą w stosunku 6-0 i z pewnością nie położą się przed naszymi zawodnikami. Zwłaszcza, że ich ewentualna wygrana pozwoli im, na zrównanie się z Polską liczbą punktów w grupie eliminacyjnej do Mistrzostw Europy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi