eWinner II liga: Wpadki faworytów. Dół tabeli mocno nadrabia

Źródło: PZPN


Dzięki wygranej z Pogonią Siedlce Stal Rzeszów wywalczyła sobie mistrzostwo eWinner II ligi. W 31. serii spotkań spora część faworytów niespodziewanie straciła punkty. Finalnie skorzystały na tym niżej notowane drużyny walczące o udział w barażach lub o utrzymanie na szczeblu cenralnym.

Garbarnia Kraków – Chojniczanka Chojnice 3:1 (2:0)

Michal Klec 33 (karny), Wiktor Szywacz 38, Mateusz Bartków 82 – Kamil Mazek 90

Garbarnia: Dorian Frątczak – Mateusz Bartków, Mateusz Kardas, Donatas Nakrošius, Kamil Bentkowski (Patryk Warczak 85′) – Kacper Rogoziński (Wojciech Słomka 71′), Mateusz Nowak, Kacper Duda (Mateusz Duda 65′), Wiktor Szywacz (Kamil Kuczak 85′), Michał Feliks (Daniel Morys 85′) – Michal Klec.

Chojniczanka: Kamil Broda – David Niepsuj (Łukasz Wolsztyński 72′), Marcin Grolik (Mateusz Bartosiak 46′), Damian Byrtek, Michał Mikołajczyk – Sam van Huffel (Artur Pląskowski 64′), Mateusz Cegiełka, Paweł Czajkowski, Tomasz Mikołajczak, Filip Karbowy (Kamil Mazek 46′) – Szymon Skrzypczak (Mateusz Klichowicz 64′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Chojniczanki

Kolejka rozpoczęła się od niespodzianki sporego kalibru. Mająca autostradę do Fortuna I ligi Chojniczanka znacznie skomplikowała sobie życie przegrywając w Krakowie. Co ciekawe, dla podopiecznych Tomasza Kafarskiego była to dopiero pierwsza porażka odniesiona w 2022 roku. Co jest jeszcze bardziej interesujące, po raz ostatni zespół z Chojnic w lidze przegrał … z Garbarnią. Rozegrany 23 października ubiegłego roku mecz pomiędzy tymi drużynami również zakończył się wygraną 3:1 Garbarni.

W pierwszej połowie najwięcej zagrożenia pod bramką Doriana Frątczaka szło ze strony … środkowych obrońców gości. Najpierw bramkarz Garbarni odbił na rzut rożny mocny strzał Marcina Grolika. Kilka minut później Frątczak w świetnym stylu obronił strzał z bliska Damiana Byrtka. Niestety, w defensywie nie szło im już tak dobrze. W 19. minucie po złym przyjęciu piłki Grolika sytuację sam na sam z Kamilem Brodą miał Wiktor Szywacz. 19-letni pomocnik uderzył jednak zbyt słabo i wprost w golkipera Chojniczanki. W 32. minucie Michał Feliks z łatwością ograł na lewym skrzydle Grolika. Kapitan Chojniczanki próbował dogonić rywala, lecz w rezultacie spowodował rzut karny, którego na gola zamienił Michal Klec. Pięć minut później szalenie precyzyjnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Szywacz. Pomocnik Garbarni naprawił swój błąd ze wcześniejszej akcji i technicznym uderzeniem przy bliższym słupku zaskoczył Brodę. Niewiele brakowało, by w 43. minucie Szywacz strzelił drugiego gola z rzutu wolnego, jednak tym razem zabrakło kilku centymetrów. W jednej z ostatnich akcji pierwszej połowy kolejny fatalny błąd popełnił Grolik. Tym razem upiekło mu się, bo Feliks z kilku metrów strzelił w poprzeczkę.

Trener Kafarski musiał jednak zareagować błyskawicznie – Grolik na drugą połowę już nie wyszedł. Po przerwie jednak niewiele zmieniło się na boisku. Miejscowi bardzo mądrze się bronili, nie dopuszczając swojego rywala do zbyt wielu sytuacji. Kolejne roszady również nie przyniosły skutku. Jeden z bohaterów ostatniego meczu z Lechem II Artur Pląskowski pojawił się na boisku w 64. minucie w miejsce Sama van Huffela (całkiem groźny strzał z ostrego kąta pod koniec pierwszej połowy). 28-letni napastnik tym razem gola nie strzelił, a na dodatek w bezsensowny sposób osłabił swój zespół. Pląskowski w 79. minucie został ukarany czerwoną kartką za kopnięcie leżącego na murawie Feliksa. Zawodnik Garbarni po faulu na sobie leżał na murawie i miał piłkę pod brzuchem. Pląskowski kompletnie bez sensu próbował odzyskać futbolówkę i to pomimo wcześniejszego gwizdka Pawła Dziopaka. Tak głupie i nieodpowiedzialne zachowanie musiało zakończyć się czerwonym kartonikiem.

Trzy minuty po stracie zawodnika Chojniczanka straciła trzeciego gola, co ostatecznie zakończyło marzenia o sensacyjnej remontadzie. W sporym zamieszaniu w polu karnym gospodarzy Mateusz Bartków zachował się jak rasowy snajper, oszukując rywali i strzelając pierwszego gola w tym sezonie eWinner II ligi. Gości było stać jeszcze na honorowe trafienie, którego autorem po sprytnym strzale z okolic linii pola karnego okazał się wprowadzony w przerwie Kamil Mazek.

Chojniczanka finalnie miała sporo szczęścia, bo jej bezpośredni rywal w ligowej tabeli Ruch Chorzów zaledwie zremisował ze Zniczem Pruszków. Oznacza to, że drużynie z Chojnic do przypieczętowania awansu na zaplecze PKO Ekstraklasy wystarczy wygrana z Pogonią Grodzisk Mazowiecki oraz remis lub porażka Ruchu z Olimpią Elbląg.

Trzy punkty zdobyte w starciu z Chojniczanką bardzo pomogły Garbarni w kontekście walki o miejsce barażowe. Na trzy kolejki przed końcem ich strata do strefy barażowej wynosi ledwie trzy punkty. Prócz własnych punktów zdobytych w meczach z KKS-em 1925 Kalisz, Wigrami Suwałki i Sokołem Ostróda krakowianom potrzebne będą również wpadki innych drużyn. Terminarz Garbarni nie wydaje się specjalnie trudny, przez co podopieczni Macieja Musiała wciąż mają całkiem spore szanse na zajęcie miejsca w TOP6.

Ruch Chorzów – Znicz Pruszków 0:0

Ruch: Jakub Bielecki – Konrad Kasolik, Rusłan Zubkow, Remigiusz Szywacz – Tomasz Wójtowicz (Jakub Malec 73′), Piotr Wyroba (Vanja Marković 73′), Michał Mokrzycki, Łukasz Janoszka, Tomasz Foszmańczyk (Filip Żagiel 64′), Przemysław Szkatuła (Paweł Żuk 46′) – Piotr Stępień (Kamil Chiliński 79′).

Znicz: Jan Jurczak – Dawid Barnowski, Marcin Bochenek, Igor Lewczuk, Dmytro Juchymowycz, Kamil Niewiadomski – Shuma Nagamatsu (Mariusz Gabrych 77′), Krystian Pomorski, Tymon Proczek (Lukáš Hrnčiar 42′) – Krystian Tabara (Patryk Czarnowski 64′), Michał Orzechowski (Maciej Machalski 64′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Ruchu

Nie będzie zbytnio kontrowersyjnym stwierdzenie, że Ruch Chorzów koncertowo zmarnował szansę na zniwelowanie znacznej części straty do Chojniczanki Chojnice. Podopieczni Jarosława Skrobacza już przed meczem wiedzieli, że w przypadku wygranej ze Zniczem Pruszków ich strata do miejsca dającego bezpośredni awans do Fortuna I ligi stopniałaby do czterech punktów.

Patrząc na miejsce w tabeli obu drużyn można było się spodziewać zdecydowanej przewagi gospodarzy. W rzeczywistości nie wyglądało to tak różowo dla Ruchu. Zajmujący miejsce w środku tabeli Znicz parokrotnie potrafił sprawić sporo problemów Jakubowi Bieleckiemu. Już w 9. minucie w słupek strzelił Michał Orzechowski. Szansę na ostateczne rozstrzygnięcie miejscowi mieli w 81. minucie, gdy sędziujący to spotkanie Paweł Kukla z Krakowa podyktował rzut karny za zagranie ręką Marcina Bochenka. Do piłki ustawionej na jedenastym metrze podszedł dotychczas nieomylny z tego dystansu Michał Mokrzycki. Tym razem pomocnik Ruchu przegrał pojedynek nerwów przenosząc futbolówkę wysoko nad poprzeczką.

Na trzy kolejki przed końcem sezonu Ruch traci sześć punktów do Chojniczanki, która jest już o krok od powrotu na zaplecze PKO Ekstraklasy. Chorzowianie, by przedłużyć swoje szanse na bezpośredni awans, w następnej kolejce bezwzględnie muszą wygrać z Olimpią Elbląg. W takim wypadku nawet wygrana Chojniczanki z Pogonią Grodzisk Mazowiecki nie rozstrzygnie ostatecznie tej rywalizacji. Ruch ma lepszy bilans bezpośrednich spotkań z rywalem z Chojnic (2:1, 1:1). Nie oszukujmy się, będzie to odwlekanie w nieskończoność tego, co jest nieuniknione.

Znicz natomiast wciąż jest teoretycznie zagrożony spadkiem ze szczebla centralnego. Podopieczni Mariusz Misiury mają jednak aż siedem punktów przewagi nad strefą spadkową. Mało prawdopodobne są trzy kolejne porażki pruszkowian ze Śląskiem II, Hutnikiem i Pogonią Siedlce, które mogłyby spowodować relegację na czwarty szczebel rozgrywkowy.

Pogoń Siedlce – Stal Rzeszów 1:4 (0:1)

Maciej Górski 62 – Piotr Głowacki 40 (karny), 86 (karny), Andreja Prokić 64, Dominik Marczuk 74

Pogoń: Maksym Wadach – Wiktor Preuss, Mateusz Piotrowski, Robert Majewski, Maciej Kołoczek – Miłosz Przybecki (Dawid Nojszewski 86′), Miguel López, Wojciech Trochim (Bartosz Wicenciak 78′), Marcinho, Cezary Demianiuk (Marcin Kozłowski 79′) – Maciej Górski.

Stal: Wiktor Kaczorowski – Dominik Marczuk, Łukasz Góra, Paweł Oleksy, Piotr Głowacki – Bartłomiej Poczobut (Jakub Szczypek 72′), Krzysztof Danielewicz, Bartosz Wolski – Damian Michalik, Andreja Prokić (Kacper Piątek 87′), Patryk Małecki (Kacper Sadłocha 64′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Stali

Mecz bez większej historii. Stal Rzeszów na terenie ligowego średniaka pokazała dlaczego jest najlepszym zespołem w lidze. Pomimo pewnego już awansu do wyższej ligi Daniel Myśliwiec wystawił w Siedlcach mocny skład złożony z podstawowych zawodników. Nie może to dziwić, wszak stawką tego meczu było mistrzostwo eWinner II ligi.

Co ciekawe, w pierwszej połowie sporo szans do strzelenia gola mieli gospodarze. Po ich stronie odnotować należy m.in. strzał z z rzutu wolnego Wojciecha Trochima i niecelne uderzenie Miłosza Przybeckiego. Sporych trudności Wiktorowi Kaczorowskiemu przysporzył mocny strzał Cezarego Demianiuka. Młody golkiper Stali odbił to uderzenie, a dobitka Macieja Górskiego była niecelna. W końcówce pierwszej części szczęście uśmiechnęło się do przyjezdnych. Maciej Kołoczek sfaulował wybiegającego na wolną pozycję tuż przed bramką Pogoni Damiana Michalika. Marek Śliwa nie wahał się zbyt długo dyktując rzut karny, po którym Stal objęła prowadzenie za sprawą skutecznego uderzenia Piotra Głowackiego.

Siedem minut po wznowieniu gry Stal mogła prowadzić 2:0. Po zagraniu Andreji Prokicia w słupek strzał oddał Patryk Małecki. Zemściło się to na gościach niespełna dziesięć minut później. Kołoczek popisał się wówczas bardzo dobrym podaniem do Macieja Górskiego, który uciekł spod opieki defensorów i pewnym strzałem zdobył swojego 16. gola w tym sezonie, co umocniło go na pozycji wicelidera klasyfikacji strzelców. Radość miejscowych kibiców z remisu trwała jednak wyjątkowo krótko. Zaraz po wznowieniu gry Stal przejęła kontrolę nad spotkaniem, której nie oddała już do samego końca.

W 64. minucie Prokiciowi futbolówkę do pustej bramki z prawego skrzydła wyłożył Michalik. Ostatnie dwie bramki, które ostatecznie pogrążyły Pogoń, strzelili Dominik Marczuk i ponownie Głowacki. Ten pierwszy w 74. minucie wykończył bardzo precyzyjne dośrodkowanie Bartosza Wolskiego. Wynik spotkania drugim golem z rzutu karnego w tym spotkaniu ustalił w 86. minucie kapitan Stali Piotr Głowacki.

Stal na trzy kolejki przed końcem sezonu ma osiem punktów przewagi nad drugą Chojniczanką. Na pierwszy rzut oka nie jest to przewaga gwarantująca mistrzostwa. Jest jednak jeden mały szczegół – Stal ma w zanadrzu trzy punkty za mecz 33. kolejki z wycofanym z rozgrywek GKS-em Bełchatów. Rzeszowianom do końca sezonu pozostały już tylko dwa domowe spotkania – z Motorem Lublin i rezerwami Lecha Poznań.

Piłkarze Pogoni powoli mogą już zacząć myślęc o urlopach. Dziesięciopunktowa przewaga nad strefą spadkową jest już nie do odrobienia, natomiast ciężko uwierzyć, że w trzech ostatnich spotkaniach sezonu z Radunią Stężyca, Wisłą Puławy i Zniczem Pruszków podopieczni Damiana Guzka będą w stanie odrobić sześciopunktową stratę do szóstych obecnie rezerw “Kolejorza”.

Motor Lublin – Sokół Ostróda 5:0 (2:0)

Piotr Ceglarz 6, Adam Ryczkowski 22, Tomasz Kołbon 77, Damian Sędzikowski 78, Michał Fidziukiewicz 89

Motor: Sebastian Madejski – Filip Wójcik, Wojciech Błyszko, Arkadiusz Najemski, Paweł Moskwik – Damian Sędzikowski (Cezary Polak 80′), Jakub Świeciński, Piotr Ceglarz (Jakub Kosecki 64′), Tomasz Swędrowski (Tomasz Kołbon 71′), Adam Ryczkowski (Dmitri Mandrîcenco 80′) – Maciej Firlej (Michał Fidziukiewicz 71′).

Sokół: Paweł Rabin – Ernest Dzięcioł, Sebastian Rogala (Filip Dymerski 46′), Jan Klimek, Karol Turek – Mateusz Sobotka (Arturo Lías 46′), Patryk Skórecki, Kamil Kurowski, Łukasz Święty (Sebastian Rugowski 76′), Ernest Słupski (Dawid Wojtyra 46′) – Jakub Mysiorski (Błażej Malinowski 81′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Motoru

Kilkukrotnie w tym sezonie Sokół Ostróda pokazywał się z całkiem przyzwoitej strony. Tym razem niestety tak nie było. W niedzielne popołudnie na Arenie Lublin podopieczni Wojciecha Figurskiego zostali brutalnie zweryfikowani przez Motor Lublin, który powoli wyrasta na faworyta w nadchodzących barażach o awans do Fortuna I ligi.

Mało kto spodziewał się niespodzianki w tym meczu. Sami piłkarze Motoru zadbali o to, by względnie szybko zakończyć dywagację na temat ostatecznego rezultatu. W 6. minucie po ciekawie rozegranym rzucie rożnym i dośrodkowaniu w okolice “szesnastki” Piotr Ceglarz precyzyjnym, płaskim uderzeniem z powietrza pokonał Pawła Rabina. Po stracie gola goście próbowali szybko odrobić straty, jednak nie potrafili znaleźć sposobu na dobrze dysponowanego Sebastiana Madejskiego. Z tropu zbiła ich z pewnością druga bramka, które autorem w 22. minucie był Adam Ryczkowski. Kapitalnym, prostopadłym podaniem w tej sytuacji popisał się Tomasz Swędrowski. Tak obsłużony przez bardziej doświadczonego kolegę Ryczkowski nie mógł nie wykorzystać okazji jeden na jeden z golkiperem Sokoła.

Sokół próbował wpłynąć na losy spotkania. Jego trener dokonał paru ofensywnych zmian, jednak finalnie nie miało to wielkiego wpływu na przebieg gry. Na domiar złego Sokół od 65. minuty musiał radzić sobie w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Ernesta Dzięcioła. Zmęczonego i osłabionego rywala Motor w końcówce dobił, i to w bolesny sposób. Demonstrację siły miejscowych w 77. minucie indywidualną akcją rozpoczął Tomasz Kołbon. W kolejnej akcji szalenie dużo miejsca w środku pola od rywali otrzymał Damian Sędzikowski. Występujący w tym spotkaniu na prawym skrzydle piłkarz spokojnie dotarł w okolice szesnastego metra i bardzo precyzyjnym strzałem po ziemi zdobył czwartego gola w tym sezonie. W końcówce swój moment chwały miał również lider klasyfikacji strzelców eWinner II ligi. Wprowadzony z ławki Michał Fidziukiewicz w 89. minucie zaskoczył Rabina płaskim strzałem zza pola karnego.

Motor szansę na bezpośredni awans ma już tylko matematyczne – siedem punktów straty do Chojniczanki wydaje się być nie do odrobienia w przeciągu trzech najbliższych gier ze Stalą Rzeszów, Radunią Stężyca i Wisłą Puławy. Zakończenie sezonu na trzeciej pozycji i przystępowanie do baraży z komfortem gry na własnym boisku jest jednak w zasięgu drużyny prowadzonej przez Marka Saganowskiego. Motor na ten moment traci do Ruchu tylko jeden punkt.

Lech II Poznań – KKS 1925 Kalisz 1:0 (0:0)

Eryk Kryg 70

Lech II: Miłosz Mleczko – Arkadiusz Kaczmarek, Adrian Laskowski, Maksymilian Pingot, Krystian Palacz – Tymoteusz Klupś (Filip Wilak 65′), Karol Fietz, Maksym Czekała (Patryk Gogół 58′), Siergiej Kriwiec (Eryk Kryg 65′), Jakub Antczak (Norbert Pacławski 58′) – Łukasz Spławski.

KKS 1925: Mateusz Górski – Wiktor Smoliński, Bartosz Gęsior, Mateusz Gawlik, Mateusz Mączyński (Michał Borecki 75′) – Bartłomiej Putno, Andrzej Kaszuba (Nikodem Zawistowski 88′), Adrian Łuszkiewicz, Mateusz Wysokiński (Jakub Staszak 65′), Néstor Gordillo – Mateusz Majewski (Piotr Giel 65′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Lecha II

Pomimo nie najlepszej formy w ostatnich tygodniach rezerwy Lecha Poznań nie wypisują się z walki o udział w barażach do Fortuna I ligi. Skromne, jednobramkowe zwycięstwo nad zagrożonym spadkiem KKS-em 1925 Kalisz pozwoliło “Kolejorzowi” wskoczyć na szóstą pozycję w tabeli.

Miejscowi powinni wyjść na prowadzenie już w 6. minucie. Piłka po mocnym uderzeniu Siergieja Kriwca z okolic szesnastego metra zatrzymała się na poprzeczce. Po chwili dobijał wracający do gry po dłuższej przerwie Łukasz Spławski, lecz nieznacznie chybił. Była to jedna z najlepszych sytuacji Lecha II w pierwszej połowie. Gospodarze oddali jeszcze kilka strzałów na bramkę strzeżoną przez Mateusza Górskiego, lecz żadna z prób nie była tak niebezpieczna dla rywala jak uderzenie Kriwca. Po drugiej stronie boiska działo się znacznie mniej. Nie oznacza to jednak braku sytuacji pod bramką Lecha II. Nieudane próby pokonania Miłosza Mleczki podjęli m.in. dwaj skrzydłowi Bartłomiej Putno i Néstor Gordillo.

Nieznaczna przewaga gospodarzy po przerwie wciąż miała miejsce. Tym razem jednak zaowocowała zwycięskim golem. W 70. minucie Filip Wilak na prawym skrzydle zagrał do Spławskiego. Napastnik Lecha II w trudnej sytuacji, stojąc tyłem do bramki i mając za plecami rywala, zdołał odskoczyć do boku i posłać płaską wrzutkę wzdłuż linii bramkowej. Na piątym metrze od kryjącego obrońcy oderwał się Eryk Kryg, który strzałem z bliska dopełnił formalności.

Po 31. serii spotkań to rezerwy Lecha Poznań zajmują ostatnie z miejsc gwarantujących udział w barażach. Przed podopiecznymi Artura Węski bardzo trudne, wyjazdowe spotkanie z Wigrami Suwałki. Co ciekawe, w dwóch ostatnich kolejkach Lech II gra z drużynami, których los jest już od jakiegoś czasu przesądzony. Najpierw młodzi zawodnicy “Kolejorza” podejmą u siebie najsłabszego w lidze Sokoła Ostróda. Na zakończenie sezonu czeka ich wyjazd do prawdopodobnego mistrza II ligi Stali Rzeszów. Trudno oczekiwać, by którakolwiek z tych drużyn zagrała w spotkaniu z Lechem II “na pół gwizdka”, jednak siłą rzeczy wola walki w ich przypadku może być troszkę mniejsza.

Los kibica KKS-u 1925 jest przewrotny. Niespełna rok temu ich drużyna była o włos od awansu do Fortuna I ligi. Dzisiaj zespół ten zajmuje ostatnie z bezpiecznych miejsc w tabeli i utrzymuje czteropunktową przewagę nad strefą spadkową. Sytuacja póki co nie jest tragiczna, jednak zarząd klubu postanowił zareagować zmianą na stanowisku pierwszego trenera. Bogdana Zająca do końca sezonu zastąpi dotychczasowy asystent Stanisław Szpyrka. Problemy kaliszan zaczną się, gdy w kolejnej kolejce przegrają z Garbarnią Kraków, a Hutnik zdobędzie kolejne trzy punkty. Wówczas do dwóch ostatnich spotkań z Pogonią Grodzisk Mazowiecki i Chojniczanką Chojnice kaliszanie przystąpią z minimalną przewagą nad “czerwoną strefą”. A w takich sytuacjach może wydarzyć się tak naprawdę wszystko.

Hutnik Kraków – Radunia Stężyca 3:2 (2:1)

Krystian Lelek 4, Kacper Andrzejewski 30, Miłosz Drąg 76 – Radosław Stępień 7, Janusz Surdykowski 90

Hutnik: Bartłomiej Frasik – Adrian Basta, Daniel Hoyo-Kowalski, Adrian Jurkowski, Filip Becht – Krystian Lelek (Łukasz Skrzypek 83′), Miłosz Drąg, Dominik Zawadzki (Patryk Kieliś 75′), Kacper Andrzejewski, Michał Kitliński – Sławomir Chmiel (Mateusz Wyjadłowski 61′).

Radunia: Kacper Tułowiecki – Maciej Orłowski, Przemysław Szur, Sebastian Murawski (Dmytro Baszłaj 46′) – Kuba Lizakowski, Jakub Witek (Paweł Flis 83′), Jakub Letniowski (Michał Miller 57′), Wojciech Łuczak, Radosław Stępień, Szymon Nowicki (Damian Szuprytowski 76′) – Janusz Surdykowski.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Hutnika lub remis

Po kompromitującym pogromie w spotkaniu z Wigrami Suwałki piłkarze Hutnika Kraków rozpoczęli akcję pt. utrzymanie w eWinner II lidze. Podopieczni Krzysztofa Lipeckiego w trzech ostatnich spotkaniach zdobyli aż siedem punktów, dzięki czemu kwestia utrzymania na szczeblu centralnym nie jest zaledwie statystyczną ciekawostką.

Lepszego początku gospodarze nie mogli sobie wyobrazić. W 4. minucie po dograniu z lewego skrzydła Sławomira Chmiela płaskim strzałem bez przyjęcia Kacpra Tułowieckiego pokonał znajdujący się ostatnio w wyśmienitej formie strzeleckiej 19-letni Krystian Lelek. Radość miejscowych kibiców trwała ostatecznie bardzo krótko. Niecałe trzy minuty później po nieudanie rozegranym stałym fragmencie gry Radunia wyszła z kontrą. Szymon Nowicki na lewym skrzydle miał sporo miejsca, jednak nie zdecydował się na wrzutkę w pole karne. Pomocnik gości wycofał futbolówkę do Radosława Stępnia, a ten mocnym strzałem po ziemi przy bliższym słupku zaskoczył nie najlepiej ustawionego przed linią bramkową Bartłomieja Frasika.

Pomimo szybkiego wyrównania Hutnik wciąż przeważał na boisku. Drugiego gola miejscowi powinni strzelić w 19. minucie, lecz dobrej okazji nie wykorzystał Chmiel. Bardziej precyzyjny jedenaście minut później był Kacper Andrzejewski. Po długim zagraniu prostopadłym Adriana Basty Lelek dość przypadkowo wygrał pojedynek na prawym skrzydle, dzięki czemu mógł posłać płaską piłkę w okolicę bliższego słupka bramki Raduni. Tam świetnie odnalazł się Andrzejewski, któremu udało się pokonać Tułowieckiego.

Na początku drugiej połowy swój moment miała Radunia. Przyjezdni nie potrafili jednak wykorzystać kilku okazji, by po raz drugi tego dnia pokonać Frasika. Z czasem jednak ponownie odnotować mogliśmy przejmowanie inicjatywy przez Hutnika. Do gola i asysty drugie trafienie dorzucić mógł Lelek, jednak w 66. minucie górą okazał się golkiper Raduni. Tułowiecki raz jeszcze swój zespół uratował w 71. minucie, kiedy sparował na poprzeczkę strzał Michała Kitlińskiego.

Ostatecznie jednak na każdego kozaka znajdzie się większy kozak. Ze strzałami oddawanymi z okolic pola karnego Tułowiecki nie miał ogromnych problemów. W 76. minucie bramkarza Raduni zaskoczył jednak Miłosz Drąg. Jego strzał z około 25-30 metrów nie był perfekcyjny, jednak wystarczył, by złapany na wykroku Tułowiecki nie mógł interweniować. Wola walki w Raduni istniała do ostatniego gwizdka, co potwierdza drugi gol strzelony w doliczonym czasie gry przez Janusza Surdykowskiego.

W następny weekend Hutnik zagra jedno z najważniejszych spotkań w tym sezonie. Zwycięstwo nad Wisłą Puławy może zbliżyć Hutnika do bezpiecznej strefy nawet na jeden punkt. W przypadku porażki raczej będzie już po wszystkim. Nawet zakładając, że KKS 1925 i Śląsk II przegrają swoje mecze w 32. serii spotkań, to strata czterech punktów będzie szalenie trudna do odrobienia w dwóch ostatnich spotkaniach sezonu. Krakowianie ostatecznie stracą szansę na utrzymanie w przypadku porażki z Wisłą oraz wygranych KKS-u 1925 i Śląska II.

Po porażce w Krakowie Radunia straciła szóstą pozycję w tabeli na rzecz rezerw Lecha Poznań, do których podopieczni Sebastiana Letniowskiego tracą dwa “oczka”. W kolejnych dwóch spotkaniach beniaminek zagra z Pogonią Siedlce i Motorem Lublin i nie będzie w tych meczach bez szans. Szalenie korzystny dla Raduni są darmowe trzy punkty, które uzyskają za mecz ostatniej kolejki z wycofanym z rozgrywek GKS-em Bełchatów.

Pogoń Grodzisk Mazowiecki – Olimpia Elbląg 1:0 (0:0)

Jakub Kołaczek 55

Pogoń: Artur Haluch – Aleksander Theus (Rafał Zembrowski 78′), Kacper Łoś, Michał Gładysz, Piotr Maślanka (Mariusz Sławek 82′) – Jakub Apolinarski (Mateusz Lisowski 68′), Piotr Owczarek, Jakub Kołaczek, Maciej Bortniczuk, Michał Wrzesiński (Michał Sacharuk 78′) – Jean Franco Sarmiento.

Olimpia: Andrzej Witan – João Guilherme, Łukasz Sarnowski (Adrian Piekarski 57′), Michał Czarny, Kamil Wenger, Miłosz Kałahur – Bartosz Danowski (Denys Ostrowśkyj 74′), Marcin Czernis, Hubert Krawczun (Dominik Kozera 57′) – Marcin Bawolik, Jan Sienkiewicz (Piotr Kurbiel 68′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Olimpii

Efektownie co prawda nie było, jednak liczy się ostateczny efekt. Pogoń Grodzisk Mazowiecki w spotkaniu z walczącą o udział w barażach Olimpią Elbląg odniosła szalenie cenne zwycięstwo.

W obliczu zwycięstw Hutnika i Śląska II momentami senne spotkanie rozgrywane w Grodzisku Mazowieckim miało ogromny wpływ na sytuacje Pogoni. Rozpaczliwie potrzebujący punktów gospodarze nie przestraszyli się wyżej notowanego rywala i od samego początku starali się atakować bramkę rywala. Andrzej Witan miał sporo roboty przy próbach Macieja Bortniczuka i Jakuba Apolinarskiego. Pod koniec pierwszej połowy jednak to Olimpia nieco bardziej doszła do głosu. Po jednej z prób do interwencji zmuszony został Artur Haluch.

Niewątpliwym atutem Pogoni w tym spotkaniu nie po raz pierwszy w tym sezonie był Jean Franco Sarmiento. Kolumbijczyk w pierwszych fragmentach drugiej połowy był bardzo aktywny, co wywarło niebagatelny wpływ na losy spotkania. Już cztery minuty po przerwie Sarmiento niecelnym strzałem głową z kilku metrów postraszył Witana. Napastnik Pogoni miał również spory udział w akcji bramkowej. Po jego przytomnym odegraniu oraz wysunięciu piłki przez Macieja Bortniczuka precyzyjnym uderzeniem zza pola karnego popisał się Jakub Kołaczek.

Olimpia w Grodzisku Mazowieckim zagrała bardzo słabo. Jednobramkowa porażka nie przekreśla oczywiście ich szans na udział w barażach, jednak znacznie je komplikuje. W przypadku zwycięstwa Olimpia weszłaby do strefy barażowej i zrównała się punktami z szóstymi obecnie rezerwami Lecha Poznań. Tak się jednak nie stało i w kolejnych meczach będzie trzeba gonić rywali. A przeciwników w dwóch następnych kolejkach Olimpia będzie miała szalenie trudnych. Trudno spodziewać się, że zespół z Elbląga zdobędzie komplet punktów w starciach z Ruchem Chorzów i Chojniczanką Chojnice. Chociaż kto wie, być może urwanie punktów wyżej wymienionym drużynom oraz zwycięstwo nad Śląskiem II Wrocław w ostatniej kolejce może pozwolić w ostatecznym rozrachunku wskoczyć do TOP6.

Pomimo zwycięstwa sytuacja Pogoni wciąż jest równie zła. “Zasługa” leży oczywiście w wygranych Hutnika i Śląska II. Na trzy kolejki przed końcem beniaminek do bezpiecznej strefy traci pięć punktów. Podopieczni Mateusza Dudka w trzech ostatnich spotkaniach z Chojniczanką, KKS-em 1925 Kalisz i Wigrami Suwałki muszą zdobyć co najmniej pięć punktów i liczyć na korzystny przebieg innych spotkań. Jest to mało prawdopodobny scenariusz, jednak formalnie Pogoń wciąż ma szansę na zagwarantowanie sobie ligowego bytu. By Pogoń spadła z ligi w następnej kolejce musi przegrać swoje spotkanie z Chojniczanką, a Śląsk II i KKS 1925 muszą wygrać. W przypadku remisu Pogoni potrzebna będzie jeszcze wygrana lub remis Wisły Puławy.

Śląsk II Wrocław – Wisła Puławy 3:0 (1:0)

Przemysław Bargiel 44, Sebastian Bergier 53 (karny), Piotr Samiec-Talar 70

Śląsk II: Oskar Mielcarz – Jakub Iskra (Bartosz Boruń 88′), Konrad Poprawa, Kacper Radkowski, Olivier Wypart – Piotr Samiec-Talar (Łukasz Gerstenstein 78′), Przemysław Bargiel (Mateusz Młynarczyk 88′), Javier Ajenjo Hyjek, Marcel Zylla (Jakub Jezierski 78′), Adrian Bukowski – Sebastian Bergier (Mariusz Idzik 83′).

Wisła: Bartłomiej Gradecki – Jan Flak (Dominik Banach 64′), Krystian Bracik, Łukasz Wiech, Ariel Wawszczyk, Dominik Cheba – Krystian Puton, Marcin Ryszka (Stefan Ilić 64′), Maciej Kona (Piotr Lisowski 85′), Carlos Daniel (Kacper Kondracki 75′) – Adrian Paluchowski (Emil Drozdowicz 75′).

Przedmeczowy typ: remis

W kluczowym momencie pierwszą wygraną jako trener rezerw Śląska odniósł Arkadiusz Bator. Wysokie i zdecydowane zwycięstwo nad Wisłą Puławy znacznie przybyliżyło wrocławian do utrzymania się na szczeblu centralnym. Czujność musi być jednak zachowana do samego końca, bo Hutnik i Pogoń Grodzisk wciąż walczą i wciąż wygrywają.

W składzie Śląska II znaleźli się m.in. Jakub Iskra, Javier Ajenjo Hyjek i Marcel Zylla, których kibice mogą kojarzyć bardziej z pierwszym zespoem Śląska. Ostatecznie jednak ciężar strzelania goli na swoje barki wzięli etatowi “rezerwiści”. Zanim jednak to się stało, w pierwszych fragmentach meczu Wisła grała bardziej odważnie i stworzyła sobie kilka okazji. Najgroźniej pod bramką Oskara Mielcarza było po niecelnych ostatecznie uderzeniach Krystiana Putona i Carlosa Daniela. Owa nieskuteczność zemściła się na przyjezdnych tuż przed przerwą. Piotr Samiec-Talar posłał prostopadłe podanie do Sebastiana Bergiera, który nie kalkulował i bez przyjęcia oddał strzał na bramkę rywala. Z tym uderzeniem Bartłomiej Gradecki jeszcze sobie poradził, jednak przy dobitce Przemysława Bargiela był już bezradny.

Wisła z pewnością zamierzała po przerwie ruszyć do odrabiania strat. Bardzo szybko ten plan został pogrzebany. W 52. minucie szarżujący w polu karnym Iskra został nieprzepisowo powstrzymany przez Ariela Wawszczyka, w wyniku czego Szymon Lizak wskazał na jedenasty metr. Tradycyjnie w takich sytuacjach do futbolówki podchodzi Bergier. Tak było i tym razem. I tym razem 22-latek się nie pomylił, strzelając jedenastego gola w tym sezonie, w tym szóstego z rzutu karnego. Nokautujące uderzenie w 70. minucie wyprowadził aktywny od pierwszych minut Samiec-Talar. Po szybkim wyprowadzeniu piłki spod własnej bramki futbolówka trafiła pod nogi Bergiera. Napastnik Śląska II nie miał jednak dobrej pozycji do strzału, dlatego oddał piłkę Zylli. Strzał wychowanka Bayernu Monachium z linii bramkowej wybił Krystian Bracik, jednak dobitki Samca-Talara nikt nie potrafił powstrzymać.

Zwycięstwo nad Wisłą Puławy jest dla Śląska II tym cenniejsze, gdy spojrzymy na zwycięstwa Hutnika i Pogoni Grodzisk. W przypadku porażki wrocławian od strefy spadkowej dzieliłby zaledwie jeden punkt. Ostatecznie czteropunktowa zaliczka wciąż nie daje bezpieczeństwa, jednak można mówić o pewnego rodzaju komforcie. Podopieczni Arkadiusza Batora wreszcie przełamali fatalną passę ośmiu spotkań bez zwycięstwa (na co składało się siedem porażek i jeden remis), co napawa optymizmem przed nadchodzącymi spotkaniami ze Zniczem Pruszków, Ruchem Chorzów i Olimpią Elbląg.

Po niespodziewanym remisie Wisły z Ruchem Chorzów stwierdziłem, że puławianie są już praktycznie pewni utrzymania. Spotkanie we Wrocławiu mocno zweryfikowało tę myśl. Sytuacja wciąż nie jest zła, jednak kluczowe będzie kolejne spotkanie Wisły z Hutnikiem Kraków. W przypadku porażki przewaga nad strefą spadkową stopnieje do zaledwie dwóch punktów. Jeżeli Wisła nie pokona u siebie Hutnika to kolejne spotkania z Pogonią Siedlce i Motorem Lublin będą obarczone sporym ryzykiem spadku do strefy spadkowej.

Tabela eWinner II ligi po 31. kolejce

#DrużynaM. Pkt.Bramki
1Stal Rzeszów - zapewniony bezpośredni awans337673:33
2Chojniczanka Chojnice - zapewniony bezpośredni awans337069:29
3Ruch Chorzów (b) - zapewniony udział w barażach336047:27
4Motor Lublin - zapewniony udział w barażach335954:28
5Wigry Suwałki - zapewniony udział w barażach335754:38
6Lech II Poznań335139:43
7Radunia Stężyca (b)335057:51
8Olimpia Elbląg334633:31
9Garbarnia Kraków334544:39
10Pogoń Siedlce334346:55
11KKS 1925 Kalisz334241:45
12Wisła Puławy (b)334153:54
13Śląsk II Wrocław334050:53
14Znicz Pruszków333938:44
15Hutnik Kraków - brak szans na utrzymanie w lidze333538:54
16Pogoń Grodzisk Mazowiecki (b) - brak szans na utrzymanie w lidze333134:50
17Sokół Ostróda - brak szans na utrzymanie w lidze331928:70
18GKS Bełchatów (s) - Drużyna wycofana z rozgrywek3318 (kara -4 pkt za zaległości finansowe)17:71

Klasyfikacja strzelców eWinner II ligi po 31. kolejce

1.) Michał Fidziukiewicz (Motor Lublin) – 19 goli

2.) Maciej Górski (Pogoń Siedlce) – 16 goli

3.) Artur Pląskowski (Chojniczanka Chojnice)  – 12 goli

4.) Sebastian Bergier (Śląsk II Wrocław), Jean Franco Sarmiento (Pogoń Grodzisk Mazowiecki), Damian Michalik (Stal Rzeszów), Daniel Szczepan (Ruch Chorzów) – 11 goli

5.) Piotr Giel (KKS 1925 Kalisz), Michal Klec (Garbarnia Kraków) – 10 goli

6.) Tomasz Mikołajczak (Chojniczanka Chojnice), Andreja Prokić (Stal Rzeszów) – 9 goli

7.) Carlos Daniel (Wisła Puławy), Krzysztof Danielewicz (Stal Rzeszów), Michał Feliks (Garbarnia Kraków), Tomasz Foszmańczyk (Ruch Chorzów), Mariusz Gabrych (Znicz Pruszków), Wojciech Łuczak (Radunia Stężyca), Patryk Małecki (Stal Rzeszów), Michał Mokrzycki (Ruch Chorzów), Adrian Paluchowski (Wisła Puławy), Janusz Surdykowski (Radunia Stężyca) – 8 goli

Terminarz 32. kolejki eWinner II ligi

7 maja (sobota)

Stal Rzeszów – Motor Lublin, godz. 12:15, transmisja w TVP Sport, typ: X

Wisła Puławy – Hutnik Kraków, godz. 17:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

KKS 1925 Kalisz – Garbarnia Kraków, godz. 17:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

Wigry Suwałki – Lech II Poznań, godz. 17:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1X

Znicz Pruszków – Śląsk II Wrocław, godz. 18:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: X

Chojniczanka Chojnice – Pogoń Grodzisk Mazowiecki, godz. 19:30, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1

Olimpia Elbląg – Ruch Chorzów, godz. 19:45, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 2

8 maja (niedziela)

Radunia Stężyca – Pogoń Siedlce, godz. 15:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie Sportize, typ: 1


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.