NA GORĄCO

Papa Bouba Diop i ryk Lwów Terangi

19 czerwca 2018, 12:11 | Foto: French midfielder Patrick Vieira (L) and Senegalese defender Papa Bouba Diop fight for the ball during their 2002 FIFA World Cup Korea/Japan opening match in Seoul, 31 May 2002. Senegal beats France 1-0. AFP PHOTO/Jimin LAI - AFP original / JIMIN LAI ( X ) | Autor: Karol Żuradzki
Papa Bouba Diop i ryk Lwów Terangi
Mistrzostwa Świata
0

Na ćwierćfinałowej gorączce mundialowej kończą się osiągnięcia afrykańskich reprezentacji. Jednym spośród trzech nacji z Czarnego Lądu, które uzyskały takowy wynik jest Senegal, a wszystko miało miejsce na Mistrzostwach Świata w  2002 roku. Roger Milla, Asamoah Gyan, a najlepszym strzelcem Lwów Terangi podczas koreańskiego czempionatu został Papa Bouba Diop. Nie umyka pamiętny, a zarazem zwycięski gol przeciwko Mistrzom Świata.

Kolorowy futbol debiutanta nie spętał nóg reprezentacji Senegalu na mundialu w Korei Południowej i Japonii. Pierwszym rywalem grupowym Francja, która podeszła lekceważąco do turnieju. Niby podobne twarze sprzed czterech lat: Fabien Barthez, Marcel Desailly, Zinedine Zidane – ukontentowany podwójnie przybijając swoją pieczęć na zdobyciu z Realem Madryt Ligi Mistrzów. Zawodników naszpikowanych gwiazdami nigdy nie brakowało w zespole Les Bleus i miano obrońcy tytułu jednak zobowiązuje. Nie swoje śmieci i na dzień dobry przysłowiowe bęcki od ekipy Bruno Metsu. Mocno wybiegani Senegalczycy skutecznie odpierali ataki, a szczęście dopomogło. Na uwagę zasługuje kadra złożona wyłącznie z zawodników francuskiej Ligue 1. Duży wówczas atut. Papa Bouba Diop reprezentujący RC Lens jako jedyny został wpisany do protokołu meczowego pod rubryką bramek. Później szaleństwo i afrykańska rumba w narożniku. Inni znowuż powiedzieliby, że to taniec godowy.

Jak słyszymy – redaktor Mateusz Borek miał rację przewidując bohatera tego spotkania, ale nie wziął pod uwagę, że defensywny pomocnik może podtrzymać dobrą passę do końca azjatyckiej przygody Lwów Terangi. Ówczesny czas doskonale pamięta kapitan zespołu, a zarazem dzisiejszy selekcjoner Aliou Cissé.

Lew nie miauczy, a ryczy

Papa Bouba Diop spełnionym sportowo 40-latkiem. Jako młody chłopak otrzymał szansę od najbardziej utytułowanego senegalskiego klubu – ASC Diaraf. Dzisiaj pracuje jako ekspert piłkarski w swoim rodzinnym kraju. Obrazek młodych dzieci biegających boso po piaszczystych glebach gdzieś na tle sawanny opisuje afrykańską pasję do futbolu. Tutaj pojawia się duże poletko dla europejskich skautów. Diopa dojrzeli Szwajcarzy, a konkretnie Vevey-Sports. Malowniczo położony klub na brzegu Jeziora Genewskiego może być znany polskim kibicom, bowiem grał tam Mirosław Tłokiński – znany przede wszystkim z występów w Widzewie Łódź. Notabene były król strzelców polskiej ekstraklasy, który później kontynuował swoją karierę w Racingu Lens. Wracając do Papy Diopa – przenosiny pomocnika do kraju Helvetów okazały się celnym trafem. Z Grasshoppersem święcił tytuł mistrzowski za sezon 2000/01. Jego czas dopiero miał nastąpić. Uśmiechnęła się Premier League, a Diop uśmiechnął się do niej. Stał się jednym z ulubieńców Fulham. Bramka przeciwko Manchesterowi United wprawiła w euforię 25 tysięcy fanów na Craven Cottage.

Młody lew dorósł do bycia pewnym siebie przywódcą środka pola. Połączenie wysokościowca z silną fizyką i agresją. Jego wizytówką były strzały z dystansu, co widać na powyższym obrazku. Nieprzypadkowo otrzymał od fanów The Cottagers przydomek „The Wardrobe”, czyli „Szafa”. Nagrodzony statuetką „Fulham Opta Player of the Season” w 2006 roku. Kolejnym przystankiem Portsmouth i znów Papa Bouba Diop wznosi się na wyżyny, walnie przyczyniając się do triumfu w FA Cup po 69 latach historii klubu.

Roger Milla rozsławił Kamerun na mundialu ’90 we Włoszech. Wygranie grupy mając za przeciwników: Mistrzów Świata – Argentyńczyków, złote pokolenie reprezentantów Rumunii, oraz finalistę Euro z boisk RFN – nie przeszło bez echa wielkiej sensacji. Nieposkromione Lwy zapisały się złotymi zgłoskami jako pierwszy afrykański zespół, który dotarł co najlepszej ósemki świata. Grając w FIFĘ nie omieszkałbym użyć cieszynki o nazwie „chorągiewkowy taniec Rogera”.

Ghana pod wodzą serbskiego szkoleniowca – Milovana Rajevaca – była najbliżej osiągnięcia strefy medalowej. Własny kontynent, Republika Południowej Afryki i dreszczowiec w Johannesburgu. Jeden z najbardziej pamiętnych meczy 2010 roku. Asamoah Gyan oczywiście przoduje wśród TOP strzelców Czarnego Lądu.

Pozostaje jednak niesmak. Luis Suárez podał pomocną dłoń i to dosłownie. Napastnik Kayserisporu nie wykorzystał rzutu karnego podyktowanego w ostatnich sekundach dogrywki. Wspomnienia wracają, o których Asamoah Gyan nie może zapomnieć, choć minęło już 8 lat. Marnym pocieszeniem staje się wykorzystana próba w konkursie jedenastek z Urugwajem. Niestety przegrana próba nerwów innych kolegów.

Piękny sen o Urusach

Wracamy do Korei, gdzie Papa Diop rozszalał się na koniec fazy grupowej. Rywalem reprezentacja Urugwaju, a stawką awans do 1/8 finału. W przeciwieństwie do Gyana – Senegalczyk wspina się na wyżyny. Skala emocji podobna Dwie bramki piłkarza urodzonego w Dakarze robią wrażenie. Porównania do Patricka Vieiry nie biorą się znikąd. Lwy Terangi schodzą na przerwę ukontentowani trzema trafieniami po stronie zdobyczy, u rywali okrągłe zero. Wynik ostatecznie brzmi 3:3, jednak ten fakt nie przeszkodził, aby podopieczni Bruno Metsu przeszli do kolejnego etapu drabinki turniejowej. Henri Camara (rodak Diopa z Diarafy) złotym golem raduje Afrykę Zachodnią i tanecznym krokiem meldujemy się w upragnionym ćwierćfinale. Reprezentacja Turcji kończy piękny sen.

Po 16-stu latach oczekiwania narodu wzrastają. Wówczas nieprzewidywalny lew, gdzie nie było wiadomo, z której strony ugryzie. Spotkanie przeciwko Białym Orłom Nawałki pokaże prawdziwe oblicze Senegalu. Ponadto afrykańscy dziennikarze podsycają atmosferę twierdząc, iż pokolenie selekcjonera Aliou Cissé jest bogatsze w doświadczenie.

Comments are closed.

Przejdź do paska narzędzi