eWinner II liga: Kotwica Kołobrzeg nowym liderem

Źródło: PZPN

Po piątej kolejce eWinner II ligi doszło do zmiany lidera. Porazkę Górnika Polkowice z Pogonią Siedlce wykorzystała Kotwica Kołobrzeg, która awansowała na pierwszą pozycję w tabeli. Na dnie ligowej tabeli znajduje się natomiast Motor Lublin, który jeszcze w maju był o krok od awansu do wyższej ligi.

Górnik Polkowice – Pogoń Siedlce 1:2 (0:2)

Szymon Kiebzak 77 (karny) – Cezary Demianiuk 6, Maciej Wichtowski 23

Górnik: Błażej Niezgoda – Damian Makuch, Michał Bojdys, Jarosław Ratajczak – Karol Fryzowicz (Rafał Karmelita 59′), Dawid Burka (Tomasz Kołbon 59′), Kacper Gościniarek (Kacper Poczwardowski 46′), Szymon Kiebzak, Abdallah Hafez (Dominik Pisarek 46′), Mariusz Sławek – Mariusz Idzik (Filip Baranowski 71′).

Pogoń: Maciej Kikolski – Przemysław Misiak, Maciej Wichtowski, Michał Rutkowski – Maciej Kołoczek, Mateusz Piotrowski, Ernest Dzięcioł, Damian Szuprytowski (Kamil Włodyka 78′), Nikodem Fiedosewicz – Cezary Demianiuk (Cezary Bujalski 90′), Damian Nowak (Marcinho 67′).

Po pierwszych czterech kolejkach Górnik Polkowice stracił zaledwie dwa gole, nie przegrał żadnego spotkania i przewodził ligowej tabeli. Wiadomym było, że prędzej czy później spadkowicz z Fortuna I ligi będzie musiał uznać wyższość innej drużyny. Mało kto spodziewał się jednak, że stanie się to w starciu na swoim terenie z Pogonią Siedlce, która dotychczas wygrała tylko jeden mecz.

Wszelkie plany miejscowych na to spotkanie bardzo szybko runęły. Pogoń już w 6. minucie objęła prowadzenie, gdy Cezary Demianiuk wykorzystał dogranie Nikodema Fiedosewicza z lewego skrzydła. Faworyzowanym gospodarzom z pewnością skrzydła podcięła dość przypadkowa bramka, którą stracili w 23. minucie. Po długim zagraniu z własnej połowy obrońcy gości Macieja Wichtowskiego futbolówka niespodziewanie przeleciała nad bramkarzem Górnika Błażejem Niezgodą. Pozyskany latem z Jagiellonii Białystok 22-letni bramkarz wyszedł poza własne pole karne i próbował zagrać futbolówkę głową. Ta go ostatecznie minęła, przez co Wichtowski mógł zanotować na swoim koncie jedną z bardziej efektownych bramek w karierze.

Bez wątpienia szansą dla gospodarzy była czerwona kartka, którą w 63. minucie otrzymał Mateusz Piotrowski. Siły wystarczyło im jednak tylko na kontaktowego gola z rzutu karnego Szymona Kiebzaka oraz strzał w spojenie słupka z poprzeczką tego samego zawodnika. Po tej porażce Górnik spadł na drugie miejsce w tabeli.

Kotwica Kołobrzeg – Wisła Puławy 2:1 (1:1)

Michał Cywiński 30, Radosław Tuleja 86 – Dawid Retlewski 45

Kotwica: Oskar Pogorzelec – Michał Kozajda (Filip Modelski 90′), Piotr Witasik, Damian Kostkowski, Sebastian Murawski, Radosław Tuleja – Kamil Kort (Kamil Bartoś 64′), Josip Šoljić, Dominik Chromiński (José Cabrera 56′), Michał Cywiński (Paweł Łysiak 56′) – Jakub Bojas (Grzegorz Goncerz 64′).

Wisła: Piotr Zieliński – Oskar Przywara, Łukasz Wiech, Robert Majewski, Dominik Cheba – Ednilson Furtado (Josiño 72′), Maciej Kona, Krystian Puton, Mateusz Kaczmarek (Dominik Banach 46′), Mateusz Klichowicz (Aghwan Papikjan 46′) – Dawid Retlewski (Adrian Paluchowski 85′).

Potknięcie Górnika Polkowice wykorzystała Kotwica Kołobrzeg, która została nowym liderem eWinner II ligi. Beniaminkowi o zwycięstwo w starciu z Wisłą Puławy nie było łatwo o zwycięstwo, jednak skuteczna końcówka uradowała liczną publikę zgromadzoną na stadionie w Kołobrzegu.

Do Kołobrzegu przyjechała Wisła, która miała na koncie serię trzech zwycięstw z rzędu. W pierwszych minutach gra przyjezdnych wyglądała bardzo przyzwoicie. Oskar Pogorzelec musiał interweniować m.in. po próbach Ednilsona Furtado i Krystiana Putona, a nad bramką uderzał Mateusz Klichowicz. Lekko przyczajona Kotwica w 30. minucie zdołała wyjść na prowadzenie. Futbolówkę z rzutu wolnego w pole karne wrzucał Michał Cywiński. Pusty „przelot” w tej sytuacji zanotował Piotr Zieliński, a całej sytuacji nie zdołał uratować stojący w okolicach linii bramkowej Dominik Cheba.

Beniaminkowi finalnie nie udało się utrzymać prowadzenia do przerwy. W ostatniej akcji pierwszej połowy po wrzutce z prawego skrzydła piłkę głową trącił Dawid Retlewski. Ta odbiła się od słupka i zdaniem Piotra Idzika przekroczyła linię bramkową pomimo wysiłków Pogorzelca. Druga połowa była równie wyrównana jak pierwsza część. Wynik mógł pojść w każdą stronę, jednak ostatecznie szalę zwycięstwa na swoją korzyść zdołali przechylić gospodarze. W 86. minucie po strzale Pawła Łysiaka Zieliński sparował piłkę tak, że dał Radosławowi Tulei niepowtarzalną szansę na zostanie bohaterem całego Kołobrzegu. O ile interwencję Zielińskiego idzie jeszcze wybronić, wszak wybił piłkę do boku, to przepuszczenie strzału przy swoim bliższym słupku znacznie obciąża jego konto.

Olimpia Elbląg – Stomil Olsztyn 4:0 (1:0)

Jakub Branecki 23, Marcin Rajch 55, 73, Aron Stasiak 86

Olimpia: Andrzej Witan – Patryk Jakubczyk (Marcel Stefaniak 46′), Kamil Wenger, Adrian Piekarski, Łukasz Sarnowski – Jakub Branecki (Dawid Wojtyra 67′), Dawid Danilczyk, Marcin Czernis, Jan Sienkiewicz (Konrad Łabecki 84′), Marcin Rajch (Maciej Famulak 84′) – Aron Stasiak.

Stomil: Jakub Mądrzyk – Filip Wójcik (Mateusz Sobotka 77′), Igor Kośmicki, Jakub Tecław, Bartosz Waleńcik (Dawid Kalisz 71′), Michał Karlikowski – Karol Żwir, Maciej Spychała (Sebastian Szypulski 59′), Hubert Krawczun (Bartosz Florek 59′), Shun Shibata – Piotr Kurbiel.

Derby województwa warmińsko-mazurskiego okazały się bezsprzecznie najciekawszym spotkaniem 5. kolejki eWinner II ligi. Oba zespoły przed tym meczem dzielił zaledwie jeden punkt w ligowej tabeli, dlatego też zwycięstwo Olimpii nad Stomilem nie było wielkim zaskoczeniem. Pewną niespodzianką były jednak rozmiary zwycięstwa podopiecznych Przemysława Gomułki.

Stomil ten mecz rozpoczął od trzech groźnych dośrodkowań z rzutów wolnych, po których na bramkę Andrzeja Witana niecelnie uderzali Igor Kośmicki, Karol Żwir i Hubert Krawczun. Na prowadzenie szybko wyszła jednak Olimpia, która w 23. minucie przeprowadziła szybką kontrę. Futbolówkę na lewmy skrzydla otrzymał Aron Stasiak. Występujący w tym meczu jako napastnik tuż przed linią końcową zagrał piłkę w strone głębi pola. Ta odbiła się od nóg zawodników Stomilu, a z całej sytuacji skorzystał Jakub Branecki kierująć futbolówkę z metra do pustej bramki.

Jeszcze przed przerwą Stomil był bardzo bliski wyrównującego gola. W 39. minucie potężny strzał z rzutu wolnego Jakuba Tecława nieznacznie minął bramkę Olimpii. Trzy minuty później dwiema świetnymi interwencjami po strzałach Żwira popisał się Witan. W drugiej połowie Stomilowi zabrakło już impetu w ofensywie. Do tego wszystkiego doszła również bardzo przeciętna postawa w defensywie, co po przerwie zakończyło się pogromem.

Bohaterem Olimpii Elbląg bezsprzecznie został strzelec dwóch goli Marcin Rajch, który jeszcze w pierwszej połowie doznał urazu głowy i musiał występować z opatrunkiem. W 55. minucie strzelec pierwszego gola Branecki posłał precyzyjną wrzutkę w okolice dalszego słupka bramki gości, gdzie stał kompletnie niekryty Rajch. Boczny pomocnik gospodarzy spokojnie przymierzył i nie dał szans na interwencję Jakubowi Mądrzykowi. W 73. minucie Rajch po katastrofalnym wznowieniu gry od własnej bramki i stracie w środku pola spokojnie przejął piłkę, podprowadził w okolice pola karnego i dokładnym strzałem skompletował dublet. Pewne kontrowersje budzi jednak prawdopodobny faul Dawida Danilczyka na Shunie Shibacie, który umożliwił Rajchowi przechwyt.

Stomil w 86. minucie dobił Aron Stasiak wykorzystując dogranie wprowadzonego z ławki Macieja Famulaka. I tu ciekawostka – w momencie zaliczania asysty Famulak nie występował w swojej koszulce. Przez nieuwagę członków sztabu szkoleniowego pomocnik Olimpii pojawił się na boisku w trykocie Łukasza Turzynieckiego. Zaraz po czwartym golu dla Olimpii Famulak szybko się przebrał i wszystko było już w porządku. Ostatecznie bardzo zacięte derby okraszone liczbą aż 46 fauli zakończyły się wysoką wygraną Olimpii, która dzięki temu awansowała na piąte miejsce w ligowej tabeli.

Skrót tego meczu można obejrzeć tutaj.

Motor Lublin – KKS 1925 Kalisz 0:3 (0:2)

Piotr Giel 5, Mateusz Gawlik 12, 67

Motor: Paweł Budzyński – Filip Wójcik, Maksymilian Cichocki, Arkadiusz Najemski (Piotr Ceglarz 56′), Sebastian Rudol, Kamil Rozmus – Damian Sędzikowski (Mariusz Rybicki 83′), Rafał Król, Marcel Gąsior (Piotr Kusiński 64′), Leszek Jagodziński (Jakub Staszak 56′) – Ezana Kahsay (Michał Żebrakowski 83′).

KKS 1925: Maciej Krakowiak – Nikodem Zawistowski (Kasjan Lipkowski 89′), Filip Kendzia, Mateusz Gawlik, Wiktor Smoliński, Daniel Kamiński (Karol Smajdor 82′) – Kamil Koczy (Adrian Łuszkiewicz 67′), Mateusz Wysokiński, Michał Borecki (Patryk Soboczyński 89′), Néstor Gordillo (Wiktor Staszak 82′) – Piotr Giel

Początek sezonu w wykonaniu Motoru Lublin jest wprost koszmarny. Zespół, który jeszcze niedawno był o krok od Fortuna I ligi, w tym momencie okupuje ostatnie miejsce w tabeli ligowej. Dla podopiecznych Stanisława Szpyrki porażka z KKS-em 1925 Kalisz była już trzecią w tym sezonie. Na dorobek Motoru na ten moment składają się dwa punkty uzyskane po remisach z Garbarnią Kraków i Olimpią Elbląg w dwóch pierwszych seriach spotkań.

Już po pierwszym kwadransie wiadomym było, że uzyskanie przez Motor choćby punktu będzie sporym wyczynem. Zwłaszcza, gdy ma się tak słabą defensywę. W 5. minucie Maciej Krakowiak dalekim wykopem uruchomił znajdującego się na połowie przeciwnika Piotra Giela. Napastnik KKS-u 1925 z łatwością wyprzedził jednego z defensorów i sprytnym lobem pokonał stanowczo zbyt oddalonego od własnej bramki Pawła Budzyńskiego. Równie duży błąd obrona Motoru popełniła w 12. minucie. Po wrzutce z rzutu wolnego aż trzech zawodników wybiegło w stronę Giela. Ten ostatecznie futbolówki nie sięgnął, lecz całą akcję wykończył kompletnie niepilnowany Mateusz Gawlik.

Po szybkim uzyskaniu dwubramkowej zaliczki zawodnicy KKS-u 1925 wycofali się i spokojnie kontrolowali przebieg spotkania. Na ten spokój bez wątpienia pozwolili im piłkarze Motoru, którzy nie sprawiali wrażenia zespołu zdolnego do wykonania popularnej remontady. Po stronie gospodarzy starał się Damian Sędzikowski, jednak i on nie znalazł recepty na Macieja Krakowiaka. Miejscowych złudzeń w 67. minucie pozbawił Gawlik, który po kolejnym dośrodkowaniu z rzutu rożnego i kolejnej niefrasobliwości rywala zdołał skompletować dublet. Kaliszanie po czterech rozegranych spotkaniach (we wrześniu czeka ich zaległe spotkanie z Polonią Warszawa) są jedną z dwóch drużyn, które w tym sezonie jeszcze nie przegrały. Na ten moment drużyna prowadzona przez Bartosza Tarachulskiego znajduje się tuż za podium.

Garbarnia Kraków – Śląsk II Wrocław 3:1 (0:1)

Bartłomiej Purcha 71 (karny), 86, Patryk Warczak 84 – Szymon Krocz 54

Garbarnia: Aleksander Kozioł – Patryk Warczak, Mateusz Kardas, Donatas Nakrošius, Cezary Polak – Wojciech Słomka, Karol Dziedzic, Mateusz Nowak (Adrian Dziedzic 46′), Patryk Mularczyk (Mateusz Bartków 89′), Jakub Karbownik (Bartłomiej Purcha 67′) – Adam Żak (Jakub Sutor 76′).

Śląsk II: Józef Burta – Miłosz Kurowski, Mateusz Stawny, Hubert Muszyński, Patryk Caliński, Michał Szmigiel (Kuba Lizakowski 85′) – Łukasz Gerstenstein (Mateusz Lisowski 76′), Robert Pisarczuk, Filip Gryglak (Jakub Jezierski 65′), Mateusz Młynarczyk (Jakub Lutostański 65′) – Szymon Krocz (Hubert Konstanty 85′).

Rezerwy Ślaska Wrocław mają fatalne wspomnienia z meczów przeciwko Garbarni Kraków w poprzednim sezonie. Na jesień wrocławianie przegrali na wyjeździe aż 1:6, a wiosną „Brązowi” dołożyli przy Oporowskiej 4:0. W 54. minucie wielu sympatyków „Wojskowych” uwierzyło, że zła karta wreszcie się odmieniła. W sytuacji sam na sam z Aleksandrem Koziołem świetnie zachował się Szymon Krocz, dla którego było to już czwarte trafienie w lidze w tym sezonie. Garbarnia swoją szansę na strzelenie gola miała jeszcze w pierwszej połowie. Po strzale Wojciecha Słomki futbolówkę z własnej bramki wybił jeden z zawodników Śląska II.

W pierwszych minutach po strzeleniu gola goście mieli jeszcze trochę szczęścia. W 66. minucie w słupek strzelił Adam Żak. Był to jednak dla przyjezdnych jasny sygnał, że o punkty w Krakowie będzie bardzo trudno. Sądne dla Śląska II okazało się ostatnie 20 minut spotkania. Garbarnia wyrównała w 71. minucie po strzale z rzutu karnego Bartłomieja Purchy. Najgorsze dla gości miało jednak dopiero nadejść. W 84. minucie wrzutkę z rzutu rożnego wykończył Patryk Warczak, a dwie minuty później Purcha do gola z rzutu karnego dołożył efektowny strzał mierzony w „okienko” bramki Śląska II. Po czerwonej kartce dla Cezarego Polaka Garbarnia kończyła ten mecz w osłabieniu, jednak nie miało to już jakiegokolwiek wpływu na ostateczny rezultat.

Zagłębie II Lubin – Lech II Poznań 1:0 (0:0)

Tornike Gaprindaszwili 90

Zagłębie: Jasmin Burić – Bartłomiej Kłudka (Kamil Sochań 79′), Jakub Kolan, Kacper Lepczyński (Jakub Rogalski 79′), Michał Bogacz, Kamil Sobczak (Szymon Karasiński 62′) – Filip Kocaba, Mateusz Kizyma, Paweł Kruszelnicki (Wojciech Szafranek 72′) – Tornike Gaprindaszwili, Rafał Adamski.

Lech: Mateusz Mędrala – Jakub Zagórski, Adrian Laskowski, Patryk Waliś, Krystian Palacz – Jakub Antczak (Krystian Sanocki 61′), Tomasz Cywka, Antoni Kozubal, Maksym Czekała (Maksymilian Dziuba 80′), Filip Wilak (Patryk Gogół 61′) – Norbert Pacławski (Łukasz Spławski 61′).

Rezerwy klubów występujących w Ekstraklasie zaliczają dość kiepski początek zmagań w tym sezonie eWinner II ligi. Rezerwy Zagłębia Lubin przed tym spotkaniem miały na koncie zaledwie trzy punkty. Jeszcze gorzej wyglądała sytuacja Lecha II, który w pierwszych czterech spotkaniach zaledwie dwukrotnie zremisował. Bez wątpienia problemem podopiecznych Artura Węski jest utrzymywanie koncentracji w końcówce. W ostatnim czasie „Kolejorz” najpierw stracił dwa gole w końcówce i tylko zremisował z Radunią Stężyca, a kilka dni później zmarnował dwubramkową przewagę i w starciu z Kotwicą Kołobrzeg stracił komplet punktów. W potyczce z kolejnym z beniaminków historia znowu się powtórzyła.

Mocno przeciętne spotkanie zostało rozstrzygnięte w ostatniej akcji przez jednego z zawodników, którego Zagłębie sprowadziło z intencją wzmocnienia pierwszego zespołu. W czwartej minucie doliczonego czasu gry 16-letniego Mateusza Mędralę pokonał Tornike Gaprindaszwili. Gruzin wcześniej oddał kilka groźnych strzałów na bramkę gości, jednak dopiero ta ostatnia próba okazała się tą skuteczną. W konsekwencji Lech II wraz z Motorem Lublin i Polonią Warszawa są na ten moment najsłabszymi zespołami eWinner II ligi.

Radunia Stężyca – Hutnik Kraków 2:1 (2:0)

Bartosz Zynek 40, Wojciech Łuczak 43 – Patryk Kieliś 77

Radunia: Kacper Czajkowski – Szymon Nowicki (Cezary Sauczek 83′), Maciej Orłowski, Tomasz Dejewski, Rafał Kosznik, Jonatan Straus – Bartosz Zynek (Marcel Górski 83′), Sebastian Deja (Nikodem Potrac 70′), Andrzej Kaszuba, Radosław Stępień – Wojciech Łuczak (Janusz Surdykowski 70′).

Hutnik: Kacper Szewczyk – Patryk Nowakowski, Kacper Andrzejewski, Damian Urban (Kamil Głogowski 90′) – Patryk Kieliś, Miłosz Drąg (Krzysztof Iwanicki 90′), Dominik Zawadzki, Krzysztof Świątek, Patryk Serafin, Jakub Marcinkowski (Michał Zięba 90′) – Krystian Lelek (Waldemar Luberda 46′).

Radunia Stężyca była jednym z kilku zespołów, które na początku sezonu nie spełniały oczekiwań. Zespół prowadzony przez Sebastiana Letniowskiego przed meczem z Hutnikiem Kraków nie miał na koncie żadnej wygranej i zajmował miejsce w strefie spadkowej. Krakowianie natomiast nadspodziewanie dobrze weszli w sezon i utrzymywali solidną lokatę w środku stawki.

Moment przełamania dla Raduni nastąpił w końcówce pierwszej połowy. W 40. minucie wypożyczony z Wisły Płock Bartosz Zynek wykorzystał dogranie Andrzeja Kaszuby i mocnym uderzeniem pod poprzeczkę przechytrzył Kacpra Szewczyka. Młody golkiper Hutnika zaledwie trzy minuty później musiał skapitulować po raz drugi. Tym razem po krótko rozegranym rzucie rożnym o strzał z dystansu pokusił się Sebastian Deja. Po jego słabej próbie futbolówka trafiła pod nogi Wojciecha Łuczaka, który nie zmarnował tak dogodnej okazji.

Kilka dni wcześniej Hutnik popisał się zabójczą skutecznością strzelając Siarce Tarnobrzeg aż sześć goli. W środowe popołudnie w Stężycy okazji do strzelenia gola było znacznie mniej. Drużyna prowadzona przez Andrzeja Paszkiewicza oddała w tym spotkaniu tylko trzy celne strzały. Co prawda po jednym z nich Kacper Czajkowski musiał wyciągnąć piłkę z siatki, to jednak sporo zabrakło, by Hutnik sięgnął po choćby jeden punkt. W 77. minucie Patryk Kieliś okazał się lepszy w pojedynku sam na sam z golkiperem gospodarzy. W doliczonym czasie gry czerwoną kartkę otrzymał Radosław Stępień, jednak to już nic nie zmieniło w ostatecznym rozstrzygnięciu.

Polonia Warszawa – Znicz Pruszków 1:1 (0:0)

Łukasz Piątek 89 – Wiktor Nowak 75

Polonia: Jakub Lemanowicz – Adam Pazio (Wojciech Fadecki 64′), Eryk Mikołajewski, Jan Majsterek (Krystian Pieczara 83′), Maciej Kowalski-Haberek, Jakub Wawszczyk (Marcin Pieńkowski 79′) – Mateusz Michalski (Marcin Kluska 64′), Krzysztof Koton, Piotr Marciniec, Michał Bajdur (Łukasz Piątek 79′) – Michał Fidziukiewicz.

Znicz: Piotr Misztal – Dawid Barnowski, Łukasz Bogusławski (Krzysztof Wingralek 82′), Dmytro Juchymowycz, Mateusz Grudziński, Kamil Niewiadomski – Shuma Nagamatsu (Mateusz Możdżeń 88′), Krystian Pomorski, Tymon Proczek (Wiktor Nowak 63′), Paweł Moskwik (Patryk Skórecki 82′) – Maciej Firlej (Patryk Czarnowski 82′).

Piątą serię spotkań eWinner II ligi zakończyły kolejne w tym sezonie derby Mazowsza. Podział punktów nie zadowala żadnej ze stron – dla Znicza remis z niżej notowanym beniaminkiem jest wpadką utrudniającą marsz w górę tabeli. Polonia natomiast wciąż pozostaje bez wygranej i zajmuje pozycję w strefie spadkowej.

Do przerwy przy Konwiktorskiej mogliśmy obejrzeć kilka strzałów. Spora część z nich była niecelna, a gdy piłka zmierzała w światło bramki, to zarówno Jakub Lemanowicz, jak i Piotr Misztal nie mieli większych problemów z interwencją. Niewiele brakowało, by po fatalnym kiksie Jana Majsterka przyjezdni wyszli na prowadzenie. W sytuacji sam na sam z Lemanowiczem Firlej zdołał minąć bramkarza i oddać strzał na bramkę, który w ostatniej chwili został przyblokowany przez wracającego Majsterka.

Druga część spotkania była równie dynamiczna jak pierwsza. Po pewnym czasie kibicom mogła jednak brakować goli. Czas na nie przyszedł w ostatnim kwadransie. Nieoczekiwanie w 75. minucie bohaterem Znicza został wprowadzony z ławki 17-letni Wiktor Nowak. Przed tym meczem zawodnik ten miał na koncie zaledwie trzy spotkania na szczeblu centralnym. W starciu z Polonią przyszła pora na premierowego gola. Na kwadrans przed końcem spotkania Nowak zdecydował się na mocne uderzenie pod poprzeczkę z ostrego kąta, które zaskoczyło Lemanowicza.

W przypadku zwycięstwa Znicz zrównałby się punktami z trzecią w tabeli Wisłą Puławy. Ostatecznie do tego nie doszło, bo „Czarne Koszule” po raz drugi w tym sezonie wyrwały punkt swojemu rywalowi w samej końcówce. W 89. minucie świetnym uderzeniem głową punkt Polonii uratował Jakub Piątek. Niewiele zabrakło, by beniaminek w końcówce sięgnął po pełną pulę, jednak strzał Krystiana Pieczary w doliczonym czasie gry zatrzymał się na obramowaniu bramki Znicza.

Siarka Tarnobrzeg – GKS Jastrzębie 0:0

Siarka: Piotr Pietryga – Kacper Józefiak, Marcin Stefanik, Michał Bierzało – Piotr Cichocki, Marcel Tyl (Lukáš Hrnčiar 90′), Szymon Kaliniec, Paweł Mróz (Krzysztof Zawiślak 46′), Dawid Bałdyga, Bartosz Sulkowski (Piotr Kwaśniewski 46′) – Kamil Adamek (Paweł Rogala 79′).

GKS: Grzegorz Drazik – Bartosz Boruń, Kacper Kawula (Kamil Jadach 46′), Mateusz Słodowy, Jewhenij Zacharczenko, Dawid Szkudlarek – Natan Wysiński (Daniel Szymczak 70′), Nataniel Wybraniec, Przemysław Lech, Szymon Gołuch – Daniel Stanclik.

Po bardzi bolesnej porażce w Krakowie kibice Siarki Tarnobrzeg z pewnością liczyli na szybką rehabilitację. Ta jednak nie nastąpiła. Spotkanie z GKS-em Jastrzębie delikatnie mówiąc nie było zbyt porywającym widowiskiem. Mimo wszystko, w pierwszej połowie Grzegorz Drazik musiał wysilić się przy groźnym strzale Dawida Bałdygi. Ten zawodnik tuż przed przerwą w dość niejasnych okolicznościach otrzymał od Sebastiana Tarnowskiego drugi żółty kartonik i osłabił swój zespół. Sędzia uznał, że pomocnik Siarki zaatakował wybijającego piłkę ręką Drazika. Jak można zobaczyć jednak na powtórkach, była to mocno kontrowersyjna decyzja.

Na drugą połowę Jastrzębie wyszło zdecydowanie ofensywniej nastawione. Jednego z środkowych obrońców Kacpra Kawulę od początku drugiej części zastąpił zdecydowanie bardziej ofensywnie usposobiony Kamil Jadach. Wielkiego efektu to nie przyniosło, a na domiar złego goście sami skomplikowali sobie życie. A konkretniej uczynił to Jewhenij Zacharczenko. Ukraiński defensor w przeciągu niecałej minuty otrzymał dwie żółte kartki, przez co siły na boisku się wyrównały. Nie wywarło to jednak wielkiego wpływu na przebieg spotkania, które ostatecznie zakończyło się bezbramkowym remisem. Jest to wynik raczej zasłużony, zwłaszcza, że żadna z drużyn nie wykonała na tyle dużo pracy, by zasłużyć na komplet punktów.

Tabela eWinner II ligi po 5. kolejce

#DrużynaM. Pkt.Bramki
1Kotwica Kołobrzeg (b)112923:9
2Wisła Puławy122023:15
3Polonia Warszawa (b)112020:12
4Znicz Pruszków122018:16
5KKS 1925 Kalisz111921:15
6GKS Jastrzębie (s)121914:12
7Olimpia Elbląg121818:13
8Zagłębie II Lubin (b)121820:25
9Stomil Olsztyn (s)121715:13
10Górnik Polkowice (s)121514:16
11Garbarnia Kraków111423:22
12Śląsk II Wrocław121315:20
14Radunia Stężyca121222:25
14Siarka Tarnobrzeg (b)121219:26
15Lech II Poznań111117:19
16Pogoń Siedlce111014:19
17Hutnik Kraków121020:29
18Motor Lublin121012:22

Klasyfikacja strzelców eWinner II ligi po 5. kolejce

1.) Dawid Retlewski (Wisła Puławy), Krzysztof Świątek (Hutnik Kraków) – 5 goli

2.) Piotr Giel (KKS 1925 Kalisz), Grzegorz Goncerz (Kotwica Kołobrzeg), Szymon Krocz (Śląsk II Wrocław), Radosław Stępień (Radunia Stężyca) – 4 gole

3.) Maciej Firlej (Znicz Pruszków), Damian Nowak (Pogoń Siedlce), Marcin Rajch (Olimpia Elbląg), Aron Stasiak (Olimpia Elbląg), Jakub Tecław (Stomil Olsztyn), Adam Żak (Garbarnia Kraków)

Terminarz 6. kolejki eWinner II ligi

13 sierpnia (sobota)

Śląsk II Wrocław – Olimpia Elbląg, godz. 13:00, transmisja w WP Pilot i w aplikacji eWinner, typ: X

Stomil Olsztyn – Górnik Polkowice, godz. 16:30, transmisja w WP Pilot i w aplikacji eWinner, typ: 2

Siarka Tarnobrzeg – Radunia Stężyca, godz. 17:00, transmisja w WP Pilot i w aplikacji eWinner, typ: 1

14 sierpnia (niedziela)

Znicz Pruszków – Garbarnia Kraków, godz. 12:00, transmisja w WP Pilot i w aplikacji eWinner, typ: 1

Lech II Poznań – Polonia Warszawa, godz. 16:00, transmisja w TVP Sport, typ: 1

Hutnik Kraków – Kotwica Kołobrzeg, godz. 16:00, transmisja w WP Pilot i w aplikacji eWinner, typ: 2

Pogoń Siedlce – Motor Lublin, godz. 17:00, transmisja w WP Pilot i w aplikacji eWinner, typ: 2

GKS Jastrzębie – KKS 1925 Kalisz, godz. 17:30, transmisja w WP Pilot i w aplikacji eWinner, typ: X

Wisła Puławy – Zagłębie II Lubin, godz. 18:00, transmisja w WP Pilot i w aplikacji eWinner, typ: 1

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.