eWinner II liga: KKS 1925 nowym wiceliderem. Kotwica ponownie zawodzi

Źródło: PZPN

W pierwszej kolejce rundy rewanżowej eWinner II ligi dużo się działo. Po zdecydowanej wygranej nad Polonią Warszawa na pozycję wicelidera awansował KKS 1925 Kalisz. Aktualny lider Kotwica Kołobrzeg przegrała w Olsztynie i jej przewaga wciąż topnieje.

KKS 1925 Kalisz – Polonia Warszawa 3:0 (2:0)

Dalsza część newsa pod materiałem wideo

Mateusz Gawlik 14 (karny), Mateusz Wysokiński 29, Jakub Wilczyński 90

KKS 1925: Maciej Krakowiak – Nikodem Zawistowski (Jakub Głaz 77′), Wiktor Smoliński, Mateusz Gawlik, Filip Kendzia, Kamil Koczy (Kasjan Lipkowski 77′) – Michał Borecki, Adrian Łuszkiewicz (Bartosz Gęsior 87′), Mateusz Wysokiński, Néstor Gordillo (Bartłomiej Putno 80′) – Piotr Giel (Jakub Wilczyński 87′).

Polonia: Michał Brudnicki – Adam Pazio (Jakub Wawszczyk 58′), Eryk Mikołajewski, Jan Majsterek, Maciej Kowalski-Haberek, Bartosz Biedrzycki (Krzysztof Koton 58′) – Michał Bajdur, Łukasz Piątek (Wojciech Fadecki 58′), Piotr Marciniec (Mykyta Wasin 74′), Marcin Kluska – Michał Fidziukiewicz (Krystian Pieczara 72′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Polonii

Tuż przed finiszem tegorocznych zmagań w eWinner II lidze KKS-owi 1925 Kalisz udało się wdrapać na pozycję wicelidera. Stało się tak dzięki piątkowej wygranej nad Polonią Warszawa, która jeszcze przed tą kolejką zajmowała drugie miejsce w tabeli. Jednocześnie dla „Czarnych Koszul” była to pierwsza porażka w lidze od 23 lipca i derbowego starcia z Pogonią Siedlce.

Gospodarze zadbali o mocny początek spotkania. Już w pierwszych minutach Michała Brudnickiego pokonać mogły dwie armaty miejscowych – Piotr Giel i Néstor Gordillo. Wyprowadzenie KKS-u 1925 na prowadzenie nie było jednak ich zasługą. W 14. minucie „jedenastkę” podyktowaną za Bartosza Biedrzyckiego wykorzystał Mateusz Gawlik. Kwadrans później sytuacja Polonii stała się jeszcze gorsza. Po zagraniu z prawej strony Michała Boreckiego i umiejętnym trąceniu piłki przez Giela wyrok na rywalu wykonał dynamicznie wbiegający w pole karne Mateusz Wysokiński.

W Kaliszu Polonii wyraźnie nie szło. Przez całe spotkanie goście oddali tylko dwa celne strzały na bramkę rywala, jednak Maciej Krakowiak pewnie zachował się m.in. po strzale głową wprowadzonego z ławki rezerwowych Krystiana Pieczary. Zdecydowaną przewagę KKS-u 1925 w doliczonym czasie gry przypieczętował wprowadzony z ławki Jakub Wilczyński. Po przechwycie i dograniu Wiktora Smolińskiego napastnik wyprzedził Jakuba Wawszczyka i umieścił futbolówkę pomiędzy nogami Brudnickiego. Jeszcze przed ostatnim gwizdkiem drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Krzysztof Koton.

Stomil Olsztyn – Kotwica Kołobrzeg 1:0 (0:0)

Hubert Krawczun 58

Stomil: Jakub Mądrzyk – Karol Żwir, Filip Szabaciuk, Jakub Tecław, Bartosz Waleńcik, Michał Karlikowski – Werick Caetano (Sebastian Szypulski 87′), Maciej Spychała, Shun Shibata, Hubert Krawczun – Piotr Kurbiel (Dawid Kalisz 89′).

Kotwica: Miłosz Garstkiewicz – Dominik Sadzawicki (Dawid Cempa 85′), Piotr Witasik, Damian Kostkowski, Robert Obst, Jakub Szarpak – Kamil Kort (Kamil Bartoś 80′), José Cabrera (Michał Cywiński 73′), Josip Šoljić, Paweł Łysiak (Tomasz Kaczmarek 80′) – Grzegorz Goncerz (Jakub Bojas 73′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Stomilu

To był już czwarty mecz z rzędu bez zwycięstwa dla Kotwicy. Jednocześnie Stomil zwycięża w czwartym kolejnym spotkaniu eWinner II ligi. W efekcie Stomil zakończy rok w strefie barażowej, natomiast Kotwica rzutem na taśmę może nawet stracić pozycję lidera, co jeszcze niedawno wydawało się dość nieprawdopodobne.

Do przerwy nieznaczną przewagę mieli goście, którym jednak nie udało się pokonać Jakuba Mądrzyka. Niebezpiecznie pod bramką miejscowych zrobiło się już w 4. minucie, gdy po złym wybiciu Filipa Szabaciuka Paweł Łysiak wyszedł sam na sam z bramkarzem, jednak naciskany przez rywala z trudnej pozycji przestrzelił. Po drugiej stronie boiska niecelnie uderzał także Werick Caetano.

Stomilowi wystarczył jeden moment, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W 57. minucie po wrzutce z lewej strony Michała Karlikowskiego i wycofaniu przez Piotra Kurbiela na mocny strzał po ziemi zdecydował się Karol Żwir. Najprzytomniejszy w polu karnym okazał się Hubert Krawczun, który bardzo umiejętnie przeciął lot piłki, przez co kompletnie zaskoczony Miłosz Garstkiewicz nie miał szans na interwencję.

Dla Kotwicy był to trzeci mecz ligowy z rzędu, w którym nie zdołała strzelić gola. W Olsztynie tych okazji zbyt wiele też nie było. Po stracie gola lider nie był w stanie odrobić strat. Stomil natomiast kontrolował wydarzenia na boisku, a nawet mógł podwyższyć swoje prowadzenie. Niecelnie na bramkę rywala uderzali jednak Caetano i Shun Shibata.

Skrót z tego spotkania można obejrzeć tutaj.

Górnik Polkowice – Olimpia Elbląg 3:4 (1:2)

Rafał Karmelita 9, 55, 90 – Jan Sienkiewicz 7 (karny), 43, Kacper Filipczyk 49, Dawid Wojtyra 58 (karny)

Górnik: Marcin Furtak – Kacper Poczwardowski, Michał Bojdys (Mariusz Idzik 76′), Jarosław Ratajczak – Karol Fryzowicz (Kamil Wacławczyk 65′), Dawid Burka, Damian Makuch (Oskar Leopold 65′), Szymon Kiebzak (Dominik Pisarek 53′), Rafał Karmelita – Arkadiusz Piech, Abdallah Hafez (Filip Baranowski 53′).

Olimpia: Andrzej Witan – Łukasz Sarnowski, Michał Kuczałek, Adrian Piekarski – Konrad Gutowski (Łukasz Turzyniecki 85′), Marcin Czernis (Sebastian Milanowski 85′), Dawid Danilczyk, Jan Sienkiewicz (Dawid Wierzba 79′), Kacper Filipczyk – Dawid Wojtyra (Marcin Rajch 76′), Aron Stasiak (Maciej Famulak 85′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Olimpii

Ci co zdecydowali się na śledzenie wydarzeń z Polkowic absolutnie nie mogą czuć się zawiedzeni. Mocny początek, emocjonująca końcówka i grad goli – to są te rzeczy dzięki którym eWinner II liga jest taka sympatyczna. Piłkarze Górnika i Olimpii bardzo szybko poszli na wymianę ciosów. Już w 6. minucie Dawid Wojtyra był nieprzepisowo powstrzymywany w polu karnym przez Jarosława Ratajczaka, za co należał się rzut karny, którego pewnie wykorzystał Jan Sienkiewicz. Zaledwie dwie minuty później wrzutkę Karola Fryzowicza z prawej strony boiska celną główką wykończył kapitan Górnika Rafał Karmelita.

Po tych dwóch golach tempo spotkania nieco siadło. Olimpia jednak pod koniec pierwszej połowy i zaraz na początku drugiej wykonała dwa zrywy, dzięki którym goście wypracowali sobie solidną przewagę. W 43. minucie nieudaną próbę wybicia futbolówki spod własnej bramki pewnym strzałem z okolic piątego metra strzelił Sienkiewicz, dla którego było to drugie trafienie w tym spotkaniu. Zaraz po przerwie strzałem z bliska wrzutkę z prawego skrzydła Arona Stasiaka wykończył Kacper Filipczyk.

To była jednak zaledwie zapowiedź zbliżających się emocji. Gospodarze bardzo szybko dali swoim kibicom odrobine nadziei drugim trafieniem Karmelity, jednak trwało to zaledwie dwie minuty. Fryzowicz z lewej strony pola karnego sfaulował Sienkiewicza. Białorusin jednak nie pokusił się o hat tricka i prawdopodobnie z powodu drobnego urazu odniesionego w tym starciu nie podszedł do piłki ustawionej na jedenastym metrze. W jego miejsce pojawił się Wojtyra, który również nie zawiódł i Olimpia bardzo szybko powróciła na dwubramkowe prowadzenie.

Jakby komuś było za mało emocji, to od 71. minuty Olimpia zmuszona była grać w osłabieniu. Po faulu w środku pola drugim żółtym i w konsekwencji czerwonym kartonikiem ukarany został Dawid Danilczyk. Tak zwariowany mecz zasługiwał na równie szalone zwieńczenie. Na dobrą sprawę Górnik w doliczonym czasie gry mógł nawet wygrać 5:4. Kawał roboty wykonał jednak Andrzej Witan. Doświadczony bramkarz najpierw sparował groźny strzał Ratajczaka, a w ostatniej akcji spotkania świetną interwencją na linii uratował skórę swojej drużynie. Górnika ostatecznie stać było „zaledwie” na jedno trafienie, którego autorem był Karmelita. Kapitan Górnika tym samym zaliczył jeden z najlepszych indywidualnie występów w karierze notując hat tricka. Marna to jednak pociecha, bo jego Górnik ostatecznie przegrał i teoretycznie może zakończyć ten rok nawet w strefie spadkowej. Olimpia natomiast jest już pewna co najmniej piątej lokaty.

GKS Jastrzębie – Wisła Puławy 0:4 (0:2)

Marcin Ryszka 14, Łukasz Wiech 16, Mateusz Kaczmarek 51, Damian Kołtański 90

GKS: Grzegorz Drazik – Bartosz Boruń, Mateusz Słodowy, Jewhenij Zacharczenko, Dominik Kulawiak (Dominik Klimkiewicz 85′) – Dariusz Kamiński, Nataniel Wybraniec (Dawid Szkudlarek 46′), Przemysław Lech, Daniel Szymczak (Szymon Gołuch 58′), Krystian Mucha – Daniel Stanclik.

Wisła: Piotr Zieliński – Dominik Cheba, Łukasz Wiech, Robert Majewski (Bojan Gvozdenović 84′), Dominik Banach – Mateusz Kaczmarek (Damian Kołtański 81′), Przemysław Skałecki, Marcin Ryszka (Maciej Kona 61′), Krystian Puton (Aghwan Papikjan 81′), Mateusz Klichowicz (Ednilson Furtado 84′) – Dawid Retlewski.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo GKS-u

Niewiele ponad kwadrans wystarczył Wiśle Puławy, by zdominować GKS Jastrzębie i odnieść cenne wyjazdowe zwycięstwo. W przeciągu dwóch minut podopieczni Mariusza Pawlaka strzelili aż dwie bramki. W 14. minucie na uderzenie z okolic 16 metra zdecydował się Dawid Retlewski. Nie było to jednak specjalnie mocne i wymagające uderzenie. Grzegorz Drazik jednak interweniował niepewnie i wybił futbolówkę przed siebie. Wykorzystał to Marcin Ryszka, który wyprzedził nieco zaskoczonego rozwojem sytuacji Przemysława Lecha i wyprowadził Wisłę na prowadzenie. Nie minęło nawet 120 sekund, a miejscowi byli w jeszcze większych tarapatach. Po wrzutce z rzutu rożnego Mateusza Klichowicza w okolicach „piątki” zrobiło się małe mieszanie, z którego najprzytomniej wyszedł Łukasz Wiech. Środkowy defensor Wisły mocnym strzałem nie dał Drazikowi większych szans na interwencję.

Jastrzębie miało szansę na dobre wejście w ten mecz, jednak w 5. minucie piłka po strzale głową Dominika Kulawiaka odbiła się od poprzeczki. W kolejnych minutach, a zwłaszcza po stracie gola, zespół prowadzony przez Grzegorza Kurdziela nie poszedł za ciosem. Dwubramkowe straty nie są różnicą nie do odrobienia, jednak trzeci gol dla Wisły zaraz na początku drugiej połowy praktycznie zamknął marzenia gospodarzy o choćby jednym punkcie. Kolejne celne dogranie Klichowicza w tym spotkaniu technicznym strzałem wykorzystał Mateusz Kaczmarek.

GKS mógł strzelić honorowego gola, jednak Piotra Zielińskiego pokonać nie zdołał m.in. Szymon Gołuch, po którego strzale z bliska dobrze interweniował golkiper przyjezdnych. Wisła tego dnia była zdecydowanie bardziej skuteczna, a już w doliczonym czasie gry jastrzębian strzałem z bliska dobił Damian Kołtański. Tego gola poprzedziły uderzenie w poprzeczkę Ednilsona oraz obronioną przez Drazika dobitkę Aghwana Papikjana.

Motor Lublin – Garbarnia Kraków 3:0 (0:0)

Adam Żak 67 (bramka samobójcza), Jakub Staszak 83, Mikołaj Kosior 87

Motor: Łukasz Budziłek – Filip Wójcik, Przemysław Szarek (Arkadiusz Najemski 58′), Bartosz Zbiciak, Sebastian Rudol (Ezana Kahsay 64′) – Piotr Ceglarz, Wojciech Reiman, Rafał Król, Mariusz Rybicki (Piotr Kusiński 76′), Jakub Lis (Mikołaj Kosior 46′) – Jakub Szuta (Jakub Staszak 64′).

Garbarnia: Aleksander Kozioł – Patryk Warczak (Grzegorz Marszalik 79′), Mateusz Kardas, Donatas Nakrošius, Mateusz Bartków – Wojciech Słomka (Dorian Gądek 87′), Karol Dziedzic (Adrian Dziedzic 76′), Konrad Handzlik (Bartłomiej Purcha 46′), Patryk Mularczyk, Thomas Pranica (Mateusz Nowak 46′) – Adam Żak.

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Motoru

W starciu z Garbarnią Kraków Motor od początku przeważał, lecz do przerwy nieco bił głową w mur. Aleksander Kozioł od pierwszego gwizdka miał sporo roboty, jednak przez ponad 2/3 spotkania pozostał niepokonany. Doświadczony golkiper interweniował m.in. po strzale głową Rafała Króla oraz po uderzeniu z dystansu Wojciecha Reimana. W dwóch sytuacjach jednak uratowało go obramowanie bramki – w pierwszej połowie poprzeczkę ostemplowali Reiman oraz Piotr Ceglarz.

Impas przerwała dopiero pechowa interwencja Adama Żaka we własnym polu karnym. W 67. minucie po niecelnym uderzeniu Króla futbolówka niefortunnie odbiła się od napastnika Garbarni, który ostatecznie pokonał swojego bramkarza. Swojej drużynie z pewnością nie pomógł również Adrian Dziedzic, który w 76. minucie zmienił Karola Dziedzica. W przeciągu zaledwie sześciu minut pomocnik Garbarni otrzymał dwie żółte kartki i osłabił swój zespół.

Osłabiona Garbarnia w końcówce skapitulowała i straciła dwie bramki, które przypieczętowały trzecią porażkę z rzędu i spadek na ostatnią pozycję w tabeli. W 83. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego futbolówkę na swojej głowie miał wprowadzony z ławki Ezana Kahsay. Napastnik ten nie uderzył czysto, ale finalnie przedłużył dogranie swojego kolegi z narożnika, a dobrze ustawiony przy dalszym słupku kolejny z rezerwowych Jakub Staszak na wślizgu wbił futbolówkę do bramki. Kropkę nad i cztery minuty poźniej postawił Mikołaj Kosior. Kolejny z dublerów otrzymał prostopadłe podanie, przebiegł połowę boiska i bardzo pewnie wykończył sytuację sam na sam z Koziołem. Dzięki tej wygranej Motor odskoczył od strefy spadkowej i obecnie plasuje się na 12. pozycji w tabeli.

Znicz Pruszków – Siarka Tarnobrzeg 0:2 (0:1)

Marcin Stefanik 44, Cezary Stańczyk 90

Znicz: Piotr Misztal – Tymon Proczek, Jakub Wójcicki (Krzysztof Wingralek 46′), Dmytro Juchymowycz, Mateusz Grudziński, Paweł Moskwik (Kamil Niewiadomski 75′) – Krystian Pomorski, Wiktor Nowak (Shuma Nagamatsu 46′), Mateusz Cegiełka (Patryk Skórecki 75′) – Mateusz Możdżeń (Patryk Czarnowski 46′), Maciej Firlej.

Siarka: Wojciech Muzyk – Wojciech Bieniarz, Michał Bierzało, Marcin Stefanik – Piotr Kwaśniewski, Marcel Tyl, Lukáš Hrnčiar (Szymon Kaliniec 56′), Dawid Bałdyga (Cezary Stańczyk 87′), Ołeksandr Jacenko (Iván Agudo 79′), Bartosz Sulkowski – Kamil Adamek (Krzysztof Zawiślak 56′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Znicza

Siarka Tarnobrzeg w Pruszkowie odniosła cenne zwycięstwo w kontekście oddalenia się od strefy spadkowej. Beniaminek nie wystraszył się wyżej notowanego Znicza i do przerwy powinien prowadzić zdecydowanie wyżej niż faktycznie prowadził. Już w 9. minucie po dograniu Ołeksandra Jacenki do pustej bramki z dogodnej pozycji nie trafił Dawid Bałdyga. Prócz tego, po technicznym uderzeniu Marcela Tyla futbolówka odbiła się od słupka. Szczęście uśmiechnęło się do Siarki tuż przed przerwą. Aktywnego Jacenkę w 43. minucie we własnym polu karnym sfaulował doświadczony Jakub Wójcicki, dla którego był to pierwszy mecz w wyjściowym składzie po transferze do Znicza. Odpowiedzialność na swoje barki wziął Bartosz Sulkowski, który jednak trafił w słupek. Futbolówka jednak przetoczyła się w okolice przeciwnego słupka, gdzie wbił ją dobrze ustawiony Marcin Stefanik.

Mariusz Misiura szybko zareagował i już w przerwie wprowadził na boisko ofensywnie usposobionych Patryka Czarnowskiego i Shumę Nagamatsu, który wrócił do gry po kontuzji. Wprowadziło to pewne ożywienie pod bramką Siarki, jednak finalnie nie wychodziło z tego zbyt wiele. Goście umiejętnie się bronili, a w ostatnim kwadransie zaczęli zagrażać coraz bardziej odkrytemu rywalowi groźnymi kontrami. W 75. minucie Nagamatsu wybijając futbolówkę z bramki uratował swój zespół przed utratą gola po strzale Piotra Kwaśniewskiego. Kapitalną okazję do zamknięcia spotkania w 86. minucie zmarnował wprowadzony z ławki Iván Agudo. Hiszpan nie wykorzystał sytuacji sam na sam. Jego błędu już w doliczonym czasie gry nie powtórzył kolejny z rezerwowych. Siarka wyszła z akcja dwa na jeden z Piotrem Misztalem. Krzysztof Zawiślak przytomnie wystawił futbolówkę do pustej bramki Cezaremu Stańczykowi, który nie mógł zmarnować tak oczywistej sytuacji.

Lech II Poznań – Hutnik Kraków 1:1 (0:0)

Łukasz Spławski 49 – Krzysztof Świątek 81 (karny)

Lech: Krzysztof Bąkowski – Jakub Zagórski, Patryk Olejnik, Maksymilian Pingot, Krystian Palacz – Norbert Pacławski (Jakub Antczak 63′), Bruno Żołądź (Patryk Waliś 78′), Antoni Kozubal (Eryk Kryg 69′), Tomasz Cywka, Mateusz Żukowski – Łukasz Spławski (Filip Wilak 63′).

Hutnik: Patryk Królczyk – Kamil Głogowski, Kacper Andrzejewski, Adrian Jurkowski, Damian Urban – Krzysztof Świątek, Miłosz Drąg, Dominik Zawadzki, Patryk Serafin, Patryk Kieliś (Mark Assinor 89′) – Krystian Lelek.

Przedmeczowy typ: remis

Z takiego rozstrzygnięcia nie mogą być zadowoleni ani zawodnicy Lecha II Poznań, ani Hutnika Kraków. Oba zespoły znajdują się w okolicach strefy spadkowej, więc komplet punktów w starciu z potencjalnym konkurentem o ligowy byt byłaby bardzo cenna. Niedosyt powinni czuć przede wszystkim piłkarze „Kolejorza”, którzy wypracowali sobie konkretną przewagę, a finalnie stracili dwa punkty po jednym błędzie.

Do przerwy Patryk Królczyk mógł być zadowolony ze swojego występu. Sprowadzony niedawno do Hutnika bramkarz udanie interweniował m.in. po strzale z dystansu Mateusza Żukowskiego. Jeden moment dekoncentracji kosztował go jednak utratę gola. W 49. minucie po dalekim wyrzucie z autu Tomasz Cywka dogrywał z prawej strony pola karnego w okolice piątego metra. Królczyk jednak „wypluł” przed siebie pozornie prostą piłkę, co momentalnie wykorzystał Łukasz Spławski.

Pod bramką Lecha mocniej zakotłowało się w 67. minucie. Najpierw uderzenie Patryka Kielisia sparował Krzysztof Bąkowski, a chwilę później po wrzutce z rogu Krzysztof Świątek strzałem głową ostemplował poprzeczkę. Hutnik jednak miał w tym spotkaniu swój moment. W 81. minucie po starciu ze świeżo wprowadzonym na boisko Patryku Walisiu na murawie upadł Kieliś. Sędziujący to spotkanie Paweł Horożaniecki dopatrzył się przewinienia i podyktował rzut karny. Odpowiedzialność na siebie wziął bardzo doświadczony najlepszy strzelec Hutnika Świątek, który z jedenastu metrów przechytrzył dużo młodszego Bąkowskiego.

Pogoń Siedlce – Zagłębie II Lubin 1:0 (1:0)

Damian Nowak 17

Pogoń: Maciej Kikolski – Przemysław Misiak, Tomasz Lewandowski, Michał Rutkowski, Nikodem Fiedosewicz – Marcinho, Ernest Dzięcioł (Jakub Sinior 90′), Bartosz Wicenciak (Maciej Kołoczek 85′), Damian Szuprytowski (Mateusz Piotrowski 69′), Cezary Demianiuk – Damian Nowak (Marcel Grochowski 90′).

Zagłębie: Michał Matys – Arkadiusz Woźniak, Milan Posmyk, Michał Bogacz, Kamil Sobczak – Jakub Kolan, Mateusz Kizyma, Dawid Pakulski (Mateusz Chmarek 80′), Saša Živec (Kacper Terlecki 66′), Cheikhou Dieng (Kacper Masiak 76′) – Rafał Adamski (Wojciech Szafranek 80′).

Przedmeczowy typ: zwycięstwo Pogoni

Naprawdę udany start pracy w Siedlcach notuje Marek Saganowski. Pod jego wodzą Pogoń tydzień temu urwała punkt liderującej Kotwicy Kołobrzeg, a w sobotnie popołudnie odniosła cenne zwycięstwo nad rezerwami Zagłębia Lubin, co pozwoliło oddalić się nieco od ligowego dna.

Absolutną ozdobą nie tylko tego spotkania, ale również i całej 18. kolejki spotkań był gol Damiana Nowaka. W 17. minucie spotkania po dośrodkowaniu z rzutu rożnego i nieco chaotycznym zgraniu futbolówki głową Michała Matysa kapitalnym uderzeniem z przewrotki pokonał najlepszy strzelec Pogoni w tym sezonie, dla którego było to już dziewiąte trafienie w lidze w tym sezonie.

A co poza tym? Zagłębie oddało sporo strzałów na bramkę miejscowych, jednak zaledwie jedna próba okazała się celna. Najbliżej doprowadzenia do wyrównania był Cheikhou Dieng, gdy po jego strzale futbolówka ostemplowała oba słupki bramki Pogoni, jednak linii nie chciała przekroczyć. Rezerwy „Miedziowych” wpadły w ewidentny dołek. Mecz w Siedlcach był czwartym przegranym z rzędu, a po raz ostatni po komplet punktów Zagłębie sięgnęło pod koniec września. W efekcie nieco oddaliła im się strefa barażowa, w okolicach której beniaminek kręcił się jeszcze kilka tygodni temu. O panice nie ma co mówić, jednak o przerwanie niekorzystnej passy łatwo nie będzie.

Śląsk II Wrocław – Radunia Stężyca 0:1 (0:1)

Wojciech Jakubik 34

Śląsk: Oskar Mielcarz – Kuba Lizakowski (Łukasz Gerstenstein 46′), Mariusz Pawelec (Patryk Caliński 46′), Hubert Muszyński, Olivier Wypart, Szymon Krocz – Jakub Jezierski (Przemysław Bargiel 83′), Javier Ajenjo Hyjek (Miłosz Kurowski 46′), Adrian Bukowski, Karol Borys (Robert Pisarczuk 46′) – Sebastian Bergier.

Radunia: Kacper Tułowiecki – Szymon Nowicki, Dmytro Baszłaj, Rafał Kosznik – Marcel Górski, Jakub Letniowski, Jonatan Straus, Wojciech Łuczak (Janusz Surdykowski 55′), Radosław Stępień (Cezary Sauczek 78′), Wojciech Jakubik (Bartosz Zynek 65′) – Eryk Sobków (Przemysław Kita 78′).

Przedmeczowy typ: remis

Od początku sezonu rezerwy Śląska Wrocław grały mocno w kratkę. Światełkiem w tunelu miało być wysokie zwycięstwo we Wronkach. Historia potoczyła się jednak zupełnie inaczej. Po pokonaniu Lecha II „Wojskowi” w czterech ostatnich spotkaniach zdobyli zaledwie jeden punkt. Również i styl gry podopiecznych Krzysztofa Wołczka nie powala na kolana. Domowa porażka w starciu z Radunią Stężyca zepchnęła Śląska II na przedostatnie miejsce w tabeli. Różnice w dole tabeli są jednak na tyle małe, że ten fakt ma praktycznie niewielkie znaczenie. Przynajmniej na tym etapie sezonu.

Gospodarze nie zdołali spieniężyć przyzwoitego początku spotkania w ich wykonaniu. Mało tego, nie zdołali oddać nawet celnego strzału na bramkę Kacpra Tułowieckiego. Radunia natomiast swój moment wykorzystała. W 34. minucie Wojciech Łuczak otrzymał od doświadczonego Mariusza Pawelca na tyle dużo swobody, że ten zdołał dośrodkować do Wojciecha Jakubika. Po jego strzale głową futbolówka odbiła się od słupka i przekroczyła linię bramkową.

Wołczek w przerwie dokonał aż czterech zmian. Przebłyski się pojawiły m.in. po strzale głową Miłosza Kurowskiego, który poprzedziło dobre dogranie aktywnego po wejściu na boisko Łukasza Gerstensteina. Śląsk II miał jedną okazję, dzięki której zdobyłby jeden, cenny punkt. W 73. minucie jednak Sebastian Bergier nie wykorzystał sytuacji sam na sam. „Wojskowym” ewidentnie potrzebny jest jakiś nowy bodziec. Zespół ten obecnie gra nudny futbol, a za tym nie idą również zdobycze punktowe. Radunia w tym spotkaniu wykorzystała co miała, a później umiejętnie broniła dostępu do własnej bramki.

Tabela eWinner II ligi po 18. kolejce

#DrużynaM. Pkt.Bramki
1Kotwica Kołobrzeg (b)193829:16
2KKS 1925 Kalisz193540:26
3Polonia Warszawa (b)193431:20
4Stomil Olsztyn (s)193331:22
5Wisła Puławy193236:23
6Olimpia Elbląg193230:21
7Znicz Pruszków192924:23
8Górnik Polkowice (s)192426:26
9GKS Jastrzębie (s)192420:28
10Lech II Poznań192325:29
11Motor Lublin192222:26
12Pogoń Siedlce192221:25
13Radunia Stężyca192230:36
14Zagłębie II Lubin (b)192224:41
15Siarka Tarnobrzeg (b)192024:31
16Garbarnia Kraków191933:38
17Hutnik Kraków191930:38
18Śląsk II Wrocław191822:29

Klasyfikacja strzelców eWinner II ligi po 18. kolejce

1.) Maciej Firlej (Znicz Pruszków), Krzysztof Świątek (Hutnik Kraków) – 11 goli

2.) Piotr Giel (KKS 1925 Kalisz), Néstor Gordillo (KKS 1925 Kalisz) – 10 goli

3.) Michał Fidziukiewicz (Polonia Warszawa), Damian Nowak (Pogoń Siedlce) – 9 goli

4.) aniel Stanclik (GKS Jastrzębie), Jakub Tecław (Stomil Olsztyn) – 8 goli

5.) Grzegorz Goncerz (Kotwica Kołobrzeg), Bartłomiej Purcha (Garbarnia Kraków), Jan Sienkiewicz (Olimpia Elbląg) – 7 goli

Terminarz 19. kolejki eWinner II ligi

11 listopada (piątek)

Garbarnia Kraków – KKS 1925 Kalisz, godz. 13:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie WP Pilot, typ: 2

12 listopada (sobota)

Górnik Polkowice – GKS Jastrzębie, godz. 13:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie WP Pilot, typ: X

Hutnik Kraków – Wisła Puławy, godz. 13:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie WP Pilot, typ: 2

Kotwica Kołobrzeg – Śląsk II Wrocław, godz. 13:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie WP Pilot, typ: 1

Siarka Tarnobrzeg – Lech II Poznań, godz. 13:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie WP Pilot, typ: 2

Olimpia Elbląg – Motor Lublin, godz. 14:45, transmisja w TVP Sport, typ: X

13 listopada (niedziela)

Radunia Stężyca – Znicz Pruszków, godz. 13:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie WP Pilot, typ: 2

Zagłębie II Lubin – Stomil Olsztyn, godz. 14:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie WP Pilot, typ: 2

Polonia Warszawa – Pogoń Siedlce, godz. 16:00, transmisja w aplikacji eWinner i na platformie WP Pilot, typ: 1

Źrodło: własne / 90minut.pl


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.