Ekstraklasa: Analiza po 16. kolejce

Ekstraklasa: Analiza po 16. kolejce. Na wstępie zaznaczę, że nie jest to podsumowanie kolejki, lecz analiza ligi. Każdy z nas…

LOTTO Ekstraklasa / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Na wstępie zaznaczę, że nie jest to podsumowanie kolejki, lecz analiza ligi. Każdy z nas, czy to kibic, czy dziennikarz, czy piłkarz, trener, prezes etc. zastanawia się, kto zdobędzie mistrza, kto nas będzie reprezentować w europejskich pucharach oraz kto się pożegna z ligą?

Kto zostanie mistrzem?

Z tygodnia na tydzień powinniśmy się coraz bliżej przybliżać do odpowiedzi na wyżej postawione pytania. Podczas przerwy zimowej sporo osób stawiało na Raków, który w pierwszych dwóch kolejkach nie zdobył ani jednego punktu. I z pewnością większość z tego grona dzisiaj właśnie skreśliło Częstochowian, ponieważ do lidera tracą już sześć oczek. Jednak należy zwrócić uwagę, że podopieczni Marka Papszuna w dwóch pierwszych meczach 2021 roku grali ze swoimi bezpośrednimi rywalami, a do końca rozgrywek pozostało aż 14 kolejek. Ja ich nie skreślam, przynajmniej na tym etapie. Ekstraklasa jest tak nieprzewidywalna, że lider może przegrać z czerwoną latarnią ligi, więc poczekajmy jeszcze chwilę z wyautowaniem kogoś.
W podtytule zadałem pytanie, kto mistrzem? No i chyba wszyscy się ze mną zgodzą, że ktoś z trójki Pogoń, Legia, Raków. O Rakowie już napisałem, teraz czas na pozostałych. Legia pokazała, że mecz w Bielsku to przypadek. W spotkaniu z Rakowem oglądaliśmy inną, lepszą Legię. Goście tylko raz, no może góra dwa mieli dobrą okazję do zdobycia gola, a Legioniści tak naprawdę mogli ten mecz wygrać jeszcze wyżej. Najlepiej o tym świadczą statystyki strzeleckie (10:2 w strzałach celnych). Czesław Michniewicz pokazał, że jego zespół potrafi grać trzema obrońcami, a udział przy bramkach mieli wahadłowi. Z kolei lider nie zwalnia tempa. Pogoń odniosła kolejne zwycięstwo i to na dodatek na zero z tyłu. Jednak tym razem nie powinniśmy chwalić bramkarza Portowców, ponieważ Dante Stipica nie miał za dużo pracy w tym meczu. Cracovia najdogodniejszą sytuację bramkową miała tylko raz i wtedy to Chorwat właśnie się pomylił, jednak na szczęście dla niego i całej drużyny bez konsekwencji.

Kto w pucharach?

Raków po trzech meczach bez zwycięstwa powinien czuć oddech Jagielloni i Górnika. Jednak z goniącego duetu zrobił się już peleton. Do klubów z Białegostoku oraz z Zabrza dołączyli Śląsk, Zagłębie, Lechia oraz Piast. I dzisiaj zajmę się tym ostatnim wymienionym klubem.
Jeśli podopieczni Waldemara Fornalika zapamiętają na dobre mecz z Krakowa, to będzie ich stać na zajęcie miejsca pozwalającego reprezentować polską ligę w Europie. Wyjazdowe spotkanie z Wisłą to nie tylko trzy punkty, ale przede wszystkim impuls do lepszej gry, do wiary w swoje umiejętności. I tak właśnie było w meczu ze Śląskiem. Myślę, że gdyby Piast nie wygrał w Krakowie, to w sobotę bez swojego lidera (Jakuba Świerczoka) nie poradziłby sobie ze Śląskiem Wrocław. Teraz Piast jest silniejszy psychicznie i jadąc do lidera nie jest wskazywany na porażkę, lecz na podtrzymanie swojej znakomitej serii (dziewięć spotkań z rzędu bez porażki). Co ciekawe Pogoń również nie będzie chciała przerwać swoich serii (siedem spotkań bez porażki, sześć zwycięstw z rzędu).

Kogo pożegnamy?

W tym przypadku od początku rozpoczęcia sezonu każdy mówił, że walka o utrzymanie będzie toczyć się wśród beniaminków. Ja natomiast uważam, że do tego grona może dołączyć najstarszy klub z Krakowa (nie mam zielonego pojęcia kto nim jest) oraz Wisła Płock.

Jeśli dobrze przeanalizowaliście ten komentarz, to z pewnością zauważyliście, że jedyną niewymienioną drużyną jest Lech Poznań. Moim zdaniem Kolejorz w tym sezonie już o nic nie gra. Piłkarzom ze stolicy Wielkopolski nie grozi ani spadek ani podium, więc gracze Dariusza Żurawia w stu procentach skupią się na Pucharze Polski. Rok temu o tej porze nikt nie stawiał na Lecha, ponieważ byli w podobnej sytuacji. Poprzedni sezon miał być przejściowy, a wyszło znakomicie. Może teraz, kiedy już nikt w Poznaniu nie będzie stawiać presji, to Lech się odrodzi?

Kamil Radomski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *