Serie A: Recykling po sardyńsku

facebook.com/cagliaricalcio

Cagliari i Liga Mistrzów. To połączenie przed sezonem było abstrakcyjne jak Złota Piłka dla Luki Modricia. Fani „Wyspiarzy” o takim scenariuszu nie mogli nawet marzyć, ale po 13. kolejkach obecnego sezonu ich ukochany klub okupuje 4. pozycję. Ogromna w tym zasługa nowych twarzy, które na Sardynii chcą odbudować swoją formę.

Mercato dla Cagliari w tym roku było niebywale intensywne. Z zespołu odszedł mózg zespołu i lider środka pola – Nicola Barella. Młody Włoch obrał kierunek na Mediolan, a Cagliari szybko musiało załatać swoją pomoc. Do drużyny trafiło kilku znanych zawodników z Radją Nainggolanem na czele. Historia Belga jest szczególnie wzruszająca. „Ninja” zmuszony był zmienić klub z dwóch powodów. Po pierwsze – miejsca w Interze nie widział dla niego Antonio Conte. Po drugie – u jego żony stwierdzono nowotwór, a chemioterapię będzie ona przechodzić właśnie w Cagliari.

Sztuka wypożyczania

Nainggolan został tylko wypożyczony z Interu. Na pierwszy rzut oka takie zagrania zwiastują raczej, że albo zawodnik, albo klub są zdesperowani. Taka taktyka na wyjmowanie piłkarzy do ogrania z innych klubów może przynieść jednal mnóstwo korzyści. Przede wszystkim robienie takich ruchów z głową jest korzystne dla wszystkich trzech stron. Dla wypożyczonego gra jest niezwykle istotna, dla klubu do którego przychodzi jego dobra forma może dać dobry wynik, a dla klubu macierzystego ograny zawodnik może być niezwykle istotny w przyszłości. Recyklingowa polityka Cagliari ma zatem duży sens.

Obok Nainggolana na Sardynię trafił choćby Robin Olsen. Szwed w Romie stał się pośmiewiskiem ligi i wszyscy fani Calcio pukali się w głowę widząc jego grę dla stołecznego zespołu. W tym sezonie natomiast wygląda on bardzo pewnie i widać gołym okiem, że mniejszy klub wyraźnie mu służy. Podobnie sytuacja ma się z Marko Rogiem i Giovannim Simeone. Pierwszy z wymienionej dwójki kompletnie nie poradził sobie w Napoli i zdecydował się na krok w tył w celu ratowania kariery. Podobnie postąpił syn szkoleniowca Atletico Madryt. Talent Argentyńczyka wystrzelił dwa lata temu w Genoi i bardzo szybko usługami napastnika zainteresowała się Fiorentina. Po transferze do Florencji okazało się, że głowa młodego piłkarza nie dojechała razem z resztą młodego Simeone. Z pomocą przyszło Cagliari, które postanowiło dać mu szansę.

Żelazna taktyka Marana

Sardyńczycy bardzo mądrze sięgają po zawodników w dołku, którzy mogą dać klubowi 100%. Być może taka taktyka przyniesie „Wyspiarzom” Ligę Mistrzów. Na tym etapie sezonu wygląda to bardzo dobrze. Po 13. Kolejkach jednokrotny mistrz Włoch jest na 4. miejscu i kroczy od zwycięstwa do zwycięstwa. Duża w tym zasługa nie tylko nowych twarzy, ale również starych wyjadaczy. Świetnie wygląda gra Cagliari w defensywie. Obrona dyrygowana przez Ragnara Klavana straciła ledwie 12 bramek, co stanowi trzeci najlepszy wynik w lidze.

Jeśli chwalimy tę sardyńską konstrukcję warto również rzucić okiem na architekta. Rolando Maran to specjalista od prowadzenia zespołów z dolnej połówki tabeli. Jego najlepszy wynik to 9. miejsce w Serie A razem z Chievo w sezonie 15/16. Właśnie w klubie z Werony wyrobił sobie markę na Półwyspie Apenińskim. W Cagliari Maran dostał kredyt zaufania i w obecnych rozgrywkach spłaca go razem z odsetkami. Jeśli na Sardynię zawita Liga Mistrzów będzie to wydarzenie bez precedensu. Ciekawe jak potoczyłaby się kariera Włocha, gdyby trafił do Ekstraklasy. Lata temu jego usługami zainteresowana była bowiem Wisła Kraków. Zespół spod Wawelu nie zdecydował się jednak na zatrudnienie Marana, a ten niedługo potem został zatrudniony przez Catanię. Być może za rok zobaczymy dwa zjawiska, których nikt się kilkanaście lat temu nie spodziewał – Marana w Lidze Mistrzów i Wisłę w 1. Lidze.

Czy historia skończy się ogromną niespodzianką i awansem do najważniejszych europejskich rozgrywek? Tego dowiemy się w maju, jednak już teraz można z uśmiechem patrzeć na postęp jaki poczyniło Cagliari. Recykling graczy nieco zakurzonych w Serie A przynosi jak na razie same korzyści, a czy na dłuższą metę okaże się to dobrą taktyką? Czas pokaże.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi