Zapraszamy do przeczytania kolejnego z serii tekstów, poświęconych profilom klubów Ekstraklasy, a w szczególności przygotowaniom do rozpoczynającego się właśnie sezonu. Tym razem na tapecie zdobywcy brązowych medali ubiegłorocznych rozgrywek Ekstraklasy, a także triumfatorzy Pucharu i Superpucharu Polski – Lechia Gdańsk.

Kibice Lechii Gdańsk mogą mieć powody do zadowolenia. Przez kilka ładnych lat ich klub słynął z niezrozumiałych ruchów w okienkach transferowych i chaosu podczas okresów przygotowawczych. Na szczęście z biegiem czasu sytuacja powoli się normowała, a sytuacja w klubie stawała się coraz bardziej stabilna. Tym razem, choć w klubie zachodziły zmiany personalne na najwyższym szczeblu (ze stanowiskiem prezesa pożegnał się Adam Mandziara), wszystko wyglądało na przemyślane i dokładnie zaplanowane. Jedynym wybojem podczas letnich przygotowań Lechii był odwołany w ostatniej chwili sparing z Larnaką. Poza tą drobną przeszkodą, gdańszczanie – zarówno zawodnicy, jak i osoby pracujące za kulisami – mają za sobą naprawdę solidnie przepracowany miesiąc.

Transfery na plus

Choć przedstawiciele klubu mają nadzieję, że uda im się jeszcze tego lata przeprowadzić kolejne ruchy transferowe, to i tak poczynania Lechii można ocenić jak najbardziej pozytywnie. Przede wszystkim udało się pozbyć zawodników niepotrzebnych. Rozwiązano kontrakty z Arielem Borysiukiem, Mateuszem Lewandowskim, Rafałem Janickim i Przemysławem Macierzyńskim. Są to zawodnicy wracający z wypożyczeń, z którymi trener Stokowiec nie wiązał raczej żadnych nadziei. Z klubem pożegnali się także czterej zawodnicy pierwszego zespołu: Stevenovi Vitorii, Michałowi Makowi i Joao Nunesowi skończyły się kontrakty, a Konrad Michalak został sprzedany do Achmata Grozny. Z wymienionych ośmiu zawodników w Gdańsku zatęsknią chyba tylko za Nunesem, który jest ponoć o krok od podpisania umowy z Panathinaikosem. Pozostali wywoływali wśród kibiców frustrację częściej niż radość.

Jeśli chodzi o zawodników przychodzących do klubu, to na pochwałę zasługuje już sam fakt, że zakupów dokonano na samym początku okienka. Dzięki temu nowi piłkarze przepracowali w klubie cały okres przygotowawczy, a odchodzący od początku wiedzieli, jaka jest ich sytuacja. W miejsce zawodników niepotrzebnych pozyskano kilku wartościowych. Wyróżnić w tym gronie trzeba Żarko Udovicicia, który był najzwyczajniej w świecie zbyt dobry na spadające z Ligi Zagłębie, i niechcianego w Lechu Poznań Macieja Gajosa. Obu piłkarzy udało się pozyskać za darmo, i obaj pokazali się z bardzo dobrej strony w przedsezonowych sparingach. Do Gdańska wrócił też Mario Maloca, który jeszcze dwa lata temu był ostoją defensywy biało-zielonych, a teraz będzie walczył z Błażejem Augustynem o miejsce u boku Michała Nalepy. Podpisano również kontrakt z 18-letnim Pawłem Żukiem, który grał w młodzieżówkach Evertonu.

Kibice na pewno ucieszą się z powrotu Sławomira Peszki, który po konflikcie z trenerem spędził wiosnę na wypożyczeniu w Wiśle Kraków. Co prawda skrzydłowy ma już swoje lata, ale na poziomie Ekstraklasy wciąż jest bardzo wartościowym zawodnikiem. Z wypożyczeń wrócili też młodzi obrońcy: Rafał Kobryń i Adam Chrzanowski. Jedyną prawdziwą niewiadomą pozostaje powrót Romario Balde. Zawodnik ten, choć na boisku prezentował się całkiem nieźle, nie pozostawił w Gdańsku najlepszego wrażenia po tym, jak bez zgody opuścił klub, próbując wymusić transfer. Teraz jednak postanowiono dać mu drugą szansę. Piłkarz ten dołączył do klubu dopiero w środę, po powrocie z Pucharu Narodów Afryki, więc na występ w kilku najbliższych tygodniach raczej nie ma co liczyć.

Celem transferowym pozostaje gracz na pozycję napastnika. Trener Stokowiec chciałby w swojej drużynie piłkarza, który może grać zarówno na środku ataku, jak i na prawym skrzydle. Rzeczywiście, patrząc na kadrę Lechii łatwo dojść do wniosku, że miejsce na szpicy jest najsłabiej obsadzone. Trener ma co prawda do dyspozycji Flavio Paixao i Artura Sobiecha, a w odwodzie jest kontuzjowany Jakub Arak, ale żaden z tych zawodników nie jest piłkarzem, który zagwarantuje 20 goli w sezonie. Ostateczną ocenę okna transferowego wydać będzie można dopiero po jego zamknięciu. Cały czas bowiem możliwe jest odejście Lukasa Haraslina, a jeśli to nastąpi, klub będzie musiał szybko zagospodarować pieniądze pozyskane z jego sprzedaży.

W sparingach bez fajerwerków

Lechia przyzwyczaiła już swoich kibiców, że w meczach sparingowych wyniki schodzą na dalszy plan. Nie powinien więc dziwić fakt, że Gdańszczanie wygrali zaledwie jedno spotkanie. Lechiści zagrali ze swoimi tradycyjnymi sparingpartnerami: Chojniczanką i Bytovią. To właśnie klub z Bytowa był jedynym rywalem, którego udało się pokonać. Lechia przegrała 0-3 z Hapoelem Beer Szewa, i zremisowała 1-1 z Olympiakosem Pireus. Zaplanowany był jeszcze mecz z cypryjską Larnaką, ale na życzenie gości został odwołany.

Oczywiście ciężko oceniać mecze towarzyskie, ale skoro trener i zawodnicy są zadowoleni z wykonanej pracy, to chyba należy się nota pozytywna. Szczególnie wart uwagi był sparing z Olympiakosem, który został przez obie drużyny rozegrany na wysokich obrotach, i był swoistym przetarciem przed występami w eliminacjach do Ligi Europy. Lechia zagrała to spotkanie w niemal najsilniejszym składzie, i swoim podstawowym ustawieniu. W pozostałych sparingach trener Stokowiec dał sobie chwilę na przeprowadzenie eksperymentów. Przetestował zawodników na nowych pozycjach, sprawdził alternatywne ustawienia, a także dał szansę na pokazanie się zawodnikom, którzy mają w tym roku walczyć o przebicie się do składu meczowego Lechii. Kluczowe były z pewnością minuty, które na boisku spędził Rafał Wolski. Pomocnik wraca po ciężkiej kontuzji, a jest bardzo ważnym ogniwem w układance Stokowca. Ogniwem, którego z pewnością bardzo brakowało w końcówce ubiegłego sezonu. 

Lechia ma już oczywiście rozegrane jedno spotkanie o stawkę – tydzień temu, w meczu o Superpuchar, pokonała 3-1 Piasta Gliwice. Z biegiem czasu okaże się, czy dodatkowy mecz wyjdzie gdańszczanom na dobre, czy przyczyni się do większego zmęczenia.

Jaka broń na ŁKS?

Biorąc pod uwagę, że Lechia ma dużo szerszą ławkę niż rok temu, nie jest łatwo wytypować wyjściową jedenastkę na dzisiejszy mecz z ŁKS, który otworzy dla obu drużyn rozgrywki ligowe. Pierwsza oczywista niewiadoma to pozycja w bramce. Kuciak i Alomerović mają po 50% szans na występ, i wydaje się, że na początku sezonu trener Stokowiec będzie wystawiał jednego z bramkarzy na mecze ligowe, a drugiego na występy w Lidze Europy. Na innych pozycjach też jest kilka niewiadomych. Piotr Stokowiec ma szczególnie trudny wybór w środku pola, gdzie gotowych do gry jest sześciu zawodników, a do formy dochodzi też Wolski.

Przewidywana Jedenastka:
Kuciak – Fila, Nalepa, Maloca, Mladenović – Haraslin, Kubicki, Łukasik, Lipski, Udovicić – Sobiech

Gwiazda drużyny: Lukas Haraslin

Kandydat na gwiazdę: Żarko Udovicić

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *