Podtrzymać passę w Lublanie

Robert Lewandowski, Krzysztof Piątek, Polska - Izrael / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Polska reprezentacja już w piątek zagra na wyjeździe ze Słowenią, czwartą drużyną z naszej eliminacyjnej grupy. Biało-czerwoni w Lublanie zagrają o podtrzymanie dobrej passy i piąte zwycięstwo z rzędu w meczu o punkty. Nasz najbliższy rywal napina muskuły, ale czy będzie w stanie zatrzymać podopiecznych Jerzego Brzęczka?

Polska rozpoczęła eliminacje od świetnych wyników. Wygraliśmy wszystkie cztery mecze i nie straciliśmy gola. Dużo do życzenia pozostawiał jednak styl naszej drużyny. O ile wymęczone zwycięstwo z Austrią nie budziło niepokoju, o tyle męczarnie z Łotwą i Macedonią Północną dawały podstawy do krytyki selekcjonera. Na szczęście po słabszych spotkaniach przyszedł czas na Izrael, który nasi reprezentanci rozbili w świetnym stylu aż 4:0. Przed meczem ze Słowenią apetyty kibiców są duże, ale sam kapitan naszej kadry przestrzega przed naszym najbliższym rywalem.

Trudny wyjazd?

Może Austria wydaje się na papierze mocniejszym przeciwnikiem, ale chodzi o to, że ze Słowenią zagramy na wyjeździe. A mecze wyjazdowe zawsze są trudniejsze. Przede wszystkim musimy skupić się na tym pierwszym spotkaniu, a nie myśleć już o Austrii. Ewentualne zwycięstwo nad Słowenią może być dla nas bardzo ważne. Wówczas wiadomo, że do drugiego meczu inaczej się podchodzi. Dlatego myślę, że ta pierwsza potyczka może być trudniejsza. Jeżeli podejdziemy do niej tak jak powinniśmy i pokażemy swoją jakość, umiejętności, to mam nadzieję, że wrócimy do Warszawy ze zwycięstwem – powiedział na konferencji przedmeczowej Robert Lewandowski

Czy rzeczywiście Słowenia jako gospodarz to trudny rywal? No cóż, statystyki mówią co innego. Słoweńcy w ostatnich pięciu spotkaniach u siebie nie wygrali ani razu, zaliczając ledwie trzy remisy i dwie porażki. Trudni i wymagający rywale? Nic bardziej mylnego – Bułgaria, Cypr i Macedonia Północna to raczej nie są potęgi, których należy się obawiać.

Ciężki teren będzie zatem słabym wytłumaczeniem wobec braku zwycięstwa naszej reprezentacji. Problem może stanowić nóż na gardle naszych piątkowych rywali. Słoweńcy rozpoczęli rywalizację w grupie G od dwóch remisów. Później przyszła porażka z Austrią i wysoka wygrana aż 5:0 z Łotwą. Takie rezultaty dają im łącznie pięć punktów i czwarte miejsce w tabeli. Jeśli Słoweńcy przegraliby najbliższy mecz, a Austria i Izrael zdobyły komplet punktów, to Euro zaczęłoby odjeżdżać podopiecznym Matjaża Keka. Dodatkowej motywacji przed tak ważnym meczem z tak silnym rywalem Słoweńcom więc chyba nie trzeba. W osiągnięciu dobrych wyników mogą im pomóc braki kadrowe w naszej reprezentacji

Świeża krew

Już przed ogłoszeniem powołań wiedzieliśmy, że na zgrupowaniu nie stawi się Arkadiusz Milik. Napastnik Napoli od początku sezonu zmaga się z urazem, więc jego brak w kadrze jest jak najbardziej zrozumiały. Oczywiście największe poruszenie, jak zwykle zresztą, wzbudziły powołania dla Jakuba Błaszczykowskiego i Arkadiusza Recy. Obecność tych dwóch zawodników wśród wybrańców Brzęczka wzbudziła ogromne kontrowersje i podzieliła kibiców. Obok stałych bywalców na zgrupowaniu pojawiły się też nowa twarz – Krystian Bielik, który po dobrych występach na młodzieżowym Euro i regularnej grze w Derby County otrzymał od selekcjonera szansę. Obok Bielika Brzęczek powołał dwóch innych zawodników niedawno grających jeszcze w zespole U-21 – Sebastiana Szymańskiego i Roberta Gumnego. Żaden z wymienionych piłkarzy nie zadebiutował jeszcze w dorosłej reprezentacji.

I raczej dziś nie ma co liczyć na debiut, chociaż na takowy czeka z niecierpliwością Bielik. Wszystko to spowodowane jest urazem Glika, który może wykluczyć go z gry w najbliższym meczu. Wobec prawdopodobnej absencji zawodnika Monaco na środku obrony ma jednak wyjść para Pazdan – Bednarek. W mediach pojawiają się już pierwsze przecieki, które wskazują, że w składzie nie będzie większych zaskoczeń. Chociaż obsada pozycji bramkarza pewnie dalej będzie powodować spór wśród kibiców. Takiego bólu głowy nie mają Słoweńcy

Co u rywali?

Zdecydowanie największą gwiazdą naszych piątkowych rywali jest Jan Oblak. Bramkarz Atletico Madryt uchodzi za jednego z najlepszych golkiperów na świecie i udanie zastępuje w bramce Samira Handanovicia. Z tyłu Słoweńcy mają zatem istny mur, a co z tworzeniem zagrożenia pod naszą bramką? Tutaj wbrew pozorom nie ma aż takiej posuchy. Nękać naszych obrońców będzie zapewne Josip Ilicić, który w dużej mierze przyczynił się do awansu Atalanty do Ligi Mistrzów. Polacy powinni też zwrócić uwagę na Benjamina Verbicia. Klubowy kolega Tomasza Kędziory z Dynama Kijów nazywany jest “Słoweński Robbenem”. Być może jest to określenie troszeczkę na wyrost, ale coś w tym musi być. Obok największych gwiazd reprezentacji Słowenii selekcjoner powołał też zawodników znanych z polskich boisk – Urosa Koruna z Piasta Gliwice czy Denisa Popovicia, byłego gracz Wisły Kraków.

Pomimo solidnego rywala i meczu na wyjeździe to Polacy pozostają faworytem zarówno tego spotkania, jak i całej grupy. Jeśli dzisiaj wszystko pójdzie po naszej myśli i wygramy mecz ze Słowenią, a później z Austrią, to przy dobrych wynikach pozostałych spotkań możemy już po sześciu kolejkach zapewnić sobie awans. Taka sztuka nie udała się jeszcze nikomu. Natomiast Polscy piłkarze liczą na coś więcej:

Słowenia – Polska, 6.09.2019r., Lublana, 5. kolejka eliminacji Mistrzostw Europy 2020, grupa G

Przypuszczalne składy:

Polska: Fabiański – Kędziora, Pazdan, Bednarek, Bereszyński – Zieliński, Krychowiak, Klich, Grosicki – Piątek, Lewandowski.

Słowenia: Jan Oblak – Petar Stojanović, Aljaż Struna, Miha Mevlja, Bojan Jokić – Rene Krhin, Jasmin Kurtić – Josip Ilicić, Miha Zajc, Benjamin Verbić – Tim Matavż

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi