Jesienne podsumowanie Ekstraklasy:Raków Częstochowa

zdjęcie: rakow.com


Niech przyzna się ten, kto przed rozpoczęciem nowego sezonu Ekstraklasy obstawiał tak wysoką lokatę Rakowa Częstochowa. Podopieczni Marka Papszuna przez całą rundę prezentowali równą i wysoką formę, a dzięki temu zajmują drugie miejsce ze stratą zaledwie punktu do liderującej Legii Warszawa.

Transfery kluczem do sukcesu

Podczas letniego okienka transferowego do Rakowa Częstochowa dołączyło aż ośmiu nowych zawodników. Niektórzy od razu weszli do podstawowego składu i zaczęli odgrywać w nim ważne role. Najlepszym przykładem takiego zawodnika jest Marcin Cebula. Pomocnik przez lata uważany był za młodego zdolnego, utalentowanego i perspektywicznego. Znamy wielu takich zawodników, którym wróżono niewiadomo jaką karierę, a skończyło się marnie. Cebula ma jeszcze czas na uratowanie swojej kariery i udany wyjazd za granicę, ale warunkiem musi być solidna gra w Ekstraklasie, co pokazuje od początku sezonu.

Innym dość ciekawym zawodnikiem, który zdecydował się na przyjście do Rakowa Częstochowa jest Damian Szelągowski. Zaledwie 17-latek zabłysnął w Ekstraklasie już w poprzednim sezonie. Gdy Korona Kielce była już pewna spadku, trener Bartoszek zdecydował się na wystawienie młodzieży. Jednym z owych zawodników był Szelągowski. Polak zdobył wtedy gola po dość efektownym rajdzie przez pół boiska z futbolówką przy stopie. Swój wyczyn niemalże 1:1 powtórzył i w obecnym sezonie z Lechem Poznań. Wszyscy pamiętamy, jak zakręcił obroną Lecha Poznań. Młody ofensywnie usposobiony zawodnik nie grał dużo, głównie łapał ogony spotkań, jednak pod skrzydłami Marka Papszuna jestem spokojny o jego przyszłość.

W kontekście Rakowa Częstochowa nie sposób nie wspomnieć o Ivim. Hiszpan z przeszłością w lidze hiszpańskiej zapowiadany był jako gwiazda ligi, która będzie kiwać wszystkich jak chce. Gdy doszedł do pełnej dyspozycji faktycznie tak było. Pamiętamy jego efektowne bramki i zjawiskowe zagrania. Szczyt jego formy przypadł na przełom października i listopada, gdy w pięciu meczach zdobył sześć goli. W późniejszym czasie trochę przygasł, trzy razy usiadł nawet na ławce. Jednak wydaję mi się, że Hiszpan, gdy już na spokojnie zapozna się z nowym otoczeniem, będzie pisać piękną historię Hiszpanów grających w Ekstraklasie.

Poza wymienionymi wcześniej zawodnikami, do klubu dołączyło jeszcze kilku zawodników, którzy często dali się już poznać w Ekstraklasie. Byli nimi między innymi Maciej Wilusz, Vladislavs Gutkovskis, czy Oskar Zawada. Wszyscy trzej piłkarze rozegrali kilka, bądź kilkanaście spotkań i byli ważną częścią zespołu budowanego przez Papszuna.

Transfery do Rakowa Częstochowa (lato 2020):

Daniel Szelągowski

Oskar Zawada

Vladislavs Gutkovskis

Branislav Pindroch

Maciej Wilusz

Ivi Lopez

Giannis Papanikolaou

Marcin Cebula

Michał Litwa

Piotr Owczarek

Petar Mamić

Ponadto z wypożyczenia wrócili: Franciszek Wróblewski

Największe zaskoczenie sezonu

Kiedy okazało się, że Raków Częstochowa nie zagra w czołowej ósemce fazy mistrzowskiej poprzedniego sezonu Ekstraklasy, można było czuć spore rozczarowanie. Oglądając grę beniaminka odnosiło się wrażenie, że nie jest to drużyna, która jeszcze rok wcześniej biła się o awans. Marek Papszun na rywalizację o co najwyżej 9 miejsce zareagował pozytywnie, sprawdzał nowych zawodników i wypróbowywał taktykę. Można odnieść wrażenie, że tamten czas został wykorzystany najlepiej, jak można było.

Dziś Raków Częstochowa, to nie tylko zespół wykorzystujący stałe fragmenty gry i wrzuty z autów. Czerwono niebiescy imponują swoim polotem i niekonwencjonalnym systemem gry. Papszun wprowadził coś, czego dawno u nas nie było – grę trzema stoperami i wahadłami. Do takiego rozwiązania taktycznego trzeba posiadać nie tylko dwóch bocznych obrońców mających niesamowitą wytrzymałość fizyczną. Przede wszystkim potrzebna jest trójka równych sobie środkowych obrońców, którzy idealnie się rozumieją. Blok defensywny od początku sezonu stanowili Wilusz, Piątkowski i Petrasek, a kiedy Czech wypadł ze względu na kontuzję, to wszedł za niego Niewulis i strata w potencjale ludzkim była naprawdę niewielka.

W Rakowie Częstochowa najbardziej imponujący jest fakt, że drużyna nie opiera się na jednym zawodniku, który jest odpowiedzialny za zdobywanie bramek. Ten obowiązek rozkłada się na cały zespół. Po pięć goli zdobyli Ivi i Gutkovskis, a po cztery Schwarz i Tijanić. Taki system gry posiada oczywiście swoje minusy. Gdy przychodzi ciężki czas, warto mieć jednego zawodnika, który strzeli gola i da zespołowi wygraną. Do tej tezy można postawić także antytezę mówiącą o tym, że jak na razie Raków prezentował się na tyle dobrze, że takie momenty w zasadzie nie przychodziły.

Marek Papszun: Przed nami wciąż mnóstwo pracy

Jakiś czas temu Marek Papszun udzielił wywiadu dla TVP Sport. Mówił w nim o pracy z drużyną, swoich wypowiedziach na konferencjach prasowych i celach na obecny sezon.

– Kluczem do sukcesu Rakowa Częstochowa jest przede wszystkim inwestowanie w rozwój sztabu. Muszę pochwalić mojego asystenta Goncalo Feio, który rozumie piłkę w podobny sposób co ja. Do tego wnosi coś “ekstra”, jest wartością dodaną dla sztabu. Współpracowałem już z kilkoma trenerami, ale nie każdy miał to coś. Oczywiście, solidnie wywiązywali się ze swoich obowiązków, wykonywali je. To jednak tak jak w przypadku piłkarza – nie każdy przeskoczy pewien poziom. Feio posiada natomiast kompetencje, którymi nie może pochwalić się każdy szkoleniowiec. Wnosi bardzo wiele do analizy i naszego pomysłu na grę. Słowa uznania także dla pozostałej części sztabu szkoleniowego i medycznego. Radzimy sobie coraz lepiej w kwestii odnowy biologicznej czy regeneracji. Dzięki temu też możemy zyskać przewagę nad innymi – powiedział.

– Cel się nie zmieni. Przed sezonem deklarowałem, że chcemy poprawić najlepszy wynik w historii klubu, czyli ósme miejsce w Ekstraklasie. Chcemy dalej prezentować tak wysoki poziom, jak ostatnio. Pamiętajmy jednak, że przecież Raków ciągle nic nie wygrał. Nie rozsiądziemy się w fotelach i nie zapalimy cygara, bo po czternastu kolejkach jesteśmy wiceliderem. Wiosna będzie trudniejsza. Rywalizujemy w lidze i Pucharze Polski, meczów będzie więcej, a kadra nie jest zbyt szeroka. Przed nami wciąż mnóstwo pracy. Nie wiemy, co wydarzy się zimą jeśli chodzi o transfery. Być może pojawią się jakieś atrakcyjne oferty i klub będzie chciał zarobić? Okno transferowe nie jest jeszcze otwarte, na razie nie ma żadnych sygnałów, ale trudno wykluczyć takie sytuacje – dodał.

Start z wysokiego “C”

Przed drużyną Rakowa stoi nie lada wyzwanie. Start na wiosnę będzie bardzo wymagający. Na sam początek do Bełchatowa przyjedzie Pogoń Szczecin. Portowcy ustępują częstochowianom jedynie bilansem, bo obie drużyny zgromadziły do tej pory tyle samo punktów. Następna kolejka to wyjazd do Warszawy, na mecz z Legią. Spotkania z tym przeciwnikiem są zawsze środkiem, który niezwykle motywuje do walki, ale jak zapowiada Marek Papszun rywalizację w lidze z Wojskowymi można porównać do wyścigu Mercedesa z… rowerem. Dalsze spotkania też nie będą wcale prostsze. Raków czeka starcie z Górnikiem Zabrze w ramach Pucharu Polski, a później rywalizacje z Lechią Gdańsk i Zagłębiem Lubin.

Trudne mecze na początku sezonu będą skutkowały łatwiejszymi rywalizacjami w dalszej jego części. Jestem pewien, że Raków przystąpi do nowej rundy odpowiednio przygotowany fizycznie i psychicznie. Jeśli piłkarze z Częstochowy nadal będą grać z taką skutecznością, jak do tej pory, to kto wie czy nie sprawią jeszcze sporego kłopotu liderującej Legii. Dla Rakowa Częstochowa przewiduję miejsca od 1-4 i walkę w następnym sezonie europejskich pucharach.

Terminarz pierwszych wiosennych meczów Rakowa Częstochowa

29.01.2021 – Raków Częstochowa – Pogoń Szczecin

06.02.2021 – Legia Warszawa – Raków Częstochowa

10.02.2021 – Raków Częstochowa – Górnik Zabrze – 1/8 finału Pucharu Polski

13.02.2021 – Raków Częstochowa – Lechia Gdańsk

20.02.2021 – Zagłębie Lubin – Raków Częstochowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *