Jak to w Poznaniu na młodych stawiają

Krzysztof Drobnik (Piłkarski Świat)

Lech Poznań wychowankami stoi, o tym nie trzeba nikogo przekonywać. W piątkowym meczu PKO Ekstraklasy w składzie Kolejorza na spotkanie z Jagiellonią znalazło się, aż pięciu wychowanków, a jeden lub nawet dwóch, jeśli liczyć Dejewskiego, weszło z ławki. W Poznaniu lubią promować graczy swojej Akademii, którzy w silnych drugoligowych rezerwach, lub na wypożyczeniach powinni się ogrywać. Po to aby w przyszłości stać się ważnymi graczami pierwszej drużyny, i oczywiście trafić na listę transferową. Dzisiaj rezerwy Lecha grały we Wronkach trudny mecz, z faworytem rozgrywek Widzewem Łódź. W składzie Kolejorza znalazło się ośmiu wychowanków klubu, a kolejni czekali na swoją szansę na ławce rezerwowych.

W spotkaniu z Jagiellonia Białystok trener Żuraw zaskoczył wszystkich desygnując do gry w podstawowej jedenastce absolutnego debiutanta w Ekstraklasie Jakuba Kamińskiego. Młody pomocnik Lecha rozegrał pełne 90. minut i spisał się całkiem nieźle. To pokazuje, że droga do pierwszego składu, dla żadnego z piłkarzy Akademii nie musi być wcale trudna. Ale czy sama kadra złożona z młodych, nawet zdolnych wychowanków jest w stanie zwojować choćby drugą ligę? Wszak sam awans na szczebel centralny był dużym sukcesem rezerw Kolejorza. Cel na ten sezon jest prosty, utrzymać się  w lidze. Stąd ściągniecie w miejsce doświadczonego Dariusza Dudki, który odwiesił buty na kołek, byłego gracza Lecha Grzegorza Wojtkowiaka. Kapitan rezerw ma poukładać grę defensywną poznaniaków, i pomagać młodym w trudnej sztuce bronienia.

Posiadanie rezerw na szczeblu centralnym to tez szansa dla tych zawodników pierwszego składu, którzy na razie przegrywają rywalizację o miejsce w jedenastce Lecha, lub tych którzy wracają po kontuzji. Stąd obecność czy to w pierwszym składzie, czy na ławce takich graczy jak Makuszewski, Cywka czy Letniowski, oraz młodzi gracze pierwszej druzyny Klupś, Marchwiński czy Moder. Mając takie nazwiska do dyspozycji trener Ulatowski powinien być spokojny o utrzymanie, ale jednak druga liga nie trzecia, i o punkty tu piekielnie trudno. O czym piłkarze rezerw przekonali się już nie raz. Przed tym spotkaniem podopieczni Rafała Ulatowskiego zajmowali w lidze jedenaste miejsce z dorobkiem 13 punktów. Co ciekawe dzisiejszy rywal niebiesko-białych Widzew jest tylko oczko wyżej w tabeli i ma o dwa punkty więcej. A więc liga jednak silna i nieprzewidywalna. To dobrze, bo każda minuta piłkarzy rezerw na boisku to cenne doświadczenie.

Na krótka chwilę zatrzymam się jednak przy Widzewie, bo obok doświadczonego byłego snajpera Lecha Marcina Robaka, barw łodzian broni również wychowanek Kolejorza Mateusz Możdżeń. Piłkarz który debiutował w Ekstraklasie własnie we Wronkach w sezonie 2009/10 w wygranym 1:0 meczu z Wisłą Kraków. Były pomocnik Lecha jednak każdemu kibicowi w Poznaniu kojarzył się będzie z golem, którego zdobył na Bułgarskiej w meczu przeciwko Manchesterowi City w fazie grupowej Ligi Europy. To przykład talentu piłkarskiego który nie rozwinął się tak, jak powinien. Po odejściu z Lecha trafił najpierw do Lechii, potem Podbeskidzia, Korony oraz Zagłębia Sosnowiec, aby skończyć w drugoligowym Widzewie. Co pokazuje, że piłka nożna potrafi być brutalna, i w jednej niemalże chwili z piłkarskiego raju może zawodnik znaleźć się na równi pochyłej. Może jednak Mateusz znalazł sobie swoje miejsce, i małymi krokami razem z Widzewem wróci do najwyższej klasy rozgrywkowej.

A tu we Wronkach proszę bardzo. Filip Marchwiński pięknie uprzedził bramkarza Widzewa, dał się sfaulować, a chwile później sam wykorzystał rzut karny. Młody pomocnik Kolejorza cały czas czeka na swoja prawdziwą szansę w Ekstraklasie. I sytuacja z nim jest dosyć dziwna, raz jest blisko składu, gra, wchodzi z ławki, strzela decydujące bramki, jak choćby ta z Legią Warszawa w ubiegłym sezonie, a raz od składu jest daleko. Wahania formy młodego piłkarza sprawiają, że nie może stać się już teraz czołową postacią pierwszego składu. Jednak jest on z pewnością jednych z tych zawodników Akademii którzy powinni stać się kluczowymi piłkarzami Kolejorza.

Rezerwy Kolejorza grają z doświadczonym Widzew jak równy z równym. Bramkę strzela Marchwiński, a chwile później odpowiedział trafieniem Możdżeń. A więc szkolenie Lecha górą. Wiadomo, że kibice w Poznaniu wymagają od Lecha czegoś więcej niż tylko szkolenia młodzieży. Wymagają wyników, walki o mistrzostwo, o puchary. Jednak wychowani w Akademii chłopcy, którzy stają się piłkarzami pełnowartościowymi mogą, a nawet powinni przynieść dużo radości fanom Lecha, a w przyszłości również i narodowej reprezentacji. W tym całym dołku w którym znalazł się Lech Poznań trudno szukać pozytywów, a jeśli gdzieś znaleźć je można, to właśnie tutaj, w spokojnym środowisku lechowej Akademii. Miło jest dla odmiany popatrzeć w zaangażowanie i walkę piłkarzy noszących kolejowy herb na piersi.

Rezerwy dzisiaj przegrały z Widzewem, szkoda, ale ja z dumą patrzyłem na młodych piłkarzy, którzy nie odstają na tle swoich ekstraklasowych kolegów. Wiem też, że wkrótce kilku z nich zobaczę na Bułgarskiej, i jestem pewny tego, że kibice będą skandować ich nazwiska. Kilku z nich odpadnie, to pewne, bo taka jest piłka, lecz znajdziemy wśród nich perełki, które przez lata obserwować będziemy z dumą. Już może nie w Polsce, ale w Biało-Czerwonych barwach.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi