Pleśnierowicz: Na początku ludzie żartowali z sytuacji

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Wiktor Pleśnierowicz, który na początku września 2019 trafił na zasadzie wypożyczenia z Lecha Poznań do włoskiej AS Romy wrócił do Polski, aby przeczekać tutaj trudny czas. O sytuacji wiązanej z epidemią koronawirusa na Półwyspie Apenińskim opowiedział w rozmowie z Adrianem Gałuszką dla oficjalnej strony Kolejorza.

Na początku ludzie żartowali z tej sytuacji, bagatelizowali ją. Kiedy wyszły pierwsze zalecenia rządowe, żeby ograniczyć kontakty i wychodzenie, restauracje, kina czy dyskoteki pozostały pełne. Dopiero jak liczby zakażonych stawały się coraz większe, Włosi zrozumieli powagę tego, co się dzieje. To statystyki zrobiły na nich największe wrażenie. W klubie pytano mnie o to, jak to wygląda w Polsce, a kiedy mówiłem, że zgodnie z moimi informacjami nie mamy jeszcze żadnego przypadku koronawirusa, dziwili się. Sami już wtedy mieli tysiące zakażonych – przedstawia początkowy okres rozprzestrzeniania się Covid-19 na Półwyspie Apenińskim lechita.

Kiedy wirus jeszcze panował głównie w północnych regionach, myślałem, że Włosi jakoś sobie z nim poradzą, zatrzymają go. Tak się nie stało, a my mieliśmy w perspektywie wyjazdy w miejsca wchodzące w skład czerwonej strefy, jak do Bergamo, czy mecz z Interem Mediolan u siebie. Ten drugi odbył się przy pustych trybunach i już wtedy stało się bardzo prawdopodobne, że rozgrywki zawieszą – mówi występujący w zespole Romy do lat 19 zawodnik. – Liczymy się z tym, że przerwa od spotkań potrwa znacznie dłużej niż do początku kwietnia. To ciężkie dla każdego, kto gra z pasji czy miłości, trudno wytrzymać bez korków, boiska i treningów – dodaje wychowanek Kolejorza.

Do kraju Pleśnierowicz wrócił tydzień temu. Jednak podczas powrotu nie zabrakło nerwów.. – Całe państwo było już czerwoną strefą. Dzień przed wylotem widziałem w wiadomościach, że zamykają granice, myślałem już, że z Włoch nie wylecę. Zdecydował o tym spory zbieg okoliczności. Dużo przelotów zostało odwołanych, na wielu trasach zbierano pasażerów z kilku dni i pakowano w jeden samolot w określonym terminie. Tak się złożyło, że akurat 11 marca mój lot się odbył, gdyby nie to, chyba już musiałbym zostać w Rzymie. Wiadomo, samej podróży też można się było trochę obawiać, w końcu to natłok ludzi na małej przestrzeni, ale i tutaj miałem szczęście i dużo miejsca dla siebie – młody stoper tak relacjonuje swój powrót do ojczyzny.

Wszelkie nerwy ustąpiły na dobrą sprawę dopiero w momencie, kiedy już pojawił się w domu rodzinnym. Zarówno samemu Pleśnierowiczowi, jak i jego rodzicom, którzy w minionych tygodniach mogli z niepokojem nasłuchiwać wieści z Włoch. U siebie już 18-latek czuje się bezpiecznie. – Polska wyciągnęła wnioski z sytuacji, która miała miejsce we Włoszech. Wprowadzenie stanu zagrożenia epidemicznego czy zamknięcie granic to mocne decyzje, ale ważne, że o walce z wirusem zdecydowano tak szybko – ocenia obrońca, który jest piłkarzem Lecha Poznań od lata 2014 roku.

źródło: lechpoznan.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi