Brescia Calcio – zakotwiczyć na dłużej w Serie A

loschema.it

Il tuo posto in Serie A – takie motto przyświecać będzie beniaminkowi w nadchodzącym sezonie ligowym na Półwyspie Apenińskim. Brescia Calcio po ośmiu latach rozbratu z Serie A powraca do grona elity. Celem nie popełnić tych samych grzechów z sezonu 2010/2011 i spróbować sprawić psikusa największym firmom we Włoszech, a zawodnicy tacy jak: Sandro Tonali, czy Mario Balotelli mają się do tego przyczynić.


Na początku wyjaśnienie co kryje się pod zdaniem: „Il tuo posto in Serie A”. Znający język włoski powiedzą „Twoje miejsce jest w Serie A” i nie inaczej należy interpretować hasło mające zagrzewać piłkarzy Brescii do walki na boiskach calcio podczas kampanii 19/20. Spoglądając na same statystyki – klub ze Stadio Mario Rigamonti tylko 24-krotnie zagrał na najwyższym szczeblu rozgrywek ligowych mając na uwadze ponad 106 latach tradycji. Doszukiwanie się jakichkolwiek sukcesów trudnym będzie zadaniem. Najlepsze miejsce Brescii to 4 pozycja w 1946 roku. Zespół ten dwukrotnie występował w Pucharze Intertoto dochodząc w 2001 roku do finału przegrywając niestety ostateczną potyczkę z Paris Saint-Germain. Pomimo braku cennych muzealnych trofeów, w zespole Biancazzurri przewinęły się gwiazdy światowego formatu. To właśnie z Brescii na szersze wody wypłynął Andrea Pirlo. Zakotwiczyli tam również Pep Guardiola oraz Gheorghe Hagi, natomiast piłkarską karierę w barwach Jaskółek kończył Roberto Baggio. Sięgał on w 2003 roku po Złotą Piłkę tygodnika France Football dla najlepszego gracza roku i poprowadził drużynę z Lombardii do 8. lokaty w Serie A (sezon 2000/01). Wschodzącym talentem dzisiejszej ekipy prowadzonej przez Eugenio Coriniego jest niewątpliwie Sandro Tonali. 19-latek nie może uciec od porównań i został okrzyknięty „nowym Pirlo”. Sam młodzieżowiec nie lubi takowych porównań – podobnie jak w skokach narciarskich, gdzie pałeczkę po Adamie Małyszu przejął Kamil Stoch, lecz skala zaistniałej sytuacji jest nieporównywalna do tej włoskiej telenoweli. Jeśli opierać się o same piłkarskie inklinacje, to Tonali faktycznie ma coś z byłego pomocnika Milanu. W Serie B rządził i dzielił w środkowej strefie boiska co przełożyło się na wyniki Lwów. Doskonały przegląd pola, prostopadłe podanie, górne zagranie przeszywające linię obrony, odbiór piłki – ten chłopak ma wszystko, aby stać się jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. To co udawało się na zapleczu włoskiej ekstraklasy niekoniecznie musi przełożyć się na wyższy szczebel. Już podczas letniego okienka nie było jasne, czy uda się zatrzymać Sandro Tonaliego, bowiem włoskie media na czele z La Gazzetta dello Sport donosiły o kuszeniu zawodnika przez gigantów z Mediolanu, czy samego Juventusu. Liverpool też się odzywał. Pomimo lukratywnych zainteresowań, ale braku konkretów, reprezentant Włoch do lat 21. pozostanie jeszcze przynajmniej przez rok w szeregach Biancazzurri i taka wiadomość bardzo ucieszyła miejscowych kibiców.

Drugim największym transferem beniaminka w trwającym mercato, a zarazem zaskoczeniem są przenosiny na Stadio Mario Rigamonti Mario Balotellego. Fajnie będzie zobaczyć ponownie Super Mario w Serie A. Zastanawiać może jednak fakt, że cokolwiek zrobi, zdobędzie niesamowitą bramkę, to nadal będzie traktowany jako niespełniony talent mający na karku 29 lat. No dobrze, wrócił do domu spełniając marzenie rodziców, a w szczególności zmarłego cztery lata temu ojca, który chciał zobaczyć syna w koszulce Brescii Calcio. Mimo wszystko lekko zdumiewający ruch samego napastnika, ale świetne przedsięwzięcie promujące sam klub. Przy dobrych wiatrach Balotelli jest gwarantem przynajmniej 15. goli w sezonie. Podstawowym warunkiem jest jego zachowanie nie tylko na boisku, ale również poza nim.

Czechosłowacki wątek ma szansę powodzenia

Wysłannicy Brescii zdecydowali się również na czeski zasięg. Jaromír Zmrhal ściągnięty ze Slavii za niespełna 4 miliony euro ma za sobą bardzo dobry okres występów jako wychowanek prażan. Bez wątpienia jedna z kluczowych postaci ostatnich sukcesów Sešívaní w Lidze Europy. Inauguracyjny mecz Zmrhala przeciwko Perugii w ramach Coppa Italia – niestety przegrany – pokazuje, że nominalny lewoskrzydłowy może być bardziej potrzebny trenerowi Eugenio Coriniemu w środku pola. Włoski szkoleniowiec preferuje ustawienie 4-3-1-2 (taka taktyka przyniosła sukces w Serie B), a Jaromír odznaczając się wszechstronnością nie powinien mieć problemów powrócić do korzeni i być tak samo pożytecznym zawodnikiem w środkowej strefie boiska, jak na bokach pomocy. Sprawa wydaje się bardziej skomplikowana, jeżeli rozchodzi się o Aleša Matějů. Tak naprawdę odkąd wyjechał z rodzimej ligi – Brescia jest pierwszym zagranicznym klubem, w którym zaistniał. Angielski Brighton pozostaje raczej w kwestii niewypałów. Boczny obrońca rzucany jednak z lewej na prawą stronę, z prawej na środek defensywy, nie koniecznie znajdzie miejsce na tyłach. Nowo zakontraktowani Bruno Martella (Crotone), Giangiacomo Magnani (US Sassuolo), czy Wenezuelczyk Jhon Chancellor kupiony z katarskiego Al-Ahli, są poważnymi kandydatami do zakotwiczenia na stałe w pierwszej jedenastce. Trzecim czechosłowackim muszkieterem jest Nikolas Špalek. Słowacki offensivo półtora roku temu trafił do Lombardii z MŠK Žilina. Dobra postawa w słowackiej Fortuna Lidze była tylko preludium potwierdzającym, że zawodnik ten już wkrótce powinien zadebiutować w dorosłej reprezentacji narodowej. Niko Špalek potrzebował krótkiej aklimatyzacji w nowym otoczeniu, aby później wypalić na dobre. Jego współpraca z napastnikami przebiegała należycie, w szczególności z Alfredo Donnarummą. Król strzelców ostatniej edycji Serie B (25 goli) zjadł praktycznie zęby na zapleczu włoskiej awangardy.

Pójść śladem kolegi Caputo

Alfredo Donnarumma czuł się w drugiej lidze włoskiej, jak ryba w wodzie zdobywając 67 bramek przy 157 występach. Na przestrzeni czterech sezonów wynik ten wypada całkiem okazale. Można by rzec, że urósł dzięki kumplom z ataku. W Salernitanie tworzył dobrze rozumiejący się duet z Massimo Codą, następnie było Empoli, gdzie łącznie z Francesco Caputo zaliczyli 48 trafień, aż w końcu przyszła Brescia i Donnarumma postanowił nareszcie stać się liderem ataku i sięgnąć po najwyższy indywidualny laur. Ernesto Torregrossie pozostała więc pozycja czarnego konia sukcesu Lwów. Istnieje takowa szansa, iż Alfredo Donnarumma podobnie jak Caputo mocno namiesza w Serie A. Były już snajper Empoli potrafił przełożyć formę z niższej klasy rozgrywkowej, ale zachodzi jeden szkopuł, a w zasadzie jest nią osoba o nazwisku Mario Balotelli. Indywidualistów nie może być nastu, bo po prostu cierpi na tym cała drużyna. Donnarumma jest jednak przykładem napastnika, który lubi i potrafi współpracować na boisku tylko nie wiem, czy Super Mario pozwoli, by jakiś neapolitańczyk go przewyższył. Na razie obejdzie się bez ekscesów, bowiem „dorosłe dziecko” musi jeszcze przez miesiąc pauzować za czerwoną kartkę z Ligue 1.

Nadrzędnym celem Brescii Calcio pod rządami prezydenta klubu Massimo Cellino będzie zapewnienie sobie spokojnego bytu na kolejny sezon, aby nie powtórzył się podobny scenariusz jaki miał miejsce w 2011 roku, awans i od razu spadek. Promocja Biancazzurri do Serie A trzeba zaliczyć jako pewną niespodziankę, gdyż jeszcze dwa lata wstecz zespół ten balansował na krawędzi spadku do Serie C. Tylko czterech zawodników z kadry beniaminka zaznało pełnego smaku Serie A i to samo w sobie świadczy o tym, że wysłannicy Eugenio Coriniego stoją przed niezwykle trudnym zadaniem spełnienia przewodniego motta: „Il tuo posto in Serie A.” Fani ze Stadio Mario Rigamonti mogącego pomieścić niespełna 17 tysięcy ludzi będą na pewno wspierać swój ukochany klub.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi