Jaki to był sezon dla FC Barcelony i co ją czeka? – wywiad z Adrianem Białkowskim

Barcelona

twitter: fcbarcelona

Adrian Białkowski – socio oraz założyciel Penya Blaugrana de Lodz czy blogu 9CAMPNOU poświęconemu Barcelonie. Adrian mieszka na co dzień w Barcelonie, a w rozmowie z naszym portalem między innymi podsumował sezon w wykonaniu Dumy Katalonii, odniósł się do końcowego triumfu Atletico i wyraził swoją opinię na temat przyszłości Koemana.


Dawid Dodat – pilkarskiswiat.com: Ostatecznie to Atletico wygrało w “wyścigu żółwi”. Jakimś cudem nie stracili pozycji lidera i dowieźli to do końca. Czy nie uważasz, że względem ich formy w drugiej połowie sezonu, jest to swego rodzaju niespodzianka?  

Adrian Białkowski – 9CAMPNOU: Dobre pytanie. Chyba nie, mimo wszystko. My [kibice] czasem zapominamy, że sezon składa się z dwóch połówek, z dwóch rund i trzeba grać równo, czy też w miarę równo – tak jak grało Atletico od samego początku. Oni wygrali tak naprawdę tę ligę pierwszą częścią sezonu. W drugiej złapali zadyszkę, ale ze względu na to, że inne kluby również – wystarczyło to do końcowego triumfu. Także był taki moment, że wydawało się, że momentami to tempo przesuwa się na korzyść czy to Barcelony, czy Realu… no ale mimo wszystko te drużyny również grały tak, jak widzieliśmy. Więc nie, nie uważam, żeby było to [końcowy triumf] zaskoczenie. Powiem więcej, że ja obstawiałem, że Atletico skończy sezon na pierwszym miejscu – po meczu Atletico – Barca na jesieni, kiedy stwierdziłem, że przegraliśmy ligę. No i niestety tak było. Później była ta seria 19 spotkań bez porażki od stycznia bieżącego roku, ale koniec końców tych punktów brakło. 

Wszystko wyglądało dobrze, aż do przerwy reprezentacyjnej.  

Tak, do przerwy reprezentacyjnej. Do tego momentu wyglądało to wręcz super, a później coś się ewidentnie zacięło w tej drużynie. I tak właściwie ciężko stwierdzić co dokładnie.  

Kto, według Ciebie, z trójki Atletico, Real i Barcelona zasługuje na miano przegrywa sezonu 2020/21? 

Real. Może nie skompromitował się, ale tak – Atletico ma mistrza, Barca ma Copa del Rey. Po drodze jeszcze Athletic Club wygrał Super Copę, a Real został z pustymi rękami; został z marzeniami o pucharach. Ewidentnie ten sezon nie jest dla nich. Oczywiście, wygrali przecież bezpośrednią batalię z Atletico i przede wszystkim z Barceloną, ale koniec końców zostają z niczym. Drugie miejsce a trzecie to jest różnica 7 milionów euro. Oczywiście dobrze byłoby je mieć, byłoby np. na odprawę dla Koemana. Mimo wszystko wolę mieć puchar w gablocie niżeli wicemistrzostwo – tak do tego podchodzę. Tym bardziej, że do Ligi Mistrzów łapią się pierwsze cztery drużyny, nie ma żadnych kwalifikacji. Więc tak naprawdę nie ma to większego znaczenia poza tą kwotą pieniężną i może lepszym samopoczuciem Madridistas 

Jak oceniasz, całościowo, sezon w wykonaniu Blaugrany? Mówimy o niezadowoleniu, czy jednak o wykonaniu planu minimum? 

Trudno mi oceniać całościowo te rozgrywki, ponieważ były one bardzo różne w naszym wykonaniu. To znaczy tak: Liga Mistrzów i to 1:4 przeciwko PSG – co tu dużo mówić. W lidze z kolei mam bardzo mieszane uczucia, ale o niej może za moment. Natomiast w Copa del Rey [zawodnicy] pokazali  niesamowitą wolę walki i też te dogrywki, karne i odrabianie strat – naprawdę tam była wielka chęć zwycięstwa. Tak jakby zdawali sobie sprawę, że to Copa del Rey jest jedynym możliwym pucharem do zdobycia w tym sezonie i faktycznie tak było. Tam dali z siebie sto procent.  

Właśnie takiego zaangażowania zabrakło w końcowej fazie rozgrywek ligowych.  

Tak, ewidentnie. Właściwie ten mecz z Granadą zamknął drogę do mistrzostwa. Znaczy my oczywiście tego nie widzieliśmy, bo nie siedzimy w szatni, ale wyglądało to tak, jakby po tej porażce… 

…mentalność z Anfield wróciła. 

Niestety tak. Zatem teraz zwracamy się oczami ku Laporcie i temu, co on będzie dalej robił z tą rewolucją. Czy ona faktycznie takową będzie czy jednak tak, jak rok temu – wypchnięcie kilku zawodników, którzy później jak się okazało wcale nie są tacy najgorsi. Przede wszystkim Luis Suarez, o którym wszyscy mówią od wczoraj (wywiad przeprowadzany w niedzielę). Nie dosyć, że strzelił tego gola na 2:1 [w meczu z Valladolid], to łącznie zdobył 21 bramek w sezonie. Co w pierwszej kampanii w nowym klubie jest bardzo dobrym wynikiem. Tymczasem Barcelona została z Martinem Braithwaitem, który we wszystkich rozgrywkach zdobył zaledwie siedem bramek. Zobaczymy, na czym będzie polegać teraz ta rewolucja. Jakiś cykl w klubie się zakończył – jak powiedział Laporta – i teraz czekamy na zmiany.  

Czy według Ciebie Koeman powinien zostać na kolejny sezon? Wierzysz w to, że uda mu się zmienić pewne cechy? Czy może odmieniło się coś po meczu z Eibarem? 

Nie, po samym Eibarze może nie, bo to był mecz o nic. Osobiście żadnych wniosków po tym meczu nie wyciągam. Szczerze powiedziawszy to oglądałem ten mecz tak do 60. minuty – ciężko się na to patrzyło. Później przełączyłem na Atletico. To jest bardzo trudne pytanie. Osobiście nie jestem wielkim fanem Koemana. Szanuję jego postać jako legendę Barcelony, strzelca najważniejszej bramki w historii klubu [finał LM vs Sampdoria]. Szanuję również to, że przyszedł do klubu w bardzo trudnym momencie, gdzie nie było wielu chętnych na to, żeby objąć tę drużynę. Zostawił reprezentację Holandii, czego nie musiał robić, żeby przyjść tutaj i ogarniać ten bałagan. Natomiast jeśli jest dostępny jakiś trener z topu, to trzeba po niego sięgnąć.  

Tylko pytanie, czy takowy w ogóle jest. 

No właśnie – pytanie, czy jest. Obecnie jeśli chodzi o tych wolnych agentów to nie ma nikogo takiego, kto by do nas pasował. 

Flick, ewentualnie Allegri.   

Każdy mówi, że Flick porozumiał się już z reprezentacją Niemiec. Z kolei Allegri: nie jest to profil trenera, którego ja chciałbym zobaczyć w Barcelonie. Wygrywanie za wszelką cenę, pójście po najmniejszej linii oporu i granie piłki defensywnej. Nie jest to trener, którego powinniśmy rozważać w kontekście Barcy. Zawsze powinniśmy szukać trenerów, którzy będą preferować ofensywny styl gry. Pod tym względem ja do Koemana nie mam zastrzeżeń, bo to nie ofensywa w tym sezonie przegrała, tylko właśnie defensywa. Strzeliliśmy 18 goli więcej od Realu i Atletico. Jest to gigantyczna różnica. Jak spojrzymy na to, jak my strzelaliśmy, grając, przypomnijmy, bez typowej „9”, bez nominalnego napastnika. Do tego Ansu Fati wypadł w trakcie sezonu, co dodatkowo skomplikowało sytuację. Myślę, że gdyby Ansu był zdrowy, to zdobylibyśmy mistrzostwo Hiszpanii. 

Wracając do Koemana. Zamieniłbym go na kogoś z absolutnego topu, bez dwóch zdań i dłuższego zastanawiania się. Czy tacy są dostępni? W tym momencie dziennikarze są bardzo skonsternowani i ewidentnie widać, że sami nie wiedzą, co będzie dalej. Nie ma żadnych wiarygodnych przecieków na temat tego, kto mógłby zastąpić Holendra na ławce trenerskiej. Jednak wydaje mi się, że dojdzie do zmiany. Zresztą takie miałem też odczucie po wypowiedziach po meczu z EibaremKoeman wrzucił swoją drużynę trochę pod autobus, mówiąc, że obecna kadra nie jest na poziomie takiego klubu jak FC Barcelona. To było słabe i nie powinno się takich rzeczy robić. Powinien powiedzieć coś w stylu – „Jestem dumny z moich podopiecznych, walczyliśmy do samego końca”.

Kadra jest, jaka jest. Koeman nie dostał też transferów, o które prosił. Właściwie przyszedł kiedy drużyna była już skompletowana i jedynym, kogo dostał, był Sergino Dest. Jest dużo zastrzeżeń co do Koemana, przede wszystkim jeśli chodzi o zarządzanie kadrą w ciągu spotkania; o zmiany, które przeprowadza czy też o rotację. Jest za dużo znaków zapytania co do jego osoby. Myślę, że niestety, dla niego, pożegnamy się z Ronaldem. A kto będzie następny? Nie mam pojęcia.  

Czy Barcelona ma czas na kolejne eksperymenty typu Xavi bądź Pimienta, którzy nie są żadną gwarancją? Czy okres, który dobiega już końca, nie powinien zostać lepiej przepracowany? 

Mimo wszystko nie uważam, żeby ten sezon był tak bardzo stracony. Uważam, że był to krok w dobrym kierunku. Pojawiło się dużo pozytywów, takich jak eksplozja talentu Pedriego; świetna dyspozycja Araujo; dobre wejście Oscara Minguezy do pierwszego składu, który zaskoczył raczej nas wszystkich i mało kto spodziewał się, że będzie grał na takim poziomie. Czy ten poziom jest odpowiedni na bycie titularem Barcy – wydaje mi się, że na ten moment jeszcze nie. Jednak są jakieś pozytywy.  

Jeżeli faktycznie weźmiemy kogoś innego, to istnieje ryzyko, że zanim zapozna się on z kadrą, zanim piłkarze zrozumieją, jak mają grać, to obudzimy się gdzieś w grudniu czy styczniu. Znowu zacznie się lamentowanie, że trzeba po raz kolejny zwolnić trenera, bo drużyna nie gra tak, jak tego chcemy.  Pod tym względem Koeman ma tę przewagę, że zawodnicy rozumieją jego założenia i wyglądało to już całkiem nieźle. Gdybyśmy wymazali tę nieszczęsną końcówkę, to ta druga połowa sezonu była bardzo pozytywna. My [kibice] oczywiście zapominamy o tym bardzo szybko i pamiętamy tylko ostatnie kilka meczów. Mimo wszystko nie przegraliśmy prawie 20 spotkań w lidze i uważam, że jest to bardzo dobry znak, że jest jednak możliwość ustawienia tych piłkarzy tak, aby po prostu wygrywali.  

Natomiast wszystko sprowadza się do tego, moim zdaniem, że nie ważne kto będzie zasiadał na ławce trenerskiej, a do tego kto odejdzie z klubu i kogo uda się podpisać – głównie w obronie oraz pomocy. Mimo wszystko atak nie jest priorytetem, aczkolwiek  głównie przewijają się plotki o Aguero oraz Depayu. Tak jakbyśmy koncentrowali się tylko na nich. Uważam, że nie jest to do końca dobry kierunek, ale zobaczymy. Możliwe, że zostaną wzmocnione też inne pozycje.  

Skoro o przebudowie mowa – jak zapatrujesz się na tę rewolucję? Oczekujesz wielkich zmian jak np. miało to miejsce podczas pierwszego sezonu Pepa i czy widzisz w tej nowej Barsie miejsce dla wychowanków?  

To jest jedyny kierunek, którym my możemy iść. Głównie ze względu na to, że nie mamy pieniędzy. Jak nie masz pieniędzy, to musisz kombinować – nie ma innej możliwości. O ile faktycznie Barca nie podpisze takich sponsorów jak ten ostatni tajemniczy inwestor. Właściwie nie tyle inwestor, co klub po prostu zaciągnął pożyczkę na sumę 500 milionów euro 

Stawianie na La Masię jest koniecznością. Na samym początku obecnego sezonu w naszym podcaście [9campnou], wspominałem, że brak pieniędzy paradoksalnie może naprawdę wyjść nam na dobre. Przez ostatnie parę lat mieliśmy pieniądze, ale co z tego, skoro klubem zarządzał nieudacznik. Sam fakt, że oddał Suareza do Atletico za paczkę fajek, jest czymś niewiarygodnym i widzimy, jak to się skończyło. Tym razem mamy Laportę u sterów. Tak jak za rządów Bartomeu chciałem jakoś przetrwać i żeby on odszedł, tak do Laporty mam dużo więcej zaufania. On już dwie takie rewolucje przeprowadził. Pierwszą na samym początku swojej przygody z klubem, a drugą po Rijkaardzie, kiedy tamten cykl się zakończył.  

ZŁOTA PIĄTKA JOANA LAPORTY

Obecna sytuacja jest bardzo podobna do tej z 2008 roku. Wtedy również wypadliśmy poza pierwszą dwójkę i wyglądało to źle. Drużyna była zdemotywowana, a w drużynie były święte krowy, których trzeba było się pozbyć. Wtedy Laporcie nie brakowało odwagi, żeby pozbyć się między innymi Deco czy Ronaldinho; nie brakło mu odwagi, żeby zatrudnić Guardiolę jako pierwszego trenera. To był bardzo niepopularny ruch w tamtym czasie. Większość ludzi śmiało się, że Guardiola to wuefista i że nie ma żadnego CV. Także to CV akurat w kontekście Barcelony jest dziwną rzeczą, nie jest to jedyny argument i jedyna rzecz, na którą powinniśmy zwracać uwagę przy zatrudnianiu trenera. Guardiola jest tego idealnym przykładem.  

Takim idealnym, powiedzmy, następcą byłby Xavi. Jednak nie wydaje mi się, żeby w tym momencie on był chętny aby obejmować ten zespół. Być może jednak Laporta ma z nim jakiś problem. Zobaczymy. Na pewno będziemy stawiać na La MasięDo tego trzeba pożegnać kilku  zawodników z grona świętych krów. Nie wiadomo jeszcze kogo dokładnie, bo to też zależy od kwestii kontraktowych. Wszyscy mają ważne kontrakty i nie zrezygnują z nich tak po prostu – mimo tego, że kochają Barcę, wiadomo. Z piłkarzami typu PjanićUmtiti będzie bardzo ciężko, do tego jeszcze Matheus Fernandes przecież też ma kontrakt na kilka lat. I to też nie jest tak, że jeszcze kiedykolwiek dostanie taki kontrakt w takiej drużynie.  

Nie ma to jak płatne wakacje w Barcelonie. 

Oczywiście, że tak. Kto by tak nie chciał? Mieszkasz sobie w Barcelonie albo w Castelldefels – w kurorcie przy plaży. Pieniądze wpływają na konto i do tego jeździsz sobie jak Umtiti czerwonym Ferrari. Trenować musisz, bo coś trzeba robić. Zagrasz w kilku spotkaniach w sezonie. Właściwie jak się zaprezentujesz nie jest takie istotne. 

Taki Umtiti i tak już się zbliża do końca swojej kariery. Raczej nie będzie już szukał sobie nowych wyzwań. Pytanie, czy on w ogóle jest w stanie grać na najwyższym poziomie. Naprawdę będzie trudno wypchnąć tych kilku zawodników. Między innymi dlatego, że wszystkie kluby zdają sobie sprawę, kogo my chcemy się pozbyć – mniej więcej jedenaście nazwisk. Każdy klub będzie podchodził do Barcelony na zasadzie „możemy go wziąć, ale za darmo” czy też na wypożyczenie na rok, jak miało to miejsce w przypadku Coutinho 

Mam wrażenie, że kluczowe będą wymiany. Będzie mało pieniędzy na rynku – sytuacja po pandemii jest, jaka jest. Mam nadzieję, że to nie będą wymiany typu Arthur–Pjanić, tylko wymiany, które wprowadzą młodą krew i świeżość. Nawet jeżeli też trochę doświadczenia, to żeby taki zawodnik przychodził głodny nowych wyzwań, a nie po to, by być  kolejnym balastem.   

To wszystko spoczywa jednak na barkach Alemany’ego, dyrektora sportowego klubu. Nie jest to dla nich łatwe zadanie, nie zazdroszczę im. Jestem pewien, że ktokolwiek by tam się tego nie podejmował to my i tak nie będziemy zadowoleni. Taki jest już ten fanbase Barcy, że my jesteśmy zawsze niezadowoleni – chyba, że wygrywamy sekstet.   

Gdybyś miał nieograniczony budżet, ale mógłbyś ściągnąć na Camp Nou tylko jednego zawodnika, to kto by to był? 

Mimo wszystko wziąłbym Haalanda. Uważam, że Haaland będzie świetnym zawodnikiem. Być może nawet jednym z największych. Nawet jeśli nie będzie na tym najwyższym poziomie, to będzie w okolicach Zlatana Ibrahimowicia. Taki talent go do tego predysponuje. Te świetne warunki fizyczne, które ma, i ten niesamowity mental – tutaj wszystko pod tym względem mi się zgadza. Sam Haaland nie wygra nam pucharów. Jest kilku piłkarzy, których fajnie byłoby zobaczyć, np. Pau Torres, de Ligt. Może jeszcze Jose Gaya. Trzeba szukać nowych piłkarzy, nowych zastępstw. Mimo wszystko skupiłbym się na tym Haalandzie.  Raczej w tym sezonie jego ściągnięcie jest niemożliwe. Szansa na to będzie w przyszłym roku, kiedy to jego klauzula spadnie do 75 milionów. No ale Barca na pewno nie będzie jedynym klubem, który będzie o niego zabiegać.  

Na koniec chciałbym, abyś w ramach zabawy powspominał ubiegły już sezon. 

Najlepszy piłkarz sezonu: 

Messi. Bez dwóch zdań. Po raz kolejny kosmiczny sezon w jego wykonaniu. 30 goli – na tylu zatrzymał się licznik. Najlepszy sezon Benzemy od lat i nawet on nie zbliża się do Messiego. Nie ma co porównywać.  

Największa, pozytywna niespodzianka sezonu: 

Ateltico. Trzeba im oddać to, że ruszyli z kopyta i wytrzymali mimo wszystko presję, a w ostatnich pięciu meczach stracili raptem dwa punkty. Jak przyszło co do czego, to dali radę. 

Dorzucając taką, powiedzmy, negatywną niespodziankę bonusowo, to mimo wszystko zawiodło mnie Bilbao. Są za pucharami, średniakiem ligi – nie jest to coś, o co im chodziło.  

Piłkarz, który Cię najbardziej rozczarował: 

Eden Hazard. My się śmiejemy z Griezmanna i Dembele, ale przynajmniej byli na boisku. Hazard jeśli już grał, to niczym szczególnym się nie wyróżniał. Do tego jest to transfer, który opiewał na gigantyczną sumę. Musi być to flop sezonu.   

Jeszcze Joao Felix. Szczerze to nie rozumiem, dlaczego aż do tego stopnia nie radzi sobie w Atletico. Okazało się, że nie musiał być kluczowym zawodnikiem, żeby Atletico wygrało. Być może nie pasuje do stylu Simeone, a być może jest takim one season wonder. Zagrał trochę w Portugalii i przyszedł z gigantyczną metką cenową. Teraz przez całą karierę będzie musiał udowadniać, że był wart tych pieniędzy. Być może wcale nie był i my go tylko przehypowaliśmy.  

Jeszcze Lenglet musi znaleźć się w tym gronie. Tak zły sezon, jaki on zaliczył i to, ile błędów, żółtych i czerwonych kartek itd. – ciężko przypomnieć sobie gorszy sezon w wykonaniu defensora w jakimkolwiek klubie.  

Najładniejsza bramka: 

Podobała mi się bramka Griezmanna, leciutkim lobem, gdzie piłka odbiła się jeszcze od poprzeczki [vs Villarreal]. Poza tym musiałbym przejrzeć bramki Messiego z tego sezonu. Ładna była też, niestety, bramka Benzemy w klasyku. Pilnowany przez Araujo, a mi wszystko zdołał zdobyć bramkę… piętką. 

Najlepszy mecz: 

Jako kibic Barcy powiem, że najlepszy mecz to ten z Realem Sociedad na wyjeździe, gdzie wygraliśmy 6:1. To była prawdziwa la zabawa. Taką Barcę chcielibyśmy oglądać. Zdawało się, że będzie z tego coś więcej, ale okazało się, że to tylko chwilowe. Właśnie na tym meczu bawiłem się najlepiej. Oczywiście nie oglądałem wszystkich spotkań Realu czy Atletico, więc być może był jakiś ciekawszy.

Najlepsza chwila: 

Wydaje mi się, że postawa Suareza w ostatnim meczu [vs Valldolid]. To jest symbol tego sezonu. Odchodził z Barcy pożegnany bezpardonowo. Nie został potraktowany jak legenda, którą bez wątpienia jest. Nie dosyć, że zalicza naprawdę dobry sezon, to jeszcze, gdy przyszło co do czego, pokazał klasę. Obrazki z murawy, kiedy siedział zapłakany, pokazały jak wiele to zwycięstwo dla niego znaczyło. Kieruję tylko pozytywne myśli w kierunku Luisa Suareza i uważam, że to on jest bohaterem tego sezonu.  

Byłem pewien, że wspomnisz o dymisji Bartomeu… 

Jeśli chodzi o sprawy pozapiłkarskie, to zdecydowanie tak. Dymisja Bartomeu to jest coś, co było wielką epopeją. Jego zwalnianie trwało bardzo długo – mieliśmy to referendum, później cała saga z wyborami. Wszystko to było bardzo męczące, no ale najważniejsze, że szkodnika nie ma już w klubie. Pod tym względem, zdecydowanie odejście Bartomeu było ważniejsze, niż cokolwiek co się wydarzyło na boisku. Łącznie ze zdobyciem Copa del Rey. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *