Najsłabsza Ghana ostatniej dekady. Bez selekcjonera, a zaraz walka o mundial

Ghana

fot. Best Choice Sport


Dwa lata stracone. Ghana przestała się rozwijać, a nieprzygotowany zespół zbłaźnił się podczas Pucharu Narodów Afryki. To najsłabszy występ Czarnej Gwiazdy w historii tych rozgrywek. To blamaż z Komorami, który pozostanie w pamięci na długo. Tuż za rogiem mecz o mistrzostwa świata w Katarze, ale wiara zaczęła upadać. 

Milovan Rajevac przestał pełnić funkcję selekcjonera reprezentacji Ghany. Serb został zwolniony wraz ze swoim sztabem – Otto Addo, Maxwellem Konadu i Richardem Kingstonem. Decyzję podjęto po przedwczesnym odpadnięciu z Pucharu Narodów Afryki. Ghana zdobyła zaledwie jeden punkt, zajmując ostatnie miejsce w grupie z Marokiem, Komorami i Gabonem.

Czterokrotni mistrzowie być może nie byli uważani za faworyta do końcowego triumfu, aczkolwiek niewielu przewidywało, że odpadną już w fazie grupowej. Najpierw przegrana z Marokiem w debiucie. Niedosyt, bo z przebiegu pierwszej części meczu wydawało się, że Ghana jest w stanie urwać, choćby punkt faworyzowanej ekipie Vahida Halilhodzicia. Następnie tylko remis z Gabonem zwieńczony czerwoną kartką dla Benjamina Tetteha i sensacyjna porażka z Komorami. To boli szczególnie, bo Dawid nie tylko ujarzmił Goliata, ale sporo w tym pomógł doświadczony Andrew Ayew, który w pierwszej połowie wyleciał z boiska. To swego rodzaju kropka nad i, biorąc pod uwagę zarzuty dotyczące zbyt egoistycznej gry liderów Czarnej Gwiazdy.

Postępujący regres, historyczny upadek

Po raz pierwszy od 2006 roku Ghana nie zakwalifikowała się do fazy pucharowej Pucharu Narodów Afryki. Pierwszy raz w historii rozgrywek nie zdołała wygrać ani jednego spotkania. To wisienka na torcie dla krytyków, którzy jeszcze przed startem turnieju studzili nadzieje kibiców. Wszyscy zdawali sobie sprawę z problemów drużyny prowadzonej przez Rajevaca, ale pojawiły się promyki, które mogły przykryć kondycję Czarnej Gwiazdy. Coraz solidniej wyglądająca defensywa. Silny duet w środku pola – Iddrisu Baba i Thomas Partey. To także młodość wsparta o doświadczenie. O postacie wręcz ikoniczne jak bracia Ayew.

To wszystko miało załagodzić cios, ale czar prysł dosyć szybko. Tuż po meczu z rozbitym przez koronawirusa Gabonem. Bez Pierre-Emericka Aubameyanga i Mario Leminy. Czarne Pantery walczyły o przeżycie, a bezradność Ghany na dwie minuty przed końcem regulaminowego czasu gry wykorzystał Jim Allevinah. Remis otworzył poletko do dyskusji. Piłkarze rozmawiali o wszystkim, ale nie o fatalnym występie na boisku. Narastająca frustracja zaraziła kibiców, którzy wówczas nie spodziewali się, do czego dojdzie kilka dni później.

Dla Komorów PNA w Kamerunie był absolutnym debiutem na wielkim turnieju. Tym samym zwycięstwo z afrykańską marką, którą jest Ghana to nie tylko ogromny sukces, ale i pierwsze zwycięstwo w dziejach pucharu. Kopciuszek pretendujący do miana tego najmniejszego spośród wszystkich w historii pokazał się ze znakomitej strony. Mimo sporych przeciwności Komory podbiły serca kibiców, ale to niewielkie pocieszenie dla Czarnej Gwiazdy, bo oni z pewnością nie chcieliby być częścią tej opowieści. – Jeśli spojrzysz na to, jak wyglądał nasz futbol przez ostatnie dwa lata, kiedy zaczynaliśmy od kwalifikacji do turnieju, nie sądzę, że będziesz zaskoczony występem Ghany, chociaż myślałem, że uda się wyjść z grupy. – skomentował Emmanuel Badu, były reprezentant kraju.

Walka o mundial

Jedni odmawiają gry dla reprezentacji (Salisu), inni są z niej wyrzucani przez niektóre media. Plotki o rzekomym zakończeniu reprezentacyjnej kariery przez braci Ayew rzecz jasna zostały już rozwiane. Zarówno Jordan, jak i Andrew zamierzają kontynuować grę dla Ghany. Można powiedzieć, że temat rewolucji kadrowej po sporym fiasku to nieodłączny element futbolu. Tylko czy Ghana ma czas na takie bzdety? Dziś nie ma nawet selekcjonera.

Daniel Wass coraz bliżej Atletico. Łatanie dziury po odejściu Kierana Trippiera

Zwolnienie po czterech miesiącach Rajevaca nikogo nie zaskoczyło. To wiele tłumaczy, mimo że nie miał zbyt wiele czasu po kadencji Charlesa Akonnora. Serb nie stworzył środowiska, które pozwoliłoby myśleć o nawiązaniu walki na Czarnym Lądzie. Być może związek nie chciał czekać, czy stać go na to w kontekście zbliżającego się dwumeczu o mundial z Nigerią. Wiele jednak wskazuje, że po prostu poszedł głosem społeczności, bo zarzutów do 68-latka nie brakowało. Zarówno w aspekcie przygotowania do turnieju, jak i samej reakcji podczas meczów.

Niemniej GFA postawiło się w trudniej pozycji, ponieważ mecze eliminacyjne już w marcu. Nowy selekcjoner dostanie niespełna miesiąc na przygotowania. To z naszej perspektywy nie wydaje się zbyt odległe. Bez szkoleniowca na chwilę przed kluczowym sprawdzaniem. Nie dzieli nas również występ na mistrzostwach kontynentu, choć z pewnością oczekiwania były różne. Kwalifikacje nie zmienią postrzegania, chociaż zmienić mogą kierunek rozwoju. Nigeria będzie faworytem, ale dwumecz to miejsce do niespodzianek.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.