Biało-czerwone daty, najważniejsze dni w kalendarzu reprezentacji Polski

Już za kilkanaście dni rozpoczniemy swoje zmagania na EURO 2020. Warto jednak zapoznać się z kilkoma innymi datami, które każdy kibic reprezentacji Polski powinien zaznaczyć w kalendarzu czerwonym kolorem.

16 maja poznaliśmy szeroką listę piłkarzy powołanych na EURO 2020. W kadrze nie zabrakło znanych twarzy i zawodników, którzy są nieodłączną częścią naszej reprezentacji. Niektóre decyzje personalne wywołały sporo kontrowersji i dyskusji. Na liście rezerwowej znaleźli się między innymi Kamil Grosicki, Sebastian Szymański czy Rafał Augustyniak. Pominięcie tych zawodników okazało się pretekstem do dyskusji o słuszności powołań. Paulo Sousa pokazał, że wygląd kadry i sposób jej powoływania będzie jego autorskim pomysłem. Jak Portugalczyk zadecydował, tak się też stało. Zawodnicy zaproszeni na zgrupowanie od 24 maja stacjonują w Opalenicy.

1 czerwca 20:45, Wrocław, towarzyski mecz Polska – Rosja

Pierwszy sprawdzian kadry Paulo Sousy przed EURO 2020. Nasza reprezentacja podejmie przeciwnika, z którym ostatni swój mecz rozgrywała na EURO 2012, które współorganizowaliśmy wraz z Ukrainą. Padł wtedy remis 1:1, po bramkach Błaszczykowskiego oraz Dżagojewa.

Rosja to teraz zupełnie inna drużyna niż w dziewięć lat temu. Śmiało można powiedzieć, że mocniejsza i gotowa na większe wyzwania. Wszyscy pamiętamy Mistrzostwa Świata w 2018 roku, organizowane właśnie u naszego wschodniego sąsiada. Rosja doszła wtedy aż do ćwierćfinału. Ku uciesze warszawskiego kibica można powiedzieć, że architektem sukcesu jest Stanisław Czerczesow. Świetnie nam znany trener jest sprawcą progresu swojej reprezentacji.

Rosja zagra na EURO 2020 w grupie B, z Belgią, Danią i Finlandią. Trzeba powiedzieć, że czeka ich nie lada wyzwanie, bo żadna z wymienionych ekip tanio skóry nie sprzeda. Niewykluczone, że w awansie będzie mogła pomóc im ewentualna wysoka pozycja w klasyfikacji drużyn z trzecich miejsc.

1 czerwca do północy, ostateczna lista piłkarzy powołanych na EURO 2020

Czas po meczu towarzyskim z Rosją będzie ostatnim, kiedy Paulo Sousa będzie mógł robić zmiany personalne. Tego dnia, o godzinie 24 będzie mijać ostateczny czas wprowadzania wszelkich korekt. Wtedy do UEFA trzeba będzie przesłać listę zawodników zgłoszoną i uprawnioną do gry na EURO 2020.

8 czerwca 18:00, Poznań, towarzyski mecz Polska – Islandia

Islandia jest rywalem kojarzącym się nam pozytywnie. Ostatni raz pojedynkowaliśmy się z nimi w listopadzie 2015 roku. W Warszawie padł wtedy rezultat 4:2 dla Polski. Dwa gole zdobył wtedy Robert Lewandowski, a po jednym trafieniu zaliczyli Kamil Grosicki i Bartosz Kapustka.

Od tego czasu sporo zadziało się w Islandii. Fenomenalny występ na EURO 2016, pierwszy występ na Mistrzostwach Świata w Rosji i… nieudane kwalifikacje do tegorocznego EURO. Po fali takich udanych rezultatów spadek formy nie jest niczym dziwnym, ale kibice islandzkiej drużyny narodowej mogą czuć niedosyt. Jeśli los daje ci szansę w barażach, po zajęciu dopiero trzeciego miejsca w grupie eliminacyjnej, to po prostu taką szansę trzeba wykorzystać. Nieudane kwalifikacje można usprawiedliwiać trudnym doborem rywali, bo starcia z Rumunią i Węgrami nie należą do najprzyjemniejszych. Jednak Islandia prowadziła z “Madziarami” aż do 88. minuty, a i tak wypuściła awans z rąk. Takie niepowodzenie nie smakuje dobrze!

Islandia nie rozpoczęła też dobrze kwalifikacji do Mundialu w Katarze. Po porażkach z Niemcami (3:0) i Armenią (2:0) i wygranej jedynie z Liechtensteinem (4:1), zajmują przedostatnie miejsce w grupie. Ich forma nie powinna być zbyt wysoka, więc można spodziewać się względnie prostej przeprawy.

9 czerwca, zakwaterowanie w bazie na EURO 2020

Na 2 dni przed oficjalnym rozpoczęciem EURO 2020, reprezentację Polski czeka przeprowadzka z Opalenicy do Sopotu. Nową bazą biało-czerwonych zostanie Hotel Marriott Resort & Spa. Przypomnijmy, że początkowo naszym miejscem “wypadowym” miała być Irlandia, ze względu na rozgrywanie meczów w Dublinie. Jednak razem ze zmianą stadionów, PZPN podjął decyzję o przeniesieniu bazy nad polskie morze.

Reprezentacja Polski będzie stacjonować w Sopocie, a trenować na stadionie w Gdańsku. Oba miejsca dzieli 10 kilometrów.

14 czerwca 18:00, Petersburg, Polska – Słowacja

Nasz pierwszy mecz na EURO 2020 rozgrywany w oddalonym o około 4500 kilometrów od Sopotu, Petersburgu. Z reprezentacją Słowacji zmierzymy się na pięknym obiekcie Zenitu Sankt Petersburg. Na trybunach zasiądą polscy oraz słowaccy kibice, którym udało się zdobyć bilety.

Wbrew pozorom Słowacja nigdy nie była łatwym do pokonania przeciwnikiem. Wyjątek może stanowić mecz z 1995 roku, gdy wygraliśmy 5:0. Później w sześciu spotkaniach, reprezentacja naszych południowych sąsiadów potrafiła zwyciężyć z nami aż czterokrotnie. Tylko że najczęściej rozgrywaliśmy z nimi spotkania, kiedy byliśmy w tzw. dołku. Wszyscy pamiętamy niechlubne kwalifikacje do Mundiali w RPA i dublet Stanislava Sestaka czy sławetnego samobója Seweryna Gancarczyka. Nieszczególnie przyjemnie wspominamy również początki Adama Nawałki i porażkę 0:2 w 2013 roku.

Czas najwyższy odgonić wspomnienia o obciachowych porażkach i nareszcie zastosować sławne hasło ś.p. Janusza Wójcika o goleniu… wiadomo kogo.

19 czerwca 21:00, Sewilla, Hiszpania – Polska 

Jeśli ze Słowacją możemy powiedzieć, że od pewnego momentu mamy dość niekorzystny bilans, to co powiedzieć o pojedynkach z Hiszpanią?! Ostatni mecz? Lepiej zapomnieć, w 2010 dostaliśmy 6:0 w “czapę”. Dodatkowo, drużynie Enrique trzeba będzie stawić czoła w Sewilli, gdzie pogoda wcale nie będzie sprzyjająca.

Nie ma żadnych wątpliwości, że to właśnie ten mecz będzie najtrudniejszym. Hiszpania dała się w ostatnim czasie poznać jako bardzo mocna drużyna, co generalnie jest raczej normą. Jednak zdarzają im się wahania formy. W obecnych kwalifikacjach do Mundialu w Katarze zremisowali 1:1 z Grecją czy wymęczyli zwycięstwo z Gruzją (2:1), po golu w 92. minucie. Po drodze przydarzyła im się pechowa porażka z Ukrainą i to by było w zasadzie na tyle.

Trudno cokolwiek przewidywać, bo rywalizacja z “La Furia Roja” będzie piekielnie trudna.

23 czerwca, Petersburg, Szwecja – Polska 

Należy mieć nadzieję, że to nie będzie przysłowiowy “mecz o honor”!

Niestety statystyki i bilanse przed tym spotkaniem wcale nie są przed tym meczem naszym sprzymierzeńcem. Ostatnia wygrana Polski? 1974 rok, więc wygląda to, krótko mówiąc, blado. W czym należy upatrywać swoje nadzieje? Przede wszystkim w tym, że ze Szwecją ostatni raz graliśmy w 2004 roku, więc kupę czasu temu. Nasi rywale są mocni, to jest fakt nie do podważenia. Jednak czy są mocniejsi od nas? Śmiem wątpić, bo obie drużyny mają równe szanse na wygraną, a o końcowym wyniku zadecydują detale. Niewykluczonym jest zatem remis, który powinien nam pasować.

Szwecja jest drużyną niesamowicie przewidywalną. Gdy gra z mocnym przeciwnikiem, zazwyczaj dostaje oklep. Ostatni pozytywny wynik to remis 1:1 z Hiszpanią, w 2019 roku. Odtąd Szwedzi w zasadzie nie remisują, albo leją słabszego rywala, albo to oni dostają manto.

Miejmy nadzieję, że tak jak śpiewał Bohdan Łazuka w piosence “Tajemnica mundialu”, po meczu będzie nam bliżej do otwierania szampana niż picia nerwosanu.



Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.