fot. express.co.uk
Udostępnij:

Jedenastka trenerów bez przeszłości piłkarskiej

W kolejnym odcinku jedenastek, prezentujemy trenerów, których kariera piłkarska była zdecydowanie bardziej uboga niż ich przygoda z ławką trenerską. Oficjalne ustawienie byłoby bardzo defensywne, bowiem większość z nich to byli obrońcy, których kariery nie potoczyły się jednak najlepiej. Są też tacy, którzy piłki nigdy podczas meczu nie kopnęli.

David Moyes - Obecnie musi zderzać się z wielką falą hejtu, jednak każdy musi przyznać, że jego praca w Evertonie wyglądała wyśmienicie. 11 lat w jednym klubie w Premier League to przecież nie tak mało. Późniejsze przygody z Manchesterem United i Realem Sociedad nie wyglądały jednak najlepiej. Obecnie prowadzi Sunderland. Choć na swoim koncie ma występy na środku obrony w wielkim, szkockim Celticu, jego karierę trudno nazwać udaną. Błąkał się po niższych angielskich ligach i choć z reguły występował dość często, ciężko mówić o prawdziwym piłkarzu.

Jose Mourinho - Człowiek którego przedstawiać nie trzeba. Uznawany za najlepszego trenera na świecie, obok Pepa Guardiola. Niebywale kontrowersyjny, ale przez to elektryzujący. Szkoleniowiec Manchesteru United w klubowej piłce osiągnął już wszystko. Jednak tylko w roli trenera. Jego piłkarska przeszłość to portugalskie Rio Ave oraz Belenensen. Grał też w niższych ligach, jednak w wieku 24 lat porzucił piłkarskie nadzieje i zajął się trenowaniem - co okazało się słuszne.

Marcelo Bielsa - Ostatnio głośno o nim było, gdy zaledwie po dwóch dniach zrezygnował z posady w Lazio Rzym. Były selekcjoner reprezentacji Chile i Argentyny sukcesy odnosił głównie w tej roli. Argentyńczyk doprowadził jednak również m.in. Athletic Bilbao do finału Ligi Europy. Jego piłkarska przygoda jednak skończyła się dość szybko. W wieku 25 lat doszedł do wniosku, że granie nie jest mu pisane. A karierę zaczynał w wielkim Newell's Old Boys.

Sir Alex Ferguson - Kolejna postać, której przedstawiać nie trzeba. Żywa legenda nie tylko Manchesteru United, który prowadził przez 27 lat, ale światowej piłki. 13 razy mistrzostwo Anglii, dwukrotne zwycięstwo w Lidze Mistrzów i wszelkie trenerskie statuetki. To tylko niektóre jego sukcesy. Choć grał stosunkowo długo, nigdy nie wyszedł ponad szkocką ligę, w której był średniakiem. Występował na pozycji napastnika i choć skuteczność miał całkiem niezłą, nigdy nie znalazł angażu w Premier League. Wszystko jednak do czasu, aż z murawy zasiadł na trenerskiej ławce.

Luiz Felipe Scolari - Jeden z najbardziej charakterystycznych trenerów ostatnich lat. W 2002 roku poukładał wielką zbieraninę gwiazd w Brazylii, z którymi powrócił na tron mistrzów świata. Portugalię z kolei poprowadził do wicemistrzostwa Europy. Prowadził mnóstwo klubów, jednak jego gry nie pamiętają nawet najstarsi Brazylijczycy. Przez lata nie wychylił bowiem nosa z niższych lig.

Brendan Rodgers - Były trener Liverpoolu na trenerski szczyt dostał się bardzo szybko. Watford - Reading - Swansea, aż w końcu Liverpool. Obecnie trenuje Celtic. Choć z "The Reds" zaliczył fantastyczny okres, po czasie kryzysu był krytykowany. Grał przez chwilę w najwyższej lidze w Irlandii Północnej, później jednak tułał się po amatorskich ligach. Wszystko przez kontuzję, której doznał po przejściu do Reading.

Sven-Goran Eriksson - Szwed w swojej karierze prowadził m.in. Manchester City, Leicester, a także reprezentacje Wybrzeża Kości Słoniowej. Najbardziej znany jest jednak ze swojej pracy z reprezentacją Anglii, z którą spędził aż pięć lat, nie osiągając kompletnie żadnego sukcesu. Wszędzie jego podopieczni odpadali w ćwierćfinale, co dla ambitnych wyspiarzy było zbyt mało. Do piłki jednak nie był w stanie przebić się na boisku nawet w Szwecji, gdzie poziom ligowy nie jest imponujący. Kilka epizodów w niższych ligach to niezbyt imponujący wynik.

Arsene Wenger - Od 1996 roku menedżer Arsenalu. Od lat niebywale krytykowany, bowiem z mistrza Anglii stał się "wiecznie czwartym". Przed laty trenował również Monaco, czy Nancy, jednak przygoda z piłką była nijaka. Dopiero w wieku 29 lat podpisał zawodowy kontrakt w rodzinnym Strasbourgu, ale i tam nie był w stanie się przebić.

Gerard Houllier - Ciężko wspomnieć o jego grze. Mało kto kojarzy bowiem kluby w których występował. Całą swoją przygodę z piłką przy nodze spędził w prowincjonalnych klubach. Karierę trenera rozpoczął w 1974 roku, a już dwa lata później objął słynne PSG. Został też asystentem Michela Platiniego, jako selekcjonera reprezentacji Francji, a następnie sam objął stanowisko. Był też trenerem Liverpoolu i Lyonu, z którym dwukrotnie zdobył mistrzostwo kraju.

Roy Hodgson - Niedawno pożegnał się z reprezentacją Anglii, którą co prawda odmłodził, jednak całkowicie zabił też jej jakość. Klęska z Islandią będzie mu pamiętana praktycznie już zawsze. W swojej karierze prowadził jednak również reprezentację Szwajcarii, Inter Mediolan, czy Liverpool. Nigdzie jednak nie pracował specjalnie długo. W przeszłości przez chwilę grał w Crystal Palace. Marzenia o karierze szybko jednak mu przeszły i przez kilka lat występował w niższych ligach.

Carlos Alberto Pareira - Jeden z ewenementów. Wybitny trener, który doprowadził Brazylię do mistrzostwa świata, a także zdobył z nią Copa America. Był też selekcjonerem RPA, Arabii Saudyjskiej i Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Dlaczego więc ewenement? Nigdy nie grał w piłkę. Nawet w zupełnie amatorskim klubie. Piłką zainteresował się dopiero w wieku 24 lat, gdy wyjechał do Ghany propagować sport. Później swoją karierę z reprezentacją Brazylii rozpoczął jako fizjoterapeuta. Pierwszy raz trenerem został, gdy miał 32 lata.

Rezerwa:

Andre Villas-Boas - Młodsza i jak pokazują ostatnie lata mniej udana wersja Mourinho. W odróżnieniu od niego nigdy nie przyszło mu do głowy grać w piłkę. Mając 16 lat Bobby Robson przygarnął go do sztabu szkoleniowego FC Porto, po tym jak wsunął mu pod drzwi kartkę z własnymi przemyśleniami. Jego kariera potoczyła się szybko. Zaczął od prowadzenia reprezentacji Brytyjskich Wysp Dziewiczych, a następnie został asystentem Jose Mourinho. Na własny rachunek zaczął działać w Academica Coimbra. Prowadził też FC Porto, Chelsea, Tottenham i Zenit Sankt Petersburg. W żadnym klubie nie zdołał jednak odnosić zbyt wielkich sukcesów, na miarę jego rzekomego talentu.


Avatar
Data publikacji: 8 października 2016, 15:00
Zobacz również

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.