Premier League – podsumowanie 22. kolejki

twitter.com/PremierLeague

Za nami 22. kolejka Premier League. W miniony weekend na angielskich boiskach sporo się działo. Od kontuzji Łukasza Fabiańskiego, poprzez hit w Londynie, aż po rekordy Sergio Agüero. Prezentujemy podsumowanie ostatniej serii gier.

Pech nie opuszcza Łukasza Fabiańskiego. Pod koniec grudnia polski bramkarz powrócił na boisko po trzymiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją stawu biodrowego. W swoim trzecim ligowym meczu po rekonwalescencji najprawdopodobniej odnowił mu się uraz. Golkiper West Hamu, po upływie niespełna kwadransa wyjazdowego meczu z Sheffield United, po wybiciu piłki złapał się za biodro, po czym zrezygnowany usiadł na murawie skrywając twarz w dłoniach. Polak rzecz jasna nie był w stanie kontynuować gry. Póki co nie wiadomo, jak poważna jest kontuzja Fabiańskiego, ale jej okoliczności są bliźniaczo podobne do tych z wrześniowego meczu przeciwko Bournemouth. Bez reprezentanta Polski Młoty nie były w stanie uniknąć porażki na Bramall Lane. Zastępujący go David Martin nie ustrzegł się błędu. Jedyna bramka w meczu padła po jego nieporozumieniu z Fabiánem Balbueną, a autorem trafienia był Oliver McBurnie.

Hitem 22. serii gier było sobotnie starcie pomiędzy Tottenhamem a Liverpoolem. Mecz miał być rewanżem za finał Ligi Mistrzów z ubiegłego sezonu. Nie da się jednak ukryć, iż obecnie obydwa zespoły znajdują się w zupełnie innym położeniu. W sobotę w Londynie było to widoczne. The Reds zwyciężyli co prawda tylko 1:0, ale przez niemal cały mecz wyraźnie dominowali. Wygrana Liverpoolu mogła być wyższa, ale w niektórych sytuacjach brakowało im skuteczności, a ponadto kilkukrotnie od utraty gola zespół Kogutów uchronił Paulo Gazzaniga. Podopieczni Jürgena Kloppa zaimponowali przede wszystkim grą defensywną. Nie pozwolili rywalom na zbyt wiele, więc ci ograniczali się głównie do strzałów z dystansu. Po spotkaniu kibice Tottenhamu nie zostawili suchej nitki na Martinie Atkinsonie, zarzucając mu stronniczość. Pretensje dotyczą głównie sytuacji z 66. minuty, kiedy to Andy Robertson zaatakował wyprostowaną nogą Japheta Tangangę, nie oglądając za to nawet żółtej kartki. Możemy tylko zastanawiać się, jak potoczyłaby się końcówka spotkania, gdyby The Reds musieli radzić sobie w dziesiątkę. Fakty są takie, że Liverpool odniósł dwudzieste zwycięstwo w sezonie i pewnie zmierza po mistrzowski tytuł. Dla podopiecznych José Mourinho jest to już natomiast trzeci z rzędu mecz bez wygranej i miejsce w czołowej czwórce mocno się od nich oddala.

Sytuację Tottenhamu znacząco skomplikowały zwycięstwa Chelsea i Manchesteru United. Obie drużyny gładko wygrały swoje domowe mecze, pozostawiając w pokonanym polu odpowiednio Burnley i Norwich. O sile zarówno The Blues, jak i Czerwonych Diabłów, stanowili w sobotę wychowankowie. Na listę strzelców wpisywali się m.in. Tammy Abraham i Callum Hudson-Odoi po stronie Chelsea, a także Marcus Rashford i Mason Greenwood, którzy trafiali dla United. Ostatecznie londyńczycy pokonali Burnley 3:0, z kolei klub z Old Trafford zaaplikował beniaminkowi o jednego gola więcej. Chelsea zachowała pięciopunktową przewagę nad zespołem z Manchesteru, który na ten moment wydaje się być najgroźniejszym rywalem dla podopiecznych Franka Lamparda w batalii o czwarte miejsce w tabeli.

Nie tak dawno temu, bo 25 października, przecieraliśmy oczy ze zdumienia na widok wydarzeń na St. Mary’s Stadium. Southampton przed własną publicznością został upokorzony przez Leicester, przegrywając aż 0:9. Nic dziwnego, że podopieczni Ralpha Hasenhüttla na rewanż przeciwko Lisom wyszli więc dodatkowo zmotywowani. Oglądając sobotnie spotkanie na King Power Stadium trudno było dostrzec różnicę, jaka dzieli oba zespoły w tabeli. Gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce, ale niewiele z tej przewagi wynikało. To Święci byli bardziej wyrachowani. Stwarzali więcej sytuacji bramkowych, oddawali więcej strzałów i – co najważniejsze – dwa z nich zamienili na gola. Stracili przy tym tylko jednego i sensacyjnie wywieźli z Leicester trzy punkty. Podopieczni Brendana Rodgersa przegrali nie tylko z piłkarzami Southamptonu, ale i z… VAR-em. Poza bramką Dennisa Praeta, Lisy jeszcze trzykrotnie trafiali do siatki rywali, ale za każdym razem arbiter anulował gole za sprawą systemu wideoweryfikacji. Tym samym, Święci zanotowali już piąty z rzędu mecz bez porażki, dzięki czemu oddalili się od strefy spadkowej. Dodajmy, że cały mecz w barwach zwycięzców rozegrał Jan Bednarek.

Southampton ma na swoim koncie w tym sezonie 28 punktów. Tyle samo, co Everton i Arsenal. Klub z Goodison Park pokonał u siebie Brighton 1:0. Kolejne punkty stracili natomiast Kanonierzy. W jedynych w tej kolejce derbach Londynu podopieczni Mikela Artety zaledwie zremisowali na wyjeździe z Crystal Palace 1:1. Mecz na Selhurst Park zaczął się dla nich dobrze. Już w 12. minucie objęli prowadzenie za sprawą trafienia Pierre-Emericka Aubameyanga. Koszmar Arsenalu zaczął się dopiero w drugiej połowie. Najpierw Orły wyrównały po bramce Jordana Ayew, a na domiar złego w 67. minucie, za brutalny faul na Maksie Meyerze, z boiska wyleciał Aubameyang. Co ciekawe, Gabończyk jest pierwszym od 2013 roku piłkarzem Arsenalu, który w jednym meczu strzelił gola i obejrzał czerwoną kartkę. Wówczas takiej „sztuki” dokonał obecny menedżer Kanonierów. Mikel Arteta uczynił to wtedy w wyjazdowym meczu przeciwko… Crystal Palace. Sobotni remis był dla Arsenalu już dziesiątym w tym sezonie. Tyle samo na swoim koncie mają również piłkarze Wolverhampton. Ci również w sobotę podzielili się punktami, remisując z Newcastle 1:1.

W niedzielę rozegrano dwa mecze. Ich gospodarze okazali się wyjątkowo gościnni. Najpierw Bournemouth gładko uległ Watfordowi 0:3. Dla Szerszeni była to trzecia z rzędu wygrana, dzięki czemu wydostali się ze strefy spadkowej, spychając na przedostatnie miejsce w tabeli właśnie Bournemouth. Pod kreską znalazła się natomiast Aston Villa. Podopieczni Deana Smitha zostali rozbici przez Manchester City aż 1:6. Trzy gole dla zwycięzców strzelił Sergio Agüero. Argentyńczyk został tym samym najlepszym obcokrajowcem w historii Premier League. Snajper The Citizens ma na swoim koncie już 177 bramek i o dwa trafienia wyprzedza Thierry’ego Henry. Agüero został także samodzielnym rekordzistą w liczbie ustrzelonych hat-tricków. Do tej pory dzierżył ten rekord wraz z Alanem Shearerem. Niedzielny hat-trick był już jego dwunastym w najwyższej klasie rozgrywkowej Anglii. Wciąż aktualni mistrzowie, za sprawą tej wygranej, wyprzedzili w tabeli Leicester i objęli pozycję wicelidera.

Już w najbliższy weekend na kibiców angielskiej piłki czeka prawdziwy klasyk. W „Bitwie o Anglię” Liverpool podejmie Manchester United. Mimo, że oba zespoły walczą w tym sezonie o inne cele, to spotkanie nie wymaga dodatkowej reklamy. Zwłaszcza, że Czerwone Diabły już raz w tym sezonie – jako jedyni w całej stawce – urwali punkty The Reds. Jedno jest pewne – emocji na Anfield nie zabraknie.


Jedenastka 22. kolejki Premier League wg PilkarskiSwiat.com:

Piłkarz kolejki – Sergio Agüero


Wyniki 22. kolejki i tabela Premier League:

Sheffield United – West Ham United 1:0
Crystal Palace FC – Arsenal FC 1:1
Chelsea FC – Burnley FC 3:0
Everton FC – Brighton & Hove Albion 1:0
Leicester City – Southampton FC 1:2
Manchester United – Norwich City 4:0
Wolverhampton Wanderers – Newcastle United 1:1
Tottenham Hotspur FC – Liverpool FC 0:1
AFC Bournemouth – Watford FC 0:3
Aston Villa FC – Manchester City 1:6


Czołówka klasyfikacji strzelców Premier League:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi