Pomarańczowa fala- jedyny tytuł zdobyty przez Holandię

Holendrzy mieli w historii duży wpływ na piłkarską taktykę. Postacie takie jak Michels czy Cruyff zdają się umacniać tą tezę. Wielkie postacie nie przekładały się jednak na zwycięstwa. W ostatnich kilkudziesięciu latach Holendrzy wygrali wielki turniej tylko raz.

Faworyci turnieju

W 1988 roku Mistrzostwa Europy miały odbywać się w Monachium. Holendrzy zdobyli wcześniej dwukrotnie tytuł wicemistrzów świata. Ich kluby uważane były za jedne z najlepszych w Europie, co zresztą regularnie potwierdzali zawodnicy, zdobywając kolejne tytuły. Przy takiej dominacji Holendrzy stali się naturalnymi faworytami do zdobycia pucharu. Za równie groźnych uważano gospodarzy turnieju.

Nieudany początek

Holendrzy w fazie grupowej trafili na ZSRR, Anglię oraz Irlandię. Turniej dla pomarańczowych rozpoczął się od meczu z tą pierwszą drużyną. ZSRR zwyciężyło 1:0 po bramce zdobytej w 54. Minucie.

 Mecz z Irlandią był natomiast „sielankowym” wydarzeniem. Zarówno kibice Holandii jak i Irlandii bawili się świetnie na trybunach, nie zwracając uwagi na końcowy wynik. Ta atmosfera miała się zmienić po wyjściu z grupy. Na „pomarańczowych” czekali gospodarze turnieju.

Niemiecko- holenderski konflikt

Niemcy i Holendrzy mieli historyczne zaszłości. Holandia cały czas pamiętała o okupacji niemieckiej. Do tego doszedł również przegrany finał mistrzostw świata w 1974 roku. Jednym z najpopularniejszych haseł, które można było zobaczyć na autokarach było zdanie: „Jedziemy szukać rowerów, które nam Niemcy zarekwirowali w czasie wojny”.

Po raz kolejny w historii najważniejszą postacią meczu okazał się… sędzia, które przyznawał rzuty karne według własnych upodobań i przekonań. Mimo początkowych problemów, Holendrom udało się doprowadzić do remisu i dogrywki, w której strzelili decydującą bramkę. W finale oczekiwał na nich dobrze znany rywal- ZSRR.

Konflikt o “futbol totalny”

ZSRR pod skrzydłami Łobanowskiego było prawdziwą legendą. Do dzisiaj zresztą historycy futbolu nie wiedzą kto tak naprawdę zapoczątkował futbol totalny- Łobanowski czy Miechels. Tak czy siak, ZSRR działało starymi, sprawdzonymi metodami. Większość ich zawodników było graczami klubu prowadzonego przez Łobanowskiego. Tak zgrana maszyna wydawała się nie do zatrzymania.

Finał znany jest głównie z jednej rzeczy- przepięknych bramek. O ile sam mecz nie był zbytnio fascynujący, o tyle gole strzelone przez Holendrów do dnia dzisiejszego są uważane za jedne z najpiękniejszych w całej historii futbolu. Zwycięstwo 2:0 utrwaliło tylko światowe przekonanie o tym, że Michels był twórcą futbolu totalnego.

Holenderski boom

Holendrzy po raz pierwszy sięgnęli po mistrzowski tytuł. Ówcześni reprezentanci kraju stali się „towarem importowym”. Największe kluby świata zaczęły stawiać na „pomarańczowych”. Szczególnie wyróżniającym się zawodnikiem był Van Basten. Potęga ówczesnej Barcelony była zbudowana właśnie na Holendrach. AC Milan również zaczął sprowadzać kolejnych zawodników tej reprezentacji. Cała Europa toczyła “transferowe wojny” o mistrzów Europy. Do dzisiaj zresztą cały piłkarski świat bardzo ceni Holendrów. Mimo to, tak wielkiego sukcesu nigdy nie udało im się powtórzyć.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.