Marcin Robak i Róbert Pich rozbili Arkę

Krzysztof Drobnik (Piłkarski Świat)

Na zakończenie mało udanego sezonu Śląsk Wrocław po dwóch trafieniach Róberta Picha i Marcina Robaka rozgromiła na swoim boisku 4:0 (2:0) Arkę Gdynia. Wrocławianie kończą ten sezon na dwunastym miejscu, natomiast Arka będzie plasowała się o pozycję niżej.


Oba zespoły w ostatniej kolejce zapewnili sobie utrzymanie w Lotto Ekstraklasie. W poniedziałek Arka po dwóch golach Marko Vejinovicia i trafieniu Adama Dei pokonała 3:1 Wisłę Kraków. Śląsk dzień później w wyjazdowym, derbowym spotkaniu po bramkach Augusto i Mateusza Radeckiego pokonała Miedź Legnica. W związku z czym we Wrocławiu czekało nas, przynajmniej w teorii, spotkanie o nic.

Po dość spokojnym początku spotkania, pierwszy cios w 12. minucie zadali gospodarze. Po świetnym dograniu piłki piętą Marcina Robaka na bramkę Arki uderzał Piotr Celeban. Jego uderzenie odbił Pāvels Šteinbors, lecz przy dobitce Róberta Picha Łotysz był już bez szans

Arka odpowiedziała siedem minut później. Po strzale z ostrego kąta, czy raczej centrostrzale, bardzo niepewnie interweniował Jakub Słowik, który prawie sam sobie wrzucił futbolówkę do bramki.

Śląsk w pierwszej połowie meczu był skuteczny aż do bólu. W 22. minucie po szybkiej kontrze futbolówka trafiła na prawe skrzydło do Mateusza Cholewiaka. Ten zagrał do środka do Picha, który po raz drugi w dzisiejszym spotkaniu pokonał Šteinborsa.

Na domiar złego, pierwszą zmianę trener gości Jacek Zieliński musiał zrobić już w 36. minucie spotkania. Kontuzjowanego, młodego Mateusza Młyńskiego zastąpił Maksymilian Banaszewski. Chwilę później świetnej okazji do powiększenia prowadzenia nie wykorzystał Robak, który z bliska uderzył mocno, lecz niecelnie. Trzy minuty później Arka znalazła się w jeszcze gorszym położeniu. Za przewinienie w środku pola Adam Deja zobaczył drugi żółty kartonik, przez co przedwcześnie musiał opuścić boisko, osłabiając tym samym swój zespół.

Po przerwie działo się również całkiem sporo. Pięć minut po wznowieniu gry po raz kolejny wykazał się Šteinbors, kiedy udanie interweniował po strzale Jakuba Łabojki. Cztery minuty później w polu karnym Arki upadł Robak, który był powstrzymywany przez Adama Dancha. Prowadzący to spotkanie Daniel Stefański w pierwszej chwili uznał, że obrońca Arki zagrał nieprzepisowo, lecz po skorzystaniu z VAR cofnął swoją decyzję.

Nie uratowało to jednak Gdynian przed stratą trzeciej bramki. W 65. minucie Robak dopiął swego – doświadczony napastnik łatwo ograł Dancha i pewnym, mocnym uderzeniem nie dał żadnych złudzeń.

Defensywa Arki w tym spotkaniu grała dramatycznie słabo, co Robak skrzętnie wykorzystał pięć minut później. Tym razem dogrywał mu z lewego skrzydła Damian Gąska, a 36-latek musiał tylko dostawić nogę, by z bliska skierować futbolówkę do bramki.


18 maja 2019, 37. kolejka Lotto Ekstraklasy, Wrocław (Stadion Miejski), Frekwencja 9094

Śląsk Wrocław – Arka Gdynia 4:0 (2:0)

Róbert Pich 12, 22, Marcin Robak 65, 71

Śląsk: Jakub Słowik – Piotr Celeban, Mariusz Pawelec, Đorđe Čotra, Łukasz Broź (Mateusz Hołownia 46′) – Róbert Pich, Jakub Łabojko, Augusto, Damian Gąska (Daniel Szczepan 87′), Mateusz Cholewiak (Lubambo Musonda 73′) – Marcin Robak. 

Arka: Pāvels Šteinbors – Tadeusz Socha, Adam Danch, Frederik Helstrup, Adam Marciniak – Luka Zarandia (Goran Cvijanović 66′), Adam Deja, Marko Vejinović, Michał Nalepa, Mateusz Młyński (Maksymilian Banaszewski 36′) – Michał Janota (Marcus Vinícius 46′).

Żółte kartki: Augusto – Deja, Zarandia, Vejinović.

Czerwona kartka: Adam Deja (39. minuta, za drugą żółtą).

Sędzia: Daniel Stefański (Bydgoszcz).

Przejdź do paska narzędzi