Niesamowity mecz w Krakowie! Miedź żegna się z Ekstraklasą

Wisła Kraków - kibice / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

9. goli! Tyle dziś mogliśmy zobaczyć na zakończenie sezonu 2018/2019, gdzie Wisła Kraków podejmowała walczącą o utrzymanie Miedź Legnicę. Spotkanie to zakończyło się wygraną ekipy z Legnicy 4:5! 

Dzisiejszy mecz miał bardzo dużą stawkę. Miedź Legnica razem z Wisłą Płock wciąż walczą o utrzymanie w elicie. Gości ratuje tylko wygrana przy założeniu, że Wisła Płock swój mecz by przegrała. Zadanie zatem jak najbardziej możliwe do wykonania. Tym bardziej, że w ostatniej kolejce Wisła w Gdyni nie zaprezentowała się najlepiej. Zawodnicy Macieja Stolarczyka ulegli w trójmieście aż 1:3! Dziś jednak mogliśmy zobaczyć znakomite widowisko po obu stronach. 

Goście rozpoczęli ten mecz bardzo odważnie, pewnie. Już w pierwszych sekundach Joan Roman sprytnie rozegrał stały fragment, ale defensywa Wisły zachowała się czujnie. W 4. minucie kapitalną okazję na gola miał Paweł Brożek, ale w chwili otrzymania piłki napastnik był na spalonym. Niedługo później Biała Gwiazda nieco uspokoiła zapał Miedzi. Sytuacja została opanowana tylko chwilowo, bowiem piłkarze Dominika Nowaka szybko wrócili do założeń taktycznych przedstawionych im przed pierwszym gwizdkiem. W 11. minucie dobrą sytuację miał Petteri Forsell, ale z jego strzałem poradził sobie Mateusz Lis. Miedź wciąż nie odpuszczała. Bliski zdobycia gola był Szczepaniak, ale piłka po jego strzale przeleciała nad poprzeczką. W 19. minucie Lis znów musiał ratować zespół przed utratą gola. Na szczęście sędzia podniósł chorągiewkę na znak pozycji spalonej strzelającego. W 25. minucie po faulu Lukasa Klemenza Miedź otrzymała rzut karny. Do jego wykonania podszedł Petteri Forsell. Niestety jego intencję wyczuł Mateusz Lis i kapitalnie obronił ten strzał. Zawodnicy z Legnicy nie poddawali się. Wciąż próbowali przebić się przez defensywę Wisły. Przez długi czas przebywali na połowie rywala, ale żadnych pozytywnych efektów nie było. Wszelkie uderzenia były zbyt słabe, aby pokonać dobrze dysponującego dziś Lisa. W 32. minucie fenomenalnym strzałem z około 30. metrów popisał się Marko Kolar. Dżanajew nie miał najmniejszych szans na jaką kolwiek interwencję. Tymczasem Miedź chwilę później wywalczyła drugi rzut karny. Tym razem do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Joan Roman i doprowadził do wyrównania. Przed przerwą swoich sił próbował Juan Camara, ale futbolówka tylko otarła się o boczną siatkę. Do przerwy 1:1.

Początek drugiej części spotkania należał bez wątpienia do podopiecznych Macieja Stolarczyka. Dwa groźne strzały w kierunku bramki Dżanajewa oddał Vukan Savićević. Niestety oba zostały zablokowane. Stara zasada jednak mówi, że do trzech razy sztuka. W 55. minucie po dobrej składnej akcji Savićević bez problemu umieścił futbolówkę w siatce. Chwilę później mogło być już 3:1, ale świetną piłkę zmarnował Boguski. Miedź jednak nie odpuszczała. Mimo niekorzystnego rezultatu za wszelką cenę próbowali odrobić straty. W 62. minucie do wyrównania doprowadził Juan Camara. Wykorzystał moment nieuwagi i prostym płaskim strzałem posłał piłkę do siatki obok bezradnego Lisa. Maciej Stolarczyk zareagował natychmiastowo dokonując pierwszej korekty personalnej w celu wzmocnienia zespołu. W miejsce słabo widocznego Krzysztofa Drzazgi pojawił się Emmanuel Kumah. Słaby występ notuje także Paweł Brożek. Napastnik jest odcięty od podań, nie ma z czego wypracować sobie pozycji strzeleckiej. Nie minęło kilka chwil, a goście po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. W 67. minucie po kolejnej akcji gola zdobył Joan Roman. Dramat Wisły trwał dalej. Zawodnicy będący w szoku momentalnie stracili kolejnego gola. Tym razem na listę strzelców wpisał się Juan Camara oddając mocny i celny strzał z dystansu. Wisła powoli zaczęła odrabiać straty. W 78. minucie pewnie rzut karny wykorzystał Paweł Brożek. Wciąż nie było widać końca tej niesamowitej walki obu zespołów. Każdy z nich chciał za wszelką cenę zwyciężyć. W 89. minucie Wisła mogła wyrównać, ale piłka ostatecznie trafiła w poprzeczkę. Przed końcowym gwizdkiem doszło do zamieszania w polu karnym Miedzi. Piłkarze Wisły domagali się rzutu karnego. Arbiter zdecydował się skorzystać z systemu VAR, po czym podjął decyzję o podyktowaniu jedenastki. Ostatni stały fragment gry na gola zamienił Marko Kolar. Definitywne słowo należało jednak do gości. W 10. minucie doliczonego czasu gola zdołał strzelić Paweł Zieliński. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 4:5. 


18.05.2019, 37. kolejka LOTTO Ekstraklasy, Stadion Miejski im. Henryka Reymana, Kraków

Wisła Kraków – Miedź Legnica 4:5 ( 1:1 )

Marko Kolar 32′, 90+5′(k.), Vukan Savićević 55′, Paweł Brożek 78′(k.) – Joan Roman 36′(k.), 66′, Juan Camara 62′, 68′, Paweł Zieliński 90+9′

Wisła: Mateusz Lis – Kamil Wojtkowski, Marcin Wasilewski, Lukas Klemenz, Rafał Pietrzak – Vullnet Basha, Vukan Savićević(Aleksander Buksa 74′) – Marko Kolar, Krzysztof Drzazga(Emmanuel Kumah 63′), Rafał Boguski(Łukasz Burliga 71′) – Paweł Brożek 

Miedź: Sosłan Dżanajew – Paweł Zieliński, Mateusz Żyro, Tomislav Bożić, Artur Pikk – Joan Roman, Rafał Augustyniak, Adrian Purzycki, Juan Camara  – Petteri Forsell(Łukasz Garguła 90′), Mateusz Szczepaniak(Fabian Piasecki 73′)

Żółte kartki: Marcin Wasilewski, Lukas Klemenz, Kamil Wojtkowski – Sosłan Dżanajew

Sędzia: Tomasz Kwiatkowski 

Przejdź do paska narzędzi