LOTTO Ekstraklasa: Sensacja w Białymstoku, lider pokonany

Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

W sobotni wieczór na stadionie w Białymstoku Jagiellonia podejmowała Wisłę Płock. Podopieczni trenera Probierza mogli wykorzystać potknięcie Lechii i odskoczyć jej na 3 punkty w ligowej tabeli, jednak zawodnicy nie podołali wyzwaniu. Goście sprawili wielką niespodziankę pokonując lidera 2:1.

Już od początku spotkania “Jaga” próbowała narzucić Wiśle swoje warunki gry. Zdecydowanie było widać kto jest drużyną z czołówki, a kto beniaminkiem. Padło kilka strzałów, lecz brakowało celności i dokładności.

Jagiellonia zdecydowanie częściej atakowała, ale nie była w stanie wypracować sobie klarowną sytuację do zdobycia bramki. W 21. minucie w pole karne wszedł z piłką, minął Stępińskiego i oddał uderzenie z ostrego kąta. Pomimo, że futbolówka minęła bramkę, była to bardzo groźna sytuacja.

Do końca pierwszej połowy wynik nie uległ zmianie. Zdecydowanie więcej strzałów oddali gospodarze, ale tylko 1 był celny. Z obu stron brakowało błysku i dokładności. W drużynie z Białegostoku, Vassiljev był na boisku, ale jakoby go nie było. Główny play-maker lidera Ekstraklasy był bardzo niewidoczny i za mało pod grą. Następne 3 kwadranse zapowiadały się ciekawie, gdyż goście chcieli sprawić cichą niespodziankę, zaś “Jaga” mogła wykorzystać potknięcie Lechii i odskoczyć jej na 3 punkty.

Drugą odsłonę lepiej rozpoczęli goście. W 49. minucie Piotr Wlazło doszedł do piłki w polu karnym i postanowił oddać strzał. Przy tej próbie poślizgnął się i skiksował, ale ów kiks zaskoczył Kelemena, który nie dał rady nic zrobić, aby zapobiec stracie bramki. Było to bardzo niespodziewane prowadzenie, bowiem przez cały czas to gospodarze prowadzili grę.

Jagiellonia poszła za ciosem. Dziewięć minut później Taras Romańczuk zbił piłkę głową w polu karnym po dośrodkowaniu. Doszedł do niej Cernych i pięknym strzałem z woleja pokonał bezradnego Kiełpina.

Grę prowadziła Jagiellonia. Cały czas próbowała wyjść na prowadzenie, ale brakowało pomysłu zaskoczenie defensywy Wisły Płock.

Co nie udawało się gospodarzom, wyszło gościom. W 90. minucie piłkarz “Nafciarzy” przerzucił piłkę z prawego skrzydła na lewą stronę pola karnego. Tam był Sylwestrzak, który spokojnie przyjął piłkę, oszukał zwodem Frankowskiego i uderzył piłkę po dłuższym rogu. Kelemen skapitulował i to był “gwóźdź programu”.

Wisła Płock sprawiła nielada sensację pokonując lidera LOTTO Ekstraklasy na jego stadionie. Jagiellonia mogła odskoczyć Lechii na 3 punkty, jednak nie wykorzystała swojej szansy i przezimuje na fotelu lidera mając tyle samo punktów, co drużyna z Gdańska.

JAGIELLONIA BIAŁYSTOK 1:2 (0:0) WISŁA PŁOCK
Cernych 58` – Wlazło 49`, Sylwestrzak 90`

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *