Premier League: Ibra rozmontowuje WBA. Szwed nieoceniony przy zwycięstwie United

MUFC

Sobotę w Premier League zamykało starcie West Bromwich Albion z Manchesterem United. Obie ekipy znajdują się w swoim najlepszym okresie w tym sezonie, co zapowiadało ciekawe starcie. West Brom po czterech zwycięstwach w ostatnich sześciu spotkaniach podskoczyć w tabeli aż na 7. miejsce i był bezpośrednim sąsiadem dzisiejszego rywala. Do tego ostatnie trzy spotkania ligowe WBA na The Hawthorns kończyły się ich zwycięstwem. Czerwone Diabły zaś są niepokonane od dziewięciu spotkań we wszystkich rozgrywkach, co napawa optymizmem piłkarzy Jose Mourinho. Jak obie strony wykorzystały swój dobry moment?

Spotkanie doskonale rozpoczęło się dla gości. Pierwsza ich sytuacja od razu przyniosła bramkę, a jej autorem był Ibrahimović. Na prawym skrzydle pojedynek biegowy z Nyomem wygrał Lingard, dośrodkował w pole karne, a Szwed precyzyjnym strzałem głową strzelił swoją 10. bramkę w tym sezonie Premier League i otworzył wynik spotkania.

W 12. minucie Ibra był bliski zdobycia drugiej bramki, tyle że… samobójczej. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego napastnik United musnął piłkę, a ta minimalnie minęła słupek bramki de Gei.

Dziesięć minut później Manchester przeprowadził składną akcję, którą strzałem z pola karnego kończył Rooney i gdyby nie interwencja Fostera, parująca piłkę na poprzeczkę, ta znalazłaby się w siatce.

Po pół godzinie gry gospodarze odważnie wyszli do przodu, ładnie na lewej stronie z Valencią poradził sobie Phillips, dośrodkował na głowę Rondona, ale temu zabrakło nieco dokładności.

Chwilę przed zejściem na przerwę mogło być 0:2. Darmian dograł piłkę w pole karne do wbiegającego Lingarda, młody Anglik wypracował sobie dobrą pozycję do strzału, jednak ten pozostawił dużo do życzenia, lecąc wysoko nad bramką. Nie najlepsze zachowanie skrzydłowego United.

W 55. minucie znów dał o sobie znać Ibrahimović. 35-letni napastnik United przebił się w pole karne, oddał piekielnie mocny strzał, a piłka po odbiciu od nóg Dawsona znalazła się w siatce. Niesamowita passa strzelecka Szweda trwa. Ibra od początku listopada zdobył w 9 spotkaniach aż 10 bramek.

Manchester pokazał w dzisiejszym spotkaniu większą dojrzałość i wyrachowanie niż WBA, w końcu potrafił powiększyć swoje prowadzenie na 2:0 i uniknąć sytuacji, w której po raz kolejny w tym sezonie musiałby do końca drżeć o wynik. Gospodarze kilkukrotnie próbowali odpowiedzieć akcją zaczepną, ale nie stworzyli sobie żadnej naprawdę dobrej sytuacji do strzelenia bramki, zatem nie mogli marzyć choćby o zdobyciu punktu z ekipą Jose Mourinho. Czerwone Diabły odskoczyły zatem od swojego dzisiejszego rywala na 7 punktów i podgoniły czołówkę, która swoje mecze ma dopiero przed sobą, jednak pełna kontrola nad meczem, pewne zwycięstwo (trzecie z rzędu w lidze, czwarte we wszystkich rozgrywkach) i czyste konto muszą cieszyć portugalskiego menedżera i jego piłkarzy.


The Hawthorns, West Bromwich, 17.12.2016r., godz. 18:30, sędzia: Anthony Taylor

West Bromwich Albion – Manchester United 0:2 (0:1)

0:1 Ibrahimović 5′

0:2 Ibrahimović 55′

Żółte kartki: Dawson, Rondon, Brant (WBA) – Ibrahimović, Lingard, Rojo (Man. Utd)

Składy:

WBA: Foster – Dawson (74′ Morrison), McAuley, Olsson, Nyom – Fletcher, Yacob, Brunt, Chadli (82′ Leko), Phillips (82′ Robson-Kanu) – Rondon

Man. Utd: de Gea – Valencia, Jones, Rojo, Darmian – Herrera (90+2′ Smaling), Carrick, Pogba, Lingard (77′ Rashford), Rooney (84′ Fellaini) – Ibrahimović

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *