LE: Legia uczy się grać wolno, ale chociaż się stara

Legia Warszawa - Europa FC, 18.07.2019, I runda el. do Ligi Europy / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Nie jest dobrze. Co prawda nie jest też źle. Jest średnio. Tak wypada podsumować dzisiejszych mecz Legii. Były sytuacje, był zalążek pomysłu na grę, ale to ciągle za mało. Atromitos nie dał wbić sobie gola i w pierwszym spotkaniu dwumeczu zremisował z klubem z Warszawy (0:0).

Mizeria – tak jednym słowem można było określić to co prezentowali Legioniści od początku sezonu. Przeciętna gra w lidze i wstydliwe mecze przeciwko Finom i Europie nie napawały nadzieją fanów Legii. Nikt w Warszawie się nie czarował i każdy zdawał sobie sprawę, że dojście do 3. rundy eliminacji to zasługa tego, że rywale byli jeszcze gorsi. Przed meczem z Atromitosem to Polacy byli faworytem, ale tylko na papierze. Drżeć należało przed Dawidem Kortem,ale na szczęście naszego rodaka zabrakło nawet na ławce. W tym sezonie gdy tylko Polak strzelał bramkę dla przeciwnika drużyny z Ekstraklasy to nasi reprezentanci odpadali. Było tak w przypadku Bilińskiego i Piasta oraz Lechii i Broendby także na Korta wicemistrz Polski powinien szczególnie uważać.

Połowa do zapomnienia

Mecz od początku przybrał oczekiwany scenariusz. Goście cofnęli się na własną połowę w oczekiwaniu na kontry i złośliwie oddali piłkę pod nogi graczy Legii. Ci, jako że w piłkę dopiero uczą się grać, nie za bardzo wiedzieli co z nią począć i grali lagą po skrzydłach. Pierwszy błysk pokazał Martins, który świetnie przerzucił piłkę do Luqinhasa. Ten zagrał wzdłuż linii bramkowej, a akcji nie zdołał zakończyć Kulenović. Każda akcja Legii była rozgrywana za wolno. Pomocnicy zamiast przyspieszać grę, zaciągali ręczny i pozwalali Grekom wrócić na własną połowę. Pod koniec pierwszej połowy obudził się również Gwilia, który zagrał do Kulenovicia. Napastnik odwrócił się z rywalem na plecach, ale nie oddał strzału. Gospodarzom nie szło, ale przynajmniej rywale mieli gdzieś ofensywę i przeważnie oddawali piłkę gdzieś za linią środkową.

Po zmianie stron warszawiacy szybko mogli wyjść na prowadzenie. Z rzutu wolnego uderzał Novikovas, a piłka po jego strzale trafiła w poprzeczkę. Były fragmenty dobrej gry, ale część ofensywnych graczy nie potrafiła przyjąć i odegrać piłki, przez co ataki często kończyły się stratą. Po godzinie gry powinno być 1:0 dla Legii. Po składnej akcji na prawym skrzydle piłkę w stronę Novikovasa posłał Vesović, ale Litwin uderzył nad poprzeczką. Chwilę później poczarował Luquinhas. Skrzydłowy najpierw założył siatkę rywalowi, a potem posłał świetne prostopadłe podanie do Kulenovicia, który zmarnował kolejną akcję. Kwadrans przed końcem z wolnego znów w poprzeczkę trafił Carlitos. Gospodarze przycisnęli rywali i gdyby nie bramkarz gości to zapewne groźny strzał Luquinhasa wpadłby do siatki. Jeszcze przed końcem spotkania Novikovas stanął w sytuacji sam na sam, ale nie zdołał pokonać bramkarza rywali i spotkanie zakończyło się bezbramkowym remisem.

08.08.2019, 3. runda eliminacji Ligi Europy, Stadion im. Józefa Piłsudskiego, Widzów: 15 093

Legia – Atromitos (0:0)

Legia: Radosław Majecki – Luis Rocha, Artur Jędrzejczyk, Igor Lewczuk, Marko Vesović – Walerian Gwilia, Domagoj Antolić, Andre Martins – Luquinhas, Sandro Kulenović (Carlitos 66′), Arvydas Novikovas

Atromitos: Megyeri – Katranis, Goutas, Khila, Risvanis, Natsos – Madson, Umbides (Farley 61′), Charisis (Ugrai 72′) – Vellios, Manousos

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi