Bundesliga: Udana inauguracja Bayernu. “Gol na raty” Lewandowskiego

dailymail.co.uk

W meczu otwierającym nowy sezon Bundesligi Bayern wygrał na swoim boisku 3:1 (1:0) z Hoffenheim. Jedną z bramek dla Mistrza Niemiec strzelił Robert Lewandowski z rzutu karnego, mimo, że chwilę wcześniej spudłował z jedenastu metrów.

Oba zespoły pierwszy oficjalny mecz w tym sezonie mają za sobą. Mistrzowie Niemiec bardzo łatwo pokonali 4:0 Eintracht Frankfurt w Superpucharze Niemiec, a w DfB Pokal wymęczyli zwycięstwo 1:0 nad czwartoligowym SV Drochtersen / Assel. O wiele lepszy styl zaprezentowali w krajowym pucharze goście inauguracyjnego spotkania, którzy rozgromili 6:1 spadkowicza z 2. Bundesligi, ekipę Kaiserslautern. Na dzień dobry z nowym klubem hat-trickiem popisał się sprowadzony do Hoffenheim z Rapidu Wiedeń Brazylijczyk Joelinton. I to właśnie 22-letni napastnik rozpoczął ten mecz w wyjściowym składzie u boku Ádáma Szalaia. Drugim z nowych zawodników w pierwszym składzie Hoffenheim był sprowadzony z Young Boys Berno środkowy defensor Kasim Nuhu. Z powodu różnych urazów poza kadrą meczową gości znaleźli się m.in. Andrej Kramarić, Nadiem Amiri, Kerem Demirbay czy Lukas Rupp.

Jak wiadomo, tegoroczne letnie okienko transferowe w Monachium było wyjątkowo skąpe. Jedyny z nowych nabytków Bayernu, sprowadzony za darmo Leon Goretzka, zaczął mecz na ławce rezerwowych. Do składu wrócił natomiast kapitan zespołu Manuel Neuer. Wracający po ciężkich urazach Neuer wystąpił w lidze po raz pierwszy od 16 września 2017 roku, kiedy zagrał cały mecz z Mainz.

Pierwszy gwizdek prowadzącego to spotkanie Bastiana Dankerta poprzedziła celebra otwierająca nowy sezon Bundesligi, z której zapamiętam przede wszystkim efektowne graficzne przedstawienie składów obu drużyn na murawie Allianz Arena, a także dość osobliwe wykonanie hymnu narodowego przez lokalnego artystę. Ci bardziej spostrzegawczy kibice na mediach społecznościowych bardzo szybko zauważyli znaczny wzrost owłosienia na twarzy Roberta Lewandowskiego. Na szczęście, wszyscy szybko mogliśmy skupić się na tym co najlepsze – piłce nożnej.

A na boisku zaczęło się spokojnie. Bayern nie rzucił się na rywali, co jest zrozumiałe. Oczywiście Hoffenheim również się nazbyt nie odkrywało, co w starciach z Bawarczykami często było piłkarskim samobójstwem. W związku z tym w pierwszych minutach obserwowaliśmy coś, co często w żargonie piłkarskim jest określane jako “wzajemne badanie przeciwnika”. Mimo wszystko, widoczna przewaga pozostawała po stronie mistrzów Niemiec.

Przebłysk temu spotkaniu w 23. minucie dał Thomas Müller. Reprezentant Niemiec wykorzystał dośrodkowanie z rzutu rożnego Joshuy Kimmicha, wyskoczył najwyżej w powietrze i celną główką otworzył zarówno wynik meczu, jak i nowy sezon Bundesligi. To trafienie przypieczętowało przewagę Bayernu, który raczej kontrolował wydarzenia na boisku. Potwierdzenie tego stanowiły nieudane próby Roberta Lewandowskiego czy Kingsleya Comana. W pierwszej połowie podobać mogła się szczególnie gra francuskiego skrzydłowego. Coman w 37. minucie meczu w pojedynkę, w świetnym stylu, poradził sobie z defensorami Hoffenheim, lecz pojedynku oko w oko z Oliverem Baumannem nie zdołał wygrać.

Piłkarze Hoffenheim w pierwszej połowie meczu dość wyraźnie odstawali od rywali. Podopieczni Juliana Nagelsmanna wyróżniali się przede wszystkim ostrą, a momentami nawet brutalną grą. Do przerwy goście otrzymali cztery żółte kartki, a równie dobrze mogli kończyć ten mecz w dziesiątkę. Bardzo ostrym wejściem Nico Schulz zakończył występ w tym spotkaniu Kingsleya Comana, który do szatni udał się przy wydatnej pomocy sztabu medycznego. Po trwającym około trzy minuty zamieszaniu Dankert zdecydował się ukarać Schulza żółtym kartonikiem, ale równie dobrze mógł go wyrzucić z boiska. Ogólne, nie najlepsze wrażenie Hoffenheim zmazać mógł w 34. minucie Joelinton. Sprowadzony z austriackiej Bundesligi napastnik nie wykorzystał świetnej akcji przeprowadzonej przez jego kolegów i równie dobrego podania w pole karne Schulza, fatalnie kiksując.

Pierwsze minuty po przerwie nie zwiastowały zmiany wyniku. Mało tego, kilkukrotnie to Bayern mógł podwyższyć prowadzenie. Brakowało jednak skuteczności i umiejętnego uniknięcia złapania w pułapkę ofsajdową. Nagelsmann postanowił zmienić bezproduktywnego Grifo i zastąpił go Stevenem Zuberem. Była to dobra decyzja, gdyż 27-letni Szwajcar znacznie rozruszał grę swojego zespołu. Popularni “Wieśniacy” po przerwie wyglądali o wiele lepiej, czego efektem była wyrównująca bramka z 57. minuty meczu. Świetnie z rywalami poradził sobie Ermin Bičakčić, który zdołał podać do Ádáma Szalaia. Węgier dość szczęśliwie ograł Jérôme’a Boatenga i  świetnym strzałem przy dalszym słupku pokonał Manuela Neuera.

Faktem jednak jest, że im dalej w las, tym spotkanie zaczęło tracić na jakości. Coraz więcej było niecelnych zagrań, nieczystej, ostrej, a nawet brutalnej gry, czego kolejną ofiarą został Kevin Vogt, który z urazem musiał przedwcześnie zakończyć mecz. Długi fragmentami gra Bayernu po prostu się nie kleiła, gołym okiem widać było, że stracona bramka wyprowadziła ich nieco z równowagi. Jednak wszystko co najdziwniejsze w tym spotkaniu, rozpoczęło się w 78. minucie meczu.

Nie będący w dzisiejszym spotkaniu w najlepszej dyspozycji (delikatnie mówiąc) Bastian Dankert podyktował dość dyskusyjnego karnego za faul wprowadzonego na boisko zaledwie cztery minuty wcześniej Håvarda Nordtveita na Francku Ribéry. Do jedenastki podszedł tradycyjnie Robert Lewandowski. Kapitan reprezentacji Polski strzelił jednak bardzo źle, wprost w interweniującego Baumanna. Bramkarz Hoffenheim odbił piłkę, a skuteczną dobitką popisał się Arjen Robben. Celebracja i feta na Allianz Arena zdążyła się już zakończyć, lecz sędzia po skorzystaniu z systemu VAR zdecydował się na powtórkę rzutu karnego, przez co gol nie został uznany. Dlaczego podjął taką decyzję? Tak naprawdę do końca nie wiadomo, prawdopodobnie Robben zbyt szybko wbiegł w pole karne Hoffenheim, co jest nieprzepisowe. Powtórzony rzut karny Lewandowski już pewnie wykorzystał.

Zamieszanie, chwila nadziei i ostatecznie stracenie bramki wyraźnie podcięło skrzydła piłkarzom Hoffenheim, jednocześnie dodając wiatru w żagle mistrzom Niemiec. Konsekwencją tego wszystkiego było aż dwukrotne skierowanie piłki do bramki gości. Za pierwszym razem ponownie całą zabawę popsuł Bastian Dankert. Bardzo mocno z dystansu piłkę uderzył debiutujący w Bayernie Leon Goretzka. Futbolówka trafiła w Thomasa Müllera, myli Baumanna i wpada do siatki. Kolejny raz mamy ten sam scenariusz, radość na Allianz Arenie, bieg Dankerta w stronę charakterystycznego “telewizorka”, wymowny gest ręką i nieuznana bramka – tym razem nie było większych kontrowersji, Müller zagrał piłkę ręką. Takich kontrowersji nie było kilka minut później. Po szybkim wyrzucie z autu Kimmicha i bardzo ładnemu podaniu Müllera Arjen Robben dopiął swego, strzelił gola w tym spotkaniu, pieczętując zwycięstwo Bayernu w tym spotkaniu.


24 sierpnia 2018, 1. kolejka Bundesligi, Monachium (Allianz Arena)

FC Bayern München – TSG 1899 Hoffenheim 3:1 (1:0)

Thomas Müller 23, Robert Lewandowski 82 (karny), Arjen Robben 90 – Ádám Szalai 58

Bayern: Manuel Neuer – Joshua Kimmich, Jérôme Boateng, Niklas Süle, David Alaba – Kingsley Coman (Arjen Robben 45′), Javi Martínez (Leon Goretzka 67′), Thiago Alcántara, Thomas Müller, Franck Ribéry (James Rodríguez 83′) – Robert Lewandowski.

 Hoffenheim: Oliver Baumann – Pavel Kadeřábek, Ermin Bičakčić, Kevin Vogt (Håvard Nordtveit 74′), Kasim Nuhu (Kevin Akpoguma 67′), Nico Schulz – Leonardo Bittencourt, Florian Grillitsch, Vincenzo Grifo (Steven Zuber 46′) – Joelinton, Ádám Szalai.

Żółte kartki: Müller – Nuhu, Bittencourt, Kadeřábek, Schulz.

Sędzia: Bastian Dankert.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi