Artur Skowronek wspomina zwolnienie z Wisły: Moje zachowanie ich zabolało

wisla.krakow.pl

– Po porażce pucharowej z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski nie dałem kilku piłkarzom drugiej szansy. Moje zachowanie ich zabolało – opowiada Artur Skowronek.

W listopadzie po porażce z Zagłębiem Lubin (1:2), zarząd Wisły Kraków zdecydował o zwolnieniu 38-letniego Skowronka. Nie był w stanie opanować kryzysu, a jak sam podkreśla, choć minęło już sporo czasu, to nadal siedzą w nim emocje.

– Przeprowadziłem już analizę swojej pracy przy Reymonta. Żałuję na przykład, że nie dałem działaczom impulsu w meczu z Zagłębiem Lubin. Gdybyśmy chociaż zremisowali, być może właściciele uznaliby, że powinienem pracować do końca roku. Wierzę, że punktowalibyśmy i dostałbym wtedy pełny okres przygotowawczy. Po bardzo wyczerpujących rozgrywkach szybko wróciliśmy do grania, a w szatni doszło do prawdziwej rewolucji – tłumaczy na łamach “Onetu”.

Dodał też, że gdy obejmował zespół, piłkarze czuli zawód, smutek i żal. – Pojawiło się też poczucie winy, bo piłkarze wiedzieli, że chcąc nie chcąc, walnie przyczynili się do zwolnienia trenera Stolarczyka. To naturalne, że jeśli człowiek ciągle przegrywa, nie czuje się pewnie i komfortowo. Zmiany zawsze dają nadzieję. Wiedziałem, że muszę obudzić piłkarzy i z takim nastawieniem wszedłem do szatni – zaznaczył.

Najmocniejszą pozycję w szatni ma bez wątpienia Jakub Błaszczykowski, który jest jednym właścicieli i przyczynił się do wyjścia na prostą całego klubu. – To facet, który twardo stąpa po ziemi i zna swoje obowiązki. Oczywiście byłbym głupi, gdybym nie korzystał z jego bogatego doświadczenia. Czasami rozmawialiśmy o różnych kwestiach taktycznych. Myślę, że drużyna tylko z tego korzystała – zdradza Skowronek.

W mediach pojawiały się opinie, iż trener był skonfliktowany z kilkoma piłkarzami. – Takie historie dobrze sprzedają się w mediach. My mieliśmy inny problem – źle zaczęliśmy sezon. Po dwóch tygodniach pracy pojechaliśmy na mecz pucharowy z KSZO i przegraliśmy. Ciśnienie już na początku mocno urosło. Popełniłem wtedy błąd. Kilku piłkarzom, którzy zawiedli w tym spotkaniu, nie dałem drugiej szansy. Zacząłem od razu stawiać na nowych zawodników, to zaburzyło hierarchię w szatni. Niektórych piłkarzy zabolało moje zachowanie – przyznał.

źródło: onet.pl / własne

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *