Triumf rodzący się w bólach – Tottenham pokonuje Leicester

Twitter Tottenham

W meczu inaugurującym niedzielne zmagania w Premier League Tottenham pokonał na własnym stadionie Leicester City 3:1. Śmiało można powiedzieć, iż spotkanie to miało dwa oblicza – w pierwszej połowie dominowali gospodarze, a po przerwie do głosu doszli podopiecznie Claude’a Puela. O ostatecznym wyniku zadecydowała jakość piłkarzy Spurs połączona z nieskutecznością ich rywali. Bramki dla Tottenhamu zdobyli Sanchez, Eriksen oraz Son, a jedyne trafienie dla Leicester zanotował Jamie Vardy.

Koguty od początku rzuciły się na rywala, chcąc szybko przejąć kontrolę nad boiskowymi wydarzeniami. Przeważali w posiadaniu piłki, a Leicester ograniczyło się do wyczekiwania swoich szans, często praktykując długie piłki za plecy obrońców na szybkiego Demraia Graya. Tempo spotkania rozgrywanego w sobotnie popołudnie na Wembley mogło się podobać. W 18. minucie efektowną klepkę gospodarzy mógł wykończyć Danny Rose, ale interwencją w stylu swojego ojca popisał się Kasper Schmeichel. Swoje szanse mieli również przyjezdni. Dogodne sytuacje zmarnowali Ndidi oraz Barnes. Na odpowiedź ekipy Pochettino na ten krótki szturm Lisów nie trzeba było długo czekać.  W 33 minucie, po krótko rozegranym kornerze, idealnie na głowę Davinsona Sancheza dośrodkował Eriksen, a Kolumbijczyk sprytnym „szczupakiem” zmusił bramkarza Leicester do kapitulacji. Na przerwę w lepszych, choć jeszcze nie idealnych nastrojach, schodzili zawodnicy odziani w białe koszulki.

Po zmianie stron obraz gry uległ gwałtownej przemianie. Maddison i spółka wściekle rzucili się do ataku, spychając oponentów do głębokiej defensywy. W 59. minucie nieustanny napór przyniósł oczekiwany skutek – udało się wywalczyć rzut karny. Do piłki podszedł dopiero co wprowadzony na boisko Jamie Vardy i jego strzał został obroniony przez kapitalnego dziś Hugo Llorisa. Jak to mówią – niewykorzystane sytuacje lubią się mścić. Tak stało się i tym razem. Piłkarze Leicester popełnili błąd przy wyprowadzeniu futbolówki spod własnej szesnastki, dopadł do niej Eriksen i sprytnym uderzeniem z kilkunastu metrów pokonał Kaspera Schmeichela. Lisy mogły szybko zdobyć bramkę kontaktową, ale Barnes po raz kolejny zaprzepaścił doskonałą szansę i rezultat nie uległ zmianie. Zmieniło się to dopiero na niecały kwadrans przed końcem podstawowego czasu gry. Świetną klepkę rozegrał duet Tielemans-Pereira i po płaskim dośrodkowaniu tego drugiego winy za niestrzelonego karnego odkupił Jamie Vardy. Po tej bramce ataki mistrzów Anglii z sezonu 15/16 nie ustawały, ale to Son w doliczonym czasie gry ustalił wynik meczu na trzy do jednego.

Tottenham vs. Leicester City 3:1
Sanchez 33’, Eriksen 63’, Son 90+3’ – Vardy 76’

Tottenham: Lloris; Trippier, Sanchez, Vertonghen, Rose (88’ Walker-Peters); Winks, Skipp (70’ Toby); Sissoko, Eriksen, Son; Llorente (80’ Wanyama)

Leicester: Schmeichel; Pereira, Maguire, Evans, Chilwell; Ndidi, Tielemans; Ghezzal (82’ Iheanacho), Maddison, Barnes (88’ Okazaki); Gray (59’ Vardy)

Przejdź do paska narzędzi