Rok 2016 w wykonaniu Polski, oczami kibiców

Kamil Chmielewski

Zdaniem ekspertów był to rok niesamowity, pełen emocji i najlepszy od dawien dawna. Awans na – jak się potem okazało – bardzo udane EURO 2016, remis z Niemcami, zwycięstwa z takimi drużynami jak Szwajcaria, Rumunia, Ukraina. Można wymieniać bez końca. Natomiast jak ten rok widzieli kibice polskiej reprezentacji? 

Moim zdaniem był to fantastyczny rok w wykonaniu polskiej reprezentacji. Wreszcie człowiek nie musi się obawiać “ile dostaniemy”. Teraz to my jesteśmy tymi, którzy mogą zbić. Zmieniła się przede wszystkim mentalność piłkarzy, a to ze względu na Lewandowskiego, Krychowiaka, Milika i kilku innych graczy, którzy są przede wszystkim profesjonalistami pełną parą, w tym co robią i dają dobry przykład reszcie piłkarzy. W końcu mamy dobrego, polskiego trenera, który potrafi zarządzać tą grupą ludzi i wyciska z nich co się da. Słowem, nareszcie mamy drużynę, a nie zbieraninę facetów, która przyjeżdża zobaczyć się z kumplami na zgrupowaniu. Mamy grupę, która wyznacza sobie cele i konsekwentnie do nich dąży. Najlepiej pokazała to ostatnia “afera alkoholowa”, w drużynie wszystko sobie chłopaki wyjaśnili, nie ma żadnego kwasu, nikt nie wyleciał, koniec tematu, a z Rumunią zagrali jak z nut.
Krystian Rembieliński

Nawałka wskoczył poziom wyżej aniżeli poprzednicy. Awansować na wielką imprezę potrafiło kilku, nie skompromitować się tam, a nawet osiągnąć sukces, potrafił już jednak tylko jeden. Pociągnąć to dalej – pomimo malutkich zgrzytów – także tylko jeden.
Cieszmy się tą reprezentacją ile tylko można, bo tak naprawdę trudno przewidzieć, co stanie się za kilka lat, gdy z powodów – nazwijmy to – naturalnych ubędzie nam kilka ważnych ogniw. Teraz mamy kadrę, która prawdopodobnie skończy rok na 13. miejscu w rankingu FIFA, która nie przegrała w 2016 roku ani jednego meczu (w ogóle ostatnia porażka to ta we wrześniu 2015 po bardzo dobrym meczu na wyjeździe z Niemcami).
Czy rok 2017 będzie lepszy? Jasne, że nie – nie da się. Możemy jednak zrobić tak, że lata 2017 i 2018 będą jeszcze lepsze, niż 2015 i 2016… Wszystko przed nami!
Norbert Skórzewski

Dobry rok. Świetne eliminacje i niezły występ na Euro składają się na 2016 w wykonaniu repry. Wszytko wykonane dobrze (oprócz komentarzy Tomasza Hajty). Jedyne na co można było narzekać do brak szczęścia na Euro w meczu z Portugalią. A szkoda. Niestety Lewandowski i spółka wykorzystali go w meczu ze Szkocją (chyba ze Szkocją) gdy w ostatniej sekundzie wyrównali wynik i zdecydowanie przybliżyli sobie awans na mistrzostwa Europy.
Jan Jaworski
Moim zdaniem reprezentacja Polski ma za sobą udany rok. Ale nie uważam aby to był max jaki osiągnęła ta kadra. Adam Nawałka stworzył poukładaną drużynę, gdzie każdy ma swoje miejsce. Zostało to potwierdzone podczas Euro, gdzie zawodnicy nie mieli za złe, gdy nie grali zbyt dużo. Ponownie podczas tej afery, która została bardzo dobrze rozwiązana między poszczególnymi zainteresowanymi, a nie na zewnątrz. Zawodnicy grali dobrze, ale zdarzały się wpadki, których można było uniknąć. Potencjał w kadrze jest jeszcze większy i szczerze wierzę że to jeszcze nie koniec sukcesów.
Piotr Sitko
Ten rok w wykonaniu naszej kadry był świetny. Co prawda już 2015 i końcówka 2014 bardzo dobrze rokowały i widać było że ta reprezentacja ma na siebie pomysł, to w 2016 doszło do prawdziwej eksplozji:ćwierćfinał EURO-odpadnięcie dopiero z późniejszymi Mistrzami Europy, 10 pkt w 4 meczach w eliminacjach do mundialu w Rosji, najwyższe miejsce w historii rankingu FIFA, życiowa forma wielu piłkarzy (między innymi Pazdana czy Błaszczykowskiego, chodzi mi tylko o mecze w kadrze, bo Kuba w klubie miał o wiele lepsze okresy) i oczywiście niezawodny Lewandowski, który w tym roku wspiął się na podium najlepszych strzelców w historii kadry.Oczywiście zdarzały nam się słabsze mecze, jak z Armenią czy Holandią, ale porównując kadrę Nawałki do kadry Smudy czy Fornalika mamy do czynienia z szokiem poznawczym, z największymi reprezentacjami na świecie jesteśmy w stanie podjąć walkę jak równy z równym, a to sytuacja bez precedensu od, o ile się nie mylę, około 30 lat.
Juliusz Słaboński

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *