OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W meczu kończącym wtorkowe zmagania o półfinał Pucharu Polski Lech przy pustych trybunach podejmował Wisłę Kraków. Gospodarze zremisowali 1:1 po bramkach Kownackiego dla Lecha i Pawła Brożka dla Wisły.

W Poznaniu podczas wtorkowego meczu już przed spotkaniem można było wskazać punkt, którego brakowało najbardziej. Brakowało bowiem kibiców na trybunach. Wszystko przez karę nałożoną na kibiców poznańskiego Lecha za występek podczas finałowego meczu o puchar Polski na Stadionie Narodowym tego roku. Wtedy to kibice dopuścili się ogromnych zniszczeń na Narodowym oraz przerwali mecz na kilka minut rzucając race na boisko. PZPN zadziałał ostro, acz konkretnie. Wszystkie mecze w Pucharze Polski rozgrywane będą bez publiczności.

Lechici jeszcze nie do końca zdążyli się otrząsnąć po ostatnim meczu z Wisłą (rozgrywany 16 października), a już przyszło im się mierzyć z wiślakami po raz kolejny. Poprzedni mecz zapadł w pamięci kibiców głównie przez zdobytego w końcówce gola przez Pawła Brożka na wagę remisu. Sam trener Nenad Bjelica przyznał na konferencji pomeczowej, że trzy punkty nie należały się poznaniakom.

Jedna z niespodzianek miała miejsce już w pierwszej minucie meczu, gdy zamiast Bartosza Frankowskiego znak do rozpoczęcia gry dał Tomasz Kwiatkowski. Wszystko w związku z kontuzją pierwszego arbitra.

Pierwszy kwadrans dla oka kibica to boiskowy kryminał. Po jednym celnym strzale ze strony obu ekip i trudności z rozgrywaniem piłki. Ot taka powtórka z meczu sprzed ponad tygodnia. Przeważała głównie Wisła, która miała groźniejsze okazje do zdobycia bramki. Szczególnie akcja Pawła Brożka, który po dośrodkowaniu z lewej strony uderzył piłkę ponad bramką. Warto dodać, że były reprezentant Polski był niepilnowany. Nawiązując jeszcze do boiskowego kryminału. Dziwił brak kartki dla Macieja Makuszewskiego, który dwukrotnie wjeżdżał nakładką w nogi rywali. Wpierw ucierpiał Boguski, natomiast przy drugim ataku na cel pomocnik Lecha obrał sobie bramkarza Wisły. Oba ataki powinny zostać “nagrodzone” żółtą kartką.

Od 20 minuty Lech zaczął bawić się tiki-taką, ale ona kończyła się gdzieś na 30 metrze bramki Załuski i potem znowu podanie do tyłu i od nowa. Tak się poznaniacy bawili do końca pierwszej połowy nie dając wiślakom w ogóle piłki, ale też nie stwarzali sobie lechici żadnej okazji. Na tym można zakończyć pierwszą połowę.

Druga część spotkania zaczęła się bardzo dobrze dla graczy Wisły. Dośrodkowanie Jovicia z prawej strony pola karnego. Lekki galimatias a w nim odnalazł się Paweł Brożek, który nie miał problemów, by pokonać z bliska Buricia. Poznaniacy oddalili się od finału na narodowym i nic nie wskazywało na to, by podopieczni Bjelicy przeszkodzili rozpędzonej Wiśle w ostatnich meczach.

Lech czując, że mu odjeżdża pociąg o nazwie “Finał na narodowym” postanowił wziąć się do roboty. Pierwszą z groźniejszych sytuacji miał Maciej Makuszewski, który po świetnym rozegraniu piłki z Maciejem Gajosem przed szesnastką stanął niemal oko w oko z Załuską, lecz bramkarz Białej Gwiazdy wyszedł obronną ręką w tym starciu. Drugą z okazji do doprowadzenia do remisu miał Dawid Kownacki, lecz jego strzał z główki minął o centymetry bramkę wiślaków.

I udało się poznaniakom doprowadzić do remisu i wsiąść na nowo do pociągu. Robak strzelił z szesnastego metra i Załuska wypluł piłkę. Kownacki w stylu Hamalainena-jednak w tym przypadku nie było spalonego[chyba]-umieścił piłkę w bramce.

Druga połowa była już bardziej do przełknięcia, jednak akcji było jak na lekarstwo. To Lech przeważał przez większość, jak nie przez całość drugiej połowy i to poznaniakom należała się w efekcie bramka. Widać było, że Wisła solidnie postawiła na zaparkowanie autobusu w bramce i nie opłaciło im się to. Bramka kibiców i zawodników Białej Gwiazdy na pewno cieszy, ale mogli jednak ućknąć więcej niż wynik remisowy.

Lech Poznań – Wisła Kraków 1:1 (0:0)

Kownacki 78′ – Brożek 48′


Lech Poznań: Buric – Wilusz, Arajuuri, Bednarek, Kędziora – Trałka, Gajos – Formella, Majewski, Makuszewski- Robak


Wisła Kraków: Załuska – Głowacki, Sadlok, Guzmics, Jović – Małecki, Popowic, Mączyński, Boguski – Brożek – Ondrasek

Widzów: 0

Arbiter:  Tomasz Kwiatkowski.


Najlepsze oferty bukmacherskie na Euro 2020
20 zł bez depozytu, 600 zł bez ryzyka i bonus 2100 zł na eFortuna.pl
20 zł bez depozytu, 333 zł bez ryzyka i bonusy 2000 zł na LVBET.pl
21 zł bez depozytu, 230 zł bez ryzyka i bonusy 549 zł na Totolotek.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *