Ralf Rangnick – nowa nadzieja Milanu

Rangnick

imago / Christian Schroedter / bundesliga.com

Niezwykle rzetelny włoski dziennikarz Fabrizio Romano napisał kilka dni temu na Twitterze, że Ralf Rangnick doszedł do porozumienia z włodarzami Milanu i zgodził się zastąpić od przyszłego sezonu Stefano Piolego na stanowisku trenera pierwszej drużyny Rossonerich. Ponadto, Niemiec miałby przejąć też obowiązki obecnego dyrektora technicznego – Paolo Maldiniego, co w praktyce oznaczałoby, że miałby pełną swobodę przy budowaniu składu i mógłby budować go według własnej, choć jednocześnie specyficznej wizji. 62-latek nie należy jednak do najbardziej rozpoznawalnych postaci w futbolu, choć jego praca zainspirowała takich szkoleniowców jak Juergen Klopp czy Julian Nagelsmann. Kim więc jest Ralf Rangnick i dlaczego może ponownie wprowadzić Milan na salony? Zapraszam do lektury.

Początki kariery

Ralf Rangnick urodził się 29 czerwca 1958 roku w Backnang i jeżeli chodzi o jego piłkarską karierę to w tej materii bliżej mu raczej do Jose Mourinho, aniżeli do Zinedine’a Zidane’a czy Pepa Guardioli. Nigdy nie uprawiał sportu zawodowo, przez co dosyć szybko zainteresował się pracą szkoleniowca. W 1983 roku pełnił funkcję grającego trenera znajdującej się na szóstym poziomie rozgrywkowym w Niemczech Viktorii Backnang i wtedy to doszło do wydarzenia, które na zawsze naznaczyło jego postrzeganie futbolu. Niedaleko bazy Viktorii obóz przygotowawczy zorganizowało Dynamo Kijów, dowodzone przez legendarnego Walerego Łobanowskiego. Radziecka drużyna potrzebowała łatwego rywala do sparingu i ekipa Rangnicka z oczywistych względów stanowiła idealną kandydaturę. Niemiec był zszokowany tym, co zobaczył. Jak sam stwierdził, po kilku minutach meczu musiał się zatrzymać i policzyć, ilu zawodników na murawie ma rywal, ponieważ wydawało mu się, że jest ich przynajmniej trzynastu bądź czternastu. Piłkarze Dynama nieustannie naciskali, nie dając przeciwnikom ani chwili wytchnienia. Wtedy zrozumiał, że taki styl to przyszłość – na trzy dekady przed tym, jak Juergen Klopp zadziwił wszystkich swoim gegenpressingiem.

Jednak świat po raz pierwszy usłyszał o tym charyzmatycznym myślicielu dopiero w 1998 roku. Wówczas prowadząc drugoligowy Ulm wystąpił w programie telewizyjnym, w którym objaśniał zalety krycia strefowego oraz gry pressingiem bez libero. Dla niemieckiego środowiska piłkarskiego końcówki lat 90. była to aberracja. Nawet Franz Beckenbauer skrytykował Rangnicka mówiąc, że ten za dużo uwagi poświęca taktyce, która nie ma wcale aż takiego znaczenia. Choć Niemiec żałował występu w programie, tak jednak był święcie przekonany, że to, co głosi jest słuszne. I miał rację. Krycie indywidualne oraz pozycja libero wkrótce odeszły w niepamięć, a drużyny kurczowo trzymające się tych schematów nie mogły liczyć na żadne lepsze wyniki.

Czas na sukcesy

W późniejszych latach Rangnick trenował między innymi VfB Stuttgart, Hannover 96 oraz Schalke 04, z którym wywalczył wicemistrzostwo Niemiec, lecz większą rozpoznawalność przyniosła mu praca… dwa szczeble rozgrywkowe niżej. Trzecioligowy natenczas TSG Hoffenheim został kupiony przez miliardera Dietmara Hoppa, a na stanowisku trenerskim od sezonu 2006/2007 obsadzono właśnie Rangnicka. W przeciągu zaledwie dwóch lat wprowadził zespół do Bundesligi, a w pierwszym sezonie wśród elity jeszcze w połowie kampanii Hoffenheim realnie walczył o mistrzostwo kraju. Ostatecznie jednak sezon zakończyli na i tak znakomitym siódmym miejscu, a kolejny na jedenastym, ugruntowując pozycję solidnego ligowego „średniaka”. Kryzys przyszedł w kampanii 2010/2011. W styczniu 2011 roku bez zgody Rangnicka do Bayernu Monachium sprzedany został Luiz Gustavo, co rozwścieczyło go na tyle, że zrezygnował ze stanowiska. Jego dziedzictwo bynajmniej nie poszło na marne. Kilka lat później ekipę Wieśniaków przejął uczeń Rangnicka – Julian Nagelsmann, i awansował z nią do Ligi Mistrzów. Sam Ralf w 2011 roku wrócił jeszcze na chwilę do Schalke, gdzie zastąpił Felixa Magatha. Choć sytuacja w Bundeslidze była nie do odratowania, a Die Knappen zajęli ostatecznie dopiero 14 miejsce w tabeli, tak udało się odnieść wspaniałe sukcesy w pucharach – Schalke zdobyło Puchar Niemiec oraz dotarło do półfinału Champions League, eliminując po drodze obrońcę tytułu, czyli Inter Mediolan. Kolejny sezon Rangnick rozpoczął od triumfu w krajowym Superpucharze, lecz niedługo później opuścił odszedł z pracy tłumacząc się przemęczeniem oraz wypaleniem zawodowym.

W 2012 roku powrócił do futbolu jako dyrektor sportowy dwóch drużyn spod szyldu Red Bulla – RB Lipsk oraz RB Salzburg. To właśnie on odpowiada za wypatrzenie takich zawodników jak Sadio Mane, Naby Keita, Timo Werner, Emil Forsberg, czy Dayot Upamecano. Po trzech latach owocnej pracy zrezygnował z odpowiadania za transfery w Salzburgu i skupił się na Lipsku, gdzie zaczął łączyć obowiązki trenera oraz dyrektora sportowego, doprowadzając klub – zgodnie ze swoją specjalnością – do historycznego awansu do Bundesligi. Na ławce trenerskiej Die Roten Bullen zasiadł po raz kolejny w sezonie 2018/2019, który był dla tej ekipy okresem przejściowym, bo już od następnej kampanii stery miał przejąć Julian Nagelsmann. Lipsk prowadzony przez Rangnicka zajął trzecie miejsce w ligowej tabeli, dzięki czemu jego młodszy kolega po fachu w swoim debiutanckim sezonie mógł poprowadzić drużynę w Lidze Mistrzów. Obecnie „Profesor”, jak nazywają go w środowisku piłkarskim, jest szefem działu sportu w imperium Red Bulla i poza RB Lipsk ma pod swoimi skrzydłami także New York Red Bulls i Red Bull Brasil.

 

Filozofia

Sam bohater tego tekstu swoją filozofię określa jako 3K – Kapitał, Koncept, Kompetencje. Jest realistą, wie, że pieniądze są potrzebne przy budowaniu drużyny, choć słynie z tego, że kupuje piłkarzy nie starszych niż 24 lata oraz nigdy nie wydaje fortuny – tylko raz zapłacił za zawodnika więcej niż 20 milionów euro, a był to sprowadzony za 30 milionów Naby Keita, którego w przyszłości Lipsk sprzedał do Liverpoolu za kwotę dwukrotnie wyższą. Rangnicka cechuje perfekcjonizm, chce mieć zaplanowaną każdą sekundę meczu, nic nie może uciec mu spod kontroli. Pod względem taktyki, poza wspomnianym Łobanowskim, inspirował się przede wszystkim Arrigo Sacchim, wybitnym trenerem Milanu, a zarazem wielkim rewolucjonistą, który spopularyzował grę pressingiem oraz zakładanie pułapek ofsajdowych. Rangnick preferuje formację 4-4-2, która często przechodzi w 4-2-2-2, gdzie skrzydłowi grają dosyć wąsko i robią miejsce rozszerzającym akcje bocznym obrońcom. W żadnym wypadku nie jest jednak ściśle przywiązany do jednego ustawienia. W Lipsku stosował także 3-5-2, zaś jego Hoffenheim często wychodził w formacji 4-3-3. Podobnie jak Juergen Klopp, ogromny nacisk kładzie na wertykalne podania oraz pressing. Według jego poglądów, piłkarze powinni odebrać piłkę w przeciągu ośmiu sekund od jej straty, a w przeciągu kolejnych dziesięciu oddać strzał na bramkę. Wymyślił nawet ćwiczenie treningowe ze specjalnie zmodyfikowanym zegarem, który tykał przez osiem sekund w fazie odbioru piłki oraz kolejne dziesięć przy kontrataku. Podobno dźwięk ten doprowadza piłkarzy do szaleństwa, lecz z czasem dzięki tej praktyce wyrabiają sobie automatyzmy, co znajduje swoje odzwierciedlenie w statystykach – aż 60% goli RB Lipsk w sezonie 2018/2019 padło właśnie według tego schematu. Oczywiście jak na wielkiego filozofa futbolu przystało, ćwiczenie z denerwującym zegarkiem nie jest jego jedyną kontrowersyjną praktyką. W szatni RB Lipsk tolerował rozmawianie wyłącznie po niemiecku lub angielsku, zakazał używania smartfonów, wyregulował godziny posiłków, a zamiast kar finansowych wymyślił koło fortuny, w którym za występki piłkarze losowali różne, często nieprzyjemne do wykonania zadania, jak na przykład założenie stroju baleriny na trening, czy praca w klubowej kafejce. Jak sam mówi – zasady muszą być, ale przede wszystkim chce rozumieć tych chłopaków i udzielać im dobrych rad, więc atmosfera w szatni w drużynach prowadzonych przez doświadczonego szkoleniowca jest naprawdę dobra, co potwierdził jego były podopieczny – Kevin Kampl:

– Poznałem wielu ludzi w futbolu, ale nikt nie ma takiego bzika na punkcie piłki jak Rangnick. Praca pod okiem kogoś takiego to czysta przyjemność. Wykonuje fantastyczną robotę.

Na ratunek Milanowi

Jak więc ten ekscentryczny strateg może wpłynąć na Milan? Przede wszystkim jest to wizjoner, z jasno określonymi pomysłami na grę i prowadzenie klubu, a Rossoneri przez lata zatrudniali na stanowisku trenera ludzi przeciętnych, często bez większego doświadczenia czy odpowiedniego warsztatu. Rangnick zapewne spróbuje wprowadzić modny ostatnimi czasy styl oparty na pressingu oraz maksymalnej intensywności, bazując na młodych, głodnych sukcesu piłkarzach. Z takiego projektu Milan będzie w stanie czerpać korzyści przez wiele sezonów, tak jak w tej chwili robią to Hoffenheim, RB Lipsk, czy będący hegemonem na austriackim podwórku RB Salzburg. Mówi się, że na San Siro mogą trafić tacy zawodnicy jak: pomocnik Salzburga Dominik Szoboszlai, Patrik Schick, który odbudował się w RB Lipsk, wszechstronny atakujący Milot Rashica, prawy obrońca Denzel Dumfries, czy nawet „nowy Pirlo”, czyli Sandro Tonali. Piłkarze – a jakżeby inaczej – nie starsi niż 24 lata. Piłkarze, którzy wcale nie kosztowaliby 70 czy 80 milionów euro. Spekuluje się, iż Niemiec będzie miał do dyspozycji na transfery nawet 120-160 milionów euro, więc śmiało możemy się spodziewać kilku tego typu transakcji podczas letniego okienka.

Milan po wielu latach marazmu potrzebuje kogoś, kto natchnie ten zespół i przywróci na należyte mu miejsce na europejskich salonach. Sztuka ta nie udała się kilku legendom tego klubu, ani innym dosyć znanym włoskim trenerom. Czy uda się to Ralfowi Rangnickowi? Coż, wiele wskazuje na to, że ma o wiele większe szanse na sukces niż wszyscy ci, którzy prowadzili czerwono-czarnych po odejściu Maxa Allegriego w 2014 roku. Z trzecioligowego Hoffenheim zrobił solidną ekipę na miarę Bundesligi, jest głównym architektem sukcesów RB Lipsk oraz RB Salzburg, więc może i Milan wprowadzi na właściwe tory tak, żeby klub ten znów zachwycał miliony, jak robił to jeszcze przed dekadą.


Najlepsze oferty bukmacherskie na Euro 2020
20 zł bez depozytu, 600 zł bez ryzyka i bonus 2100 zł na eFortuna.pl
20 zł bez depozytu, 333 zł bez ryzyka i bonusy 2000 zł na LVBET.pl
21 zł bez depozytu, 230 zł bez ryzyka i bonusy 549 zł na Totolotek.pl
Zakład bez ryzyka 500 zł i bonus od depozytu 50 zł na Superbet.pl
Freebet 50 zł, zakład bez ryzyka 600 zł i bonus od depozytu 1000 zł na Betfan.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *