NA GORĄCO

„Przeglądy zacząłem zbierać w 1959…” [WYWIAD Z HENRYKIEM PIĄTKIEM]

27 stycznia 2017, 17:00 | Foto: | Autor: Michał Kozłowski
„Przeglądy zacząłem zbierać w 1959…” [WYWIAD Z HENRYKIEM PIĄTKIEM]
Blogi
1

Skąd się u Pana wzięła pasja do sportu?

Pasja do sportu to odległe lata. W moim dzieciństwie gdy miałem może 11, 12 lat, sąsiad Wincenty Kuchniak, który aktualnie mieszka w Słupsku, przychodził do mojego ojca, Józefa Piątka. Głównie ze względu na to, że mój ojciec był taką – można powiedzieć – złotą rączką. Co jemu się zepsuło, to zawsze do nas przychodził. Pewnego razu przyszedł do ojca w jakiejś sprawie, przyniósł Przegląd Sportowy i mówi „Masz Heniek, bierz ten Przegląd i ucz się czytać”, a mi się ta gazeta bardzo spodobała, ten kolor mi odpowiadał, te wszystkie tytuły, no i od tej pory zaczęło mnie to interesować. Potem na moje zainteresowania również wpłynął Wyścig Pokoju w kolarstwie. Tego wszystkiego słuchałem w radiu, byli wspaniali redaktorzy, między innymi śp. Bogdan Tuszyński. Robili sprawozdania z tych wyścigów, no i tak to mnie jakoś po trochu wciągało. Następnie zainteresowałem się ważniejszymi imprezami, a swoją pierwszą olimpiadę, czyli Melbourne 1956, wysłuchałem w radiu głośnikowym, w „ogólniaku” w Opatowie. I to się tak wydaje, że się trochę wie o sporcie, ale jednak to wciąż za mało. Wziąłem udział też w „Mistrzostwach Polski Kibiców” w Białymstoku – drużynowo – ale zajęliśmy dopiero trzecie miejsce. Ja jakieś jedenaście punktów zdobyłem, pozostałych dwóch z mojego województwa to kolejno 4 punkty i chyba 6 punktów, także nie zakwalifikowaliśmy się do finału.

Zaczęło się to wszystko w którym roku? 

Na dobre, zaczęło się to w w 1959 roku, miałem wszystkie gazety sportowe mówiące o Igrzyskach Olimpijskich w Rzymie w 1960 roku, ale jak wiosną 1962 roku poszedłem do wojska, to niektóre z tych numerów się straciły, bo ojciec ocieplił nimi pszczoły w ulach. Nie miałem wtedy takiej szafki jak teraz, nie segregowałem tego zbytnio, te gazety były przerzucane z kąta w kąt. Teraz nie zbieram, aż tak zapalczywie jak wtedy, bo albo zdrowie nie pozwala, albo są inne obowiązki. Są lata, w których bardzo dużo zbierałem, jak pracowałem w mleczarni od 1973 r. do 1979 r., to niemal codziennie kupowałem. Trudno mi dokładnie określić ile jest tych gazet.

Zamierza Pan dalej kompletować swoją kolekcję?

Teraz to częściej biorę sobie zeszyt i spisuję sobie wyniki z telegazety. Nadal kupuję gazety, ale teraz już trochę mniej, są inne wydatki, moje miejsce zamieszkania też nie za bardzo na to pozwala.


To tylko niewielka część notatek od Pana Piątka.

Którą ze swoich gazet piłkarskich, uważa Pan za najcenniejszą?

Trudno jest powiedzieć, którą uważam za najcenniejszą. Wydaje mi się, że każda ma jakąś wartość, nie można kierować się tylko jedną, bo w każdej jest coś wartościowego. Chociaż powiem szczerze, że niektóre magazyny nie spełniają aktualnie, moich oczekiwań. Wcześniej było to opisane bardziej szczegółowo. Teraz redaktorzy idą łatwiejszą drogą, piszą, że tu jest część wyników, a reszta w internecie, z tym że ja niestety nie mam dostępu do internetu, więc wolałbym, aby wszystko było w gazecie. Przed laty wszystkie wyniki były napisane drobnym drukiem i to było dobre rozwiązanie.

Wierzy Pan, że te czasy jeszcze wrócą? Czy raczej prasa coraz bardziej będzie ustępować internetowi?

Będzie bardzo trudno, gdyż internet teraz jest bardziej pożądany. Ciężko mi tak naprawdę oceniać, bo tak jak mówiłem – nie mam internetu.

Mało kto może się poszczycić taką kolekcją gazet sportowych

A sami piłkarze? Kiedyś byli bardziej zdeterminowani, czy może teraz wyglądają lepiej?

W sporcie są lata tłuste i chude, nieraz są ogromne talenty, ale nie zawsze są one wykorzystane do końca. Przytrafiają się kontuzje, doping, i z dobrze zapowiadającego się zawodnika światowej klasy, teoretycznie nic nie pozostaje. Młody zawodnik musi włożyć tytaniczną pracę, samozaparcie, musi zdrowo się odżywiać, bo jakby chciał uzyskiwać dobre wyniki, przy pomocy jakichś używek, no to nie pojedzie na tym daleko.

Jak się Panu wydaje, reprezentacja Polski awansuje na MŚ 2018? A w przypadku ewentualnego awansu, jak daleko udałoby nam się dojść?

Trudne pytanie, najpierw trzeba awansować, co wbrew pozorom łatwe nie będzie. Dużo też będzie zależeć od losowania grup, bo jak będzie grupa śmierci to może być dosyć ciężko. Ale myślę, że byłbym zadowolony, jakbyśmy doszli do ćwierćfinału.

 

1 komentarz

  1. monte

    Dobry jest ten Pan Piątek 😀

    ja dawno dałbym sobie spokój :p

Przejdź do paska narzędzi