Miniony rok był dla nas ciężki pod pewnymi względami. Pandemia koronawirusa wcisnęła przycisk “stop” prawie we wszystkich dziedzinach życia codziennego. Również piłka nożna odczuła tutaj obecność nieprzyjaciela, ale postanowiono, że gra będzie toczyć się dalej. Z tej decyzji najbardziej mógł być zadowolony Robert Lewandowski, który zgarniał wszystko co było do wygrania – prawdziwy terminator. Jest on jednym z jedenastu piłkarzy, którzy znaleźli się w naszej, ale i waszej drużynie roku. 

Zasady były proste. Najpierw wśród redakcyjnego grona typowaliśmy czterech piłkarzy na każdą pozycję w naszej formacji. Następnie poddawaliśmy najlepszych w głosowaniu na twitterze, a zwycięzca lądował w składzie. Na sam koniec gracze z najwyższą liczbą głosów zostali poddani ocenie oraz krótkiej charakterystyce przez osoby pracujące w naszej redakcji.

Trzeba przyznać, że nasi czytelnicy zadecydowali bardzo ciekawie. Zabrakło przede wszystkim Leo Messiego, który swoją walkę o wejście do naszej jedenastki przegrał z Mohamedem Salahem. Głosowaniu nie został poddany wybór Roberta Lewandowskiego, ponieważ jednogłośnie uznaliśmy, że on i tak znajdzie się w zestawieniu. Ciekawy pojedynek toczył się jednak dla partnera Lewego do ataku. Decyzją internautów wybrano CR7, a nominowani byli między innymi Ciro Immobile, czy też Harry Kane.

Warto podkreślić, że naszą jedenastkę zdominowali piłkarze z Bundesligi ( Bayernu Monachium ), a także Premier League. Jedynymi wyjątkami są Sergio Ramos, który reprezentuję La Ligę, oraz Cristiano Ronaldo grający we Włoszech. Do pełnego składu brakuje także najlepszego trenera. Tutaj wątpliwości nie było, a jednogłośnie w naszej ankiecie zwyciężył Hans Dieter Flick.

Oto nasza jedenastka 2020 roku!

Manuel Neuer – Bayern Monachium od lat słynie znakomitymi bramkarzami. Nieco starsze pokolenie było świadkami fenomenalnych wyczynów Oliviera Kahna – ikony klubu. Powoli na status legendy Bawarczyków wskakuje także Neuer. Pamiętamy że jeszcze niedawno miał problemy z kontuzjami, nie mógł rozegrać całego sezonu w ostatnich latach. Zwłaszcza 2017/18 był dla niego trudny. W 2020 roku Neuer w pełni odkupuje trudniejszy okres. Triumf w Lidze Mistrzów, dominacja na krajowym podwórku Bayernu… to także za sprawą bramkarza, który jest ostoją na Allianz Arena. Rzadko zdarzają mu się wpadki. A wydaje się, że pod kierownictwem Hansiego Flicka stał się jeszcze pewniejszy i spokojniejszy, za czym idzie też dobra dyspozycja defensywy. A konkurentów na podobnym poziomie ciężko szukać. Jest teoretycznie Alisson, z którym Liverpool zdobył mistrzostwo Anglii. Ale z kolei “The Reds” nieco zawiedli w Lidze Mistrzów. A pozostałe kluby nie grały równo, nie dawały rady na wszystkich frontach. Do tego dobrą formę Bayern kontynuuje w sezonie 2020/21. Neuer jest doświadczonym bramkarzem, ma 34 lata. Ale golkiperzy zazwyczaj mają dłuższe staże niż zawodnicy z pola, więc spokojnie jeszcze kilka sezonów może grać na najwyższym poziomie – Kamil Gieroba.

Trent Alexander-Arnold – W poprzednim, mistrzowskim dla Liverpoolu sezonie, prawy obrońca rozegrał komplet ligowych spotkań. Alexander-Arnold mógł pochwalić się dorobkiem 4 goli oraz 11 asysty. W klasyfikacji najlepszych asystentów uległ jedynie Kevin’owi de Bruyne, który miał ich dwie więcej.
Najlepszą laurką dla dotychczasowych poczynań i osiągnięć 22-latka są liczne nagrody przyznane prawemu obrońcy mistrzów Anglii. Mowa m.in. o tytule najlepszego młodego zawodnika Premier League, a powyższe wyróżnienie było pierwszym dla piłkarza Liverpoolu od sezonu 2000/2001, kiedy to zwyciężył Steven Gerrard. Anglika uhonorowała również FIFA, umieszczając go w najlepszej “11” poprzedniego sezonu.
Gdzie znajdują się granice jego możliwości, tego nie wiadomo. Można natomiast sugerować, że przejdzie on do historii Liverpoolu jako jeden z najlepszych zawodników z Anfield Road. Oczywiście nie wszystko złoto co się świeci i należy jednak zwrócić uwagę, że obecne problemy Liverpoolu w defensywie dotyczą również i jego, co uwidoczniło się chociażby podczas klęski 2:7 przeciwko Aston Villi – Jakub Miernik.

Sergio Ramos – Kapitan Realu Madryt i niewątpliwie lider w defensywie tego zespołu. Wraz z Raphaelem Varanem tworzą parę stoperów, których bardzo trudno wykiwać. Ramos ma też to do siebie, że ciągnie go do gry ofensywnej, o czym świadczy 11. zdobytych goli dla Królewskich. Piłkarz ma niesamowitą skuteczność z rzutów karnych, ale także świetnie potrafi odnaleźć się przy dośrodkowaniach ze stałych fragmentów gry. Dzięki jego ciężkiej pracy Real wywalczył sobie Mistrzostwo Hiszpanii po wznowieniu gry w czerwcu spowodowanej pandemią. W tym roku może sobie także dopisać tytuł Superpucharu Hiszpanii, gdzie on i jego koledzy pokonali Atletico – dopiero po rzutach karnych. Real przeżywał prawdziwe męki gdy tego zawodnika zabrakło w składzie. Sam Varane nie był w stanie wziąć obowiązków swojego partnera, co prowadziło do głupich strat punktów z rywalami klasy przeciętnej. Kwintesencją były dwie porażki z Manchesterem City w Lidze Mistrzów, gdzie najpierw Ramos otrzymał czerwoną, a w rewanżu wynik zawalił właśnie Francuz. W ostatnim czasie i Ramos i Varane przeżywają gorsze chwile, ale biorąc pod uwagę cały rok to Hiszpan nie miał sobie równych – Grzegorz Czerniecki

Virgil Van Dijk – Prawdziwy gigant wśród środkowych obrońców. Według opinii publicznej obecnie najlepszy zawodnik występujący na pozycji stopera. Przeciwnicy takiego przekonania wskazują, że w specyficznym sezonie 2019/2020, jak i całym 2020 roku naznaczonym pandemią, reprezentant Holandii zanotował nieznaczny regres względem dyspozycji, która wywindowała go na sam szczyt. Czy można jednak wznieść się jeszcze wyżej?
Liverpool w poprzednich rozgrywkach Premier League zdeklasował wszystkich, a Holender wystąpił we wszystkich możliwych ligowych spotkaniach, dokładając do tego 5 bramek. To był z resztą drugi sezon z rzędu, gdy van Dijk mógł pochwalić rozegraniem 38 spotkań w lidze angielskiej. Już wiadomo, że trzeci raz to się nie wydarzy. W drugiej połowie października obrońca Liverpoolu w derbach Merseyside przeciwko Evertonowi doznał poważnej kontuzji kolana, a powrót do pełnej dyspozycji potrwa jeszcze przez kilka najbliższych miesięcy. W obecnych rozgrywkach wystąpił pięciokrotnie w Premier League. Bez swojego lidera formacji defensywnej Liverpool momentami wykazuje duże problemy i zdaje się, że nie obędzie się bez zdecydowanej aktywności na rynku transferowym w celu pozyskania godnego zastępcy kontuzjowanego zawodnika – Jakub Miernik.

Alphonso Davies – Młody lewy obrońca Bayernu Monachium wywarł wrażenie na wszystkich obserwatorach piłki nożnej na świecie. Wskoczył do składu Bawarczyków w skutek wielu kontuzji, jakie nawiedziły ekipę Hansiego Flicka. Przed występami Daviesa, zadawano sobie pytanie czy będzie on potrafił grać na pozycji lewego obrońcy tak, jak robił to David Alaba. Austriak został przesunięty do środka defensywy i właśnie jego miejsce w składzie zajął reprezentant Kanady. Szybko pokazał, że Bayern może mieć kolejnego piłkarza na najwyższym poziomie przez następne kilka lat. Nie dziwią nagrody jakie Alphonso Davies otrzymał w ostatnim czasie. Wybór do jedenastki 2020 roku był w zasadzie pewny. Pomimo tego, że w tym sezonie rozegrał on tylko 7 meczów w barwach Bayernu, to każdy pamięta kapitalną końcówkę sezonu w jego wykonaniu. Davies ma dopiero 20 lat, a już zaczyna kolekcjonować trofea. Śmiało można zakładać, że przez całą swoją karierę zdobędzie ich całe mnóstwo – Leszek Urban.

Joshua Kimmich – Rok 2020 należał zdecydowanie do Bayernu Monachium oraz jego piłkarzy. Jednym z tych beneficjentów jest Joshua Kimmich, którego nie jeden klub z ‘topu’ chciałby w swoim zespole. Pilkarz udowodnił, że jest klasowym zawodnikiem jak i liderem środka pola – ciężko jest go zastąpić w klubie z Bawarii. Oprócz klasy, 25-latkowi nie można odmówić wszechstronności, z której słynie – w ubiegłej edycji Ligi Mistrzów został wybrany najlepszym obrońcą rozgrywek, mimo że aż pięć z jedenastu spotkań rozegrał w środku pola. W tym sezonie Niemiec jak narazie zdołał wystąpić w 12 spotkaniach zdobywając 3 bramki oraz 8 asyst. Mimo dość dobrych liczb, końcówki sezonu nie będzie wspominał zbyt dobrze. W listopadowym meczu przeciwko Borussi zawodnik nabawił się kontuzji, przez co wypadł z gry do końca roku, a do gry ma wrócić najwcześniej w styczniu. Z pewnością gdy znów wróci na boisko będziemy cieszyli się jego najlepsza wersją i znów będzie wyznaczał pewne standardy – Dawid Dodat.

Kevin De Bruyne – Manchester City ma niewiarygodne szczęście mając w swoich szeregach takiego piłkarza jakim jest De Bruyne. Belg po raz kolejny udowadnia swoją jakość piłkarską w kreowaniu akcji ofensywnych, które prowadziły do goli w wielu spotkaniach. Pomocnik w poprzednim sezonie wpisał się na listę strzelców 13. razy, a także asystował 20. razy! Był bliski pobicia rekordu Thierry’ego Henry’ego, ale tylko zrównał się z utalentowanym sprzed lat Francuzem. Jego umiejętności poprowadziły Obywateli do zdobycia wicemistrzostwa Anglii. Droga w Lidze Mistrzów znów zakończyła się przedwcześnie, ponieważ Manchester odpadł z Olympique Lyon w ćwierćfinale. Ekipa Pepa Guardioli poległa 1:3, a De Bruyne doprowadził wtedy do wyrównania po prowadzeniu ekipy z Francji. Niestety jego koledzy w końcówce nie popisali się, a po ostatnim gwizdku mina Belga mówiła wszystko: To znowu się stało, znowu nie daliśmy z siebie wszystkiego. W tym sezonie spisuje się równie dobrze, po 15. kolejkach ma swoim koncie 2. gole i 7. asyst. Guardiola liczy, że dzięki niemu w głównej mierze uda się osiągnąć najbardziej upragnione trofeum w ostatnich latach, a więc Ligę Mistrzów – Grzegorz Czerniecki.

Mohamed Salah – Prawdziwa petarda Liverpoolu. W dużej mierze to jego zasługa, że Liverpool po 30. latach przerwy zdobył swoje kolejne mistrzostwo. Teraz The Reds są na dobrej drodze, aby podtrzymać tę serię, tak jak niedawno to zrobił Manchester City. Salah dysponuje znakomitą szybkością, z którą często nie radzą sobie stoperzy z drużyn przeciwnych. Doskonale umie się odnaleźć w kontratakach, a najlepszym przykładem jest bramka z Atalantą na 3:0. Piłkarz wtedy ruszył z własnego pola karnego z piłką, a swój rajd na prawej stronie zakończył kapitalnym trafieniem. W poprzednim sezonie miał najmniejszą liczbę zdobytych bramek niż w poprzednich, odkąd trafił na Anfield. Egipcjanin zdobył 19. goli, a także zanotował 10. asyst. W obecnie trwających rozgrywkach dorobił się 13. goli i jest na najlepszej drodze, by poprawić swój wynik sprzed roku – Grzegorz Czerniecki.

Son Heung-min – Koreańczyk nie rozpoczął wcale 2020 roku od samych sukcesów, a wręcz przeciwnie. Na przełomie grudnia i stycznia musiał pauzować, ponieważ złamał rękę. Można powiedzieć, że przerwa spowodowana pandemią koronawirusa była dla niego zbawienna. Ten czas mógł poświęcić na leczenie kontuzji i spokojny powrót do optymalnej dyspozycji. Gdy piłkarze Premier League znów powrócili na boiska, Son nadal nie świecił formą. W dziewięciu ostaniach kolejkach poprzedniego sezonu zdobył zaledwie dwa gole i zaliczył trzy asysty. Jedynym dobrym wspomnieniem związanym z 2019 rokiem może być wyróżnienie za bramkę sezonu zdobytą z Burnley. Forma ofensywnego zawodnika Tottenhamu zaczęła zwyżkować dopiero w obecnym sezonie. 23 mecze, 14 goli i 7 asyst, to statystyki Sona. Azjata pokazuje się ze swojej najlepszej strony, a obecnymi liczbami pokazuje, że jest absolutną światową czołówką – Konrad Szymański.

Cristiano Ronaldo – Portugalczyk pomimo upływających lat, nadal jest jednym z najlepszych piłkarzy na świecie. Po transferze z Realu do Juventusu, wielu mogło się wydawać, że CR7 będzie miał trudniej o kolejne indywidualne laury. On jednak jest ciągle głodny wygrywania. Co prawda nie zdobył jeszcze korony króla strzelców na boiskach Seria A, ale być może trwający sezon będzie pod tym względem przełomowy. Ronaldo od momentu dołączenia do “Starej Damy” pokazuje, że nadal drużyna w pewnym sensie jest uzależniona od niego. Szczególnie było to widoczne w meczach Juventusu, w których Cristiano siadał na ławce i musiał wchodzić na murawę, aby poprawić wynik swojej drużyny. Kilka dni temu został wybrany piłkarzem dekady od 2001 do 2020 r. Nagroda zasłużona, pokazująca to, ile urodzony na Maderze piłkarz zrobił dla światowego futbolu. Nie da się ukryć, że jest on coraz bliżej końca swojej kariery, ale mam wrażenie, że w ciągu kilku lat jeszcze kilkukrotnie pozytywnie nas zaskoczy – Leszek Urban.

Robert Lewandowski – Piłkarz Roku w Niemczech, Piłkarz i Napastnik Roku według UEFA, Piłkarz Roku dzienników “AS”, “Sports”, “FFT” oraz “Goal”, Piłkarz Roku w Bayernie, Gracz Sezonu w Bundeslidze, Piłkarz Roku FIFA, Golden Player oraz Piłkarz Roku na gali Globe Soccer.
Lista nagród jakie Robert Lewandowski zdobył w minionym roku może powalać na kolana. Kapitan reprezentacji Polski ma za sobą morderczy rok. Był jak maszyna, która została zaprogramowana na zdobywanie goli i pomaganie całej drużynie w wygrywaniu trofeów. Absolutny top, na jaki wszedł “Lewy” nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Nasz rodak od lat konsekwentnie buduje siebie, jako piłkarza idealnego. Wygranie z Bayernem Monachium ligi Mistrzów było dla niego obsesją i on tego dokonał. Kolejnym celem Roberta jest pobicie rekordu Gerda Mullera. Kto, jak nie on ma tego dokonać? Wokół Lewandowskiego pojawiły się opinię, że może on już siadać do stołu razem z Messim i Ronaldo. Ja napiszę więcej – on ustawił sobie własny stolik i to on będzie decydował kogo do niego zaprosi – Leszek Urban.

Hans Dieter Flick – Powiedzieć, że wszedł w piłkę nożną, jako trener z drzwiami i futryną, to nic nie powiedzieć. Niemiec objął Bayern Monachium w bardzo trudnym momencie. Drużyna była rozbita po nieudanym epizodzie z Niko Kovačem. Jego obecność przywróciła zawodnikom chęć do gry w piłkę. Do składu znów włączono Thomasa Müllera, który był jedną z najważniejszych postaci poprzedniego sezonu. Flick trafił także idealnie z taktyką, pozwalającą zawodnikom rozwinąć skrzydła. Zmienił również nieatrakcyjne metody szkoleniowe. Wydaje mi się, że to co wydarzyło się w poprzedniej kampanii, nawet nie śniło się Niemcowi. Wygrał wszystko co mógł, a pazerność z jaką jego zawodnicy szli po następne tytuły, była wręcz niesamowita. Trzeba także zaznaczyć, że to właśnie Hansi Flick był osobą, która walnie przyłożyła się do wszystkich wyróżnień Roberta Lewandowskiego. Polak pod skrzydłami tego szkoleniowca zdobył tak wiele, w tak krótkim czasie, że chyba zapomniał już na dobre o przenosinach do Realu Madryt. Trener mający być tylko na chwilę wygrał więcej, niż nie jeden szkoleniowiec zatrudniony na stałe – Konrad Szymański.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *