Photo by Laurence Griffiths/Getty Images

Po dwóch tygodniach przerwy na ligowe boiska powrócili piłkarze rywalizujący w Premier League. Za nami 26. kolejka najwyższej klasy rozgrywkowej w Anglii. Rozegrano w niej o dwa mecze mniej niż zwykle, ale nie oznacza to, że brakowało emocji. Prezentujemy przegląd tego, co w ciągu ostatnich trzech dni wydarzyło się na angielskich boiskach. Zapraszamy do lektury.

Dzisiejszy tekst pozwolę sobie zacząć dość nietypowo. Jeszcze przed startem 26. serii gier wydarzyło się bowiem coś, obok czego nie sposób przejść obojętnie. W czwartkowy wieczór, kiedy tematem numer jeden wśród piłkarskich fanów w Polsce była porażka Legii Warszawa z Ajaksem w Lidze Europy i kiedy sensacyjnie z tymi rozgrywkami żegnał się także Tottenham, włodarze Leicester City postanowili podziękować za współpracę Claudio Ranieriemu. Decyzja ta wywołała lawinę dyskusji wśród ludzi związanych z angielską piłką: piłkarzy, trenerów, dziennikarzy, ekspertów oraz kibiców. Środowisko podzieliło się na obrońców włoskiego menadżera oraz tych, którzy posunięcie władz mistrza Anglii uważają za słuszne.

Cóż, prawda jest taka, że koniec Ranieriego w Leicester zbliżał się wielkimi krokami. Nie ulega wątpliwości, że Włoch w zeszłym sezonie dokonał z „Lisami” czegoś niesamowitego. Czegoś, co jeszcze przez wiele lat będzie pamiętane zarówno w Leicester, jak i w pozostałej części Anglii. Czegoś, dzięki czemu na stałe zapisał się w historii Premier League. Niestety, za same zasługi nikt nie dostaje dożywotniej posady, o czym przekonało się już wielu wyśmienitych trenerów. Od początku bieżącego sezonu obrońcom tytułu, delikatnie mówiąc, się nie wiodło. Wraz z upływem czasu sytuacja stawała się coraz gorsza. W 2017 roku w sześciu ligowych spotkaniach drużyna zanotowała remis i pięć porażek, ani razu nie trafiając do siatki rywali. Ponadto, „Lisy” po porażce z Milwall pożegnały się także z rywalizacją o Puchar Anglii. Kiepskie wyniki to wcale nie wszystko, co przemawiało za zwolnieniem Ranieriego. Gdyby wierzyć doniesieniom angielskich mediów, Włoch zupełnie stracił zaufanie w szatni. Do tego stopnia, że podobno sami piłkarze Leicester próbowali nakłonić władze klubu do rozstania się z menadżerem. Wreszcie dopięli swego, a doszło do tego w dość nieoczekiwanym momencie, bo zaledwie dzień po chyba najbardziej udanym meczu w tym roku. W spotkaniu 1/8 finału Champions League mistrzowie Anglii przegrali wprawdzie w Sewilli (1:2), ale zachowali niemałe szanse na awans do kolejnej fazy. Powalczą o niego jednak już pod wodzą nowego opiekuna. Nie wiadomo jeszcze, kto zastąpi Ranieriego. Tymczasowo drużynę objął dotychczasowy asystent Włocha – Craig Shakespeare, który poprowadził „Lisów” w ligowym meczu z Liverpoolem.

Zanim doszło do poniedziałkowego starcia na King Power Stadium, rozegrano jednak siedem innych meczów. Tylko siedem, ponieważ ze względu na finał Pucharu Ligi Angielskiej pomiędzy piłkarzami Southamptonu a Manchesteru United przełożono ligowe spotkanie tych pierwszych z Arsenalem oraz derby Manchesteru na Etihad Stadium. Po pierwsze w tym roku trofeum sięgnęła drużyna “Czerwonych Diabłów”, która na Wembley pokonała Southampton 3:2 (szersza relacja z tego spotkania TUTAJ). Pomimo bardzo dobrej ostatnio dyspozycji, podopieczni Jose Mourinho nie mają zbyt dużych szans na tytuł mistrzowski, tym bardziej, że po remisie w Burnley przed dwoma tygodniami, na zwycięską ścieżkę powróciła liderująca w tabeli Chelsea. W sobotę „The Blues” pokonali przed własną publicznością Swansea 3:1. Po trzech ligowych meczach bez zdobytej bramki przełamał się w końcu Diego Costa, który ustalił wynik spotkania. Trzeba przyznać, że Hiszpan brazylijskiego pochodzenia ma patent na “Łabędzie”. Było to już jego ósme trafienie w piątym meczu przeciwko tej drużynie. Starcia na Stamford Bridge nie będzie raczej miło wspominał bramkarz Swansea – Łukasz Fabiański. Polak przez większość meczu spisywał się raczej bez zarzutów, broniąc strzały m.in. Cesca Fabregasa i Edena Hazarda, ale zawinił przy stracie bramki na 1:2, która praktycznie przesądziła o losach spotkania.

Ogólnie rzecz biorąc, sobota nie była udanym dniem dla polskich bramkarzy. Bournemouth uległo na wyjeździe West Bromwich 1:2, a nie bez winy przy stracie drugiego gola był Artur Boruc. W znacznie lepszym nastroju po meczu przeciwko Burnley jest za to skrzydłowy reprezentacji Polski – Kamil Grosicki. To właśnie po jego dośrodkowaniu piłkę w polu karnym zagrał ręką Ashley Barnes, a arbiter podyktował rzut karny, po którym Hull objęło prowadzenie. Ostatecznie spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a dla Burnley jest to dopiero drugi punkt zdobyty w meczach wyjazdowych w obecnym sezonie. Wciąż niepokonany w tym roku pozostaje Everton. Tym razem podopieczni Ronalda Koemana pokonali 2:0 „czerwoną latarnię” ligi – Sunderland. Po zwycięstwo sięgnęła natomiast przedostatnia jak dotąd drużyna tabeli. Na Selhurst Park piłkarze Crystal Palace okazali się lepsi od Middlesbrough, wygrywając skromnie 1:0. W ostatnim sobotnim meczu Watford podzielił się punktami z West Hamem (1:1).

W niedzielę rozegrano tylko jedno spotkanie. Na White Hart Lane Tottenham podejmował Stoke City. Był to mecz bez historii, a jego wynik został ustalony już w pierwszej połowie. Bohaterem “Kogutów” okazał się Harry Kane, który strzelił trzy gole oraz zanotował asystę przy trafieniu Dele Alli’ego. Podopieczni Mauricio Pochettino zwyciężyli pewnie 4:0 i powrócili na drugie miejsce w tabeli, mając jednak o jedno rozegrane spotkanie więcej niż Manchester City i Arsenal.

Na koniec pora na wspomniane już wcześniej starcie Leicester z Liverpoolem. Gospodarze przystępowali do tego meczu pod wodzą tymczasowego szkoleniowca – Craiga Shakespeare’a. Ich postawa bynajmniej nie zasługuje jednak na miano szekspirowskiej tragedii. Drużyna, która w sześciu tegorocznych meczach nie strzeliła ani jednego gola, już po pierwszej połowie poniedziałkowego starcia miała na koncie dwa, a po przerwie dołożyła trzeciego. Goście zdołali opowiedzieć tylko jednym trafieniem. Mistrzowie Anglii przerwali tym samym passę pięciu porażek z rzędu i wydostali się ze strefy spadkowej.

Problem ma natomiast Jurgen Klopp. Forma jego podopiecznych w ostatnim czasie pozostawia wiele do życzenia, a w następnej kolejce “The Reds” czeka kolejny trudny mecz, tym razem z Arsenalem. Nie będzie to jedyny w 27. serii gier pojedynek pomiędzy drużynami z Liverpoolu i Londynu, ponieważ Tottenham zmierzy się z Evertonem. Nie zabraknie także derbów stolicy pomiędzy West Hamem a Chelsea, a to zaledwie trzy spośród dziesięciu spotkań, czekających na kibiców Premier League w najbliższy weekend. Emocje gwarantowane!


Wyniki 26. kolejki Premier League:

Chelsea FC – Swansea City 3:1
West Bromwich Albion – AFC Bournemouth 2:1
Hull City – Burnley FC 1:1
Everton FC – Sunderland AFC 2:0
Crystal Palace FC – Middlesbrough FC 1:0
Watford FC – West Ham United 1:1
Tottenham Hotspur FC – Stoke City 4:0
Leicester City – Liverpool FC 3:1

Mecze Southampton FC – Arsenal FC oraz Manchester City – Manchester United zostały przełożone.

Przejdź do paska narzędzi