Oni się nie lubią, ci grają o puchar sołtysa, a tutaj jest zimno – losowanie jest tylko symboliczne

fot. Kamil Chmielewski

Kolejne regulacje sprawiły, że losowanie stało się rajem dla wszelkich algorytmów. Coraz mniej losowości, coraz więcej ograniczeń – jeszcze chwila i nie potrzebne będzie żadne show, a bogaci panowie od razu zabiorą się za towarzyszące temu after party.

 

Będąc małym chłopcem, oglądanie losowania danych rozgrywek piłkarskich było czymś fascynującym. Z perspektywy niewtajemniczonej osoby mogło wydawać się to dziwne. Co bowiem jest ciekawego w śledzeniu starszych łysiejących panów wyjmujących kolejne takie same kulki? Wówczas wydawało się to niezwykle proste: ot robisz zamieszanie w misce, wyciągasz kuleczkę i czytasz kogo wylosowałeś. Banalnie proste, ale dostarczające dużych pokładów emocji i podniecenia. Niestety, dorastając, ale również z pomocą piłkarskich federacji, losowanie zatraciło swoją istotę. Coraz więcej ograniczeń i rozstawień sprawia, że możliwych do uzyskania kombinacji jest żałośnie mało.

 

Nie wybiegając daleko w przeszłość. Mistrzostwa Świata 2018 – od rosyjskiego mundialu zapoczątkowano wybór grup na podstawie rankingu FIFA. Sprawiedliwe? Ranking zawsze spotykał się dużą falą krytyki, ale bądź co bądź w pewnym stopniu oddaje realia. Miało być sprawiedliwie, a wyszło co najmniej skomplikowanie. Dla niedzielnego kibica tamto losowanie musiało przyprawić bólu głowy. Losujemy drużynę do grupy B, a zamiast tego trafia do E, no bo przecież tutaj za dużo drużyn z Europy, tutaj nie może być dwóch z innych kontynentów i koniec końców między innymi losowana w czwartym koszyku Serbia z ośmiu możliwych grup mogła trafić do tylu, że problem byłby z wypełnieniem palców jednej ręki odliczając kciuk, palec serdeczny i wskazujący.

 

Mistrzostwa Świata były jednak względnie proste. Liga Mistrzów! – to jest raj dla matematyków. Tylko jedna drużyna z danego kraju w jednej grupie, kluby z danego kraju nie mogą grać w tym samym czasie, rankingi UEFA, ale hola hola! Mistrz Rosji ot tak znajduje sobie miejsce w pierwszym koszyku, bo to przecież koszyk mistrzów. Wcześniej w eliminacjach jakieś rozstawienia, nierozstawienia. Dział poświęcony losowaniu grup w europejskich pucharach powinien być obowiązkowym punktem w szkołach. Raz, że przyda się młodym pasjonatom, dwa, że skomplikowana natura całego przedsięwzięcia jest zwyczajnie czarną magią. Za dużo w tym wszystkim liczenia. Jeżeli upieramy się, że piłka nożna jest sportem względnie prostym, to przestrzegajmy tej dewizy w każdej dziedzinie tej dyscypliny.

 

Przechodząc do końca wywodu, dochodzimy więc do imprezy życia Jerzego Brzęczka – eliminacji Mistrzostw Europy. O zawiłych regułach informowaliśmy wczoraj, co mogą państwo przeczytać klikając w odnośnik. W skrócie, Kosowo nie może trafić na pół Europy, bo tutaj problemy w kwestiach politycznych, a tutaj jeszcze bardziej utrudniająca Liga Narodów. Dobrze, że Kosowianie nie muszą zmagać się z zimą. Wtedy nie trzeba by było losować im grupy, bo już przed dublińską imprezą wszystko byłoby jasne. Pół żartem, pół serio – powinniśmy przeanalizować obecne zasady UEFY. Nie nawołuję do wypowiadania wojny przeciwko krajom stanowiącymi piłkarską europejską czołówkę, ale być może przyjdzie czas, że losowanie będzie jedynie symboliczną procedurą, o ile już nie jest, ponieważ ci nie lubią tych, ci grają w tym terminie o puchar sołtysa, a tutaj jest za zimno – jednym słowem “kabaret”.

Przejdź do paska narzędzi