Odetnijcie się od wszystkiego i po prostu świętujcie

Święta Bożego Narodzenia tuż tuż. Szczególny okres dla chrześcijan, nawet tych, którzy kościoły znają głównie z zewnątrz. Chwile, których nigdy się nie zapomina i z utęsknieniem czeka się kolejne 365 dni, aby tak jak w sobotę zasiąść przy wigilijnym stole.

Czas na to mają też piłkarze, dla których to również chwila wytchnienia. Po zmroku nic nie ma już znaczenia, żadne mecze nawet jeżeli są rozgrywane, nie przyciągają uwagi, nawet najbardziej zawziętych fanów. Ale w chrześcijańskich ligach, 24 i 25 grudnia to po prostu przerwa. Choć czas ten mija szybko, dziwnym trafem przyciąga wszystkich ludzi. Nie robimy nic wyjątkowego, jednak dawanie prezentów, czy wspólne oglądanie Kevina to kilka godzin z innego świata w monotonnym roku. Przebieg przeważnie zwyczajny, a jednak mający w sobie coś niesamowitego.

Trzy dni, które działają w magiczny sposób. Choć często po nich zaczynają się m.in. krzyki w kierunku wagi itp i tak za każdym razem czekamy na to z utęsknieniem. I nikt nie odmówi pierogów babci, czy sałatki mamy.

Dla mnie samego święta to również czas urlopu. Moje życie to lawirowanie między pracą, a uczelnią. A w “wolnych” chwilach piszę dla naszego portalu itp. Sam weekend jest dla mnie czasem w którym mam chwilę, żeby wyjść gdzieś z narzeczoną, czy przypomnieć sobie jak wygląda mój sufit, czyli najzwyczajniej w świecie położyć się i nie robić nic choć przez chwilę. Nazywane to przez niektórych “odpoczywaniem” w moim wykonaniu nie jest zbyt częste nawet w weekendy.

Jeszcze tylko jutro i do końca roku wolne. Dlatego mam zamiar ten czas celebrować właśnie w taki sposób. Jak najmniej pracując. Podobnie działają na mnie wakacje. Wyłączam telefon, laptop zostaje w domu, a ja nad morzem z Bosmanem (przypadkowa reklama) w ręku po prostu odpoczywam. Nigdy nie potrafiłem zrozumieć wyjeżdżania na święta. Przecież to właśnie we własnych czterech ścianach bożonarodzeniowe emocje wzrastają kilkukrotnie. Choć na pasterce z reguły przysypiam przy pierwszym czytaniu i tak zmierzam corocznie. Tak samo zapewne większość z was.

Wszyscy siedzą i jedzą, bo w końcu 12 potraw musi zniknąć. Wstrzymuje się więc nawet coś tak wielkiego jak piłka nożna, która wydawałoby się zasięg ma nieograniczony. Piłkarze mają chwilę wytchnienia, wyzerowania myśli, spędzenia czasu z rodziną. Zresztą, odpoczywa każdy, nie tylko gracz.

Dla dzieciaków frajda bo wolne od szkoły, a na dodatek spłynie prawdziwy wór prezentów. Kluczem są jednak życzenia. Choć często składają się z tych samych słów, przyjmujemy się uśmiechem i odwdzięczamy tym samym. Oczywiście kierujemy się w wątek piłkarski. Gdybyście mieli okazję podzielić się opłatkiem z Robertem Lewandowskim, czy innymi największymi zawodnikami, co byście życzyli? Dalej tradycyjne zdrowia, szczęścia, pomyślności?

Wydaje się, że im potrzebne jest co innego. Kto wie, czy po prostu spokojnych, wesołych świąt nie byłoby najpiękniejszym życzeniem, które dałoby okazję odciąć się im od codziennych spraw związanych z piłką. To właśnie tak proste sprawy wydają się najbardziej pożądane. Całkowite wyłączenie się. Odłożenie komórek, wyrwanie kabla od internetu. Choć przez tą jedną chwilę.

Takie właśnie życzenia kieruje do was, abyście spędzili spokojnie te święta, wyzerowali swoje umysły, by w kolejnych dniach/tygodniach/miesiącach/latach dążyć do celów jakie sobie wyznaczycie, kierowali się swoimi planami i nigdy się nie poddawali. Pieniądze? Z nieba przecież nie spadną. Dobra praca? Co z tego jeśli zadowala nas tylko dziesiątego dnia każdego miesiąca. Szczęścia? To zależy tylko od was i waszych priorytetów. Poza tym pozostaje więc zdrowie, za które wielu oddałoby wszystko inne.

Zakładam, że mogę więc to pisać w imieniu wszystkich nas. Myślę, że chłopcy z redakcji tylko dołączą się do tych życzeń. Życzymy więc spokojnych, radosnych i przede wszystkich zdrowych świąt. Przez te trzy dni nabierzcie sił i wiary w realizację własnych celów i planów. Cieszcie się szczęściem swoim i innych. Niech te święta, jak i każde poprzednie będą dla was wyjątkowym czasem. Jeszcze raz, wszystkiego dobrego!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *