PKO Ekstraklasa: O transferach, których nie było

Krzysztof Drobnik (Piłkarski Świat)

2 września zakończyło się letnie okienko transferowe w Polsce i Europie. Chociaż niektóre europejskie zamknęły się już wcześniej. Przyjrzyjmy się zatem transferom których nie było, ale od czerwca mówiło się i spekulowano o nich niemal codziennie. I to ważnym transferom z punktu widzenia Polskiego kibica, bo skupię się tylko na tych które dotyczyły naszej Ekstraklasy.

“Moda na Gumnego”  sezon 2, odcinek 382

Robert Gumny odchodził z Lecha półtora roku temu. Odchodził do Niemiec, do Bundesligi, do Borussii Monchengladbach. Pożegnany został przez kibiców, przez kolegów z szatni i przez władze klubu. Niestety badania wykazały uraz zawodnika i młody obrońca wrócił do Poznania. Co się odwlecze to nie uciecze, jak to się zwykło mawiać. No to Robert przeszedł zabieg, rehabilitację i wrócił na boisko. W Poznaniu zacierano ręce licząc na transfer zawodnika za rekordową nie tylko w historii klubu, ale i całej ligi kwotę. Wszak obrońcę miały wypromować Mistrzostwa Europy U -21 we Włoszech. Życie lubi pisać jednak własne scenariusze, Gumny z powodów zdrowotnych zagrał tylko w jednym meczu turnieju. W dodatku w tym, w którym Biało-Czerwoni dostali srogie lanie od Hiszpanów. Euro zatem się nie udało, ale chętni na Gumnego byli.

Cóż, ja sam muszę się uderzyć w pierś, bowiem w jednym z odcinków Prosto W Okno, nagrywanym tuż po Media Day Lecha Poznań, przed startem sezonu, powiedziałem, że Robert jak nie za kilka godzin, to za kilka dni z klubu odejdzie. Tak wywnioskowałem ze słów dyrektora sportowego Rząsy, który mówił o ofertach na stole i ostrych negocjacjach. Gumny nie odszedł wtedy, nie odszedł też później. Chociaż podobno były oferty z Sevilli , z Celticu, z kilku klubów Włoskich, z…a skąd ich nie było. Na Twitterze pojawiła się nawet informacja, że obrońca już podpisał kontrakt z mistrzem Szkocji i już tam jedzie. Robert Gumny zatem, przynajmniej do zimy zostanie w Poznaniu.

Carlitos niechciany

Hiszpan w tej Warszawie łatwo nie ma. Vuković z premedytacją sadzał snajpera na ławce rezerwowych i mogło sie wydawać, że Carlitos dostał jasny sygnał – My Ciebie tu chłopie już nie chcemy. Borykająca się z problemami finansowymi Legia Warszawa, chętnie by pewnie przytulił ciepłą sumę za napastnika. Jak się jednak okazuje, absencja Carlitosa spowodowana był jednak czym innym. Warszawiacy zastosowali chwyt marketingowy, który polegał na tym, że w podstawowym składzie w lidze i europejskich pucharach grał Sandro Kulenovic, Napastnik, który w przeciwieństwie do Carlitosa bramek nie strzelał.

Okazało się, że Legia chciała pokazać Chorwata w Europie i sprzedać go za dobre pieniądze. Patrzcie, to nasz najlepszy snajper! Zawsze gra od pierwszej minuty! Nie strzela bramek, ale umie…I mądry człowiek powiedziałby, że to jakiś tani, chiński chwyt marketingowy, ale działa! Cytując klasyka. To właśnie Chorwat a nie Hiszpan z Warszawy wyjechał i to Kulenović w Dynamie będzie miał okazję zagrać w Lidze Mistrzów. Jeśli będzie miał okazje zagrać tam w ogóle.

Po Kurzawie tylko kurz

Ach, to mógłby być hicior. Rafał Kurzawa wyjechał sobie rok temu do Francji za 2 miliony euro. Reprezentant Polski z asystą na mundialu podjął wyzwanie w Amiens, gdzie nie poradził sobie kompletnie. Wypożyczono go zatem do FC Midtjylland, tam też szło mu średnio. We Francji nie miał miejsca, w Danii nie miał miejsca, to co? Wraca do Polski. Górnik Zabrze ustalił warunki wypożyczenia 26-latka, pomocnik przyjechał do Polski, wybrał sobie numer, przymierzył koszulkę i chciał podbijać znowu Ekstraklasę. Jednak transfer wysypał się za minutę dwunasta. Jeśli wierzyć plotkom oczywiście. Zawodnik 0 23:59 doznał istnego objawienia i stwierdził , że nie będzie biegał po boiskach tej słabej ligi, lepiej sobie posiedzieć na trybunach we Francji. Lepiej zapłacą, wymagań nie będą mieli, a i o kadrę narodową może być spokojny. Może jeszcze nie teraz, ale jak Brzęczek powołuję Recę i Błaszczykowskiego, to i jego za te wybitne zasługi powołać musi.

3 miliony funtów z West Bromwich

Za tyle własnie przejść do Championship miał napastnik Pogoni Szczecin Adam Buksa. WBA prowadziło podobno poważne rozmowy z władzami Pogoni i ostro się biło o Polaka. Ostro, bowiem Buksa miał mieć oferty również z Bragi oraz z Hellas Werony. 8 sierpnia zamknęło się okienko w Anglii, a Buksa został w Szczecinie. I tak napastnik miał trzy klubu do których trafić mógł, a w rezultacie trafił do siatki w meczu Pogoni ze Śląskiem, ale jak trafił…Jeśli widzieli tego gola włodarze któregoś z tych klubów, pewnie plują sobie teraz w brodę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi