Lechia – Lech: mecz pod znakiem zapytania

Krzysztof Drobnik (Piłkarski Świat)

Lechia – Lech – spotkanie tak samo ważne dla zawodników Piotra Stokowca, jak i dla piłkarzy Dariusza Żurawia. Gospodarze z pewnością chcieliby w końcu wygrać na swoim stadionie, natomiast goście z Poznania liczą na to, że w tym spotkaniu uda im się zmazać plamę po porażce z Cracovią.

Mecz zagadka

Z perspektywy sztabu szkoleniowego Lecha, ale i kibiców poznańskiego zespołu spotkanie z Lechią Gdańsk może być określane jako wielka niewiadoma, mecz pułapka lub jeden duży znak zapytania. Nikt nie jest w stanie stwierdzić jak w dzisiejszym starciu wypadną zawodnicy Kolejorza. Przerwa na mecze reprezentacji została wykorzystana na poprawę zachowań w defensywie, co jest największą bolączką Lecha w tym sezonie.

Poprawić grę w defensywie

Na przedmeczowej konferencji trener Żuraw mówił, że cały ten czas sztab szkoleniowy wraz z zawodnikami poświęcił na pracę nad ustawieniem i zachowaniem się linii obrony. Linia defensywy jest newralgiczną strefą na boisku i gdy tam panuję ład i porządek, to możemy być pewni, że z przodu zostaną wykreowane odpowiednie sytuację do zdobycia gola.

Nie inaczej jest w Lechu. Wydaję się, że od grającego na pozycji defensywnego pomocnika Karlo Muhara, poprzez Pedro Tibe, Darko Jevticia, dodając do tego skrzydłowych i napastnika, to w Lechu funkcjonuję. Nawet jeśli mecz z Cracovią jest zaprzeczeniem moich słów, to jednak globalny obraz tego sezonu jest na plus dla zawodników kreujących grę. Dużo gorzej sprawa wygląda w tyłach niebiesko-białych.

Od przegranego spotkania ze Śląskiem Wrocław trener Żuraw konsekwentnie stawiał na kwartet Gumny, Satka, Crnomarković oraz Kostevych. I o ile na boisku Arki Gdynia udało się Kolejorzowi zachować czyste konto, to dużo bardziej zastanawiające jest to, że w linii defensywy praktycznie co mecz pojawiają się te same błędy. Stracone gole w meczu z Rakowem, co prawda po rzutach karnych (z czego jeden kontrowersyjny) i gole, które zdobyła Cracovia nie były jedynymi sytuacjami tych dwóch zespołów podczas meczów z Lechem. Zarówno w meczu z beniaminkiem, jak i zawodnikami Michała Probierza Lechici mogli stracić co najmniej trzy-cztery bramki i nikt nie powinien być takim obrotem spraw zaskoczony.

Spotkanie z ekipą trenera Piotra Stokowca nie będzie dla Lecha łatwym meczem. Każdy kto śledzi sobie rozgrywki Ekstraklasy doskonale wie, że opiekun gospodarzy dzisiejszego meczu potrafi bardzo dobrze taktycznie poustawiać swój zespół, tak aby do maksimum zneutralizować atuty rywala. Kluczem do dobrego wyniku dla piłkarzy Kolejorza będzie właśnie bezbłędna gra w defensywie plus dobra forma liderów z linii pomocy.

Obawy o Pedro Tibe i Darko Jevticia

„Wczoraj trenowali z nami wszyscy zawodnicy łącznie z Pedro Tibą i Darko Jevticiem. Obaj piłkarze ćwiczyli z pełnym obciążeniem…” – te słowa Dariusza Żurawia ze wspomnianej już konferencji wlały w serca kibiców Lecha trochę spokoju. Jednak tak naprawdę nie wiemy, czy dobra forma obu piłkarzy sprzed przerwy na mecze kadry nadal będzie miała miejsce.

Niepisany lider Lecha Poznań Portugalczyk Pedro Tiba nie trenował kilka dni na pełnych obrotach, ponieważ nabawił się urazu mięśnia podczas sparingowego spotkania z KSZO Ostrowiec Świętokrzyski w ostatnią sobotę. Gdy tylko pojawiła się informacja o możliwym urazie Tiby i jego ewentualnej dłuższej absencji wśród fanów Kolejorza zapanował strach. Wielu już widziało oczyma wyobraźni widziało czarny scenariusz i to, że Pedro Tiba wypadł by ze składu na najważniejsze mecze Lecha, które w opinii każdego mają dać odpowiedź – na co tego Lecha będzie stać?

Na szczęście dla kibiców zespołu z Poznania zarówno Tiba jak i Darko Jevtić mają być gotowi do gry w dzisiejszym spotkaniu. Co z pewnością jest bardzo dobrą wiadomością. Nie jest przecież tajemnicą, że gra Lecha zależy od dobrej formy tych dwóch zawodników.

Będą zmiany w składzie?

Tak jak samo spotkanie jest znakiem zapytania, tak samo nie do końca wiadomo jaki skład poślę dziś na murawę opiekun Lecha. Z pewnością nie tknięty zostanie środek pola i trójka Muhar, Tiba oraz Jevtić. W pierwszym zestawieniu zapewne na boisko wybiegnie również Kamil Jóźwiak, który zdobył jedną z bramek w meczu Polska – Estonia w barwach kadry U-21. Pytania zaczynają się rodzić, gdy zaczniemy myśleć nad zestawieniem defensywy Lecha na to spotkanie.

Oczywiście bramkarzem numer jeden pozostanie Mickey van der Hart, do którego też jest wiele pretensji. Ale uczciwie trzeba przyznać, że jego akurat nie ma kto zmienić, bo ani Karol Szymański, ani Miłosz Mleczko nie gwarantują odpowiedniego poziomu.

Chyba najtrudniej wytypować zestawienie czwórki defensorów na mecz z Lechią. Z jednej strony trener Żuraw może być konsekwentny i po raz kolejny wystawi takie samo zestawienie jak w ostatnich trzech meczach, co byłoby swoistym wotum zaufania dla piłkarzy. Ale z drugiej strony nikt nie będzie zdziwiony gdy do składu za jednego z środkowych obrońców wskoczy Thomas Rogne, a na lewej stronie zamiast Kostevycha zagra Tymoteusz Puchacz, co też będzie miało swoje usprawiedliwienie. Ja osobiście jestem bardzo ciekawy tego, jak do tego podejdzie szkoleniowiec Kolejorza.

Spożytkować Amarala!

Dobra forma Jevticia sprawiła, że od początku sezonu na ławce rezerwowych usiadł Joao Amaral. Zawodnik będący jednym z najlepiej wyszkolonych technicznie piłkarzy w Lechu, zagrał co prawda dwa razy w pierwszej jedenastce. Ale domyślam się, że te występy będzie chciał jak najszybciej wyrzucić ze swojej głowy.

Gdy jednak wchodził na murawę z ławki to praktycznie od razu dawał sygnały, że on jest tym, który może jedną akcją zmienić oblicze spotkania. W sparingu z KSZO Portugalczyk zdobył bardzo ładnego gola, nie wykorzystał co prawda rzutu karnego, ale to nie miało większego znaczenia. Kibice chcieliby dziś zobaczyć Joao Amarala w wyjściowym zestawieniu. Jeśli Dariusz Żuraw zdecyduję się na postawienie na Amarala, to zapewne na jednym ze skrzydeł. Pozycja Jevticia w środku pola jest niepodważalna, a wystawienia portugalskiego piłkarza na “9” będzie strzałem w kolano.

W pierwszym ligowym meczu z Piastem nie dawał on sobie rady z obrońcami Mistrza Polski, to śmiało można założyć, że w starciach z Michałem Nalepą, Błażejem Augustynem czy Mario Malocą pograłby sobie jeszcze mniej. Dlatego na pozycji wysuniętego napastnika wystąpi Christian Gytkjaer, który jak już w tym sezonie zdobywa gole, to robi to podwójnie. Mecz z Wisłą Płock – dwa gole. Spotkanie z Rakowem – dwa gole. Mecz z Gibraltarem w ramach eliminacji EURO 2020 – dwa gole dla reprezentacji Danii.

Sam Gytkjaer po nieprzepracowanym okresie przygotowawczym, na który ja często zwracam uwagę nie jest w swojej optymalnej dyspozycji. Jaką formę pokażę dziś, tego nie wiemy. Jednak akurat on daję gwarancję zdobycia gola, jeśli tylko otrzyma odpowiednio zagrane piłki. Paweł Tomczyk, o którego upominają się kibice na razie musi zadowolić się rolą jokera, bo w niej czuję się dobrze. Chociaż sam ambitnie podkreśla, że on chcę być napastnikiem pierwszego wyboru, to jednak jeszcze nie teraz.

Przewidywany skład Lecha na mecz z Lechią Gdańsk:

Mickey van der Hart – Robert Gumny, Lubomir Satka, Thomas Rogne, Volodymyr Kostevych – Karlo Muhar, Pedro Tiba – Joao Amaral, Darko Jevtić, Kamil Jóźwiak – Christian Gytkjaer

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Przejdź do paska narzędzi