Lech wykolejony w Legnicy

Petteri Forsell (Miedź Legnica) / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Krótko trwała dobra passa Lecha. Po serii dwóch zwycięstw przyszła porażka z Miedzią Legnica. Miedzianka była w tym meczu znacznie lepsza i wygrała 3:2. Bohaterem meczu został Forsell. Pulchny Fin wypracował pierwszą bramkę i sam strzelił drugą. 

W Legnicy drżą o utrzymanie. Pewności siebie dodało nieco zwycięstwo z Wisłą Płock, ale nawet pomimo trzech punktów zdobytych z Nafciarzami, przewaga nad strefą spadkową wynosi zaledwie jeden punkt. Lech natomiast ostatnio jest w znacznie lepszych nastrojach. Poznaniacy wygrali ostatnie dwa spotkania i ponownie wrócili do walki o europejskie puchary. Gra Kolejorza jednak nie powala i przed meczem wydawało się, że Legnica do idealny teren do tego, by zagrać dobry i widowiskowy mecz.

Jeśli gracze z wielkopolski liczyli na to, że spotkanie z Miedzią będzie spacerkiem to już po niecałych 240 sekundach nadzieje gości rozwiał Musa do spółki z Buriciem. Po strzale Forsella z rzutu wolnego bramkarz Lecha zrobił Buffona i wypluł piłkę przed siebie. Najlepiej w zamieszaniu odnalazł się właśnie Musa i strzałem głową dał Miedzi prowadzenie. Zespół pod batutą Nawałki nie kwapił się, aby ruszyć na bramkę rywala. Lepiej za to radziła sobie Miedzianka. Aktywni w tym meczu byli boczni obrońcy gospodarzy, a szczególnie Zieliński. Na gwiazdę meczu zaczął wyrastać Forsell. Fin przyjął piłkę na 30. metrze, podprowadził ją kilka metrów i huknął na bramkę Buricia. Bośniak nie dał rady wyjąć takiej torpedy i Lech był już w katastrofalnym położeniu.

W drugiej części spotkania wreszcie to Lech pokazał, że potrafi sklecić akcję. Po wymianie piłki przed polem karnym do sytuacji doszedł Gytkjaer, ale uderzył niecelnie. Odpowiedzialność za wynik postanowili wziąć na siebie Makuszewski z Tibą. Polak zagrał w pole karne do Portugalczyka, ten zastawił piłkę i dograł ją do Gajosa, a środkowy pomocnik z najbliżej odległości wbił piłkę do siatki.  Goście mieli chęć strzelić drugą bramkę, ale brakowało piłkarskiej jakości. Wiele akcji kończyło się na niecelnym podaniu lub stracie piłki. 

Gracze z Poznania nie potrafili stworzyć dobrej sytuacji, ale po drugiej stronie w pojedynkę mało nie rozmontował ich Forsell, który oddał kilka strzałów na bramkę Buricia. Ale to nie on był bohaterem Miedzi, tylko Vujadinović. Po jego zagraniu ręką sędzia odgwizdał rzut karny, który wykorzystał Cabrera. Po tych wydarzeniach Lech nie był w stanie się podnieść, a przynajmniej tak się wydawało, aż do błędu Sapeli. Bramkarz gospodarzy wypiąstkował piłkę prosto w Amarala i skrzydłowy Lecha zdobył bramkę kontaktową. Pomimo starań Kolejorz nie zdołał zdobyć trzeciej bramki i to Miedź mogła cieszyć się z wygranej. 

10.03.2019r., 25. kolejka Ekstraklasy, Stadion Miejski w Legnicy 

Miedź Legnica – Lech Poznań 3:2 (2:0)

Musa 4′, Forsell 36′, Cabrera 83′ (k) – Gajos 56′, Amaral 90+5

Miedź: Sapela – Bartczak (Bożić 55′), Musa, Milijković – Camara, Fernandez, Augustyniak, Zieliński – Forsell, Cabrera (Purzycki 90+2) – Szczepaniak (Piasecki 87′)

Lech: Burić – Tomasik, Vujadinović, Rogne, Gumny – De Marco (Jevtić 72′), Gajos, Tiba – Makuszewski, Gytkjaer (Zhamaletdinov 90+2), Jóźwiak (Amaral 40′)

Przejdź do paska narzędzi