La Liga redaktorskim okiem. Podsumowanie 12. kolejki

Mikołaj Barbanell

Za nami 12. kolejka hiszpańskiej La Liga. Było kilka niespodzianek, zarówno pozytywnych, jak i negatywnych. Wrażenia po El Derbi Madrileño, reakcje na wyniki Barcy, Sevilli, czy Athleticu Bilbao. Redaktorzy działu Primera Division dzielą się swoimi refleksjami. Zapraszamy do lektury.

Mikołaj Barbanell: Miniona kolejka hiszpańskiej Primera Division to wielkie derby Madrytu. Oczy całej Hiszpanii były zwrócone na Vicente Calderon, ale piłkarze gospodarzy zawiedli na całej linii. Porażka podopiecznych Diego Simeone aż 0:3 z odwiecznym rywalem, na własnym stadionie to z pewnością gorzka pigułka do przełknięcia. Goryczy dodaje fakt, że te trzy bramki zdobył Cristiano Ronaldo. Kiedy Real świętował wygrane El Derbi Madrileño na fotelu lidera, to w Katalonii panowały zupełnie inne nastroje. FC Barcelona (co prawda bez Messiego i Luisa Suareza) w składzie zaledwie remisuje bezbramkowo z Malagą. Kibice na Camp Nou zamiast futbolowej magii, obejrzeli popis nieskuteczności. Największe słowa krytyki może zebrać Paco Alcacer, nominalny napastnik ciągle nie trafił ani razu do siatki rywali grając dla Blaugrany. Jeśli to się nie zmieni, kto wie może już zimą Barca nie poszuka nowego rezerwowego napastnika. Pozytywnie zaprezentowała się za to Sevilla, która przegrywała z Deportivo już od 1. minuty. Ostatecznie z wyniku 2:0 goście z Andaluzji zdołali wyjść na prowadzenie i wygrać 2:3. Słowa uznania należą się również zespołowi Eibar. Pokonali oni 1:0 Celtę Vigo, która na porażkę zdecydowanie zasłużyła. Szczególnie niesportowym zachowaniem swoich piłkarzy. W końcówce spotkania  czerwoną kartką został ukarany rezerwowy bramkarz gości Alvarez, który nawet przez minutę nie przebywał na boisku, a chwilę później z boiska wyleciał również obrońca Hugo Mallo. Wygrana Eibar oznaczała dla nich podwójną radość, po pierwsze zdobyte trzy punkty, a po drugie wyprzedzili w tabeli grającą bardzo nie fair Celtę.

Maciek Szarek: Hiszpania wstrzymała oddech, gdy Atletico podejmowało Real w Derbi Madrileño. Po meczu pisałem, że “Królewscy” mistrzostwa jeszcze nie wygrali, wygrał za to Ronaldo. Nie tylko Złotą Piłkę.

¡Qué partidazo! Atletico – Real. Stolica jest biała

Ale 12. kolejka La Ligi to nie tylko madryckie derby: to także (a może przede wszystkim) bezbramkowa wpadka Barcelony z Malagą. Wina w Katalonii spadła na Paco Alcacera. I trudno się dziwić. Dość powiedzieć, że Hiszpan wciąż pozostaje bez gola w barwach Blaugrany, a w niedzielę największym zagrożeniem pod andaluzyjską bramką był… Gerard Pique. Nasuwa się pytanie: Barco, po co Ci Paco? Alcacer musi szybko udowodnić, iż nie jest to pytanie bez odpowiedzi. Dużo działo się także poza problemami wielkich. Serca kibiców podbiło spotkanie La Coruni z Sevilla. Po golu Mecado w 92. min goście wygrali 3:2. Ważne zwycięstwo nad Sportingiem Gijon odniósł Real Sociedad, który już za tydzień gościć będzie Barcelonę. Zawiódł za to fantastycznie spisują się Villarreal, który przegrał 0:1 na San Mames. Różnice w czołówce zmniejszyły się niesłychanie. Różnica pomiędzy 3. Sevilla, a 7. Athletikiem to zaledwie 4 punkty. Walka idzie na noże.

Karol Kowalski: 19. listopada był zaznaczony w kalendarzu na czerwono przez wszystkich fanów Realu i Atletico. To właśnie tego dnia, w 12. kolejce La Ligi, na Vicente Calderon, obie drużyny starły się w derbowym pojedynku. Każdy szanujący się fan futbolu przyzna, że Real wypunktował tego dnia ekipę Cholo Simeone i w pełni zasłużył na tak okazałe zwycięstwo. Żaden z piłkarzy Zidane’a nie odstawał poziomem od swoich kolegów, a i Cristiano oderwał od siebie łatkę “skończonego”. Hat-trick Portugalczyka na pożegnanie Calderon (to były ostatnie ligowe derby Madrytu na tym stadionie, bowiem od nowego sezonu Atletico przeniesie się na La Peineta) uciszył krytyków i chyba definitywnie zakończył debatę na temat zdobywcy Złotej Piłki za rok 2016.

Co przyniosły pozostałe spotkania? Ano przede wszystkim kolejne już potknięcie Barcy. Tym razem na Camp Nou stawiła się Malaga, która miała przyjechać po najmniejszy wymiar kary. Przywiozła jednak ze sobą mur zwany Kamenim, a ten zatrzymywał wszystko co leciało w kierunku jego bramki, co pozwoliło od początku do końca spotkania utrzymać wynik bezbramkowy. “Blaugrany” nie może usprawiedliwiać fakt, że w tym spotkaniu nie wystąpili Luis Suarez (pauza za kartki) oraz Leo Messi (problemy zdrowotne). Poza tym bardzo dobrą dyspozycję z ostatnich tygodni potwierdził Real Sociedad, pokonując tym razem w wyjazdowym starciu Sporting Gijon 3:1. Dla Basków było to czwarte z rzędu zwycięstwo, co pozwoliło im awansować w tabeli na 5. miejsce. Za tydzień czeka ich starcie na Anoeta właśnie z Barcą i wcale nie są w nim bez szans. Dobra dyspozycja plus niemoc Barcy na stadionie w Sociedad (gospodarze są tam niepokonani od kwietnia 2011 roku i siedmiu spotkań) powoduje, że wynik jest sprawą otwartą. W innych spotkaniach również nie brakowało emocji. Deportivo mocno postawiło się u siebie Sevilli, jednak poległo 2:3 tracąc bramkę w doliczonym czasie gry, zaś w innym meczu na szczycie Athletic Bilbao okazał się lepszy od Villareal, przez co różnice punktowe w czołówce nieco się zmniejszyły. Sezon zaczyna nam się kręcić na dobre.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *