Kolejny gol Adama Buksy w MLS [VIDEO]

revolutionsoccer.net

Ten sezon należy do Adama Buksy. Napastnik New England Revolution ma już na koncie 13 goli strzelonych na boiskach MLS w tym sezonie.

Spotkanie z CF Montreal zaczęło się dla zespołu Polaka w najlepszy możliwy sposób. New England Revolution wyszli na prowadzenie już w 10. minucie spotkania, gdy DeJuan Jones dobił piłkę odbitą przez interweniującego golkipera gospodarzy. Siedem minut później Gustavo Bou posłał precyzyjne dośrodkowanie z prawej strony boiska wprost na głowę Adama Buksy. Trzykrotny reprezentant Polski z łatwością wygrał pojedynek główkowy z rywalem i pewnym strzałem z około pięciu metrów podwyższył prowadzenie swojego zespołu.

Na przerwę zawodnicy obu drużyn schodzili przy wyniku 3:1. Trzeci gol dla New England Revolution padł w 30. minucie po niefortunnej interwencji Rudy’ego Camacho, który skierował futbolówkę do własnej bramki. Gustavo Bou wówczas ponownie z prawej strony szukał niepilnowanego Buksy, jednak tym razem Polaka ubiegł rywal, od którego nogi piłka się odbiła i poleciała przy bliższym słupku bramki zespołu z Montrealu. Wydaje się jednak, że w tej sytuacji Buksa miałby spore problemy z opanowaniem piłki, która zdawała się lecieć tuż za jego plecami. Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać. Dwie minuty później Joaquín Torres “zabawił się” z Tommy’m McNamarą i ładnym strzałem zza pola karnego strzelił kontaktowego gola dla swojego zespołu.

Sam Adam Buksa w przeciągu kilku minut pod koniec pierwszej połowy powinien strzelić jeszcze dwie bramki. W 35. minucie w sytuacji sam na sam z bramkarzem strzelił wprost w Jamesa Pantemisa, który dobrze wyszedł z bramki. Trzy minuty później po ładnej akcji Polak oddał strzał w słupek, a dobitka jego kolegi z zespołu okazała się równie niedokładna. Na szczęście dla New England Revolution wynik spotkania w końcówce ustalił Gustavo Bou. Drużyna Polaka wygrała 4:1 i na ten moment jest liderem konferencji wschodniej MLS. Buksa natomiast pnie się w górę klasyfikacji strzelców MLS. 25-latek z trzynastoma golami na koncie zajmuje siódmą pozycję i traci cztery bramki do liderującego Oli Kamary.

Minionej nocy na boiskach amerykańskiej MLS zobaczyliśmy jeszcze kilku polskich zawodników. Remisem zakończył się pojedynek polskich napastników w New Jersey. New York Red Bulls Patryka Klimali zremisowało 1:1 z Philaldephią Union, w barwach której występuje Kacper Przybyłko. Klimalę w 74. minucie zmienił Frankie Amaya, natomiast Przybyłko zagrał cały mecz. Pełne 90 minut w bramce FC Cincinnati zagrał Przemysław Tytoń. Jego drużyna uległa 2:3 Toronto FC. Kolejny raz z ławki Portland Timbers na boisku pojawił się Jarosław Niezgoda. Wracający do pełnej sprawności po cięzkiej kontuzji kolana napastnik wszedł w końcówce wygranego 2:1 spotkania z Los Angeles FC.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *