Fran Escriba na ratunek Elche przed spadkiem

Escriba Elche

Fichajes.com

Jorge Almiron zrezygnował z posady po porażce z Celtą Vigo. Do gry wróciły sentymenty. Fran Escriba ma naprawić tonący okręt, chociaż czasu ma niewiele. Walka o utrzymanie nabiera coraz większego tempa.

Elche na ligowym podwórku ostatni raz zgarnęło komplet punktów w październikowym meczu z Valencią. Od tego momentu w kolejnych 16 spotkaniach nie udało się wygrać, choćby jednego. Los Ilicitanos plasują się na przedostatniej pozycji w tabeli, mając na koncie 18 punktów. Elche ma także do rozegrania dwa mecze zaległe, choć perspektywa podwyższenia dorobku wygląda blado. Starcia z FC Barceloną i Sevillą to niewielkie pole do popisu. Warto jednak zaznaczyć, iż w tym sezonie Los Ilicitanos urywali już punkty ekipom z górnej części tabeli. Między innymi Realowi Madryt, czy Villarrealowi. Niemniej jednak wydaje się, iż tamten zespół już nie istnieje, a koncepcja wyjściowa stała się zbyt miałka i przewidywalna.

Tegoroczny beniaminek zmierza ku spadkowi, choć nic nie jest jeszcze przesądzone. Do Elche wrócił Fran Escriba, który ma pomóc, wyciągnąć zespół z czerwonej strefy. Bogatszy o zebrane doświadczenie w Getafe, Villarrealu, czy Vigo. 55-letni szkoleniowiec stanie przed trudnym zadaniem.

–  Czuję się, jakbym nigdy nie wyjechał. Jest wielu ludzi z moich czasów. Nie potrzebowałem adaptacji (…) Biorąc pod uwagę to, czym dla mnie jest Elche, nie mogłem odmówić. Już powiedziałem, że gdzie indziej nie będę szczęśliwszy. Chociaż to nie jedytny powód, dlaczego tutaj jestem. Znam kadrę i ligę. Widzę szansę na utrzymanie – mówił Escriba tuż po objęciu nowego stanowiska.

To czas, by wrócić do korzeni

Fran Escriba pracował w Elche w latach 2012-215. Wówczas Zielone Pasy prezentowały dość siermiężny futbol. Siła defensywna była jednak kluczem sukcesu Escriby w sezonie 2013/14, czyli pierwszym po awansie do La Ligi. Dziś potrzebują ponownego impulsu. Elche ostatni raz zachowało czyste konto w zremisowanym meczu z Villarrealem. Od tego czasu minęły już ponad dwa miesiące. Łącznie w tym sezonie stracili 31 bramek, a gdyby nie Edgar Badia to prawdopodobnie byłoby ich więcej.

Możliwości ofensywne też nie stoją na zbyt wysokim poziomie. Bilans bramkowy nie wygląda koszmarnie (19), aczkolwiek ilość prób, by tę liczbę powiększyć już jak najbardziej. Los Ilicitanos plasują się na ostatniej lokacie tuż za Getafe, jeśli chodzi o ilość oddanych strzałów. Na plus natomiast skuteczność. Ta wynosi ponad 50%, co można potraktować jako pozytywny sygnał w kontekście budowy nowych schematów. Escriba musi znaleźć równowagę, by wykorzystać potencjał drużyny. Nie ma jednak obaw, by na tym ucierpiał styl, bo ten kibiców od dawna nie zachwyca. Dziś trzeba szukać skuteczności, żeby zdążyć z uciekającym czasem.

Christian Bragarnik, właściciel Elche myśli o wzmocnieniach kadry poza okienkiem transferowym. Mowa o zakontraktowaniu graczy z wolnej ręki. Choć wiadomo, że chodzi o piłkarzy ofensywnych, tak nie ma jeszcze żadnych konkretów. Nie jest to jednak problemem dla nowego trenera. – Jeśli są jakieś opcje, podam swoją opinię. W pełni ufam temu, co mam i nie widzę, żadnej problematycznej pozycji.

 

Huesca podjęła próbę reanimacji. Pacheta ma pomóc w utrzymaniu. Plan zacząć zbierać plony 

 

Schematyczność tylko brzmi strasznie

Elche pod wodzą Almirona cierpiało głównie z powodu błędnych założeń koncepcyjnych. Niemożliwych do urzeczywistnienia ze względu na charakterystykę dostępnych zawodników. Almiron chciał grać od tyłu, stopniowo przesuwając zespół z defensywy do ataku. Budować akcje powoli, aby móc odpowiednio reagować w przypadku straty. Plan jednak działał tylko pobieżnie wraz z początkiem sezonu. Wówczas dla wielu drużyn La Ligi tego typu podejście było zaskoczeniem. Z czasem stało się przewidywalne.

Escriba może więc wrócić do swojej formacji sprzed lat. W ścisłym ustawieniu 4-2-3-1 i większej równowadze między linią obrony a atakiem. Zobaczymy więcej gry bezpośredniej, ale i schematycznej. Aby przeskoczyć różnicę poziomów będą one kluczowe. Jednym z nich są stałe fragmenty gry. Dotychczas Elche nie potrafiło wykorzystać nadążających się okazji, a przecież ma do tego warunki. Gra ze stojącej piłki to szansa, by niewielki beniaminek mógł sprawić problemy mocniejszym rywalom. Aby jednak plan działał, trzeba popracować nad przygotowaniem fizycznym.

To kolejna bolączka Elche. Fala urazów dopadła również Los Ilicitanos. Z kontuzjami borykali się już: Gonzalez, Calvo, Mfulu, Boye, Morente, Josema, czy Carillo. Aktualnie niedostępny wciąż jest Fidel. Przed starciem z Eibarem także pojawiło się kilka znaków zapytania. Zmorą staje się okres leczenia, po którym dość często uraz wraca, a dany piłkarz ponownie pauzuje. Fran Escriba wrócił jednak z własnym trenerem fizycznym, do którego ma duże zaufanie – Miguelem Villagrasą. Ciężko dziś wyrokować, czy będzie to miało przełożenie na zdrowie piłkarzy, aczkolwiek na pewno szkoleniowiec będzie czuł się pewniej.

Najpierw naprawić szatnię, później grę

Jednym z największych przeciwności beniaminków jest znoszenie trudów długiego sezonu. Zapał szybko gaśnie, gdy tylko pojawią się pierwsze problemy. Szczególnie jeśli oprócz wyników sportowych nie ma również zdrowia. Szatnia dziś wygląda jak pobojowisko. Sytuacja jest wręcz krytyczna, bo wiara w utrzymanie zaczyna gasnąć. Morale zespołu to nie temat drugoplanowy. Trzeba działać, a świeżość na ławce trenerskiej to dobry ruch, by coś zmienić. Tym bardziej że nowy szkoleniowiec nie jest kompletną niewiadomą. Escriba ma pomysł i zapał, którym chce zarazić resztę drużyny. Gracze muszą odzyskać wiarę w swoje możliwości, koncentrując się na realizacji wizji trenera. Pod koniec pracy Almirona byli pozostawieni samym sobie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *