Huesca będzie uciążliwa. W walce o utrzymanie pomogą tylko radykalne zmiany

Huesca

fot. La Liga

Był okazały awans, a dziś znów zmierzają do Segundy. Huesca zamyka tabelę La Liga, chociaż płomień zaczął się tlić. Wszystko za sprawą nowego szkoleniowca. Pacheta ma plan, ale czy wystarczy mu sił i czasu?

Wyniki Hueski w tym sezonie nie mogą zadowalać kibiców. Tylko dwa zwycięstwa, 16 punktów i ostatnia pozycja w tabeli. Aragończycy stracili 30 bramek, choć nie jest najgorszy wynik w La Liga. Gorzej na tym polu wypada Real Valladolid, Cadiz, Celta Vigo, ale i Granada, czy Betis. Mimo to wspomniani Andaluzyjczycy znajdują się w pierwszej dziesiątce. Gdzie, więc leży problem Azulgranas? To przede wszystkim zarządzanie własnym zasobem. Wartością, którą odznaczali się w ubiegłym sezonie.

Było jasne, iż Huesca potrzebuje konkretnej koncepcji dostosowanej do nowej rzeczywistości. W Segundzie można było sobie pozwolić na znacznie więcej. Po awansie błyskawicznie okazało się, iż ta sama formuła przestała być produktywna. To dość oczywiste, że Huesca w ofensywie nie będzie dochodziła do tak wielu okazji, jak w minionej kampanii. To, co działało i uszczęśliwiało wcześniej – tu stało się bezwartościowe. Huesca zaspała, gdy reszta beniaminków spróbowała się dostosować do nowych realiów. To się im udało, chociaż w przypadku Elche zabrakło konsekwencji.

Michel był zbyt miękki, Pacheta to inna bajka

Michel był odpowiednim człowiekiem do rozpoczęcia sezonu, ale z czasem można było zauważyć, że nie będzie w stanie odbić się od dna. Głównie ze względu na jego doświadczenie z tym zespołem. Bał się gruntownych modernizacji. Nie podejmował żadnego ryzyka i właściwie trwał w tej bezradności aż do momentu zwolnienia. Próbował co prawda zmienić formację, ale to nie miało racji bytu. Być może dlatego, że koncepcja nie polegała na konkretnej wizji, czy zadaniach poszczególnych graczy. Opierała się na impulsie wywołanym z góry, któremu Michel uległ.

Nowym szkoleniowcem został Pacheta. Początkowo bliżej był jednak Asier Garitano, który ostatecznie wrócił do Leganes. Były trener kieleckiej Korony włodarzy przekonał swoją pracą w Elche. Miał pomysł na zespół. Miał wizję, którą realizował z miesiąca na miesiąc. To przynosiło efekty, a finalnie i awans, którego nikt nie oczekiwał w tak krótkim czasie. Pacheta więc udowodnił, że w dość krótkim czasie jest w stanie kompletnie przebudować drużynę i osiągać przy tym solidne wyniki.  Warto zaznaczyć, że Elche jest również jednym z biedniejszych klubów w Hiszpanii, jeśli chodzi o dwa najwyższe szczeble rozgrywkowe w kraju. Stylu pracy Pachety nie należy jednak  mylić z planowaniem długofalowym. To też z pewnością miało wpływ na władzę Hueski. Ta potrzebuje zmian możliwie jak najszybciej.

 

Real Betis i nierówna walka z czasem. Latem będzie konieczność zmian kadrowych

 

Wielkie zmiany wprowadzane stopniowo

Pacheta nie miał skrupułów, by od razu zniszczyć konstrukcję Michela. W bloku defensywnym postawił na trójkę obrońców – Siovas – Pulido – Silva w niewielkiej rotacji. Wyżej na bokach znajdują się młodsi Pablo Mafeo i Javi Galan, więc miejsca zabrakło dla Javiego Ontiverosa i Davida Ferreiro. Mimo że wspomniana dwójka ma na koncie po blisko 20 spotkań w tym sezonie. Dla Pachety liczy się jednak większa praca w obronie, stąd też decyzja o posadzeniu Ferreito na ławce. Ontiveros natomiast przeszedł do środka. Większą rolę otrzymali również Dani Escriche i Idrissa Doumbia, którzy dotychczas byli raczej zmiennikami. Z przodu pozostaje Rafa Mir lub Shinji Okazaki, a w meczu z Realem Valladolid obaj pojawili się na boisku. Wówczas Mir mecz zakończył z hattrickiem.

Niewykluczone, że tego typu formułę jeszcze zobaczymy niejednokrotnie. Na Jose Zorrilla był przecież komplet punktów. Pacheta w debiutanckim starciu z Getafe musiał uznać wyższość rywala, choć jego zespół stracił tylko jedną bramkę. Trzy dni później z Villarrealem ugrał bezbramkowy remis. Dość ważny, szczególnie patrząc na klasę oponenta. Nie trudno więc zauważyć, iż 52-latek stopniowo wpływa nie tylko na pewność drużyny, ale i wyniki. W gruncie rzeczy również te sąsiadujących w tabeli przeciwników. To ma dać nadzieję na utrzymanie i ten plan wygląda obiecująco. La Liga się spłaszczyła, więc Hueskę dzieli dziś tylko cztery punkty do bezpiecznego miejsca. Aktualnie zamykają jednak tabelę, a terminarz nie układa się zbyt pomyślnie. Niemniej jednak Pacheta i jego podopieczni nie zamierzają składać broni. Przekonają się o tym właśnie ci najwięksi, dla których Huesca może okazać się dość uciążliwym rywalem.


OGLĄDAJ MECZE ZA DARMO W FORTUNA TV

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *