Po dziewiątej serii spotkań grupy I eliminacji do mistrzostw Świata w Rosji zapadło kilka rozstrzygnięć. Chorwacja remisując w końcówce z Finlandią praktycznie pozbawiła się szans na awans na rzecz Islandii która pokonała 3-0 Turcję. W grze o awans pozostaje także Ukraina. Szans na awans pozbawiła się Turcja.

Na dwie kolejki przed końcem eliminacji sytuacja w grupie I jest bardzo ciekawa. Na awans do turnieju głównego w Rosji szansę mają aż cztery zespoły. Na czele grupy znajdują się Chorwacja oraz Islandia, które uzbierały 16 punktów. Dwa oczka mniej zebrały wciąż liczące się w grze o awans Turcja i Ukraina. Poza tą walką znajdują się Finowie, którzy po bardzo słabym starcie eliminacji starają się poprawić notowania u swoich kibiców. Ta drużyna może dużo namieszać, w dwóch ostatnich spotkaniach zagrają przeciwko kandydatom do awansu. Na dnie grupy znajduję się debiutant w rozgrywkach międzynarodowych, najnowszy członek UEFA – mowa tu oczywiście o reprezentacji Kosowa.

Na boisku w Rijece mieliśmy wiele polskich akcentów. W wyjściowym składzie kadry Finlandii znaleźli się bardzo dobrze znani polskim kibicom zawodnicy – piłkarz Legii Warszawa Kasper Hämäläinen oraz grający przez niespełna trzy lata w Lechu Poznań Paulus Arajuuri (obecnie gracz duńskiego Brøndby). To spotkanie poprowadzili polscy sędziowie. Głównym arbitrem był Daniel Stefański. Na liniach pomagali mu Krzysztof Myrmus oraz Dawid Golis. Rolę sędziego technicznego pełnił Bartosz Frankowski.

Na finiszu eliminacji Chorwaci nie mogą sobie pozwolić na najmniejszą wpadkę. Grupa pościgowa jest wyjątkowo liczna i mocna, czyhająca na najmniejszy błąd rywali i swoją szansę. Gospodarze rozpoczęli mocno, zamknęli rywali na swojej połowie boiska. Pierwszą dobrą okazję miał Šime Vrsaljko, jednak jego mocne uderzenie z dystansu minęło bramkę Finlandii. Fińskim kibicom ciśnienie podskoczyło w 20. minucie spotkania. Po strzale głową Domagoja Vidy piłka leciała do bramki, lecz dobrze ustawiony piłkarz gości wybił futbolówkę z linii bramkowej.

Finowie mimo upływu czasu wciąż znajdowali się w zdecydowanej defensywie. Kolejne okazje stwarzali sobie m.in. Luka Modrić czy Ivan Perišić , lecz Lukáš Hrádecký pozostawał niepokonany. Specjalna uwaga należy się drugiej próbie Perišicia. Pomocnik Interu zdecydował się na strzał z przewrotki. Futbolówka po ekwilibrystycznym uderzeniu poszybowała obok bramki.

Im dalej w las, tym szybko okazało się, że Chorwaci mimo zdecydowanej przewagi w posiadaniu piłki i zdominowania środka pola nie stworzyli sobie zbyt wielu okazji do skarcenia rywali. Podopiecznych Ante Čačicia wyróżniała duża ilość strzałów oddana na bramkę Hrádecký’ego. Większość z nich była z dystansu i zwykle piłka leciał daleko od bramki. Finowie w pierwszej części meczu nie oddali żadnego strzału na bramkę strzeżoną przez Danijela Subašicia, lecz mądrze bronili się przed Chorwatami, czemu w dużej mierze zawdzięczają bezbramkowy remis do przerwy. Kibice Chorwaccy pożegnali swoich zawodników głośnymi gwizdami, czemu w dużej mierze nie można się dziwić. Chorwaci myśląc o wywalczeniu awansu powinni potrafić znaleźć receptę na defensywę Finów.

Chorwaci po przerwie kontynuowali to co, zaczęli równo z pierwszym gwizdkiem sędziego Stefańskiego. Z tą różnicą, że tym razem Finowie nie pozostawali dłużni, groźnym uderzeniem głową Joel Pohjanpalo próbował zaskoczyć Subašicia. Gospodarze w końcu dopięli swego w 57. minucie meczu. Nieudaną interwencję Niklasa Moisandera wykorzystał Mario Mandžukić. Snajper Juventusu tuż przed linią bramkową zdołał dotknąć zmierzającej do bramki piłki, więc to jemu zostało zaliczone trafienie.

Strzelona bramka nie dała całkowicie komfortu spokoju Chorwatom. Finowie zaczęli grać coraz szybciej, coraz odważniej atakowali bramkę Chorwacji. W porównaniu z postawą w pierwszej połowie meczu, ich gra w drugiej połowie mogła się podobać kibicom. Kilkukrotnie zakotłowało się pod bramką Subašicia, lecz swoich sytuacji nie potrafili wykorzystać Moisander oraz Pohjanpalo.

Chorwaci doigrali się w 90. minucie meczu. Bramkę wyrównującą strzelił wprowadzony z ławki rezerwowych debiutujący w kadrze Pyry Soiri. Chorwaci nie wykorzystali wielu dogodnych sytuacji do zapewnienia sobie trzech punktów w tym spotkaniu. W efekcie w poniedziałek w Kijowie zagrają o życie z Ukrainą. Ewentualna wygrana może dać im zaledwie grę w barażach, Islandia grająca u siebie z Kosowem wydaje się pewnie zmierzać po triumf w grupie.

9 października 2017, 9. kolejka grupy grupy I eliminacji do Mistrzostw Świata, Rijeka – Stadion HNK Rijeka 

Chorwacja – Finlandia 1:1 (0:0)

Mario Mandžukić 57 – Pyry Soiri 90

Chorwacja: Danijel Subašić – Šime Vrsaljko, Matej Mitrović, Domagoj Vida, Josip Pivarić – Marcelo Brozović (Marko Rog 54′), Ivan Rakitić, Luka Modrić, Andrej Kramarić (Duje Čop 81′), Ivan Perišić – Mario Mandžukić (Mario Pašalić 85′).

Finlandia: Lukáš Hrádecký – Paulus Arajuuri, Niklas Moisander, Juhani Ojala – Albin Granlund, Rasmus Schüller (Teemu Pukki 69′) , Tim Sparv, Kasper Hämäläinen, Përparim Hetemaj (Pyry Soiri 80′) – Joel Pohjanpalo, Simon Skrabb.

Żółte kartki: Rog – Hetemaj.

Sędzia: Daniel Stefański (Polska).


Turcja u siebie z Islandią grała z nożem na gardle. Ich ewentualna porażka praktycznie zamknęłaby im drzwi do mundialu w Rosji. Teoretycznie najłatwiejsze zadanie czekało Ukraińców, którzy grali z najsłabszym w grupie Kosowem. Naiwnym jednak byłoby oczekiwanie, że najmłodsza reprezentacja w Europie przy dopingu swoich kibiców łatwo odda punkty

Co ciekawe, mecz Chorwatów z Finami nie był jedynym meczem tej grupy, który poprowadziła polska trójka sędziowska. Mecz Turcji z Islandią jako sędzia główny prowadził Szymon Marciniak. Wraz ze swoimi asystentami Pawłem Sokolnickim i Tomaszem Listkiewiczem stał przed nie lada wyzwaniem. Nie jest tajemnicą, że sędziowanie meczów rozgrywanych w Turcji nie należy do najłatwiejszych zadań.

Wyżej notowana w grupie reprezentacja Islandii na bardzo gorącym terenie w Eskişehir objęła prowadzenie w 32. minucie gry. Jóhann Berg Guðmundsson wykorzystał podanie po ziemi wzdłuż pola karnego autorstwa Jóna Bödvarssona i otworzył wynik spotkania. Po kolejnych pięciu minutach Turcy byli w jeszcze gorszej sytuacji. Goście za sprawą gola Birkira Bjarnasona prowadziła już 2-0, stawiając siebie w niezwykle korzystnym położeniu. Islandia zagrała bardzo dobrą pierwszą połowę, zaś Turcy by móc liczyć na jakikolwiek punkt, musieli po przerwie diametralnie zmienić swoją grę.

Turcy zamiast po przerwie zaatakować ze zdwojoną siłą, już cztery minuty po wznowieniu gry stracili trzecią bramkę. Po zgraniu Arona Gunnarsona z najbliższej odległości Volkana Babacana pokonał Ári Arnason. Turcy w fatalnym stylu żegnają się z szansami na awans do mistrzostw Świata. Islandczycy z kolei znajdują się w bardzo korzystnej sytuacji, w ostatniej kolejce grają u siebie z Kosowem, gdzie będą murowanym faworytem. Turcy zaś zagrają o “pietruszkę” z Finlandią.

W tarapatach byli także Ukraińcy. Mimo, że w pierwszej części meczu to podopieczni Andrija Szewczenki posiadali widoczną przewagę, to do przerwy bramek nie uświadczono. W końcu, w 60. minucie Ukraina wyszła na prowadzenie. Po wrzutce z prawej strony boiska piłkę do własnej bramki wpakował obrońca gospodarzy Leart Paqarada. W końcówce wynik meczu ustalił Andrij Jarmolenko. Dzięki tej wygranej oraz porażce Turcji, Ukraińcy wciąż pozostają w grze o awans. W decydującym spotkaniu w Kijowie zmierzą się z Chorwatami w bezpośrednim pojedynku o prawdopodobne baraże.

Turcja – Islandia 0:3 (0:2)

Jóhann Berg Guðmundsson 32, Birkir Bjarnason 37, Ári Arnason 49

Kosowo – Ukraina 0:2 (0:0)

Leart Paqarada 60, Andrij Jarmolneko 87


Najlepsze oferty bukmacherskie na Euro 2020
20 zł bez depozytu, 600 zł bez ryzyka i bonus 2100 zł na eFortuna.pl
20 zł bez depozytu, 333 zł bez ryzyka i bonusy 2000 zł na LVBET.pl
21 zł bez depozytu, 230 zł bez ryzyka i bonusy 549 zł na Totolotek.pl
Zakład bez ryzyka 500 zł i bonus od depozytu 50 zł na Superbet.pl
Freebet 50 zł, zakład bez ryzyka 600 zł i bonus od depozytu 1000 zł na Betfan.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *