Ekstraklasa: Ligowe przełamanie Legii Warszawa na beniaminku

Mahir Emreli

Zdjęcie: Mateusz Kostrzewa / Legia.com

W ósmej kolejce Ekstraklasy Legia, grając u siebie wygrała z Górnikiem Łęczna wynikiem 3:1. Mistrzowie Polski przełamali się po dwóch ligowych porażkach z rzędu. Podopieczni Czesława Michniewicza wyszli tym samym ze strefy spadkowej.

Dzisiejszy mecz Legii z Górnikiem Łęczna był szczególny z wielu powodów. Przede wszystkim Czesława Michniewicza na ławce trenerskiej zastąpił jego asystent – Alessio De Petrillo. Zupełnie innym faktem wyróżniającym to spotkanie jest powód, że obecni mistrzowie Polski dawno nie byli tak nisko w tabeli. Przed meczem zajmowali trzecie miejsce od końca, a ich rywal z Łęcznej był ich bezpośrednim sąsiadem z 17. pozycji. Legia była zatem na musiku, żeby zdobyć komplet punktów i nadgonić czołówkę Ekstraklasy.

O ile pierwsze dziesięć minut od rozpoczęcia było dość wyrównane, to Górnik nie długo dotrzymał tempa Legii. W 12. minucie Mladenović wrzucił piłkę w poszukiwaniu Pekharta, a obrona zespołu z Lubelszczyzny kompletnie się rozsypała i popełniła karygodny błąd. Paweł Baranowski wbił piłkę do własnej siatki. Jeśli chcesz pokonać mistrza Polski, to takich błędów po prostu popełniać nie możesz! Kolejną dobrą sytuację stworzyła sobie Legia około 20.  minut, gdy Pekhart z bliskiej odległości oddał obiecujący strzał, ale bramkarz z łatwością go wybronił. Górnik miał bardzo dobry pomysł na grę, wyprowadzał kontry, które próbował kończyć strzałami. Sęk w tym, że ich uderzenia były niecelne. I te niedoskonałości w grze gości pokarała Legia w 27. minucie. Po małym zamieszaniu w polu karnym piłkę drogę do bramki przeciwnika znalazł Ernest Muci. To był drugi gol Albańczyka w tym sezonie Ekstraklasy.  Wydawało się, że po ustabilizowaniu swojej pozycji Legia przejmie kontrolę nad meczem i siądzie na gorzej dysponowanego rywala. Jednak takie wrażenie było złudne, bo Górnik nadal miał swoje okazje. Pod koniec pierwszej połowy Marcel Wędrychowski przeprowadził indywidualny rajd, wpadł w pole karne i został ewidentnie faulowany. Do wykonania rzutu karnego podszedł Bartosz Śpiączka i nie pomylił się. Górnik schodząc do szatni złapał kontakt z gospodarzami.

Druga część spotkania zaczęła się dość jednostronnie. Kontrolę przejęła Legia i oprócz dość incydentalnych ataków przeciwnika, nie dopuszczała go do większego zagrożenia bramki Boruca. Działo się za to pod bramką Gostomskiego. Gospodarze raz po raz zatrudniali go do pracy przy obronie ich strzałów. Pomimo tego, że gospodarze byli dziś po prostu lepszym piłkarsko zespołem, to kibiców mistrza Polski drażnić mogą ciągłe momenty niedokładności w wykonaniu ich ulubieńców. Wiele było sytuacji, w których piłkarze w białych koszulkach byli zwyczajnie rozkojarzeni i głupio tracili piłkę. Swoją chwilę miał dziś debiutant, Jurgen Çelhaka. Sztab trenerski Legii postanowił wpuścić go na boisko, żeby po raz pierwszy mógł zaprezentować swoje umiejętności w nowych barwach. Nie tylko wcześniej wymieniony pomocnik, ale również Mahir Emreli mógł dziś świętować. Azer w drugiej połowie wszedł na boisko za Pekharta, a w 79. minucie popisał się dobrym wyczuciem czasu i odebrał piłkę obrońcy przeciwnika. Pobiegł sam na bramkę przeciwnika i zdołał zmieścić piłkę pomiędzy nogami bramkarza. Napastnik występujący z numerem jedenaście trafiał już dla stołecznego klubu w meczach pucharowych, ale nie w Ekstraklasie, dziś się to zmieniło. Jego trafienie ustaliło wynik dzisiejszego spotkania na 3:1.


Legia Warszawa – Górnik Łęczna 3:1 (2:1)

Bramki: 11′ Baranowski (sam.), 27′ Muci, 79′ Emreli – 45+1′ Śpiączka

Legia Warszawa: Boruc – Jędrzejczyk, Wieteska, Nawrocki – Kastrati (46. Skibicki), Josue (46. Charatin), Slisz (73. Çelhaka), Luquinhas (61. R. Lopes), Mladenović – Muci – Pekhart (46. Emreli).

Górnik Łęczna: Gostomski – Orłowski (73. Eyenga-Lokilo), Baranowski, Pajnowski, Leândro – Gol, Drewniak – Wędrychowski (73. Szcześniak), Gąska (80. Barreno Marquitos), Krykun (64. Michał Mak) – Śpiączka (80. Wojciechowski).

Sędzia: Mariusz Złotek

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *