Polak po raz pierwszy będzie głównym arbitrem meczu play-offów MLS!

Robert Sibiga będzie dzisiejszej nocy sędzią głównym pierwszego spotkania półfinałowego konferencji wschodniej MLS. 42-letni polski arbiter, przejdzie do historii jako pierwszy człowiek znad Wisły, który wyprowadzi drużyny walczące w fazie play-off ligi amerykańskiej.

Montreal Impact kontra New York Red Bulls, to właśnie ten mecz zapisze się na dziejowych kartach sędziowania Rzeczypospolitej. Robert Sibiga, człowiek ze Stalowej Woli, który od lat mieszka w USA, dostał od amerykańskiej federacji szansę bycia głównym rozjemcą w tak prestiżowym spotkaniu jak półfinał ligi Stanów Zjednoczonych. A pomyśleć, że 42-latek dołączył do grona arbitrów MLS zaledwie rok temu.

Swoją karierę z gwizdkiem rozpoczął dość przypadkowo, gdyż do zapisu na kurs sędziowski namówił go jeden z kolegów, z którym Sibiga amatorsko grał w piłkę. Co więcej, Polak nie był zbyt młody jak na rozpoczęcie kariery w tym kierunku. W momencie, kiedy został przyjęty na kurs dla początkujących miał bowiem… 33 lata. Jednak nieustanny upór oraz poświęcenie, by zdobywać jak najwięcej wiedzy oraz praktycznego doświadczenia pozwoliło mu spełnić, kiełkujące w międzyczasie, marzenie o byciu jednym z najlepszych piłkarskich rozjemców w Stanach Zjednoczonych.

Facet, mieszkający w USA od ponad 20 lat, a pochodzący ze Stalowej Woli, powoli piął się po szczeblach rozgrywkowych, rozpoczynając swoją przygodę w najniższych ligach, by potem sędziować na przykład Raulowi w NASL. Debiut w MLS, Polak zaliczył dokładnie 14 czerwca 2015 roku, podczas pojedynku Columbus Crew z Los Angeles Galaxy. Los od razu spłatał mu figla, gdyż wtedy nad Ohio szalała potężna burza i spotkanie trzeba było opóźnić o ponad 2 godziny. Sibiga poradził sobie jednak całkiem dobrze, a mecz ostatecznie zakończył się remisem 1:1.

Dziś nasz rodak zrobi kolejny krok na przód w swojej karierze, a także w polskim piłkarstwie. Jednocześnie ostatecznie udowodni światu, że wiek to tylko liczba, gdyż w życiu tak naprawdę liczą się chęci oraz realne działania w konkretnym kierunku. Idealny przykład tzw. “american dream” rozwija się na naszych oczach.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *