De Pra, czyli bramkarz, który zaimponował Buffonowi

Stadio Olimpico / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Na początku lat 20 ubiegłego wieku Włoscy bramkarze zaczęli ustanawiać nowe trendy w grze obronnej. Jednym z najbardziej znanych zawodników był właśnie Giovanni De Pra, który popadł w poważne konflikty z włoskimi politykami.

Włoski styl

Włoski styl gry na bramce zaczął zdobywać uznanie w latach 20. XX w. Zoff, Zenga czy Toldo to tylko przykłady największych włoskich gwiazd futbolu. Ich styl gry był inspirowany jednak bramkarzem z Genoi – Giovannim De Pra. Był on nawet idolem samego Buffona. W biografii Giovanniego wstęp napisany przez jednego z najlepszych bramkarzy naszych czasów wyraźnie pokazuje, jak kultową i znaną postacią był włoski pionier.

“Kiedy jako chłopiec wszedłem na stadion Marassi wybałuszyłem oczy i marzyłem, by pewnego dnia zostać nowym DePra.(…) Marzyłem, by pokazać swoją interpretację fascynującej roli, jaką ma do zagrania bramkarz i być dla wszystkich wzorem. Legendą.”

Era dominacji

De Pra od 1920 r. reprezentował klub z Genui, który w tamtych czasach był najbardziej utytułowaną drużyną we Włoszech dzięki zdobyciu dziewięciu scudetto. Podczas pierwszego sezonu wpuścił jedynie 13 goli w 28 meczach.
W 1922 r. Genoa zdobyła Mistrzostwo Włoch nie przegrywając ani jednego spotkania. Zasługą tego była genialna gra De Pra, który postanowił przez pewien czas trenować z jednym z najlepszych bramkarzy tamtego okresu. Po towarzyskim meczu z Liverpoolem Giovanni postanowił się spotkać z goalkeeperem przeciwników – Elishą Scottem. Podobno po kilku treningach z nim De Pra powtarzał, że to właśnie ten element treningu poprawił najmocniej jego umiejętności.

Międzynarodowa sława

Pierwszym międzynarodowym spotkaniem Giovanniego było spotkanie z Hiszpanią w 1924 r. W bramce przeciwników stał wtedy słynny Zamora. Ten mecz był bardzo trudny dla De Pra. Rzadko kiedy bramkarz wychodzi ze spotkania aż tak poobijany. Uderzenie łokciem w tył głowy przez jednego z Hiszpanów było chyba najłagodniejszym faulem na De Pra. Mówiło się nawet, że przez 70 minut Giovanni grał z ręką na temblaku. Oczywiście tak nie było, ale zaraz po meczu poszedł do Zamory, żeby uścisnąć mu dłoń, po czym został wysłany do szpitala, gdzie obudził się dopiero kolejnego dnia.
De Pra został uznany za bohatera meczu, a wkrótce kibice postanowili stworzyć zbiórkę pieniędzy na zegarek i stoper dla bramkarza w ramach podziękowania za świetną postawę. Giovanni chętnie przyjął prezent i niemal natychmiast po wyjściu ze szpitala wrócił na zgrupowanie. Igrzyska Olimpijskie zbliżały się wielkimi krokami.

Igrzyska Olimpijskie

Historia na Igrzyskach Olimpijskich była dość podobna do pierwszego meczu De Pra. Po raz kolejny zawodnicy dopuszczali się ogromnej ilości fauli na bramkarzu, jednak tym razem Włosi poradzili sobie lepiej i odprawili Hiszpanów z kwitkiem. Później Azzurro wygrali z Luksemburgiem, lecz ostatecznie odpadli po meczu ze Szwajcarią w ćwierćfinale. De Pra zebrał świetne recenzje od dziennikarzy i kibiców, jednak pozostał mu dość duży niedosyt. W karierze brakowało mu międzynarodowych osiągnięć i to właśnie na nie liczył najbardziej.

Faszystowska liga

Faszyzm we Włoszech zaczynał powoli rosnąć w siłę. Gdy Mussolini zaczął zmieniać reguł gry w lidze, De Pra przeniósł się do amatorskiego klubu. Taka zagrywka uniemożliwiała odgórne przeniesienie zawodnika do innej drużyny i pozwalała zawodnikowi na większą swobodę podejmowania decyzji.

W 1928 r. Włosi po raz kolejni pojawili się na Igrzyskach Olimpijskich, gdzie zdobyli brązowy medal. Kara dla De Pra za wcześniejsze nieposłuszeństwo musiała jednak pokazać mu kim tak naprawdę jest. Zdecydowano, że za przejście do ligi amatorskiej Giovanni nie otrzyma swojego medalu. Udało się go odzyskać dopiero w 1971 r., czyli kilka lat przed śmiercią bramkarza.

Piłkarska emerytura

De Pra postanowił zakończyć swoją karierę w 1933 r. Jego ostatni mecz miał bardzo symboliczny charakter – odbył się w 40 rocznicę powstania drużyny Genoa. Kibice pożegnali go gromkimi brawami i owacją na stojąco. Giovanni po zakończeniu kariery rozpoczął pracę w firmie meblarskiej swojego teścia.

Po odzyskaniu medalu olimpijskiego w latach 70 De Pra postanowił spisać testament, w którym wyraził wolę, aby brązowy krążek został zakopany przy prawym słupku przy krańcu boiska od strony Gradinata Nord. Jego życzenie ostatecznie spełniło się, jednak przy remoncie stadionu medal nagle zniknął. Nawet po śmierci nie dane mu było decydować o rozporządzaniu swoimi największymi pamiątkami.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *