Żelisław Żyżyński: To był zaskakujący sezon

Rozmowa z Żelisławem Żyżyńskim o polskiej piłce.

Żelisław Żyżyński (dziennikarz Canal+), Maciej Stolarczyk (trener Wisły Kraków) / fot. Mikołaj Barbanell (Piłkarski Świat)

Od 1,5 roku w Gliwicach zespół buduje się bardzo konsekwentnie. – uważa dziennikarz Canal+ Żelisław Żyżyński. Rozmowa dla pilkarskiswiat.com o zakończonym właśnie sezonie LOTTO Ekstraklasy i o młodzieżowych reprezentacjach naszego kraju.

Leszek Urban: Rozmawiamy po pierwszym meczu młodzieżowej reprezentacji z Kolumbią na Mundialu do lat 20. Jakie wrażenia?

Żelisław Żyżyński: Oczywiście oglądałem. Wyglądało to bardzo słabo. Spodziewałem się, że będzie lepiej. Nie wiem na ile presja, trema i oczekiwania splątały naszym piłkarzom nogi. Może fakt, że to turniej u siebie na fajnych stadionach? Nie widziałem ani koncepcji, ani pomysłu. Nie widziałem też indywidualności. Nie było gry zespołowej, a co ważniejsze charakteru. Rywale byli lepsi w każdej dziedzinie. Ale przed nami jeszcze dwa mecze i naprawdę uważam, że reprezentacja Polski awansuje z tej grupy. Fajnie jednak byłoby zdobyć “więcej” niż trzy punkty za samo zwycięstwo z Tahiti.

Czy po raz kolejny oczekiwania przerosły rzeczywistość?

Kolumbia to bardzo silny zespół. Ale grając nawet z bardzo silnymi drużynami trzeba pokazać walkę. Wynik 0-2 nie oddawał przebiegu meczu. Byliśmy po prostu dużo słabsi. 

Przesadzę jak powiem, że powinniśmy przegrać nawet 0-5?

Nie. Skauci, którzy byli obecni na stadionie i zapisywali nazwiska różnych piłkarzy do swoich notesów, na dziesięć pozycji zapisaliby dziesięciu Kolumbijczyków. A polskiego mogłoby nie być żadnego.

W niedzielę z Tahiti powinniśmy wygrać łatwo i przyjemnie, prawda?

Trzeba wygrać wysoko. Myślę, że zaczynamy liczyć od wyniku 5-0 dla nas. Musimy jednak pamiętać o tym, że już kiedyś na tym stadionie reprezentacja Polski miała wygrać wysoko z San Marino. Skończyło się 1-0 dla naszej kadry po golu ręką Furtoka. Liczę jednak, że jak już uda się napocząć Tahiti, to pójdzie z górki.

Wróćmy do niedawno zakończonego sezonu Ekstraklasy. Jakbyś go określił?

Był zaskakujący.

Więcej z tych zaskoczeń było na plus czy na minus?

Paradoksalnie mimo wszystko na plus. Wiem, że jestem jednym z nielicznych, ale optymizm jest moją cechą wrodzoną. Jestem zaskoczony tym ilu prezesów wytrzymało ciśnienie i utrzymało trenerów pomimo trudniejszych chwil. Oczywiście pamiętamy ten tydzień, w którym zostało zwolnionych czterech trenerów i można było się w tym wszystkim pogubić. Mam jednak wrażenie, że większość prezesów nauczyła się trzymać ciśnienie i zaczęła brać na siebie odpowiedzialność za to kogo zatrudniają na stanowisku trenera. I to zaprocentowało.

Przykład Cracovii i trenera Probierza. Po takim początku na 16-stu prezesów, 10-ciu mogłoby nie wytrzymać.

A może nawet 12-stu lub 14-stu. Natomiast prezes Janusz Filipiak ma ten plus, że nie jest on takim zapalonym kibicem, który w szale potrafi zwolnić. Powiedzieć, że jest dramat i wynocha mi wszyscy! Tak jak Krzysztof Kowalewski w filmie pt. “Miś”. On też zaczął patrzeć na to z dystansem. Stwierdził, że jest już tyle eksperymentów i stracił już tyle pieniędzy, że nie warto ryzykować. To może być jeden z powodów. 

Drugi jest taki, że ja słyszałem o tym, że kontrakt Michała Probierza jest bardzo dobrze skonstruowany. Więc zwolnienie trenera wiązałoby się z dużymi kosztami. Kolejna sprawa jest taka, że być może prezes Filipiak zrozumiał, że musi w końcu wziąć odpowiedzialność za swoje wybory. I skoro zatrudnił i zaufał komuś takiemu jak Michał Probierz uznał, że albo razem wygrają, albo razem pójdą na dno. A nagrodą za cierpliwość jest awans do europejskich pucharów. To jest idealny przykład i zdaję się, że inni podążają za tym przykładem. Osobiście byłem zbudowany informacją, że prezes Miedzi pan Andrzej Dadełlo pozostawił na stanowisku Dominika Nowaka. Pomimo spadku z Ekstraklasy. 

Czego spodziewasz się po naszych drużynach w pucharach? Mam na myśli zwłaszcza Legię Warszawa.

Pamiętając zeszły rok nie należałoby się spodziewać niczego. Co się uda ugrać, to będzie na plus. Ale życie potrafi zaskakiwać. Jeśli Legia chcę zainwestować w swoją przyszłość, to jest to dla niej piekielnie ważny sezon. Legia musi wykorzystać wysokie rozstawienie w pucharach, bo strata punktów za brak gry w Lidze Mistrzów czy Lidze Europy może sprawić, że niedługo będzie musiała radzić sobie w pierwszych rundach eliminacji z silniejszymi rywalami. Będą ruszać z tego poziomu co Lech, który był bardzo wysoko po meczach z Juventusem i Manchesterem City, ale zaczął tracić punkty ze słabszymi rywalami i wpadł do piekła. 

Legia musi zrobić wszystko, aby awansować do fazy grupowej Ligi Europy i utrzymać rozstawienie. Jeśli by się nie udało, to może tak jak inni, już w pierwszej rundzie eliminacji trafić na bardzo silne zespoły. 

Zaskoczyła Cię bardzo ekspresyjna wypowiedź Aleskandara Vukovicia?

Tak jak już powiedziałem, dla Legii może to być przełomowy sezon. Zobaczymy jakim trenerem jest Vuković. Pierwsze rokowania nie są jednak dobre. Sam Aleksandar pokazał już, że jest takim samym trenerem jakim był piłkarzem. Impulsywny, szczerze mówiący to co myśli, nie patrzący na konsekwencję. Można się jednak zastanowić czy jest to dobre z punktu widzenia trenera i klubu? Czy jest to dobry pomysł na rozwiązanie problemów Legii. Po emocjonalnej wypowiedzi po ostatnim meczu sezonu z Zagłębiem Lubin, było widać gigantyczne rozczarowanie. Nie przekreślałbym go całkowicie. Uważam, że skoro prezes Mioduski podjął taką decyzję, to też musi wziąć na klatę odpowiedzialność. Musi pozwolić Vukoviciovi zbudować drużynę i rozliczyć go dopiero po sezonie. A nie w październiku lub odpukać w sierpniu. 

Jak oceniasz decyzję o rozstaniu się z Michałem Kucharczykiem?

Moim zdaniem Michał został kozłem ofiarnym. Podejrzewam, że on bardzo chciałby pozostać w klubie. Wszystko było już praktycznie dogadane. Sytuacja rozbiła się o to, że trzeba było właśnie znaleźć tego kozła ofiarnego. W życiu bym nie powiedział, że to właśnie Kucharczyk jest winien temu co stało się z Legią. Mam wrażenie, że jego było najprościej “ukrzyżować” dlatego, że on się najczęściej wypowiadał. Padł ofiarą swojej szczerości i takiego naturalnego podejścia. I moim zdaniem obarczanie winą Michała Kucharczyka jest co najmniej niesprawiedliwe. Szkoda, że klub w ten sposób roztaję się ze swoją legendą.

Mam wrażenie, że lepiej wyszkoleni piłkarze grali gorzej od Kucharczyka. Np. Iuri Medeiros.

Michał Kucharczyk padł ofiarą nagonki i niesłusznie stał się symbolem tej słabej Legii. Wspomniany Medeiros pokazał gigantyczne umiejętności. Ale było widać też, że przyjechał do Polski się pobawić i zupełnie nie wiązał przyszłości z Legią. Inni wypożyczeni potrafili jednak pokazać, że chcą grać dla klubu mimo tego, że nie jest wiadomo czy zostaną w Warszawie. Medeirosowi przez cały pobyt w Polsce chciało się niestety tylko parę razy.

Z całym szacunkiem dla Piasta Gliwice, ale czy nie uważasz, że to będzie kolejna nieudana próba awansu do fazy grupowej Ligi Mistrzów?

Ja uważam, że w Gliwicach od 1,5 roku zespół buduje się bardzo konsekwentnie. Od fundamentów. Jest tam bardzo dobry trener, który wie czego chce. Ma materiał, który jemu odpowiada.

Naprawdę nie widzę powodu, dla którego miałbym się bardziej obawiać o Piasta niż o Legię, gdyby ta została Mistrzem Polski. Myślę, że przy korzystnym losowaniu Piast jest zdolny trochę namieszać. W tym składzie osobowym i w formie z tego sezonu Piast jest w stanie przebrnąć przez niektórych potencjalnych rywali w I rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów. Musi być też zbieg szczęśliwych okoliczności, ale taki jest sport. Taki jest nasz futbol. Mam nadzieję, że w Gliwicach temu szczęściu dopomogą i trener Fornalik będzie miał do dyspozycji przynajmniej 18-stu gotowych piłkarzy, którzy będą gwarantować odpowiedni poziom. 

Czy realnym celem dla polskich klubów jest faza grupowa Ligi Europy?

Wiesz, ja uważam, że gra w fazie grupowej LE jest dużo łatwiejsza niż sam awans do niej. I naprawdę uważam, że kilka polskich zespołów w formie z jesieni zeszłego sezonu byłoby w stanie ugrać kilka punktów w fazie grupowej. Niektóre drużyna wystawiają rezerwy, dochodzą im ważne mecze ligowe. Ogromnym problemem jest właśnie awans. Bo ci mniejsi nie wystawiają rezerw i rzucają wszystko na eliminacje. I jestem zdania, że dobry polski klub powinien godnie reprezentować nasz kraj w tych rozgrywkach.

Trzecie europejskie rozgrywki. Dobra rzecz z naszego punktu widzenia? Pamiętając o rozgrywanym kiedyś Pucharze Intertoto.

Ale to nie będzie Puchar Intertoto. Jednak będzie tam stawka awansu do rozgrywek Ligi Mistrzów czy Ligi Europy w kolejnym sezonie po wygraniu. Każdy chce się pokazać i każdy chce grać w Europie.

Co z tego, że to trzecia liga? Kiedyś był Puchar Zdobywców Pucharów i się oglądało. Ja chciałbym właśnie takie rozgrywki, w których przegrywający odpada. Może były to słabsze kluby, ale cały czas była walka o coś.

Chciałem jeszcze nawiązać do corocznego kandydata do gry w Europie. Czy uważasz, że w Lechu Poznań w końcu się unormuje?

Ja bym bardzo bardzo chciał żeby w końcu w Poznaniu się unormowało. Na takim poziomie jaki cały czas obiecuję prezes Karol Klimczak. Jest to jednak szokujące ile błędów można popełnić w zarządzaniu klubem. Jak wielki potencjał można było roztrwonić. Poprzez brak awansu do europejskich rozgrywek i przegranie szansy na tytuł Mistrza Polski w zeszłym sezonie. Jeden sezon takiej zapaści mógł się przytrafić, ale nie stan permanentny.

Na co powinni być przygotowani kibice Lecha?

Myślę, że kibice Lecha Poznań powinni raczej nastawić się na ciężki sezon.

Na miejscu kibiców wierzyłbyś jeszcze prezesowi Klimczakowi i Rutkowskiemu?

Ja im wierzę. Ja wierzę, że mają dobre intencję i nie kłamią. Natomiast później zmieniają zdanie. Może dlatego właśnie prezes Karol Klimczak teraz tak, a nie inaczej się wypowiada w mediach. Nie wierzę natomiast w ich styl zarządzania klubem.

Jak powinna wyglądać rewolucja kadrowa w Lechu?

Moim zdaniem Tiba i Amaral to są tacy piłkarze, których Lech powinien szukać. Akurat jestem zwolennikiem obu. Natomiast nie uważam, że Gytkjaer jest idealnym napastnikiem dla Kolejorza. W ważnych meczach, w których Lech ma rzadko piłkę i w którym napastnik powinien pomóc Gytkjaer jednak się nie sprawdza. Zobaczymy czy latem Duńczyk zostanie sprzedany, bo widzę, że z Poznania wysyłają sygnały, że gdyby przyszła dobra oferta to możemy Gytkjaera sprzedać. 

Kiedyś w Realu była taka koncepcja z Zidanem i Pavonem. I oczywiście zachowując odpowiednie proporcję będąc kibicem Lecha chciałbym właśnie czegoś takiego. Czterech, a może nawet pięciu naprawdę wiodących zawodników plus kilku takich jak Gumny, Jóźwiak, Klupś, Puchacz czy Moder.

Do tego potrzebny jest scouting. Na dobrym poziomie.

Racja. Scouting musi być na odpowiednim poziomie. Tak jak kiedyś za najlepszych czasów w Lechu. Tyle dobrego mówiło się o komitecie transferowym. Musi być trener, który będzie na lata, a nie na lato i będzie miał decydujące zdanie przy transferze piłkarza. Scouci muszą dokładnie wiedzieć jakich piłkarzy mają szukać.

O jakim profilu i ile konkretnie można na nich wydać. Wtedy to może zagrać. Sami kibice może wtedy, gdy zobaczą konkretny pomysł na budowę zespołu, będą potrafili wybaczyć ewentualną porażkę.

Zatrudnienie Adama Nawałki odbija się Lechowi czkawką.

Ale jemu samemu też w klubie nie pomogli. Gdzieś też zarząd popełnił błąd. Ja to się dziwię, bo taki klub jak Lech Poznań jest idealnym miejscem żeby złożyć propozycję młodemu trenerowi z aspiracjami np. z 2 lub 3 ligi niemieckiej. Człowiekowi po świetnej szkole trenerskiej, rozumiejącemu pracę z młodzieżą. Wiedzącemu co to znaczy uczyć piłkarzy i wiedzącemu jak podnosić ich umiejętności. A sam wie, że w Niemczech będzie musiał czekać na swoją szansę 5, 6 lub nawet 7 lat.

Kosta Runjaić?

No to jest już starszy trener, ale właśnie ten kierunek. Ja widziałbym kogoś takiego jak David Wagner w Huddersfield. Nie wiem czy w momencie, w którym będący na dnie Championship angielski klub złożył Wagnerowi propozycję, Lech złożyłby taką samą. Mając wtedy w perspektywie awans do eliminacji Ligi Mistrzów, przedstawiając trenerowi Poznań, stadion i historię klubu, to nie wiem czy taki gość pokroju Davida Wagnera nie zdecydowałby się na ofertę z Lecha. 

Ja będąc na miejscu szefów Kolejorza szukałbym właśnie w tym kierunku. Lub próbował bym wykorzystać znajomości, które bez wątpienia posiada Andrzej Juskowiak i rozejrzał się np. w Portugalii.

Czy uważasz, że kibice słusznie oskarżają za porażki Łukasza Trałkę?

Muszę przyznać, że kibice Lecha bardzo dużo stracili w moich oczach, podchodząc właśnie w ten sposób do Łukasza. Uważam, że dał on bardzo dużo temu klubowi. Zostawił bardzo dużo zdrowia, przez wiele lat był wiodącym zawodnikiem. A w tym sezonie był jednym z czołowych graczy. Patrzenie na wszystko przez pryzmat jednej sytuacji, w której nie wiadomo czy to on powiedział w autokarze i w jakim to było wypowiedziane kontekście jest bardzo krzywdzące. Sytuacja troszkę jak z Kucharczykiem w Legii.

Jedno jest pewne – w Lechu to dopiero początek zmian.

Przede wszystkim spaliłbym to piekielne zdjęcie, które jest w szatni. Przecież tam się wszystko zaczyna, to jest święte miejsce. A w środku wisi zdjęcie z przegranego bardzo ważnego meczu. To jest po prostu szokujące. Co z tego, że ładne zdjęcie i jest na nim radość, skoro i tak mecz był przegrany?

W szatni Washington Wizards wisi ogromna fotografia z meczu przeciwko Miami Heat, w którym gospodarze przegrywali chyba różnicą 30-stu punktów, a odrobili straty i zdemolowali rywala. Wisi zdjęcie z końcowym wynikiem. 

Nie wiem w ogóle, kto w Lechu wpadł na pomysł żeby powiesić akurat taką fotkę.

Czy w Polsce lepiej sprawdzi się trener z zagranicy czy z niższych lig polskich?

Nie ma podziału na polski trener i zagraniczny trener. Jest podział na dobry i zły trener. Trzeba bardzo dobrze każdego prześwietlić. Jestem przekonany, że w polskiej 2 lub 3 lidze są jeszcze nieodkryci zdolni trenerzy. A u nas często to działa na zasadzie – o ten jest wolny, to tego zatrudnijmy. To jest dla mnie szok. Trzeba się spotkać, porozmawiać z kandydatami i dopiero wtedy się decydować.

Zszokował Cię spadek beniaminków?

W Sosnowcu nie mieli stadionu i zaplecza. Może zabrakło trochę szczęścia. Mieli mecze, które przegrywali boleśnie jak np. z Lechem, ale przez 20. minut nie byli gorsi. Prowadzili długo z Legią, a w końcówce stracili dwa gole i zostali z niczym. Przeprowadzili złe transfery, zabrakło doświadczenia w zarządzaniu. Spadek Sosnowca mnie nie zszokował. Natomiast uważa, że Miedź miała wszelkie podstawy myśleć, że się utrzymają. Tutaj wiele zrobiły kontuzję. Cały środek pola, później linia defensywy. To wszystko się nawarstwiło i efektem tego był spadek.

Podoba się Tobie pomysł Zbigniewa Bońka o trzecim spadkowiczu od przyszłego sezonu?

Im więcej rywalizacji tym lepiej. Jestem za tym, żeby było trzech spadkowiczów. Jestem za tym, żeby był play – off o trzecie pucharowe miejsce między zespołami z pozycji 3-6 lub 4-7. Osobiście nie ukrywam, że jestem fanem ESA37, a jeszcze bardziej podobał mi się pomysł z dzieleniem punktów. Mimo tego, że trenerzy i piłkarze tego nie lubili. Bo czasem jeden punkt mógłby decydować o awansie do pucharów, o miejscu w ósemce lub nawet o spadku.

Przepis o młodzieżowcu. Popierasz?

Popieram. Absolutnie tak. Interesuję się też siatkówką i wiem jak tam wyglądają kontrakty dla zawodników młodzieżowych. Tutaj trzeba byłoby coś zrobić, żeby te kontrakty były inaczej skonstruowane. To chyba jedyna wada tego przepisu. 

Chciałem jeszcze zapytać o kadrę Czesława Michniewicza. Czego oczekujesz od tych zawodników?

Dobrej gry. Pokazać się z dobrej strony, więcej nie oczekuję. Powalczyć, a co z tego wyjdzie to będzie dobre. Nie rozpatruję tego na zasadzie, czy zdobędziemy punkt lub nie. Najważniejsze jest pokazać dobrą grę i dojrzałość taktyczną. Nie oczekuję, że pójdziemy na wymianę ciosów np. z Hiszpanią. Liczę na to, że będziemy potrafili zagrać tak, aby nie dopuścić do 20-stu sytuacji pod naszą bramką. Im więcej się uda ugrać tym lepiej.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Przejdź do paska narzędzi