Zapowiedź 25. kolejki Ekstraklasy – „Derby Polski” już w niedzielę!

Krzysztof Drobnik (Piłkarski Świat)

Przed nami 25. kolejka piłkarskiej Ekstraklasy, w której jak zwykle nie powinno zabraknąć wielkich emocji – w tabeli coraz ciaśniej, a runda zasadnicza zbliża się ku końcowi. Najciekawiej powinno być przy Łazienkowskiej, gdzie w polskim klasyku Legia podejmie Wisłę Kraków.

HIT KOLEJKI
Legia Warszawa – Wisła Kraków
– niedziela 18:00

Niedzielne spotkanie będzie już 149. starciem tych ekip na poziomie Ekstraklasy. Do tej pory lepsze statystyki w bezpośrednich spotkaniach ma Biała Gwiazda, która ma na swoim koncie 56 zwycięstw, przy 53 wygranych Legii, oraz 39 remisach. Patrząc na pozycję w tabeli, to Legia wydaje się być zdecydowanym faworytem – podopieczni Jacka Magiery na papierze dysponują przecież dużo silniejszym składem. Biorąc jednak pod uwagę jedynie mecze rozegrane na wiosnę widzimy, że to drużyna z Krakowa zaliczyła nieco lepszy start w 2017 roku. Jednoznacznego faworyta nie jest więc łatwo wyznaczyć.

Kluczowa dla wyniku tego spotkania będzie dyspozycja bloku ofensywnego gospodarzy. Przebudowany atak Legii do tej pory nie spełnia oczekiwań, ale jeśli w końcu się odblokują, Legia bez wątpienia wróci do wyników podobnych, jakie osiągała jesienią. Na korzyść Legii przemawiają statystyki z ostatnich lat. Wisła nie wygrała w Warszawie od 7 sezonów, ostatnie zwycięstwo miało miejsce w kwietniu 2010 roku, kiedy to hattrick Pawła Brożka zapewnił Białej Gwieździe triumf 3:0.

Obie drużyny mają o co grać. Legia potrzebuje zwycięstwa, aby utrzymać się w bezpośrednim kontakcie z czołówką – porażka może oznaczać stratę aż 7 punktów do lidera. Wisła natomiast wciąż drżeć musi o swoją pozycję w grupie mistrzowskiej. Środek tabeli jest tak ciasny, że każda kolejka oznaczać może spadek lub awans nawet o kilka pozycji.

Ruch Chorzów – Lechia Gdańsk – sobota 18:00

Wynik tego spotkania kluczowy będzie zarówno dla rozwoju sytuacji zarówno w czubie tabeli, jak i w strefie spadkowej. Jeśli Lechia poważnie myśli o walce o tytuł Mistrza Polski, mecze takie jak ten w Chorzowie po prostu musi wygrywać. Ruch z kolei ma szansę wykorzystać obecne problemy lidera, a także atut własnego stadionu, aby na dobre oddalić się od strefy spadkowej.

Gdańszczanie grają ostatnio w kratkę. O ile na własnym stadionie prezentują się świetnie – w dwóch meczach strzelili 7 bramek – o tyle na wyjeździe na wiosnę zdobyli do tej pory zaledwie jeden punkt. W dodatku w sobotnim meczu mogą mieć spore problemy kadrowe. Po ostatnim, szalonym meczu w Poznaniu, za kartki pauzować będą Sławomir Peszko oraz Grzegorz Kuświk. Zabraknie także rezerwowego bramkarza Biało-Zielonych, Vanji Milinkovicia-Savicia. Ponadto wciąż nie wiemy, czy gotów do gry jest Marco Paixao. W tej sytuacji kolejną szansę w pierwszym składzie dostać może GIno van Kessel. Ruch tymczasem zaliczył bardzo dobry początek 2017 roku – 7 punktów w czterech spotkaniach to świetny dorobek, biorąc pod uwagę formę tej drużyny z pierwszej części sezonu. Nie oznacza to jednak, że to gospodarze będą zdecydowanym faworytem. Niebiescy od kilku lat mają spore problemy w meczach z ofensywnie grającą Lechią. W ostatnich 10 spotkaniach tych ekip Chorzowianie zanotowali zaledwie jedno zwycięstwo. Mimo problemów kadrowych, to goście wciąż dysponują zdecydowanie lepszym składem. Podopiecznym Waldemara Fornalika ciężko więc będzie o kolejny dobry wynik.

Arka Gdynia – Lech Poznań – piątek 20:30

Spotkanie bardzo ważne, ponieważ może mocno namieszać w ekstraklasowej tabeli. Kolejorz na wiosnę prezentuje się wspaniale. W pięciu meczach (cztery w lidze i jednym w pucharze) Lech zaliczył komplet zwycięstw, strzelając 13 bramek i nie tracąc ani jednej. W zeszły weekend pokonał na własnym stadionie lidera z Gdańska, i do szczytu tabeli traci już tylko dwa punkty. Mecz w Gdyni nie będzie jednak łatwy, bowiem Arka na własnym stadionie gra ostatnio bardzo dobrze. Na wiosnę zanotowali świetny (pomimo porażki) występ z Legią, rozbili także Koronę Kielce 4:1.

Na papierze to Lech jest zdecydowanym faworytem, a zwycięstwo może dać tej drużynie pozycję lidera Ekstraklasy. Każda seria musi się jednak kiedyś skończyć. Trener Niciński potrafił w ostatnich meczach świetnie przygotować swój zespół pod względem taktycznym, wzrosła także forma strzelecka piłkarzy ofensywnych. Poznaniacy przejmą zapewne inicjatywę od początku spotkania, ale nie ma wątpliwości, że będą musieli uważać na kontrataki Żółto-Niebieskich. W Gdyni zabraknie pauzujących Tomasza Kędziory oraz Jana Bednarka, ich brak nie powinien być jednak problemem dla dysponującego szeroką kadrą Nenada Bjelicy. Trener Kolejorza obejrzy spotkanie z trybun; Chorwat został zawieszony za nieodpowiednie zachowanie podczas ostatniego spotkania z Lechią.

Pozostałe spotkania 25. kolejki:

Śląsk Wrocław – Piast Gliwice – piątek 18:00
Wisła Płock – Bruk-Bet Nieciecza – sobota 15:30
Jagiellonia Białystok – Korona Kielce – sobota 20:30
Górnik Łęczna – Pogoń Szczecin – niedziela 15:30
Cracovia – Zagłębie Lubin – poniedziałek 18:00

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.


Ten artykuł jest dostępny tylko w zagraniczej odsłonie tego serwisu.